piątek, 19 września 2014

Rozdział 4

Na Selenie leżał jakiś chłopak i prawie się całowali. W sekundę chłopak wstał i podał rękę Sel. Ona również wstała i wyglądała na bardzo zmieszaną.
-Sel coś się stało?
-Nnie po prostu Taylor mnie łaskotał i niechcący spadliśmy z łóżka.-powiedziała rumieniąc się.
-Okej. Wszystko dobrze?
-Tak-powiedziała i się uśmiechnęła.
-Możemy porozmawiać?-zapytałam niecierpliwie.
-Ale o czym?
-O Arianie i Justinie.
-No dobrze. Tay...
-Jasne już idę-odpowiedział jakby czytał jej w myślach.
Pocałował ją w policzek i wyszedł z pokoju.
-Więc powiesz nam o co chodzi?
-Nie mogę. Lepiej będzie jeśli się o niczym nie dowiecie.
-Ale dlaczego?
-Bo to są sprawy między nami, a wątpię aby Jus chciał wam powiedzieć, a szczególnie tobie Niky.
-O co w tym wszystkim chodzi?
-To skomplikowane, ale...-już miała coś powiedzieć, ale do pokoju weszła Ariana.
-Oj Sel, Sel... Właśnie spotkałam przed waszym pokojem super ciacho...-zaczęła, a Selena gdyby nie my walnęła by ją.
*Selena*
Już miałam ostrzec dziewczyny przed Arianą gdy ona we własnej osobie weszła do pokoju.
-Oj Sel, Sel... Właśnie spotkałam przed waszym pokojem super ciacho...-zaczęła, a ja nie wytrzymałam i gdyby nie dziewczyny bym ją walnęła.
Czy ona zamierza zabierać mi wszystkich? Jus przy niej mnie nienawidzi, a Tay... Jest dla mnie bardzo ważny... Oczywiście nie jest nikim ważniejszym niż przyjaciel... Chociaż przy nikim tak się nie czuję... Nie czuję się jak przy nim...
-Czego od niego chcesz?-warknęłam tylko.
-Ty już wiesz co-powiedziała i uśmiechnęła się zadziornie.
Czyli chce od niego to samo co od Jusa? Nie pozwolę na to. Bo... bo po prostu nie!
-Nie zrobisz tego.-powiedziałam spokojnie.
-Oczywiście, że zrobię. Ale on nie wróci.
Próbowałam jej nie wierzyć, ale dobrze wiem co robi z chłopakami. Przy niej wydają się jakby byli na innej planecie, jakby nic ani nikt oprócz niej się nie liczył. Tay na pewno jej ulegnie.
-Co ja ci zrobiłam Ari? Byłyśmy przyjaciółkami...
-Byłyśmy do póki nie odebrałaś mi Harrego.
-Co? Wiecie dziewczyny lepiej będzie jeśli wyjdziecie, bo my musimy poważnie porozmawiać.
Dziewczyny posłusznie wyszły, choć widziałam, że się wahały.
-Czy ty myślisz, że to ja odebrałam ci Harrego?
-Tak, przecież ty zaczęłaś z nim chodzić zaraz po naszym zerwaniu.
-Ale to on się do mnie kleił. Poza tym nie byłam z nim, byliśmy po prostu przyjaciółmi.. To ty wciągnęłaś Jusa w narkotyki i omotałaś go tak, że nie potrafił ci się sprzeciwić. Miałaś go w małym paluszku, a on wciąż nie wydostał się spod twojej władzy.
-Ale Harry naprawdę był dla mnie ważny, ale to ty zawróciłaś mu w głowie.
-Ari, ale to nie był powód żeby odbierać mi Jusa.
-Właśnie, że był.-wycedziła przez zęby i wyszła z pokoju.
***
***
*Ariana*
Czy ta idiotka wciąż nie domyśliła się jak bardzo mnie zraniła tym, że Harry wolał ją ode mnie? Nigdy nie wybaczę jej tego co zrobiła, więc nie ma nawet co się starać. Nienawidzę jej tak bardzo, że najchętniej bym ją teraz zabiła, ale ona najpierw musi cierpieć jeszcze bardziej niż kiedyś. Najpierw odbiorę jej Justina, potem całą resztę, a na koniec zostawię sobie Taylora dopiero potem przyjdzie śmierć bardzo bolesna i długa...
*Selena*
Podeszłam do mojego łóżka i zobaczyłam na nim karteczkę. Rozłożyłam ją ładnie i przeczytałam zawartość.

