środa, 23 lipca 2014

Konkurs na One Shota

Organizuję konkurs i mam nadzieję, że kilka osób przyśle pracę na konkurs :)
Mały regulamin:
*co najmniej jedna strona w Wordzie
*narracja dowolna
*obojętny gatunek. FF, romans, kryminał... Wszystko może być :)
*przynajmniej jedna postać z Violetty
Czas macie do 15 sierpnia :) Wyniki ukarzą się 16 sierpnia wraz z moim OS :)
Prace wysyłajcie na roser111621@gmail.com :)
Jeśli wiecie, że wyślecie napiszcie i w komciach :)
Nagrody to niespodzianka :)
Rosalia Isabella Verdas
PS:Rozdział raczej ukarze się dopiero jutro. Przepraszam.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Rozdział 30

Rozdział dedykuję wszystkim V-lovers!

-No to co wy tu jeszcze robicie?!
-Czekamy na telefon mojego taty.
-Dlaczego?
-Potrzebujemy tam policji.
Chłopacy przedstawili nam się i zaczęliśmy rozmawiać. Nagle zadzwonił telefon Justina. Chłopak wyszedł do innego pomieszczenia.
*Justin*
Zadzwonił mój tata, więc wyszedłem do innego pomieszczenia.
/Rozmowa telefoniczna/
(J-Justin, T.J: tata Justina)
J:Cześć tato.
T.J:Cześć synu.
J:Masz jakieś informacje?
T.J:Właśnie jedziemy na tą stację.
J:Czy my też możemy jechać?
T.J:Justin mówiłem ci, że to niebezpieczne.
J:Tato ty wiesz jak oni się martwią?
T.J:Justin ile was tam jest?
J:Leon, Federico, Marco, Maxi, Broduey, Diego, Niky no i ja.
T.J.Dlaczego zabrałeś Niky ze sobą?
J:Przecież wiesz, że nie mam przed nią tajemnic.
T.J:Justin, ale to nie jest twoja tajemnica tylko tych chłopaków.
J:Niky chce wspierać kuzyna.
T.J:Jakiego kuzyna?
J:Leona Verdasa kojarzysz?
T.J:Tego mistrza motocrrosu i muzyka?
J:Tak. Jego dziewczyna jest główną porwaną. Ciesz się, że nie widzisz jak wygląda. Jest załamany.
T.J:Współczuję tym chłopakom.
J:Dobra kończę tato.
T.J:Uważajcie tam.
J:Oczywiście.
T.J:Do zobaczenia.
J:Do zobaczenia.
/Koniec rozmowy/
Rozłączyłem się i wróciłem do chłopaków.
-Kto dzwonił?-zapytała Niky.
-Mój tata-odpowiedziałem.
-I co? Możemy jechać?-zapytał Marco.
-Tak, ale mam kilka warunków.-powiedziałem.
-Jakich?-zapytał Maxi.
-Ja prowadzę samochód, słuchacie się policjantów, nie zachowujecie się agresywnie wobec nich-dokończyłem patrząc na Leona-nie zabijacie Tomasa ani nie wchodzicie do środka.
-Jasne. Możemy już jechać?-zapytał Broduey.
-Tak, chodźcie.
Weszliśmy do mojego samochodu i odjechaliśmy.
*Violetta*
Lilly przyszła do nas, gdy Mateo nie było już w pobliżu. Miałam plan na to jak się uwolnić.
