niedziela, 28 września 2014

Rozdział 5

*Justin*
-Pocałowałem ją, a ona uciekła.
-Co żeś zrobił?!
-J-ja j a tylko pocałowałem, a ona uciekła.
-Kurwa!-krzyknąłem i uderzyłem pięścią w ścianę.
No i miałem rację. To wszystko przez niego.
To wszystko przez tego gnoja. Może i nie wiedział co się stało Sel, ale nie musiał od razu jej całować... Zaraz, zaraz... On nie wie o co chodzi... Sel nic mu nie powiedziała....
-Ale o co chodzi? Jus przecież Sel może ułożyć sobie życie tak jak inni-powiedział Leon.
-Ale wy nic nie rozumiecie...
-No to powiedz nam o co chodzi-powiedział Diego.
Nie wiem czy mogę im o tym powiedzieć... Chociaż Sel zapewne teraz mówi o tym wszystkim, więc ja chyba mogę powiedzieć chłopakom.
-(...) i od tego momentu boi się mężczyzn.
Wszyscy wydawali się zszokowani, a ten cały Taylor... Jakby chciał zabić faceta, który jej to zrobił i jakby żałował, że go tam wtedy nie było żeby przywalić temu mężczyźnie w twarz.
*Selena*
-N-nie m-mogę.
-Sel to ci pomoże. Musisz się wygadać.
Nie byłam pewna czy to zrobić, ale gdy tylko uspokoiłam się na tyle, że mogłam im wszystko opowiedzieć zaczęłam mówić.
-No, więc to było 5 lat temu. Wyjechałam wtedy na wakacje do Meksyku z tatą i Jusem. Pewnego dnia do późna spacerowałam po mieście, a żeby dojść do naszego miejsca pobytu trzeba było przejść przez las. Tam spotkałam t-tego...-tutaj już zaczęłam płakać, ale mówiłam dalej-Nie wiem jak, nie wiem kiedy...-powiedziałam i wzruszyłam ramionami. 

-Z-zaczął s-się d-do m-mnie z-zbliżać, a j-ja u-uciek-kałam. O-on b-był szyb-bszy i mn-nie d-dogonił-ł. Z-zaczął mn-nie o-obm-mac-cywać-ć i-i...-przestałam już mówić i rozpłakałam się na dobre. Dziewczyny mnie przytuliły i zaczęły pocieszać.
-A co z Taylorem?-zapytałam ścierając łzy.
-Nie wiemy. Sel czy ty coś do niego czujesz? Czy on ci coś zrobił?
-Ja nie wiem. On jest dla mnie bardzo ważny i wyjątkowy, ale gdy mnie pocałował... Przypomniałam sobie jak całował mnie ten oblech...
-Ale on nim nie jest i nie zrobi ci nic złego-pocieszała mnie Violetta.
-Wiem o tym. Muszę do niego pójść i go za to wszystko przeprosić. Muszę przestać myśleć o tym co było i zacząć myśleć o tym co będzie-powiedziałam i się uśmiechnęłam.

-No i takie nastawienie się nam podoba.
-Chodźmy.
Wyszłyśmy z pokoju i zeszłyśmy do holu, gdzie wcześniej wszyscy siedzieli. Jednak teraz wszystko wyglądało inaczej. Teraz zobaczyłam tam Taylora... Stał obok chłopaków z kamiennym wyrazem twarzy zupełnie jak reszta.  A ja już wiedziałam co stało się kilka chwil temu. Justin im o wszystkim opowiedział. To było jasne. Miałam przestać o tym myśleć dlatego aby uniknąć pytań wybiegłam z hotelu. Nie chciałam aby mnie pytali o to co się stało i mnie pocieszali. Biegłam tak tylko kilka przecznic aż w końcu się zatrzymałam.

Rozejrzałam się po okolicy i stwierdziłam, że się zgubiłam. Próbowałam sobie przypomnieć jak dojść do hotelu, ale nie mogłam. Zaczęłam iść po jakiejś uliczce, której zupełnie nie kojarzyłam z nadzieją, że znajdę hotel. Krążyłam tak po mieście już kilka godzin, a wciąż nic nie znalazłam. Gdybym wzięła z hotelu telefon mogłabym zadzwonić, ale przecież mi nie. Musiałam wyjść sama nie znając miasta. Nagle zobaczyłam sylwetkę jakiegoś chłopaka, który mi kogoś przypominał. Gdy podszedł na tyle blisko, że mogłam widzieć jego twarz rozpoznałam w nim Taylora. Szybko ruszyłam w jego kierunku i wskoczyłam mu w ramiona.
-Już myślałam, że nigdy was nie znajdę-powiedziałam i zaśmiałam się.
Popatrzyłam w jego oczy i zobaczyłam w nich wiele uczuć. Troskę, strach, współczucie, szczęście, a przede wszystkim miłość. Nie zastanawiając się długo wpiłam się w jego usta. On mimo zaskoczenia oddał pocałunek.
Oderwałam się od jego ust i spojrzałam mu w oczy.
-Przepraszam, że tak uciekłam.
-To nie twoja wina. Gdybym wtedy tam był...
-Ale cię tam nie było. Nie chce o tym rozmawiać. Chcę zapomnieć, nie żyć przeszłością.
-Dobrze, a teraz chodźmy do hotelu, bo wszyscy odchodzą od zmysłów.
Złapał moją rękę i ruszyliśmy do hotelu. Szliśmy w ciszy, przyjemnej ciszy. Po kilkunastu minutach doszliśmy do hotelu. Naprawdę byłam tak blisko i nie mogłam dotrzeć? Gdy tylko tam weszłam dziewczyny podbiegły szybko żeby mnie wyściskać.
-To my ją zabieramy. Pa.-powiedziała Niky.
Dziewczyny pociągnęły mnie na górę, więc nie miałam nawet czasu zaprotestować. Otworzyły drzwi do pokoju, a gdy tylko weszłyśmy zamknęły je.
-Gdzieś ty była?
-Nie chciałam pytań, więc wyszłam, ale się zgubiłam tylko, że nie mogłam znaleźć drogi powrotnej.
-Najważniejsze, że już tu jesteś-powiedziała Veronica i mnie przytuliła.
-Pomyślałyśmy, że możemy jutro pójść na zakupy, a po jutrze na jakąś imprezkę.
-Świetny pomysł!-wykrzyknęłam szczęśliwa.
Cały wieczór spędziłyśmy razem, ale gdy powiedziałyśmy o naszym pomyśle chłopakom wyniknął problem, a mianowicie Ariana musi iść z nami. Zgodziłyśmy się choć niechętnie. Na szczęście chłopacy nie zmusili nas do tego abyśmy musiały iść z nią na zakupy. Po rozmowie z chłopakami wróciłam do pokoju tylko z Veronicą, bo reszta dziewczyn chciała zostać.
-Veronica?
-Tak?
-Nie masz mi za złe, że tak mało czasu spędzamy razem?
-Nie, no co ty.
-Obiecuję ci, że będę spędzała z tobą więcej czasu. I jak z dziewczynami?
-Są naprawdę super. Jak zawsze miałaś rację.-powiedziała.
Ja się tylko zaśmiałam i ją przytuliłam.
Gadałyśmy bardzo długo i przez to wszystko prawie zapomniałam zadzwonić do Taylora. Było już po północy gdy sobie o tym przypomniałam dlatego postanowiłam napisać mu SMS'a. Dlaczego przy jego imieniu mam serduszko?
Do: Taylor ♥
Hej :) Przepraszam, że tak późno, ale zapomniałam kompletnie żeby zadzwonić :) Jeśli masz ochotę na imprezę to pojutrze wybieramy się całą paczką :) Z chęcią cię przyjmiemy :)
Sel :*

Mam nadzieję, że przyjdzie. Poszłyśmy spać dopiero o 2 nad ranem, ale warto było.
Następnego dnia(a właściwie tego samego xD)
Wstałyśmy o 8:00 zbudzone budzikami, które nastawiłyśmy aby mieć dużo czasu na zakupy. Jako pierwsza zwlokłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Zdjęłam piżamki i weszłam pod prysznic. Odkręciłam zimną oraz ciepłą wodę i uregulowałam temperaturę. Umyłam swoje ciało jaśminowym żelem i spłukałam powstałą pianę. Wyłączyłam wodę i wyszłam z kabiny. Wytarłam swoje ciało i ubrałam się. Wyglądałam tak:
Zrobiłam lekki makijaż i nagrzałam lokówkę po czym lekko pofalowałam nią włosy. Wyszłam z łazienki do której weszła Veronica. Poczekałam na nią po czym obie zeszłyśmy na dół. Zjadłyśmy śniadanie z resztą, a potem wszystkie dziewczyny wyszły z hotelu. Ruszyłyśmy spacerkiem do galerii handlowej, która nie powiem była daleko. Dotarłyśmy do niej ok. 10 i tak zaczął się nasz szał zakupów. Najpierw sukienki, których przymierzyłyśmy mnóstwo. Nie mogłam się zdecydować na żadną, ale gdy na wystawie jednego ze sklepów zobaczyłam błyszczący kombinezon wiedziałam, że muszę go mieć. Gdy już wszystkie wybrałyśmy te części garderoby przyszedł czas na buty. Z butami problem był jeszcze większy, gdyż było ich naprawdę wiele i na przymierzaniu spędziłyśmy wiele czasu, a na wyborze jeszcze więcej. Na szczęście wszystkie znalazłyśmy nasze wymarzone obuwie i po zakupach wybrałyśmy się do Starbucksa na kawę i ciastko.
Do hotelu wróciłyśmy dopiero wieczorem. Nie mogłam uwierzyć, że na zakupach spędziłyśmy tyle czasu, ale co się dziwić skoro byłyśmy tak niezdecydowane, że potrafiłyśmy się zastanawiać nad jedną sukienką godzinę, a i tak jej nie wybrać. Chłopacy stwierdzili, że gdybyśmy wróciły dziesięć minut później oni już byliby na policji. Poszłam z Veronicą do pokoju i dopiero tam sprawdziłam telefon. Dostałam wiadomość od Taylora.