Chciałbym zaprosić cię na piknik. Bądź jutro pod twoim hotelem o godzinie 12:00.
Całuję, Taylor :*

Kiedy on zostawił tę karteczkę? Nie wiem, ale to słodkie. Pójdę na ten piknik. W końcu to zwykłe przyjacielskie spotkanie. Z racji tego, że było już późno przebrałam się w piżamkę i położyłam do łóżka. 
Następnego dnia
*Selena*
Zostałam zbudzona przez promienie słoneczne przedzierające się przez okna do pokoju. Wstałam z łóżka i gdy tylko przypomniałam sobie o spotkaniu uśmiechnęłam się szeroko. Poszłam do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności. Ubrałam się w to:
Wyszłam z łazienki i zeszłam na śniadanie. Dosiadłam się do stolika zajętego przez moich przyjaciół i szeroko się do nich uśmiechnęłam.
-Hej-powiedziałam.
-Hej-odpowiedzieli chórem.
-Co ty taka szczęśliwa?-zapytała Vilu.
-To już nie można się uśmiechnąć?-zapytałam.
-Można, ale jeśli się nie mylę ostatnio byłaś zła, więc coś chyba się zmieniło.
-Idę na piknik z Tay'em.-powiedziałam nieśmiało.
-Chyba chciałaś powiedzie randkę.
-Nie chodzę na randki. To zwykłe, przyjacielskie wyjście.
-Ta jasne.
Nasza rozmowa zmieniła temat, więc mogłam w spokoju dokończyć śniadanie i wyjść z hotelu. Przed wyjściem spotkałam Taya.
-Hej.
-Hej. Gotowa?
-Tak.
Ruszyliśmy na mały spacer i dotarliśmy na śliczną łąkę.
-Ślicznie tu.
-Ty jesteś śliczniejsza.-powiedział, a ja się zarumieniłam.
-Przestań, bo się rumienię.
-Lubię jak się rumienisz-powiedział, a ja odwróciłam się w jego stronę.
Spojrzałam w jego oczy, a on zrobił coś czego się nie spodziewałam. Mianowicie pocałował mnie.
-Nie wiem jak to się stało, ale zakochałem się w tobie. Jak najszybciej się wyrwałam i odbiegłam. Wiem, że nie powinnam tak zareagować na pocałunek, ale nie potrafiłam inaczej. Jak najszybciej dobiegłam do hotelu i przez zapłakane oczy zauważyłam całą naszą paczkę. Nie zwróciłam na nich uwagi i jak najszybciej pobiegłam do swojego pokoju. Zamknęłam się w nim i zsunęłam się po ścianie. Przed moimi oczami zaczęły pojawiać się obrazy, których nie chciałam. O których chciałam zapomnieć i nigdy już o tym nie pamiętać. Chciałam aby to nigdy się nie zdarzyło, ale nie miałam wpływu na takie zdarzenia. 
*Justin*
Ariana przyszła niedługo po tym jak Selena wyszła z tym gościem. Nie zwracałem bardzo na nią uwagę, bo bardzo się bałem o Seli. Nagle po kilkudziesięciu minutach zauważyłem zapłakaną Sel wbiegającą, jak burza do hotelu. Szybko się podniosłem i chciałem za nią pobiec, ale dziewczyny były pierwsze. Byłem pewien, że to przez tego chłopaka, a on jak na zawołanie przybiegł to zaraz za Sel.
-Coś ty jej zrobił?!
-Nic...
-To dlaczego tak płakała?
-...
*Violetta*
Rozmawialiśmy sobie dopóki nie zobaczyliśmy całej zapłakanej Sel wbiegającej do hotelu. Od razu za nią pobiegłyśmy nie dając chłopakom, a tym bardziej Justinowi do pościgu za nią. Bardzo się o nią zmartwiłam. Czy ten chłopak coś jej zrobił? Mam nadzieję, że jak tam pójdziemy to nam wszystko wyjaśni. Jak najszybciej weszłyśmy do pokoju, a to co tam zobaczyłyśmy nas przeraziło.
Selena płakała i chyba nie zamierzała przestać. Od razu do niej podeszłam i ją przytuliłam.
-Sel powiedz nam co się stało?
-...
♥♥♥♥♥♥♥
Witam was w rozdziale 10. Ostrzegam was, że Ariana bardzo naknoci, a akcja w Paryżu będzie toczyła się przez długi czas ;) Rozdział pisany na szybko, ale mam nadzieję, że nie wyszedł taki okropny. Zapraszam na mojego fb :) Link w zakładce kontakt :))
Rozdział 5 = 10 komów 
Bella :*