-Dziewczyny mam plan jak stąd uciec.
-Gadaj-powiedziała Fran.
-Gdy Mateo przyjdzie ja wyjdę z nim na koniec korytarza, a ty Lilly jak zobaczysz, że idziemy pójdziesz tutaj, weźmiesz dziewczyny i pójdziecie na drugi koniec korytarza. Tam jest wyjście.-powiedziałam.
-A co z tobą?-zapytała Lilly.
-Ja sobie poradzę. Lilly masz telefon?-zapytałam siostry.
-Tak, tylko tutaj nie ma zasięgu.-odpowiedziała zmartwiona.
-Jak wyjdziecie na zewnątrz zadzwonisz po policję.-powiedziałam.
-Okej. Pójdę już, bo Mateo ma zaraz przyjść.
Lilly wyszła, a my czekałyśmy na Mateo. Na szczęście po kilku chwilach przyszedł i udało mi się zaciągnąć go na korytarz. Gdy dziewczyny były jeszcze widoczne, a Mateo chciał się odwrócić walnęłam go z całej siły w krocze. Przewrócił się, ale zaraz wstał i walnął mnie tak mocno, że wpadłam na coś pod ścianą. Po chwili poczułam zapach gazu, a gdy traciłam przytomność Mateo zaczął biec do wyjścia.
*Leon*
Gdy wyszedłem z samochodu Justina zobaczyłem, że dziewczyny są przy samochodzie policyjnym. Podeszliśmy do nich, ale nie było z nimi Violetty.
-Gdzie Violetta?-zapytałem.
Nie otrzymałem odpowiedzi, ale zobaczyłem zdenerwowane spojrzenia dziewczyn. Potem zobaczyłem Toamsa czy tam Mateo wybiegającego ze stacji.
-Gdzie jest Violetta?
-W środku.-odpowiedziała Lu.
Szybko podbiegłem do drzwi i wszedłem do środku. Poczułem zapach ulatniającego się gazu. Przestraszyłem się o to co jest z Violą. Szedłem głębiej i coraz bardziej opadałem z sił. Doszedłęm już prawie do końca korytarza, gdy zobaczyłem...
♥♥♥♥♥♥
VIOLETTA 3 ♥
Część odcinka pierwszego:
Cudowne :) Ja nie mogę się otrząsnąć :) Obejrzałam do dwa razy :) Leosiek ją złapie :) To przecież to zdjecie:
Ja się tym strasznie jaram, więc wiecie :) Już dzisiaj nie zasnę :) Praktycznie codziennie zarywam noce, więc kolejna nic mi nie zrobi :) Wygląd też nie ucierpi, bo taki potwór jak ja cały czas jest brzydki :)
 ***
Teraz odnośnie bloga:
Po 10 odcinkach chłopcy w końcu odnajdują dziewczyny. Jakby co nie mam pojęcia o żadnych stacjach ani trujących rzeczach :) Zamierzałam wam wam zrobić kawał, ale zrezygnowałam i oświadczam, że wcale nie miałam zamiaru odchodzić. Może nie miałam pomysłów, ale coś by się wymyśliło :) Koniec akcji czy jeszcze nie? Ja wam mówię, że dopiero się rozkręcam :P Dojdzie jeszcze kilka postaci i zmieni bieg wydarzeń.
***
Teraz zabieram się za pisanie One Shota :)