Od: Taylor ♥
Jasne, przyjdę :) Do zobaczenia :*
Taylor :*

Pogadałam z Veronicą do ok.22, a później odpłynęłam do krainy Morfeusza.
♥♥♥♥♥♥♥
Witam wszystkich :) Rozdział na długość moim zdaniem jest dobry :) Mam nadzieję, że się wam spodoba. Strasznie przepraszam za tę wklejoną część tekstu, ale pisałam ją na telefonie i tak się niestety stało :/ Jeśli wam się nie podoba coś w rozdziałach to piszcie. Jest już tyle odwiedzeń poprzedniego rozdziału, a tylko 3 komy :/ Miałam dodać ten rozdział w piątek, ale tak mnie głowa bolała, że nie mogłam nawet myśleć :/ Następny rozdział postaram się dodać wcześniej, ale nie jestem pewna :/ W tym rozdziale wyjaśniona jest historia Sel, a w następnym prawdopodobnie historia Sel, Ari i Jusa :) Jeśli nie to w 7 :)) W rozdziale 6 wydarzy się coś okropnego(tak Niky o to chodzi). Mam nadzieję, że ten rozdział przypadnie wam do gustu :)
Bella :*

piątek, 19 września 2014

Rozdział 4

Na Selenie leżał jakiś chłopak i prawie się całowali. W sekundę chłopak wstał i podał rękę Sel. Ona również wstała i wyglądała na bardzo zmieszaną.
-Sel coś się stało?
-Nnie po prostu Taylor mnie łaskotał i niechcący spadliśmy z łóżka.-powiedziała rumieniąc się.
-Okej. Wszystko dobrze?
-Tak-powiedziała i się uśmiechnęła.
-Możemy porozmawiać?-zapytałam niecierpliwie.
-Ale o czym?
-O Arianie i Justinie.
-No dobrze. Tay...
-Jasne już idę-odpowiedział jakby czytał jej w myślach.
Pocałował ją w policzek i wyszedł z pokoju.
-Więc powiesz nam o co chodzi?
-Nie mogę. Lepiej będzie jeśli się o niczym nie dowiecie.
-Ale dlaczego?
-Bo to są sprawy między nami, a wątpię aby Jus chciał wam powiedzieć, a szczególnie tobie Niky.
-O co w tym wszystkim chodzi?
-To skomplikowane, ale...-już miała coś powiedzieć, ale do pokoju weszła Ariana.
-Oj Sel, Sel... Właśnie spotkałam przed waszym pokojem super ciacho...-zaczęła, a Selena gdyby nie my walnęła by ją.
*Selena*
Już miałam ostrzec dziewczyny przed Arianą gdy ona we własnej osobie weszła do pokoju.
-Oj Sel, Sel... Właśnie spotkałam przed waszym pokojem super ciacho...-zaczęła, a ja nie wytrzymałam i gdyby nie dziewczyny bym ją walnęła.
Czy ona zamierza zabierać mi wszystkich? Jus przy niej mnie nienawidzi, a Tay... Jest dla mnie bardzo ważny... Oczywiście nie jest nikim ważniejszym niż przyjaciel... Chociaż przy nikim tak się nie czuję... Nie czuję się jak przy nim...
-Czego od niego chcesz?-warknęłam tylko.
-Ty już wiesz co-powiedziała i uśmiechnęła się zadziornie.
Czyli chce od niego to samo co od Jusa? Nie pozwolę na to. Bo... bo po prostu nie!
-Nie zrobisz tego.-powiedziałam spokojnie.
-Oczywiście, że zrobię. Ale on nie wróci.
Próbowałam jej nie wierzyć, ale dobrze wiem co robi z chłopakami. Przy niej wydają się jakby byli na innej planecie, jakby nic ani nikt oprócz niej się nie liczył. Tay na pewno jej ulegnie.
-Co ja ci zrobiłam Ari? Byłyśmy przyjaciółkami...
-Byłyśmy do póki nie odebrałaś mi Harrego.
-Co? Wiecie dziewczyny lepiej będzie jeśli wyjdziecie, bo my musimy poważnie porozmawiać.
Dziewczyny posłusznie wyszły, choć widziałam, że się wahały.
-Czy ty myślisz, że to ja odebrałam ci Harrego?
-Tak, przecież ty zaczęłaś z nim chodzić zaraz po naszym zerwaniu.
-Ale to on się do mnie kleił. Poza tym nie byłam z nim, byliśmy po prostu przyjaciółmi.. To ty wciągnęłaś Jusa w narkotyki i omotałaś go tak, że nie potrafił ci się sprzeciwić. Miałaś go w małym paluszku, a on wciąż nie wydostał się spod twojej władzy.
-Ale Harry naprawdę był dla mnie ważny, ale to ty zawróciłaś mu w głowie.
-Ari, ale to nie był powód żeby odbierać mi Jusa.
-Właśnie, że był.-wycedziła przez zęby i wyszła z pokoju.
***
***
*Ariana*
Czy ta idiotka wciąż nie domyśliła się jak bardzo mnie zraniła tym, że Harry wolał ją ode mnie? Nigdy nie wybaczę jej tego co zrobiła, więc nie ma nawet co się starać. Nienawidzę jej tak bardzo, że najchętniej bym ją teraz zabiła, ale ona najpierw musi cierpieć jeszcze bardziej niż kiedyś. Najpierw odbiorę jej Justina, potem całą resztę, a na koniec zostawię sobie Taylora dopiero potem przyjdzie śmierć bardzo bolesna i długa...
*Selena*
Podeszłam do mojego łóżka i zobaczyłam na nim karteczkę. Rozłożyłam ją ładnie i przeczytałam zawartość.

Chciałbym zaprosić cię na piknik. Bądź jutro pod twoim hotelem o godzinie 12:00.
Całuję, Taylor :*