Rosalia Isabella Verdas

piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 29

Rozdział dedykuje Olivii Blanco!

Za drzwiami stała moja kuzynka, Niky i jakiś chłopak.
-Niky?!
-Leon?!
-Wejdźcie do środka.-weszliśmy do salonu.
-No nareszcie jesteś Justin.-powiedział Diego.
-Musiałem poczekać aż Niky się ubierze.Poza tym od nas tu jest trochę daleko-powiedział Justin-dzwoniłem już do taty.
-I co powiedział?-zapytał Diego.
-Powiedział, że ta stacja jest niebezpieczna i powinniśmy jechać z policją.
-Jaka stacja? Policja? Co się dzieje?-zapytała zdezorientowana Niky.
-To długa historia-powiedziałem.
-Mamy dużo czasu-powiedziała Niky.
-Ja ci to wytłumaczę-powiedział Diego-Leon chyba nie da rady.
-No to mów-powiedziała Niky.
Diego opowiedział jej całą historię.
*Violetta*
Lilly przyszła do pomieszczenia w którym byłyśmy.
-Dziewczyny Mateo za 10 minut zapiera nas na opuszczoną stację kolejową. Chłopaki nie zdążą. Musimy zostawić im wskazówkę.-powiedziała Lilly.
-Masz jakąś kartkę?-zapytała Lu.
-Powinnam mieć.-odpowiedziała.
-Musimy zostawić im wiadomość-powiedziałam.
-Ale co w niej napisać?-zapytała Lilly.
-Na pewno musimy im napisać, że jesteśmy w starej stacji kolejowej na obrzeżach Buenos Aires.-powiedziała Francesca.
-I żeby przyjechali z policją-powiedziała Naty.
-I żeby zadzwonili do Justina-powiedziała Lilly.
-Jakiego Justina?-zapytała Cami.
-Mojego znajomego-powiedziała.-A co ma to z tym wszystkim wspólnego twój znajomy?-zapytała Lu.
-Zna Mateo-powiedziała Lilly.
Rzuciłyśmy jej pytające spojrzenie.
-Jego ojciec jest szefem policji.
-Aha-powiedziała Cami.
-Jakieś znajomości mogą się przydać. Żeby pomogli nam się stąd wydostać prawda?-powiedziała Lilly.
-Tak, to dobry pomysł-odparłam.
-Vilu możemy przecież zadzwonić do twojego ojca. On przecież może pomóc-powiedziała Fran.
-Nie, nie możemy zadzwonić do mojego ojca-powiedziałam.
-Dlaczego?-zapytała Cami.
-Będzie się martwił-powiedziałam.
-Skąd wiesz, że on nie wie, że zostałaś porwana?-zapytała Lilly.
-Bo wyjechał do Hiszpanii-powiedziała Lu.
-Dlaczego?-zapytałam.
Czy ja o wszystkim dowiaduję się ostatnia? Dlaczego dziewczyny wiedzą, a ja nie? czy wyjechał na zawsze?
-Tylko na kilka tygodni, bo jest jakiś ważny projekt tam.-powiedziała Fran.
-Aha.-odpowiedziałam.
-Poza tym nawet gdyby nie wyjechał chłopcy by mu na pewno nie powiedzieli.-powiedziała Naty.
-Fakt-stwierdziłam.
-Może napiszemy tę wiadomość?-zapytała Lilly.
-Tak, już.-powiedziałam.
Napisałyśmy wiadomość której treść brzmiała tak:

     Jesteśmy na starej stacji kolejowej. Przyjedźcie z policją.
Wiadomość od Lilly: Diego zadzwoń do Justina jego ojciec jest szefem policji w Argentynie.

Położyłyśmy ją pod czarne rękawiczki Lilly. Żeby Tomas znaczy Mateo się o niczym nie dowiedział Lilly wyszła z pomieszczenia. Mateo wszedł do niego po kilku chwilach od jej wyjścia. Zaciągnął nas do busa i pojechaliśmy na tą stacje.
*Niky*
Diego zaczął opowiadać mi historię.
-Pamiętasz Mateo?
-Tego twojego przyjaciela przestępcę?
-Tak. No, więc on zmienił nazwisko na Tomas Heredia i dwa lata temu przyleciał do Buenos Aires. Zaczął uczęszczać do Stud!o21 i zaczął podrywać Violettę. W końcu porwał ją i uwięził.
-Nie mogłeś jej uratować?
-Gdybym wiedział gdzie jest to bym ją uratował. Katował ją, a nawet ją zgwałcił-widziałem jak Leon jest wściekły i wcale mu się nie dziwiłem-Violetta gdy zmusiłem Mateo do wyjazdu uciekła od niego. Mateo twierdząc, że wszystkie go zraniły postanowił je zranić, więc porwał wszystkie pięć.
-...
♥♥♥♥♥♥
Skończyłam go pisać i od razu go dodaję. Jutro mam spotkanie rodzinne, a w niedzielę wracam do domu od babci, więc nie wiem czy dodam. Postaram się, ale raczej rozdział 30 będzie w poniedziałek :( 
Rosalia Isabella Verdas :)

czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 28

Weszliśmy do niego i zobaczyłem czarne rękawiczki.
Przy rękawiczkach była karteczka:

     Jesteśmy na starej stacji kolejowej. Przyjedźcie z policją.
Wiadomość od Lilly: Diego zadzwoń do Justina jego ojciec jest szefem policji w Argentynie.


-Kto to jest Justin?-zapytał Marco.
-To nasz kolega, którego poznaliśmy jak był w Hiszpanii dwa lata temu ze swoją dziewczyną, Niky.
-Aha spoko.-powiedział Broduey.
-No to do niego zadzwoń.-zapowiedział Maxi.
-Już, ale najpierw może wróćmy do waszego domu.-powiedział Diego.
-Tak to dobry pomysł.-powiedział Andres.
Gdy dojechaliśmy do domu Diego zadzwonił do Justina.
*Justin*
Siedziałem z Niky przed telewizorem oglądając jakąś głupawą koCcmedię, gdy zadzwonił mój telefon. Odebrałem i usłyszałem zdenerwowany głos Diego.
/Rozmowa telefoniczna/ 
(D-Diego, J-Justin)
D:Justin musisz mi pomóc.
J;:Diego co się stało?
D:Chodzi o Mateo.
Gdy usłyszałem, że chodzi o tego idiotę podniosłem się z kanapy i wyszedłem z salonu. Niky mogła przecież coś usłyszeć co nie wróżyło nic dobrego.
J:Co on znowu zrobił?!
D:Muszę powiedzieć wszystko?
J:Tak, inaczej nie pomogę.
D:No, więc Mateo dwa lata temu przyleciał z Madrytu do Buenos Aires i zmienił nazwisko na Tomas Heredia. Zaczął chodzić do szkoły muzycznej Stud!o21 i udawał, że podoba mu się siostra Lilly. Zabrał ją do Madrytu i tam znęcał się na niej, a nawet ją zgwałcił.
J: To dlaczego jej nie pomogłeś?
D:Gdybym wiedział, gdzie ją trzyma to bym ją uwolnił. Kontynuować?
J:Tak mów dalej.
D:Dziewczyna od niego uciekła, a on przyleciał do BA, gdzie znowu prawie ją zgwałcił, ale Verdas ją uratował.
J:Leon Verdas?!
D:Tak, a co?
J:To brat Niky. Nieważne mów dalej.
-Mateo nie mógł znieść tego, że Castillo znowu jest z Verdasem, a poza tym wszystkie jej koleżanki według niego, więc je porwał.
J:Zawsze widziałem, że ma coś z głową, ale nim aż tak...
D:Pojechaliśmy z chłopakami do pierwszego miejsca pobytu dziewczyn, ale ich tam już nie było. Zostały tylko carne rękawiczki Lilly i karteczka.
J:Ale jak mogę wam pomóc?
D:Twój ojciec jest szefem policji.J:Okej przyjadę.
Wtedy Niky weszła do kuchni, więc musiałem zakończyć rozmowę.
J:Muszę już kończyć.
D:Adres wyślę ci SMS'em.
J:Okej. Cześć.
D:Cześć.
/Koniec rozmowy/
*Niky*
Justin już ze 20 minut siedzi w tej kuchni i z kimś rozmawia. Wstałam z kanapy i poszłam do kuchni, by zobaczyć czy nadal z tym kimś rozmawia. Gdy weszłam Justin szybko zakończył rozmowę.
-Kto dzwonił?-zapytałam.
-Kolega-gdy to powiedział mną jego telefon przyszedł SMS- Słońce muszę wyjść.
-Mogę iść z tobą?
-No dobrze.
-To ja idę się przebrać i za chwilę będę.
Poszłam na górę i udałam się do garderoby. Ubrałam się w to:

Zeszłam na dół i razem z Justinem udaliśmy się do samochodu. Weszliśmy do niego i odjechaliśmy spod domu.
*Leon*
Diego zakończył już rozmowę i siedzi razem z nami w salonie. Mam nadzieję, że ten Justin pomoże i nie będę musiał długo czekać. Odkąd Vilu zaginęła nie śpię, nie jem i prawie nie piję. Nie spoglądam w lustro, bo chyba nie chciałbym się przekonać jak wyglądam. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, a że miałem najbliżej poszedłem otworzyć. Za drzwiami stał/a...
♥♥♥♥♥♥
Napisałam ten rozdział na szybkości i część pisałam na upiornym telefonie, więc musicie mi wybaczyć niedociągnięcia i takie różne :)  Rozdział 29 nie wiem czy jutro, ale postaram się :)
Rose :)

środa, 16 lipca 2014

Rozdział 27

Rozdział dedykuję Oli Młot!