Kiedy on zostawił tę karteczkę? Nie wiem, ale to słodkie. Pójdę na ten piknik. W końcu to zwykłe przyjacielskie spotkanie. Z racji tego, że było już późno przebrałam się w piżamkę i położyłam do łóżka. 
Następnego dnia
*Selena*
Zostałam zbudzona przez promienie słoneczne przedzierające się przez okna do pokoju. Wstałam z łóżka i gdy tylko przypomniałam sobie o spotkaniu uśmiechnęłam się szeroko. Poszłam do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności. Ubrałam się w to:
Wyszłam z łazienki i zeszłam na śniadanie. Dosiadłam się do stolika zajętego przez moich przyjaciół i szeroko się do nich uśmiechnęłam.
-Hej-powiedziałam.
-Hej-odpowiedzieli chórem.
-Co ty taka szczęśliwa?-zapytała Vilu.
-To już nie można się uśmiechnąć?-zapytałam.
-Można, ale jeśli się nie mylę ostatnio byłaś zła, więc coś chyba się zmieniło.
-Idę na piknik z Tay'em.-powiedziałam nieśmiało.
-Chyba chciałaś powiedzie randkę.
-Nie chodzę na randki. To zwykłe, przyjacielskie wyjście.
-Ta jasne.
Nasza rozmowa zmieniła temat, więc mogłam w spokoju dokończyć śniadanie i wyjść z hotelu. Przed wyjściem spotkałam Taya.
-Hej.
-Hej. Gotowa?
-Tak.
Ruszyliśmy na mały spacer i dotarliśmy na śliczną łąkę.
-Ślicznie tu.
-Ty jesteś śliczniejsza.-powiedział, a ja się zarumieniłam.
-Przestań, bo się rumienię.
-Lubię jak się rumienisz-powiedział, a ja odwróciłam się w jego stronę.
Spojrzałam w jego oczy, a on zrobił coś czego się nie spodziewałam. Mianowicie pocałował mnie.
-Nie wiem jak to się stało, ale zakochałem się w tobie. Jak najszybciej się wyrwałam i odbiegłam. Wiem, że nie powinnam tak zareagować na pocałunek, ale nie potrafiłam inaczej. Jak najszybciej dobiegłam do hotelu i przez zapłakane oczy zauważyłam całą naszą paczkę. Nie zwróciłam na nich uwagi i jak najszybciej pobiegłam do swojego pokoju. Zamknęłam się w nim i zsunęłam się po ścianie. Przed moimi oczami zaczęły pojawiać się obrazy, których nie chciałam. O których chciałam zapomnieć i nigdy już o tym nie pamiętać. Chciałam aby to nigdy się nie zdarzyło, ale nie miałam wpływu na takie zdarzenia. 
*Justin*
Ariana przyszła niedługo po tym jak Selena wyszła z tym gościem. Nie zwracałem bardzo na nią uwagę, bo bardzo się bałem o Seli. Nagle po kilkudziesięciu minutach zauważyłem zapłakaną Sel wbiegającą, jak burza do hotelu. Szybko się podniosłem i chciałem za nią pobiec, ale dziewczyny były pierwsze. Byłem pewien, że to przez tego chłopaka, a on jak na zawołanie przybiegł to zaraz za Sel.
-Coś ty jej zrobił?!
-Nic...
-To dlaczego tak płakała?
-...
*Violetta*
Rozmawialiśmy sobie dopóki nie zobaczyliśmy całej zapłakanej Sel wbiegającej do hotelu. Od razu za nią pobiegłyśmy nie dając chłopakom, a tym bardziej Justinowi do pościgu za nią. Bardzo się o nią zmartwiłam. Czy ten chłopak coś jej zrobił? Mam nadzieję, że jak tam pójdziemy to nam wszystko wyjaśni. Jak najszybciej weszłyśmy do pokoju, a to co tam zobaczyłyśmy nas przeraziło.
Selena płakała i chyba nie zamierzała przestać. Od razu do niej podeszłam i ją przytuliłam.
-Sel powiedz nam co się stało?
-...
♥♥♥♥♥♥♥
Witam was w rozdziale 10. Ostrzegam was, że Ariana bardzo naknoci, a akcja w Paryżu będzie toczyła się przez długi czas ;) Rozdział pisany na szybko, ale mam nadzieję, że nie wyszedł taki okropny. Zapraszam na mojego fb :) Link w zakładce kontakt :))
Rozdział 5 = 10 komów 
Bella :*

sobota, 13 września 2014

Rozdział 3

-Justin?-zapytała Ariana.
Odwróciliśmy się w jej stronę i stanęłam z nią twarzą w twarz. Obrzuciłam ją lodowatym spojrzeniem i zanim zdążyłam podejść bliżej i walnąć ją w twarz usłyszałam głos Jusa.
-Sel proszę cię. Nadal się na mnie gniewasz?-zapytała udając niewinność.
-Nie no co ty Ari. Przecież nic nie zrobiłaś prawda?
-Oczywiście Jus-powiedziała zbyt słodko-Nie wierzysz mi?
-Oczywiście, że ci wierzę.
Podszedł do niej i objął ją ramieniem, a ona spojrzała na nią TYM spojrzeniem. Nie no tego było za wiele. Podeszłam do nich i jak najmocniej uderzyłam tą zdzirę w twarz.
-Sel co ty robisz?!-zapytał zdziwiony Jus.
-Nie wierzę, że tak łatwo jej to wszystko wybaczyłeś.-powiedziałam, a on spojrzał na nie lodowatym wzrokiem.
Zawsze zachowuje się tak wobec mnie gdy ona jest w pobliżu. Nie wytrzymałam i jak najszybciej od nich odbiegłam. Wybiegłam z Luwru i biegłam przed siebie nie patrząc na drogę. Łzy płynęły po moich policzkach przez co miałam utrudnioną widoczność, więc nawet jeśli podniosłabym głowę niewiele bym widziała. Po kilku minutach biegu poczułam, że na kogoś wpadam. Podniosłam głowę i ujrzałam czekoladowe oczy Taya. Nie wiem dlaczego, ale się w niego wtuliłam.
Tay bez żadnych pytań jeszcze mocniej przycisnął do siebie. Pogłaskał mnie po włosach i pocałował w czubek głowy.
Stałam tak wtulona w niego, na środku chodnika i nie miałam zamiaru się od niego oderwać. Po chwili jednak się od niego i spojrzałam na niego zapłakanymi oczami.
-Chodź usiądziemy-powiedział i wskazał na na ławeczkę niedaleko.
Podeszliśmy do niej i usiedliśmy.
-Co się stało Sel?
-No, b-bo J-jus...
-Jaki Jus?-zapytał jakiś...zdenerwowany? Tak to chyba dobre określenie.
-T-to m-mój n-najl-lepsz-szy p-przyj-jaciel...
-Sel uspokój się i powiedz mi o co chodzi.-powiedział i spojrzał na mnie swoimi niebiańsko brązowymi oczami.
Poczułam się jakbym była na jakiejś chmurce w odległej galaktyce. Było mi tak przyjemnie, że niemal zapomniałam o Ari i Jusie... Niestety moje szczęście nie trwało zbyt długo, bo Tay ponowił pytanie. Jest moim przyjacielem i chociaż jemu muszę się wygadać. Justin za pewne nie będzie rozumiał dlaczego jej tak nienawidzę i nie da mi tego wyjaśnić, poza tym muszę wygadać się komuś. TERAZ.
-Więc kilka lat temu poznałam Arianę. Była słodka, nieśmiała i niewinna. Nie to złe określenie. Udawała, że była słodka, nieśmiała i niewinna. Pewnego dnia poznała Justina, który od zawsze był moim najlepszym przyjacielem i zakochali się w sobie. Zaczęli ze sobą chodzić i na początku było wszystko dobrze, ale potem Ari wciągnęła Jusa w narkotyki. Próbowałam go od niej oddalić, ale on mnie nie słuchał. Był nią zaślepiony i nie zwracał na nią uwagi. Potem nagle wyjechała zostawiając Jusowi wiadomość, że przeprasza, ale to przez ważną sprawę. Zostawiła karteczkę, rozumiesz? Nie wiem jak można być tak podłym i zostawić po prostu karteczkę. Gdy Ari wyjechała  odzyskałam kontakt z Jusem, a on zrozumiał swoje błędy. Dzisiaj spotkaliśmy Arianę, która jak gdyby nigdy nic się do niego śliniła. Nie wytrzymałam i walnęłam ją.
-Czekaj, czekaj... Ale co masz do życia tego jakiegoś Justina? Może on chce do niej wrócić? Nie możesz go do niczego zmuszać.
-Tylko, że on od roku ma dziewczynę.
-No dobra tu sprawy się komplikują. Może po prostu zostaną przyjaciółmi.
-Wątpię. Ariana nie odpuszcza. Jest zwykłą dziwką i tyle.
-Sel spokojnie.
-Poza tym wyglądasz ślicznie.-powiedział, a ja patrząc na niego się uśmiechnęłam i spuściłam głowę aby moimi włosami ukryć rumieńce.
-Nie chowaj się, bo ślicznie się rumienisz.-powiedział podnosząc mój podbródek.
-Przestań, bo będę czerwona jak burak.
-I tak będziesz wyglądałam ślicznie. Chodź odprowadzę cię do twojego hotelu.
-Dziękuję.
Wstaliśmy z ławki i skierowaliśmy się w stronę mojego hotelu. W trakcie drogi Tay niespodziewanie złapał mnie za rękę.
Nie przeszkadzało mi to, a wręcz przeciwnie. Gdy uczynił ten gest przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Szliśmy powolnym spacerkiem żeby jak najwięcej czasu spędzić ze sobą. Przez całą drogę ze sobą rozmawialiśmy, a tematy wciąż się nie kończyły. Dowiedziałam się, że zainteresowaniem Taya jest malarstwo. Oczywiście wybłagałam go i namaluje mój portret. Dotarliśmy do hotelu i gdy Tay chciał już iść zaproponowałam mu aby wszedł do mnie.
-Może wejdziesz? Veronici nie ma i porozmawiamy.
-No dobrze jak już nalegasz żeby moja boska osoba została z tobą to nie będę się sprzeciwiał.-powiedział.
-I oczywiście bardzo skromna osoba.-dodałam.
-To też.-potwierdził.
Weszliśmy do hotelu i skierowaliśmy się do windy. Weszliśmy do niej, po czym nacisnęłam odpowiednie piętro. Winda po kilku chwilach się zatrzymała, a my z niej wysiedliśmy. Ruszyliśmy do mojego pokoju, w którym zaczęliśmy dalsze rozmowy. W pewnej chwili Tay zaczął mnie łaskotać, a ja zaczęłam się śmiać. Tak się wierciłam, że aż spadliśmy z łóżka. Tay leżał na mnie, a ja czułam jego oddech na swojej twarzy. W chwili kiedy mieliśmy się pocałować drzwi się otworzyły.
*Justin*
Nie wiem dlaczego Selena tak okropnie traktuje Ari. Przecież kiedyś były najlepszymi przyjaciółkami, a teraz tak po prostu jej nienawidzi. Może to nie było dla niej miłe, że tak po prostu wyjechała bez słowa, ale zostawiła przecież kartkę.
-Justin kim jest ta dziewczyna?-zapytała Niky.
-Jestem najlepszą przyjaciółką Jusa i Sel.-odpowiedziała za mnie Ari.
-Nie wyglądało na to. Gdy Sel cię zobaczyła jakoś się nie ucieszyła-powiedziała Niky.
-Po prostu jest na mnie chyba jeszcze lekko zła, ale zapewne za niedługo jej przejdzie.
Dziewczyna nie wyglądała na przekonaną zupełnie jak reszta. Nie wiem co oni mają do Ari? Jest super dziewczyną i moją przyjaciółką. Zrezygnowaliśmy z dalszego zwiedzania, bo dziewczyny stwierdziły, że muszą sprawdzić co jest z Sel.
*Niky*
Nie podobała mi się ta dziewczyna przylepiona do boku Jusa. Niby była milutka i słodziutka, ale po tym jak potraktowała ją Sel już nic nie rozumiałam. Szybko dotarliśmy do hotelu po czym od razu skierowałyśmy się do pokoju zajmowanego przez Veronicę i Selenę. Chłopacy i Ariana poszli do pokoju Diego i Jusa. Gdy dotarliśmy pod pokój otworzyłyśmy drzwi kartą Veronici i weszłysmy do środka. To co tam zobaczyłyśmy zwaliło nas z nóg...
♥♥♥♥♥♥♥
Opublikowałam wczoraj, wchodzę dzisiaj, a tu się nie opublikowało :/ 11.09.2014 r. było 642 wyświetlenia ^^ Ale mam zajawkę :)) Rozdział uwaga...nie podoba mi się xD Jest krótki i beznadziejny, a obiecałam, że rozdziały w tym tomie będę dłuższe i lepsze. Chyba lepiej żebym już nic nie obiecywała :/ No to do następnego.
4 rozdział = 10 kom.
Niech każdy kto przeczytał skomentuje, proszę. Może być to zwykła ., ale to też coś dla mnie znaczy :))
Rose :***