*Leon*
-Tomas okłamywał was od samego początku. On udawał takiego miłego i dobrego. Nigdy nie pomyślelibyście, że on był taki jaki był. On nie ma 20 lat jak wszyscy sądzicie...
-To ile ma lat?-zapytał Andres.
-Ma 22 lata i wcale nie nazywa się Tomas Heredia.
-To jak się nazywa?-zapytał Andres.
-Nazywa się Mateo Miramontes i wiele razy był karany.
-Czyli jest przestępcą?-zapytał Andres.
-Tak.
-Dlaczego zmienił nazwisko?-zapytał Andres.
-Żeby nikt nie wiedział kim jest.
-Ale co to ma wspólnego z tobą?-zapytał Maxi.
-Byłem jego kumplem jeszcze zanim się zmienił.
-Ale dlaczego się zmienił?-zapytał Marco.
-Mateo miał kiedyś brata, Eliseo. Pięć lat temu on zginął w wypadku samochodowym. On się po tym załamał. Kochał go całym sercem. Eliseo miał wtedy tylko 19 lat, a Mateo 17. Po tym Mateo wkręcił się w niebezpieczne rzeczy. Zaczął brać narkotyki, jeździć w nielegalnych wyścigach, handlować narkotykami, jeździć autem po tych świństwach, chodzić do burdelu, a potem nawet sam sobie otworzył własny burdel. Ja o wszystkim wiedziałem i na początku mnie to bawiło i oglądałem te wyścigi, a nawet raz wystartowałem, ale potem było coraz gorzej. Nie chciałem go opuszczać, a nawet gdybym chciał i powiedział bym o wszystkim policji byłbym oskarżony o to, że też jestem w to wplątany. Potem była Lilly i nie powiem spodobała mi się.
-Jak ty się poznałeś z Tomasem?-zapytał Broduey.
-Mieszkaliśmy na jednej ulicy i chodziliśmy do tej samej klasy. Mieliśmy wtedy po 7 lat.
-Czyli znacie się już 15 lat.-powiedział Maxi.
-Tak. Nie mogłem zostawić go samego.
-Nie ma czasu na pogaduszki. Musimy jechać do dziewczyn.-powiedział Fede.
-Ja jadę na moim motorze.-powiedziałem.
-Leon czy ty zamierzasz się zabić?-zapytał Diego.
-Nie.-odpowiedziałem.
Potem usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy ustalać co zrobimy gdy tam dotrzemy.
*Violetta*
-Jak to?!
Zatkało mnie. Jak to możliwe, że ona jest moją siostrą. Tata nigdy mi nie powiedział, że miałam siostrę.
-Jak to jestem twoją siostrą? Dlaczego ja o tobie nic nie wiedziałam?
-Nasz tata gdy zmarła mama oddał mnie do domu dziecka, bo sam sobie nie radził. Tak przynajmniej mówiła ciocia.
-Jaka ciocia?
-Ciocia Miramontes, czyli kobieta która mnie adoptowała.
-Ale jak ty znalazłaś się tutaj?
-Mateo obiecał, że mnie tobie przedstawi, ale gdy ci to wszystko zrobił musiałam wam jakoś pomóc.
-Kto to jest Mateo?
-Chłopak znany ci jako Tomas.
-CO?
-On jest przestępcą odkąd Eliseo zmarł. On się wtedy załamał. Wszyscy to widzieliśmy.
-Kto to Eliseo?
-To brat Mateo. Był super przystojnym gościem. Chcesz zobaczyć zdjęcie?
Pokiwałam tylko głową, a ona wyciągnęła z kieszeni spodni zdjęcie.
Nie powiem był strasznie przystojny, ale ja ma mam mojego Leosia.
-Poza tym był super miły, zabawny i wgl. Wszyscy go uwielbiali.
-Ale dlaczego Tomas znaczy Mateo nie załamał się w tradycyjny sposób?
-Mateo odkąd tylko pamiętam był porywczy i to dla niego było najlepsze. On nie jest taki straszny na jakiego się wydaje. On potrzebuje po prostu odpowiedniej osoby, która sprowadzi go na dobrą drogę, a Isabel wcale nie pomaga.
-Znasz Isabel Consimes?
-Tak. To prywatna dziwka Mateo. A ty skąd ją znasz?
-To była Leona.
-Nie przejmuj się. Za żadne skarby ci go nie odbierze. Diego się pokłócił z Mateo i powiedział, że powie wszystko waszym chłopakom.
-Na szczęście!
-Nie ciesz się tak. Za niedługo wyjeżdżamy stąd. Nie wiem czy oni zdążą. Miejmy nadzieję, że tak.
-Tak.
-Chodźmy już zanim Mateo zobaczy, że jesteś ze mną.
Poszłyśmy do pomieszczenia w którym były dziewczyny i Lilly wyszła. Powiedziałam o wszystkim dziewczynom, a potem znowu
*Leon*
Dotarliśmy już do tego miejsca i weszliśmy do środka. Przeszukaliśmy cały domek i nie znaleźliśmy nikogo. Zostało nam tylko jedno pomieszczenie. Weszliśmy do niego i zobaczyłem...
♥♥♥♥♥♥
Tak oto prezentuje się 27 rozdział :)
Około 30 rozdziału kończę opowiadanie.
Niestety nie mam za grosz weny :(
Niedawno było  jej dużo, ale teraz nie wiem co zrobić :(
Nie umiem nawet napisać 28 rozdział, a co mówić o dalszych.
Rosalia Iasbella Verdas ♥

wtorek, 15 lipca 2014

Rozdział 26

-Tak. Wiem gdzie jest pańska ukochana i jej przyjaciółki.
-Skąd o tym wiesz?
-Bo Tomas mnie zmuszał do pomagania mu. To ja porwałem panienkę Castillo.
-Dlaczego?!
-Ja nie chciałem, naprawdę.
-Są na obrzeżach Buenos Aires prawda?
-Tak w starym domku przy lesie.
-Jeśli nam pomożesz nie powiemy o tobie policji.
-Możecie powiedzieć o mnie, ale nie powiedzcie nic o Lilly.
-Kim ona jest?
-Ona nie chce o tym mówić i sam wiem niewiele.
-Co wiesz?
-Rodzice Tomasa zaadoptowali Lilly, a on teraz ją zmusza do wykonywania różnych rzeczy za niego.
-Wiesz kim byli jej rodzice?
-Wiem, że ma siostrę  i tatę, który oddał ją do domu dziecka, gdy miała dwa lata. Wtedy zmarła jej matka, a on nie dawał sobie rady.
-Ile ona ma lat?
-Siedemnaście.
-Jest młoda.
-Tomas obiecał jej, że jeśli będzie robiła to co jej karze powie jej kim są jej rodzice.
-Skąd macie pewność, że on ich zna?
-Lilly wie kim jest jej siostra. Wiem tyle, że to któraś z tych dziewczyn.
-Ale dlaczego je porwał?
-Powiedział, że wszystkie zraniły jego, więc on musi zranić je.
-Ale przecież może sobie znaleźć inną dziewczynę.
-Myślisz, że nikt mu nigdy tego nie powiedział?
-Na pewno nie wiesz kim jest ta dziewczyna?
-Nie.
-Chodźmy do mojego domu. Tam za chwilę będzie reszta chłopaków.
-Okej.
Wyszliśmy z firmy i pojechaliśmy do jego domu.
*Leon*
Gdy dotarliśmy do domu wszyscy już byli. Diego, bo musi powiedzieć im całą prawdę. Już się boje co tu się będzie wyrabiało za kwadrans. No ja potraktowałem go wyjątkowo dobrze. Ciekawe, która dziewczyna jest siostrą tej Lilly. Chociaż przecież mama Violi zmarła gdy ona miała pięć lat, a Vilu ma teraz 20. Ta Lilly miała dwa lata gdy zmarła jej mama, a ma 17 lat, więc to moja ukochana raczej jest jej siostrą.
-Leon kim jest ten chłopak?-zapytał Maxi.
-To Diego, który chce wam coś powiedzieć.
-No to niech mówi.-powiedział Marco.
-No więc wasze dziewczyny porwał Tomas i więzi je w starym domku przy lesie na obrzeżach Buenos Aires.
-A ty skąd o tym wiesz?!-wrzasnął zdenerwowany Fede.
-No tak jakby mu pomagałem.-powiedział Diego.