czwartek, 11 września 2014

One Shot - Podziękowanie - Pau Nielusia

NARRATOR 
Właśnie zaczęły się wakacje. Pewna młoda dziewczyna postanowiła wybrać się w tym roku na wakacje wraz ze swoimi przyjaciółkami. Tym razem dziewczyny postawiły na morze i przystojnych facetów. Violetta bo tak właśnie miała na imię śliczna brunetka jest singielką i marzy aby właśnie na tych wakacjach spotkać tego jedynego. On i jego paczka też wybierają się na wakacje. Wybrali ten sam kierunek co śliczne dziewczyny. Brunet jako jedyny z całej paczki jest sam i marzy aby w te wakacje poznać kogoś wyjątkowego. Morze, plaża i marzenie taki jest cel jej i jego. 

VIOLETTA 
Właśnie wraz z Fran i Lu wsiadamy do pociągu. Wybieramy się nad morze. Tym razem postawiłyśmy na Argentynę. Żadnej z nas nie chciało się wyjeżdżać z kraju.
-Dziewczyny  to będą nasze najlepsze wakacje - Wydarła się Fran tak że aż ludzie przechodzący obok na nią popatrzyli dziwnie.
-Fran spokojnie - Odezwałam się strasznie rozbawiona 
-Tak to będą nasze najlepsze wakacje - Przyznała jej rację Lu. Do naszego przedziału wszedł konduktor który sprawdził nasze bilety i udał się dalej. Po chwili zajęłyśmy miejsca i każda zajęła się swoimi sprawami. Lu malowała paznokcie. Fran spała a ja postanowiłam posłuchać muzyki i poprzeglądać portale społecznościowe. 

PARĘ GODZIN PÓŹNIEJ
Droga minęła nam dość szybko. Wysiadłyśmy z pociągu po czym skierowałyśmy się do taksówki która zawiozła nas pod hotel. Udałyśmy  się do recepcji.
-Dzień dobry. Rezerwowałyśmy jeden trzy osobowy pokój na nazwisko Castillo - Przywitałam się z panią ubraną w białą koszulę i czarną spódniczkę. 
-Dzień dobry. - Przywitała się z uśmiechem. - Tak wszystko się zgadza - Powiedziała po czym podała mi kluczyk elektroniczny czyli kartę magnetyczną.
-Pokój numer 7015 piętro 15 - Powiedziała z uśmiechem 
-Dziękuję bardzo - podziękowałam za wszelkie wskazówki.
-Miłego pobytu - Powiedziała ja odwróciłam się w jej kierunku i z uśmiechem na ustach kiwnęłam głową. Podeszłam do dziewczyn  po czym wskazałam na kartę. Ruszyłyśmy do windy. Spokojnie wjechałyśmy na piętro 15 i odszukałyśmy odpowiedni pokój. Otworzyłyśmy go i weszłyśmy do środka. W środku stały dwa łóżka po prawej stronie, obok były drzwi prowadzące do łazienki. Po lewej zaś były drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam mały pokoik z trzecim łóżkiem. 
-Ja zajmuję to  łóżko - Usłyszałam głos Fran  i wskazała na łóżko koło okna. 
-A ja te - Powiedziała Lu wskazując na łóżko zaraz obok Fran.
-Super czyli mi zostaje tamten pokoik? - Zdałam pytanie a dziewczyny przytaknęły. Weszłam tam i zaczęłam rozpakowywać swoją walizkę. Po około 15 minutach wszystko było gotowe. 
-Viola idziesz z nami na plażę? - Usłyszałam pytanie od Fran 
-Tak jasne dajcie mi minutkę - Odkrzyknęłam po czym chwyciłam  strój kąpielowy i sukienkę. Ruszyłam do łazienki. Wychodząc z pokoju zauważyłam że dziewczyny są już gotowe. W łazience ubrałam strój a na niego sukienkę. Włosy związałam w luźny kucyk. Wyszłam z łazienki i ponownie skierowałam się do pokoju. Tam włożyłam klapki na nogi i chwyciłam torbę w której był ręcznik, książka, słuchawki i telefon. 
-Możemy iść - Powiedziałam wychodząc z pokoju i chwytając w między czasie okulary przeciw słoneczne. Wyszłyśmy z hotelu i ruszyłyśmy na plaże która znajdowała się tuż na przeciwko naszego hotelu. Doszłyśmy na plażę i rozłożyłyśmy swoje ręczniki dość blisko wody. Położyłyśmy się i postanowiłyśmy się popalać. 

LEON
Właśnie z chłopkami wyszliśmy z hotelu i szliśmy na plażę. Moim celem było spotkanie tej jedynej. A oni szli aby dobrze się bawić. Oczywiście też zamierzałem się bawić ale też działać. Przechodziliśmy koło trzech dziewczyn leżących na ręcznikach. Jedna była blondynką, druga miała czarne włosy a trzecia to idealna brunetka. 
-Ej księżniczko bolało jak spadałaś z nieba? - Diego skierował pytanie do szatynki. Jest taka śliczna. Miałem do niej zagadać ale nie ten zawsze musi wyrywać te najładniejsze. Nie powiem jej koleżanki też są ładne ale ona jest inna.To widać. A ten ma swoją Lare i mógłby jej pilnować. A nie podrywać kolejne dziewczyny. Lary mu nie wystarcza?
-Ej stary co ty odwalasz? - Zdałem pytanie chłopakowi i spojrzałem na brunetkę
-Zamknij się  - Wysyczał przez zęby Diego. Dziewczyna lekko uniosła się na łokciach do góry i zdjęła okulary z nosa. Jej koleżanki uczyniły to samo.
-Będzie boleć jak zaraz kopnę cie tam gdzie nie powinnam? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie. Miała nie zaciekawią minę. 
-UU ostra - Odezwał się Diego. - Lubie takie - Powiedział po czym ruszył dalej prosto. Stałem i przyglądałem się przez chwile dziewczynie. Uśmiechnąłem się lekko i ruszyłem za chłopakami. Usiedliśmy na leżakach  i włożyłem okulary przeciwsłoneczne na nos. Miałem zamiar posiedzieć chwilę a później iść popływać. 
-Chłopaki gramy w siatę? - Zadał pytanie Maxi. 
-Możemy grać - Powiedziałem po czym wstałem. Wszyscy razem ruszyliśmy na boisko które znajdowało się na piachu. Zaczęliśmy grać. Czułem na sobie czyjś wzrok ale nie mogłem zgadnąć czyj. Stresowało mnie to trochę, ale grałem jak najlepiej umiałem.