-CO?!-zapytali rozwścieczeni.
-Porwałem Violettę, Ludmiłę Tomas, a resztę dziewczyn nie zbyt fajni ludzie, ale spokojnie żadnej nic nie zrobił, są całe i mają się dobrze. No może oprócz Castillo.
-Co jej zrobiliście?-warknąłem.
-Prosiłem go z Lilly żeby jej nic nie robił, ale on nie słuchał.
-Co on jej zrobił?!
-Najpierw ją pobił, a  potem...
-Co on jej zrobił?!
-On ją ...
Nie, nie tylko nie to! Nie moją księżniczkę. Muszę jechać jak najszybciej na obrzeża BA aby ją uratować. Nie zniosę dłużej myśli o tym jak bardzo jest tam krzywdzona. Zabiję Tomasa gołymi rękami. On nie mógł krzywdzić mojego kwiatuszka. Jak mogłem do czegoś takiego dopuścić? Jak mogłem pozwolić temu draniowi aby ją porwał i skrzywdził? Dlaczego nie wolał skrzywdzić mnie, a musiał krzywdzić ją?
-Zabiję gnoja!-krzyknąłem.
-Leon spokojnie.-próbował mnie opanować Marco.
-czy ty byłbyś spokojny gdyby ktoś zrobił coś takiego twojej dziewczynie?!
-Leon wiemy, że jest ci ciężko, ale musisz wytrzymać.-powiedział Maxi.
-Ale wy nigdy nie mieliście takich problemów w swoich związkach.
-Leon spokojnie, przecież a niedługo do nich pojedziemy.
-A w ogóle dlaczego ty przyłączyłeś do Tomasa?-zapytał Broduey.
-...
*Violetta*
Opowiedziałam o wszystkim dziewczynom i czuje się o trochę lepiej. Mam nadzieję, że chłopaki znajdą nas całkiem szybko. Nie miałam ochoty dłużej być tutaj i spędzać czas przy Tomasie. Po chwili weszła jakaś dziewczyna. Chyba miała na imię Lilly.
-Cześć. Czy mogłabyś pójść ze mną Violetto?
-No dobrze.
Poszłam z nią do jakiegoś innego pomieszczenia. Nie wiedziałam czego ode mnie chce. Miałam nadzieję, że nie przyjdzie tutaj Tomas i nic mi nie zrobi.
-Muszę ci coś powiedzieć.
-Co takiego?
-Jestem twoją siostrą.
-...
♥♥♥♥♥♥
Oto rozdział 26 :)  W następnym rozdziale historia Tomasa. Musiałam zrobić to żebyście wiedzieli dlaczego Tomas taki jest :) Są tu jacyś fani Tomasa? Jeśli tak to go troszkę oczyszczę ^^ Dlaczego nie komentujecie? Wiem, że stać was na więcej :)
Rose :*

poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 25

 Rozdział dedykuję Lily!