VIOLETTA
Dziewczyny poszły popływać a ja usiadłam i zaczęłam przyglądać się przystojnemu brunetowi który szedł wcześniej razem z tym gburem. Grali w siatkę bez koszulek. Ale on jest umięśniony. Cudo. W końcu postanowiłam wstać i iść po jakiś zimny sok lub koktajl. Chwyciłam swoją torbę i ruszyłam w stronę budek w których były sprzedawane napoje. Idąc przyglądałam się grze chłopaka. Świetnie grał.
-Dzień dobry - Przywitałam się ze starszą sprzedawczynią
-Witaj dziecko - Powiedziała z uśmiechem 
-Poproszę sok pomarańczowy - Zamówiłam sok po czym zapłaciłam należną kwotę. Po chwili otrzymałam napój i ruszyłam z powrotem na ręcznik. 
-Uważaj!! - Usłyszałam krzyki jakichś chłopaków a później poczułam jak ktoś na mnie wpada. Po sekundzie czułam na sobie swój zimny sok.
-Strasznie cię przepraszam - Odezwał się męski głos. Podniosłam głowę i zauważyłam bruneta któremu wcześniej się przyglądałam. Podał mi dłoń i pomógł wstać. 
-Nic się nie stało - Powiedziałam z uśmiechem. On również zabójczo się uśmiechnął. jego uśmiech był cudowny. I te dołeczki takie idealne. Po chwili rzucił piłę w stronę swoich  kolegów.
-Naprawdę jest mi strasznie głupio - Powiedział drapiąc się z tyłu głowy.
-Przestań - Powiedziałam z uśmiechem. - To tylko sok. Zaraz wejdę do wody i się opłuczę. Wszystko jest okej. - Dodałam po chwili.
-Pozwól że chociaż odkupię ci sok - Zaproponował ukazując rządek swoich śnieżno białych zębów. 
-Jasne czemu nie - Powiedziałam i ruszyliśmy w stronę budek.
-Leon jestem - Powiedział podając mi dłoń
-Violetta - Odpowiedziałam z uśmiechem również podając mu dłoń. Odkupił mi sok i już miałam wracać do dziewczyn ale on zaproponował spacer. Ruszyliśmy i zaprowadził mnie na jakieś skały z dala od plaży. 
-To skąd jesteś Violetta? - Zdał pytanie chłopak 
-Z Buenos Aires - Powiedziałam z szerokim uśmiechem. - A ty? - Zdałam pytanie po chwili
-Również. - Powiedział - Powiedz Viola jak to jest że mieszkamy w tym samym mieście i się nie spotykaliśmy? - Zadał pytanie 
-Nie mam pojęcia Leonie - Powiedziałam po czym roześmiałam się. Świetnie się bawiłam w jego towarzystwie. Czułam się tak inaczej, świetnie. Siedzieliśmy chwilę w ciszy a ja cieszyłam się z obecności Leona.
-Twój chłopak jest cholernym szczęściarzem - Powiedział a mi zrobiło się smutno ale nie dałam po sobie tego poznać. 
-Nie mam chłopka - Powiedziałam - Ale za to twoja dziewczyna jest szczęściarą - Powiedziałam i poczułam dziwne ukłucie w sercu.
-Nie mam dziewczyny - Ulżyło mi na sercu. Nie wiem czemu ale czułam się szczęśliwa. Zakochałam się? Nie to raczej nie możliwe. A może jednak? 

KILKA DNI PÓŹNIEJ 
Od kilku dni spotykaliśmy się z Leonem na plaży i spacerowaliśmy lub zwiedzaliśmy miasto. Ogólnie jest cudownie. Dziś znów jestem z nim umówiona. Właśnie wstałam z łóżka i chwyciłam świeże ubrania oraz kosmetyczkę. Udałam się do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Umyłam się i swoje włosy. Po chwili wyszłam z pod prysznica i wytarłam się, ubrała w przygotowane wcześniej ubrania a następnie wysuszyłam włosy i pozostawiłam je tak jak były. Zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z łazienki. Dziewczyny już nie spały.
-A dla kogo ty się tak wystroiłaś? - Zdała pytanie Lu 
-Dla nikogo - Powiedziałam z lekkimi rumieńcami na twarzy.
-A ten nikt to ten chłopak z plaży? - Zdała pytanie Fran 
-Może - Powiedziałam wchodząc do swojego pokoiku. Zostawiłam tam swoje rzeczy i chwyciłam torebkę. Wyszłam z pokoju i przejrzałam się w lusterku.
-Miłego dnia dziewczyny - Powiedziałam po czym wyszłam z pokoju i zjechałam na dół. Stanęłam przed hotelem i czekałam na Leona.
-Ślicznie wyglądasz - Wyszeptał mi do ucha znajomy głos. Wiedziałam że to Leon a mimo to zarumieniłam się. 
-Dziękuję - Powiedziałam spuszczając głowę w dół aby nie zauważył moich czerwonych policzków.
-I ślicznie się rumienisz - Powiedział po czym pocałował mnie w policzek. Pierwszy raz pocałował mnie w policzek. Czułam przyjemne ciepło na sercu. Czułam się niesamowicie. Tak jakbym mogła latać. Zakochałam się i jestem tego pewna.
-Zapraszam cię dziś na kolację. - Powiedział a ja się lekko uśmiechnęłam i pokiwałam głową na znak zgody.
-Jutro już wyjeżdżam - Powiedział a ja posmutniałam i usiedliśmy na ławce. Wiedziałam że nasza przyjaźń na dłuższą metę nie przetrwa.Ja w Buenos Aires mam swoją pracę a on ma swoje zajęcia. Mówił że pracuje i jeździ na motocross. To koniec. 
-To co z tą kolacją? - Postanowiłam zmienić temat 
-Chciałbym się pożegnać i powiedzieć ci coś ważnego - Powiedział a do moich oczu  zaczęły napływać łzy. Nie mogłam pozwolić na to aby rozkleić się przed Leonem więc powstrzymałam się. 
-O której  mam  być gotowa? - Postanowiłam przejść do konkretów 
-O 18 jeśli możesz - Powiedział z lekkim uśmiechem na twarzy. Przytaknęłam i również się uśmiechnęłam. Wiem że będzie mi ciężko o nim zapomnieć ale będę musiała. Nie jako o przyjacielu ale jako o chłopaku. On nie będzie mój i muszę się z tym pogodzić.
-Dobrze - Powiedziałam - Możemy wracać? - Zdałam pytanie po chwili.
-Tak jasne - Powiedział i pomógł mi wstać. Już po chwili byliśmy pod hotelem. 
-Przyjdę po ciebie - Powiedział po czym pocałował mnie w policzek. Ja się lekko uśmiechnęłam i on ruszył w swoją stronę a ja w swoją. Weszłam do pokoju i ku mojemu zdziwieniu dziewczyny były w pokoju. 
-Co ty taka smutna Vilu? - Zadała pytanie Lu
-Leon jutro wyjeżdża - Powiedziałam ze łzami w oczach 
-Przecież mieszka w tym samym mieście będziecie się widywać - Powiedziała Fran 
-Ale nie rozumiecie on ma pracę i te swoje motory w dodatku mieszka na drugim końcu miasta. - Powiedziałam - A za chwilę pozna kogoś innego - Dodałam
-Przestań - Powiedziała stanowczo Lu
-Na pewno tak nie będzie!! - Powiedziała Fran. Musiałam im uwierzyć. Może jednak miały racje. A po z tamy on chce mi coś powiedzieć. Więc musi to być coś dobrego. Z taką myślą poszłam się szykować na kolację. 

LEON
Przez te kilka dni poczułem coś do Vilu i wiem że nie jest to zwykła przyjaźń. Powiem jej o wszystkim na wieczornej kolacji. Ale jak powiedziałem że chcę się pożegnać Vilu dziwnie zareagowała. Była smutna. Mam nadzieję że nie da mi kosza. A może? 
-Nie Verdas ogarnij się! - Pomyślałem i tak też zrobiłem. Zacząłem wszystko przygotowywać. Musi być idealnie. Kolacja na dachu hotelu, stolik pełen przekąsek, basen, świece i płatki róż. Wszystko idealnie. Mam nadzieję że będzie dobrze i nikt nie popsuje naszej randko-kolacji. Zostawiłem wszystko w idealnym porządku na dachu i wsiadłem do windy po czym udałem się na piętro 10. Wszedłem do swojego pokoju i ubrałem bardziej eleganckie ubrania. Poprawiłem fryzurę i byłem gotowy. Spojrzałem na zegarek.
-Mam jeszcze pół godziny - Pomyślałem.Hotel Vilu jest kawałek dalej. Postanowiłem już wychodzić. Skierowałem się do hotelu oddalonego od mojego o jakieś 10 minut drogi. Wszedłem do niego i ruszyłem w stronę windy. Wybrałem przycisk z liczbą 17 i wjechałem na piętro. Odszukałem odpowiedni pokój i zapukałem po czym oparłem się o futrynę. Drzwi otworzyła mi blondynka, przyjaciółka Vilu
-Cześć ja po Viole - Powiedziałem z uśmiechem 
-Wejdź - Powiedziała i wpuściła mnie do środka - Viola jeszcze się szykuje więc usiądź sobie - Powiedziała po czym wskazała na fotel pod ścianą. Usiadłem sobie wygodnie i czekałem na dziewczynę. po chwili wyszła z łazienki w ślicznej sukience i szpilkach. Miała śliczną fryzurę i leciutki makijaż. 
-Witaj - Powiedziała z uśmiechem po czym podeszła i pocałowała mnie w policzek. 
-Cześć - Odpowiedziałem. Chwyciła swoją torebkę i powiedziała że możemy już iść. Wyszliśmy z jej pokoju i ruszyliśmy na dach hotelu w którym mieszkałem. Po kilku minutach byliśmy już na miejscu.
-Jak tu pięknie - Powiedziała Vilu. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. Siedzieliśmy w ciszy. Zbierałem się na odwagę aby jej o tym powiedzieć ale nie umiałem. Bałem się że mnie wyśmieje. W pewnej chwili Vilu wstała i podeszła do basenu. Stanęła i uśmiechnęła się lekko nad czymś się zastanawiając. Postanowiłem wykorzystać okazję i podszedłem do niej pd tyłu. Objąłem ją w tali a głowę położyłem na jej ramieniu. Jej dłonie powędrowały na moje ręce. 
-Muszę ci coś powiedzieć - Powiedziałem po czym pocałowałem jej szyję 
-Słucham - Powiedziała z uśmiechem 
-Zakochałem się - Powiedziałem a jej mina nie była za wesoła.
-Kto jest tą szczęściarą? - Zapytała ze łzami w oczach 
-Ty - Powiedziałem odwracając ją w swoją stronę. Przytuliłem ją mocno a po chwili pocałowałem bardzo namiętnie a jednocześnie czule. 
-Kocham Cie - powiedziałem po oderwaniu.
-Ja ciebie też kocham - Powiedziała z uśmiechem. Na jej ciele pojawiła się gęsia skórka.
-Zimno ci? - Zdałem pytanie po czym nie czekając na odpowiedź ściągnąłem z siebie marynarkę zarzuciłem ją Vilu na ramiona. Objąłem ją w tali i zaprowadziłem do swojego pokoju. 
-Powinnam wracać do siebie - Powiedziała po wejściu 
-Możesz zostać tutaj - Powiedziałem po czym musnąłem jej usta. W końcu postanowiliśmy że Viola przenocuje u mnie. Poszedłem się umyć i przebrać. Kiedy wyszedłem dałem Vilu swoja koszulę aby miała w czym spać i skierowała się do łazienki a ja wlazłem pod kołdrę i czekałem na swoją ukochaną. Po chwili znalazła się przy łóżku i się położyła obok mnie. Wtuliła się w mój tors.
-Dobranoc - Powiedziała zamykając oczy
-Dobranoc kochanie - Odpowiedziałem szepcząc w jej włosy. Z Violettą w ramionach zasnąłem. Byłem strasznie szczęśliwy.

NARRATOR - ROK PÓŹNIEJ
Po powrocie z wakacji Violetta i Leon zamieszkali razem. Leon po romantycznych oświadczynach został narzeczonym Violetty. Kilka miesięcy później odbył się wymarzony ślub Violetty i Leona a zaraz później huczne wesele. Są razem bardzo szczęśliwi.
-Kochanie mam dla ciebie ważną informację - Zaczęła zestresowana Violetta wchodząc do salonu. 
-Słucham cię skarbie - Powiedział Leon odkładając papiery na stoli. Viola głośno przełknęła ślinę i usiadła obok swojego męża.
-Co się dzieje kochanie? - Zadał pytanie Leon 
-Bo ja... - Zaczęła zdenerwowana Violetta 
-Kochanie wszystko w porządku? - Zadał kolejne pytanie Leon. Sam już zaczynał się denerwować.
-Będziesz tatą - Powiedziała i spojrzała na swojego męża który siedział tuz obok niej po prawej stronie.
-Naprawdę? - Zdał pytanie z nie dowierzaniem.
-Tak - Powiedziała z lekkim uśmiechem. Jeszcze nie wiedziała do końca jaka będzie reakcja jej męża. 
-Będę tatą!! - Wykrzyczał po czym wstał i wziął swoją żonę na ręce. Okręcił ich wokół własnej osi i postawił ją na nogi. Chwilę później jego warki spoczywały na ustach Violetty. 
-Kocham Was - Powiedział Leon z wielkim uśmiechem na twarzy. Kilka miesięcy później Violetta i Leon zostali szczęśliwymi rodzicami malutkiego Pablo. I tak właśnie skończyła się historia która zaczęła się w Wymarzone Wakacje
♥♥♥♥♥♥♥
Super praca :* Ja mam teraz informatykę w szkole, więc się nie rozpisuję...
Te amo <333
Bella :***

One Shot - Podziękowanie - Iga Verdas

Ona - 25-letnia kobieta pasjonuje się piłką nożną, trenuję drużynę nastolatków w Madrycie , jest to jedna z najlepszych młodzieżowych drużyn w Hiszpanii.
On – Piłkarz FC Barcelony. Jedno wydarzenie zmieniło całe jego życie, porzucił rodzinne miasto, przyjaciół, szkołę praktycznie wszystko co miał i wyjechał do innego miasta, tam rozpoczął swoją karierę piłkarską, przez półtora roku wędrował z klubu do klubu aż w końcu kupiła go Barcelona. Obecnie jest jednym z najlepszych zawodników na świecie.
Leon siedział na kanapie i wspominał te wydarzenie jak co wieczór: To miał być najlepszy dzień jego życia ale okazał się najgorszym. Stał właśnie przed ołtarzem i czekał aż z ust Violetty Castillo wydobędzie się słowo Tak. ~ Jeszcze chwila i zostanie ona moją panią Verdas ~ Pomyślał Lecz nie doczekał się tych słów. Z ust szatynki padły słowa: Nie mogę, kocham innego. Krzyknęła i uciekła stamtąd. Od tamtej pory minęło 5 lat, a on wciąż nie mógł się pozbierać. Ale teraz nie czas na wspomnienia muszę iść spać jutro mam pojawić się na ostatnim etapie turnieju: Przyszli piłkarze Hiszpanii. Pojawi się tam 16 najlepszych nastoletnich drużyn Hiszpanii.
Następny dzień Violetta Kiedy Violetta była już w busie który jechał do hotelu do Barcelony myślała nad taktyką swoich piłkarzy. Na miejscu piłkarze rozeszli się do pokojów i zaczęli się rozpakowywać. Miał to być 4 dniowy wyjazd. Wieczorem wsiedli do busa i pojechali na oficjalne rozpoczęcie.
Leon Za chwilę razem z Neymarem i Messim rozpoczniemy ostatni etap turnieju. Będziemy musieli przez te 4 dni codziennie patrzeć na grę tych małolatów. W sumie normalnie bym się cieszył ale nie tym razem okazało się że jedną z trenerów jest Violetta. Tak ta Violetta moja była. Nie wiem jak wytrzymam te 4 dni patrząc na nią No dobra zaraz zaczynamy. – Stary wszystko dobrze? – Spytał mnie Leo. – Wiesz poza tym że jest tu kobieta, która złamała mi serce to wszystko jest super. – odpowiedziałem poirytowany. – Leon wyluzuj zaraz wchodzimy. – powiedział i udał się w stronę wejścia na murawę z szatni.
Po 5 minutach weszliśmy na murawę. Przywitaliśmy się, Leo mówił jeszcze jakąś przemowę i usiedliśmy w specjalnym sektorze. Rozpoczął się pokaz czegoś tam. Co chwilę podchodzili do nas jakieś dzieciaki i prosiły o autograf. Nagle dostrzegłem ją. Siedziała spokojnie i obserwowała pokaz. Prawie nic się nie zmieniła. Może trochę wypiękniała. Od tamtego momentu siedziałem niespokojny na miejscu i czekałem aż się to skończy. Po 30 minutach wracałem już moim sportowym autem do hotelu. W hotelu na holu zobaczyłem ją. Miałem wrażenie że się do mnie uśmiechnęła ale nie jestem pewny gdyż szybko wsiadłem do windy i wszedłem do pokoju. Po chwili postanowiłem że pójdę dziś wieczorem z chłopakami do klubu. Zadzwoniłem do nich i umówiłem się na 21.00 pod klubem hotelowym.
Violetta Dziś pierwszy raz od 4 lat zobaczyła go na żywo. W jednej chwili odżyły we mnie wszystkie emocje. Gdybym mogła cofnąć czas to bylibyśmy małżeństwem. Niestety 2 tygodnie przed ślubem poznałam Daniela. Obiecywał mi swoją miłość. Mówił że będziemy żyć jak w bajce jeśli zerwę z Verdasem. Ja głupia uwierzyłam w jego kłamstwa i zrobiłam to. Gdy do niego przyszłam z wieścią że powiedziałam „nie’’ przed ołtarzem on powiedział że mnie nie kocha że chciał zemścić się na Leonie. Płakałam później dniami i nocami ale nie przez to co powiedział Daniel tylko przez to że przez moją głupotę straciłam miłość życia. Straciłam Leona. I znowu te wspomnienie do mnie wróciło. Zaczęłam płakać. Po chwili postanowiłam wybrać się do klubu. Zadzwoniłam do mojej przyjaciółki Ludmiły która mieszka niedaleko by złożyć jej tą propozycję.
Violetta Jestem już w klubie od ponad 2 godzin. Jestem już cała nachlana po tych drinkach. Siedzę przy stole i gadam z Leonem. Tak z Leonem. On też jest cały pijany. W pewnej chwili zapytał: - Zatańczysz ze mną? - No jasne – odpowiedziałam i poszliśmy na parkiet. Zaczęliśmy tańczyć. Po chwili Verdas położył swoje dłonie na mojej tali i tańczyliśmy dalej. W pewnej chwili zaczął swoimi dłońmi schodzić to na moje pośladki to na piersi. Nie protestowałam, ponieważ byłam po kilku kieliszkach i podobało się to mi. Zaczęłam się ocierać o Verdasa. Potem zaproponowałam abyśmy poszli do jego pokoju. On zgodził się od razu. Razem poszli do pokoju szatyna. Oparła się o stół i złożyła Leonowi soczysty pocałunek. Serce zaczęło bić mu jak oszalałe.
Całowała jego spragnione usta, masowała prężącą się męskość, która tylko czekała na to by wyswobodzić ją z materiału jego spodni. Leon  szarpnął za jej sukienkę która zaraz opadła na ziemie Uwolnił jej pełne piersi spod koronkowego stanika i przylgnął do nich, ssąc twarde sutki, niczym małe dziecko. Wciąż mu jednak było mało, więc jego dłoń zawędrowała znacznie niżej , gdzie pośpiesznie opuścił na kolana jej czarne stringi i zajął się jej rozpaloną kobiecością. Podbrzusze paliło ją jak nigdy dotąd, a przyjemne dreszcze co rusz przeszywały jej pieszczone ciało. Bawił się nagim biustem, zasypując go gradem pocałunków gładząc przy tym dłonią nabrzmiałą łechtaczkę. Jej oddech stawał się coraz cięższy. Gdy tylko wsunął głęboko do jej mokrej szparki palce, wstrząs gwałtownej rozkoszy niemalże odprowadził ją od zmysłów. Violetta z trudem dochodziła do siebie. Upajała się tą cudowną chwilą spełnienia. Leon  jednak wciąż czuł nienasycenie. Bolesna erekcja w spodniach dawała się coraz bardziej we znaki, a Violetta wcale nie miała zamiaru pozostać Leonowi dłużna. Chwycił za strzępy jej białej koszuli i przyciągnął siłą do siebie. Oboje spojrzeli sobie w oczy, po czym opadła z impetem na kolana przed swoim ukochanym. Przyparty do ściany, drżał w oczekiwaniu na nadchodzącą przyjemność, a gdy tylko uporała się z paskiem i zapięciem jego spodni, westchnął głęboko i całkowicie oddał się jej pieszczotom. Twardy i gruby narząd, wystrzelił z majtek, jak z procy. Ledwie była w stanie objąć swoją drobną dłonią jego okazałą męskość. Ściągnęła napletek i oblizała ciemnopurpurową, lśniącą głowicę. Przeciągły jęk Leona wypełnił cały pokój , a nogi zrobiły się jak z waty. Gorące usta Violetty zaczęły sprawiać mu coraz większą przyjemność Kochali się całą noc dopiero nad ranem zasnęli w swoich objęciach.