-Leon.... ratuj nas błagam-mówiąc to zaczęłam płakać.Przestraszyłam się, bo Tomas zaczął do mnie podchodzić, więc pospiesznie dodałam-Kocham cię.
Tomas podszedł do mnie i mocno mnie uderzył, po czym wyłączył kamerę.
-Co ty sobie wyobrażasz?!-zapytał rozwścieczony chłopak.
Nie odpowiedziałam, a on podszedł do mnie i zaczął zdejmować moje ubrania. Zaczęłam płakać, ale jego mało to obchodziło. Bez żadnych skrupułów, bardzo boleśnie mnie zgwałcił. Potem zaciągnął mnie do pokoju w którym były dziewczyny i zamknął go na klucz. Nie przywitałam się z dziewczynami tylko od razu poszłam na wolne łóżko. Odwróciłam się do dziewczyn plecami i zaczęłam płakać. Ja chciałam być już w domu.
*Leon*
Tym razem wiadomość była do mnie. Otworzyłem ją pośpiesznie i zobaczyłem moją Violę. Nie szczęśliwą i uśmiechniętą, a poobijaną i smutną. Zaczęła mówić inną kwestię niż inne.
-Leon.... ratuj nas błagam-mówiąc to zaczęła płakać.-Kocham cię.
Potem podszedł do niej jakiś mężczyzna i walnął ją, a potem wyłączył kamerę. Byłem pewien, że to Tomas. Boję się co mógł zrobić mojej ukochanej. Zabiję go własnymi rękami. Na szczęście widok z okna był mi znajomy i wiem gdzie to jest. Musimy tam jechać z chłopakami.
-Chłopaki wiecie gdzie to jest?-zapytał Broduey.
-Ja wiem. Musimy tam jechać-powiedziałem.
-Tylko przejdźmy się jeszcze może jeszcze do swoich szefów żeby wziąć sobie wolne na cały tydzień-powiedział Marco.
-Tak to dobry pomysł-powiedział Maxi.
Poszedłem do firmy moich rodziców. Wszedłem do ich gabinetu.
-Cześć mamo, część tato-przywitałem się.
-Synku co ci się stało?-zapytała mama.
-Nic. Chciałem tylko powiedzieć, że przez cały tydzień nie będzie mnie w firmie.
-Ale dlaczego?-spytał tata.
-Jedziemy na mały biwak-powiedziałem wymyśloną z chłopakami wymówkę.
-No dobrze. Miłej zabawy.
Poszedłem jeszcze na górę powiadomić mojego asystenta. Drzwi były niedomknięte i usłyszałem rozmowę Diego i jakiegoś jego przyjaciela.
-Co ty jej zrobiłeś?!-zapytał krzykiem.
-...
-Gdybym mógł dawno bym się od ciebie uwolnił!
-...
-Jak możesz być taki bezduszny?!
-...
-Dlaczego chcesz ich tak zranić?!
-...
-Nienawidzę cię!
-...
-Wszystko im powiem zobaczysz!
-...
-Pożałujesz tego!
-....
Chłopak się rozłączył. Rozmowa była dziwna i chaotyczna. O co mu chodziło? Kim jest ten chłopak?
*Diego*
Nie chcę już dłużej tego ciągnąć. Nie chcę tak ranić ludzi. Niewinnych ludzi. Muszę zadzwonić do Tomasa i zerwać z nim kontakt. Lilly też już nie wytrzymuje. Zadzwoniłem do niego. Wiedziałem, że już coś im zrobił.
-Cześć Tomas.
-Cześć Billy.
-Nie nazywaj mnie tak!
-Okej.
-Co z nimi? Masz wszystkie?
-Oczywiście. Castillo się trochę nie podporządkowała, więc spotkała ją kara.
-Co ty jej zrobiłeś?!
-Zgwałciłem ją. Przyznaj się, że sam byś chciał.
-Gdybym mógł dawno bym się od ciebie uwolnił!
-Wątpię. Nie dasz rady mi się postawić.
-Jak możesz być taki bezduszny?!
-Muszę.
-Dlaczego chcesz ich tak zranić?!
-Bo mnie zranili. Ciebie chyba też ktoś zranił?
-Nienawidzę cię!
-Wzajemnie.
-Wszystko im powiem zobaczysz!
-Wątpię. Przez to wylądujesz w pierdlu.
-Pożałujesz tego!
-Już się boję.
Rozłączyłem się. Musze powiedzieć Verdasowi.
-Dzień dobry-powiedział mój szef.
-Dzień dobry.-odpowiedziałem.
-Czy coś się stało?
-...
♥♥♥♥♥♥
Macie ten beznadziejny rozdział :)
Nie wychodzą mi, ale jakoś je piszę :)
Teraz oglądam ,,Let it shine" :)
Ja jakoś teraz robię jakieś powtórki z wszystkich filmów :)
High school musical, Camp rock, Ostatnia piosenka i wiele, wiele innych ;)
Mam nadzieję, że się spodoba :)
Proszę o szczerą opinię :)
Rose :*