Następny dzień
Leon Obudziłem się przed Violettą z dużym bólem głowy. Na początku nic nie pamiętałem ale po chwili przypomniałem sobie wszystko z wczorajszej nocy. Mimo tego że jestem pewien iż kocham szatynkę to postanowiłem z nią nie być. Boję się że znów będę cierpieć a poza tym często jeżdżę z miasta do miasta rozgrywać mecze z drużyną. Ubrałem się, umyłem i chciałem wyjść ale w drzwiach przypomniałem sobie że jestem w swoim pokoju. Postanowiłem wyjść na śniadanie i mieć nadzieję że szatynka szybko się obudzi i pójdzie do swojego pokoju ale dla pewności wziąłem jej telefon i nastawiłem budzik. W końcu za 2 godziny rozpoczynają się pierwsze mecze dzieciaków. Wiedziałem że nie uniknie mnie rozmowa z szatynką ale postanowiłem ją unikać.
Violetta Obudziłam się w nie moim pokoju z wielkim bólem głowy. Po chwili wszystko sobie przypomniałam i zaczęłam się zastanawiać gdzie jest mój ukochany. Ubrałam się i ogarnęłam w łazience. Zeszłam do bufetu na śniadanie i odszukałam wzrokiem szatyna. Kiedy go odszukałam uśmiech na mojej twarzy powiększył się. Szłam w stronę stolika przy którym siedział. Nie zauważył mnie ponieważ był zapatrzony w telefon. Gdy byłam już przy nim pocałowałam go. Zdziwiłam się gdyż nie odwzajemnił mojego pocałunku. – Cześć skarbie co się stało dlaczego masz taką minę? – spytałam zatroskanym głosem. – Violetta chodźmy stąd. Musimy poważnie pogadać. – powiedział poważnym tonem. Weszliśmy do windy która jechała na moje piętro. – To o czym chcesz pogadać? - Viola to co stało się pomiędzy nami wczoraj wieczorem. To nie powinno się wydarzyć. Wypiliśmy trochę za dużo i nie wiedzieliśmy co robimy… - przerwałam mu nie chciałam już tego słuchać. – Czyli co ja się już dla ciebie nie liczę. Byłam tylko panienką na jedną noc tak? – zaczęłam już krzyczeć – Nie Violetta posłuchaj mnie… - Nie to ty teraz posłuchaj mnie. Wiesz co nie spodziewałam się tego po tobie jesteś zwykłym idiotąl. Ale wiesz co jesteś idiotą którego kocham i mam zamiar o ciebie walczyć. Walczyć o nas. Nie poddam się tak łatwo. – Krzyknęłam rozzłoszczona. W tym momencie zatrzymała się winda i wyszłam z niej a raczej wybiegłam rzucając ciche kocham cię.
Dwa dni później Violetta Dziś jest ostatni dzień turnieju. Moja drużyna przeszła do finału w swojej kategorii. Wiedziałam że moi chłopcy przejdą do finału. W końcu grają fantastycznie. Niestety drużyna z którą grają też jest świetna. A co do Leona unikał mnie od naszej rozmowy w windzie. Rozmawialiśmy może ze 2-3 razy ale za każdym razem mówił że dla nas nie ma przyszłości i żebym odpuściła. Dziś mam ostatnią szansę i wierzę że się uda. Obudził mnie alarm, który nastawiłam pół godziny przed wyjazdem na stadion by zwołać chłopaków i ostatni raz omówić taktykę. Po naszym spotkaniu udaliśmy się do autokaru który zawiózł nas pod stadion. Na miejscu chłopcy udali się do szatni by przebrać się w stroje i przygotować do meczu. Przez pół godziny były jakieś tam animacje czy coś w tym stylu. W końcu przyszedł czas na finał chłopaków kategorii 13-14 lat. Z powodu że jest to turniej młodzieżowy mecze trwały 40 minut. Po 20 minut połowa. Na początku dobrze im szło. Moja drużyna miała przewagę mimo że było po zero to oni utrzymywali cały czas piłkę i mieli dużo akcji. Niestety przeciwna drużyna ma rewelacyjnego bramkarza. Pod koniec pierwszej połowy dostaliśmy po dupie ponieważ wynik z 0:0 zmienił się na 0:2. Na przerwie mówiłam cały czas coś do moich chłopaków by nie poddawali się i tak dalej ale szczerze mówiąc sama nie wierzyłam w nasze zwycięstwo. Na początku drugiej połowy moi piłkarze zdobyli od razu gola ale i tak cały czas przegrywaliśmy. Nagle podszedł do mnie Leon. Chciał mi coś ważnego powiedzieć. Szczerze mówiąc nie wybrał sobie zbytnio odpowiedniej pory ponieważ teraz najważniejsza była moja drużyna ale postanowiłam z nim porozmawiać. W końcu później może Leon się rozmyśli. – No to mów – powiedziałam do szatyna - Vilu ja chciałem ci powiedzieć że to co mi powiedziałaś przez ostatnie dni dały i wiele do myślenia. Zrozumiałem że uciekając od wspomnień i tak nie zapomnę, a wiesz dlaczego ponieważ ty jesteś częścią mnie. Już zawsze pozostaniesz w moim sercu. Zawsze cię kochałem kocham i będę kochać. – W tym momencie kompletnie olałam moją drużynę. Skupiłam się tylko na Leonie i na jego słowach. W pewnej chwili zbliżył się do mnie i już mieliśmy się pocałować. Niestety nasz pocałunek przerwał nam komentator i krzyki z trybunów. Okazało się że moi chłopcy zdobyli gola. Wynik był wyrównany 2:2, a zostało już tylko 5 minut meczu plus czas doliczony. Nagle Leon mnie pocałował. Ten pocałunek był niezwykły. Czułam się jak w niebie kiedy mój Leoś mnie całował. Gdzie on się tak nauczył całować? Kolejne minuty meczu mijały niezwykle szybko. Zostało już tylko pół minuty i czas doliczony. Nagle Karol znalazł się przy piłce. Ominął zawodnika z drużyny przeciwnej i podał do Gabrysia. Gabryś strzela. Niestety trafił w poprzeczkę. Piłka odbija się i pada wprost pod lewą nogę Kamila. Kamil strzela i jest gol. Normalnie w to nie wierzę. Moi piłkarze są jak w niebie zresztą ja też. To chyba najlepszy dzień w moim życiu. Ale dobra przeciwnicy wznawiają grę. Zostało już tylko półtorej minuty czyli czas doliczony. Pewna zwycięstwa odwróciłam się w stronę mojego ukochanego. On natychmiast mnie pocałował. Nagle usłyszałam krzyki. Natychmiast oderwałam się i zobaczyłam piłkę w bramce. W naszej bramce. To okropne już tak mało brakowało. Ale chwila na telebimie jest powtórka. Widać dokładnie że był spalony. Tak żeby tylko sędzia nie uznał bramki. Tak sędzia nie uznaje gola. W tej chwili do moich uszu dociera gwizdek informujący o zakończeniu meczu. OMG nie mogę w to uwierzyć. Pierwszy raz w historii tego klubu zdobyliśmy te mistrzostwo. Było wiele innych turniejów które wygrywaliśmy ale ten turniej był najważniejszy. A moi chłopcy. O nich już nawet nie wspomnę biegają teraz po całym boisku i wrzeszczą. No dobra teraz do szatni bo za chwilę zakończenie mistrzostw i wręczenie trofeum.

7 godzin później Leżę sobie właśnie z moim brązowookim szatynem na kanapie i oglądamy jakiś film. Wcale go nie oglądam ponieważ jestem już tak zmęczona że nawet na to nie mam sił. Po tym jak odbyło się uroczyste zakończenie i wręczenie pucharu z moim ukochanym i chłopakami z mojej drużyny poszliśmy na miasto. Leon się uparł że pójdziemy wszędzie tam gdzie oni będą chcieli. Więc cały wieczór spędziliśmy w salonie gier i na kręglach. Mój ukochany oczywiście wszystko przewidział i zarezerwował cały salon i kręgielnie. Teraz zastanawiam się nad dzisiejszym dniem ja dziś w końcu wygrałam podwójnie. Bo w końcu moja drużyna razem ze mną bo przecież to ja ich trenuję. Wygraliśmy mistrzostwa. Ale ja wygrałam jeszcze coś o wiele bardziej cennego wygrałam miłość czyli Leona. I to z nim spędzę całe moje życie.
♥♥♥♥♥♥♥
Super praca :* Ja mam teraz informatykę w szkole, więc się nie rozpisuję...
Te amo <333
Bella :***

One Shot - Podziękowanie - Stevie Blanco

 Tytuł : "  Koniec jest początkiem "
                                                                                           Para : Leonetta ( Violetta & Leon )
                                                                                Przedział wiekowy : ( Czytasz na własną odpowiedzialność )
                                                                                                Czas akcji : Teraźniejszość
                                                                                     Od autorki : ( Violetta - czarny, Leon - czerwony )




Ludzie mówią, że czas leczy rany. Nieprawda. On tylko przyzwyczaja nas do bólu. Czemu nie potrafimy zapomnieć ? No czemu ? Łatwiej jest wybaczyć niż zapomnieć. Choć chcielibyśmy nie pamiętać błędów popełnionych przez siebie i najbliższych, dalej pamiętamy. Co jest gorsze ? Rany zadane na ciele czy rany zadane na duszy. Ból fizyczny po pewnym czasie, zniknie, wyparuje. A rana zadana na duszy nigdy się nie zagoi. Niektórzy ludzie nie zdają sobie sprawy jak  krzywdzą innych . Zaufałam pewnej osobie. A ta osoba, mnie wykorzystała i zostawiła.

Ja Cię nie skrzywdzę tak jak On. Zaufaj mi.

To niemożliwe. To koniec. Obiecałam sobie, że już nigdy, nikt nie zauważy moich  łez, już nikt mnie nie skrzywdzi i nie poniży.  Będę bezpieczna, samotnie. Szczęśliwa i wesoła. Bez bólu, rozpaczy. Miłość. Ktoś pomyśli, że to coś pięknego i niesamowitego. Czemu człowiek nie patrzy na to z drugiej strony ? Zakochany nie dostrzega zdrad i wykorzystywania.  A najgorsze jest to, że się przywiązujemy do tej osoby.

Nie zdradzę Cię. Będę z Toba na dobre i na złe.

On też tak mówił wiesz ? Mówił, że jestem tą jedyną, wyjątkową. Że nikt mnie nie zastąpi. A wiesz co robił w tym samym czasie ? Zdradzał mnie na lewo i prawo. Gdybym była choć troszkę mądra, zauważyłabym to wcześniej.. Ale ufałam mu bezgranicznie. Gdy moja najlepsza przyjaciółka - Francesca, powiedziała mi, że widziała go z jakąś blondynką, tylko na nią nakrzyczałam i kazałam jej wyjść. Od tego czasu nie mamy kontaktu. Straciłam Ją i Jego. Przez moja głupotę.  Ona nigdy mnie nie okłamała, była ze mną mimo błędów jak popełniałam. Była prawdziwą przyjaciółką. A ja jednym słowem wszystko zniszczyłam. Tego nie da się naprawić. Niczego się nie da przywrócić.

Pomogę Ci. Uwierz twoja przyjaciółka na pewno Ci wybaczy. Jeśli jej zależy, to wybaczy.

Była dla mnie wszystkim. To ona pomogła mi po śmierci mamy. Była zawsze i wszędzie. Wspierała mnie na duchu. Swoim uśmiechem dodawała otuchy. Gdy byłam smutna pocieszała i rozśmieszała. Byłyśmy nierozłączne. Dopóki on się nie pojawił. Zaczęłyśmy się rzadziej spotykać. Zaczęłyśmy się kłócić. Buntował mnie przeciw niej. Chciał mnie mieć tylko dla siebie.

Czemu on niego nie odeszłaś ?

Chciałam. Ale gdy mu powiedziałam, że nie chcę być już jego więźniem uderzył mnie. W policzek pięścią. Potem nic nie pamiętałam. Straciłam przytomność. Obudziłam się w szpitalu. Powiedzieli mi, że leżałam nieprzytomna przez ponad  trzy dni . Zamknięto go. Myślałam, że to koniec. Lecz mamy jeszcze dziecko. Córeczkę. Lucy. Myślisz, że tak łatwo będzie mi o nim zapomnieć ? Będę go spotykała, nawet jeśli tego nie chcę. Została mi o nim pamiątka.

Pomogę Wam..

Nie. Nie obiecuj. Po kilku dniach zostawisz nas. Nie chcę, by mała przywiązała się do osoby, która odejdzie. Nie chcę jej krzywdzić. Za dużo już przeszła w życiu. Niczym nie zawiniła, by tak cierpieć. Jest dla mnie wszystkim. Kocham ją. To moje najjaśniejsze słońce. To ona daje mi siłę, by się podnieść, by walczyć o to co kocham. A tak w ogóle, to kto chciałby wychowywać czyjeś dziecko ?

Osoba, która Cię kocha nad życie. Osoba dla której jesteś najważniejsza.

Błagam przestań ! Ja nie potrafię tego dłużej słuchać. On znaczył dla mnie zbyt wiele. Nie zapomnę o nich choćbym chciała. Po prostu nie mam szczęścia w miłość, nigdy go nie miałam.  To wszystko było błędem. Moje życie było błędem.

To ty przestań. Twoje życie nie było i nie jest, żadnym błędem. Twoje życie jest darem, za który powinnaś dziękować Bogu. Ja mu dziękuję, za to, że przysłał mi na świat anioła.

Ale ja już skończyłam swój żywot. Już tak dużo wycierpiałam. Nie chcę tego przeżywać ponownie. Każdy mówił mi  " Będzie dobrze ". Ale tak nie jest wiesz ? Jest coraz gorzej. Z każdym dnem zapadam się dalej w ruchome piaski i nie potrafię z nich się wydostać. Wolałabym być szczęśliwa w niebie z mamą i aniołami. Bez tego wszystkiego co jest tu. Ale nie mogę opuścić tego świata. Mam Lucy. Muszę żyć dla niej. Jest dla mnie najważniejsza. Jest dla mnie wszystkim. Kocham ją pomimo wszystko.

Ja Cię nie skrzywdzę jak on. Dla mnie jesteś wszystkim.

Przepraszam. Ale. To koniec.

Jeśli to koniec, to nasz wspólny....


♥♥♥♥♥♥♥
Super praca :* Ja mam teraz informatykę w szkole, więc się nie rozpisuję...
Te amo <333
Bella :***