sobota, 13 września 2014

Rozdział 3

-Justin?-zapytała Ariana.
Odwróciliśmy się w jej stronę i stanęłam z nią twarzą w twarz. Obrzuciłam ją lodowatym spojrzeniem i zanim zdążyłam podejść bliżej i walnąć ją w twarz usłyszałam głos Jusa.
-Sel proszę cię. Nadal się na mnie gniewasz?-zapytała udając niewinność.
-Nie no co ty Ari. Przecież nic nie zrobiłaś prawda?
-Oczywiście Jus-powiedziała zbyt słodko-Nie wierzysz mi?
-Oczywiście, że ci wierzę.
Podszedł do niej i objął ją ramieniem, a ona spojrzała na nią TYM spojrzeniem. Nie no tego było za wiele. Podeszłam do nich i jak najmocniej uderzyłam tą zdzirę w twarz.
-Sel co ty robisz?!-zapytał zdziwiony Jus.
-Nie wierzę, że tak łatwo jej to wszystko wybaczyłeś.-powiedziałam, a on spojrzał na nie lodowatym wzrokiem.
Zawsze zachowuje się tak wobec mnie gdy ona jest w pobliżu. Nie wytrzymałam i jak najszybciej od nich odbiegłam. Wybiegłam z Luwru i biegłam przed siebie nie patrząc na drogę. Łzy płynęły po moich policzkach przez co miałam utrudnioną widoczność, więc nawet jeśli podniosłabym głowę niewiele bym widziała. Po kilku minutach biegu poczułam, że na kogoś wpadam. Podniosłam głowę i ujrzałam czekoladowe oczy Taya. Nie wiem dlaczego, ale się w niego wtuliłam.
Tay bez żadnych pytań jeszcze mocniej przycisnął do siebie. Pogłaskał mnie po włosach i pocałował w czubek głowy.
Stałam tak wtulona w niego, na środku chodnika i nie miałam zamiaru się od niego oderwać. Po chwili jednak się od niego i spojrzałam na niego zapłakanymi oczami.
-Chodź usiądziemy-powiedział i wskazał na na ławeczkę niedaleko.
Podeszliśmy do niej i usiedliśmy.
-Co się stało Sel?
-No, b-bo J-jus...
-Jaki Jus?-zapytał jakiś...zdenerwowany? Tak to chyba dobre określenie.
-T-to m-mój n-najl-lepsz-szy p-przyj-jaciel...
-Sel uspokój się i powiedz mi o co chodzi.-powiedział i spojrzał na mnie swoimi niebiańsko brązowymi oczami.
Poczułam się jakbym była na jakiejś chmurce w odległej galaktyce. Było mi tak przyjemnie, że niemal zapomniałam o Ari i Jusie... Niestety moje szczęście nie trwało zbyt długo, bo Tay ponowił pytanie. Jest moim przyjacielem i chociaż jemu muszę się wygadać. Justin za pewne nie będzie rozumiał dlaczego jej tak nienawidzę i nie da mi tego wyjaśnić, poza tym muszę wygadać się komuś. TERAZ.
-Więc kilka lat temu poznałam Arianę. Była słodka, nieśmiała i niewinna. Nie to złe określenie. Udawała, że była słodka, nieśmiała i niewinna. Pewnego dnia poznała Justina, który od zawsze był moim najlepszym przyjacielem i zakochali się w sobie. Zaczęli ze sobą chodzić i na początku było wszystko dobrze, ale potem Ari wciągnęła Jusa w narkotyki. Próbowałam go od niej oddalić, ale on mnie nie słuchał. Był nią zaślepiony i nie zwracał na nią uwagi. Potem nagle wyjechała zostawiając Jusowi wiadomość, że przeprasza, ale to przez ważną sprawę. Zostawiła karteczkę, rozumiesz? Nie wiem jak można być tak podłym i zostawić po prostu karteczkę. Gdy Ari wyjechała  odzyskałam kontakt z Jusem, a on zrozumiał swoje błędy. Dzisiaj spotkaliśmy Arianę, która jak gdyby nigdy nic się do niego śliniła. Nie wytrzymałam i walnęłam ją.
-Czekaj, czekaj... Ale co masz do życia tego jakiegoś Justina? Może on chce do niej wrócić? Nie możesz go do niczego zmuszać.
-Tylko, że on od roku ma dziewczynę.
-No dobra tu sprawy się komplikują. Może po prostu zostaną przyjaciółmi.
-Wątpię. Ariana nie odpuszcza. Jest zwykłą dziwką i tyle.
-Sel spokojnie.
-Poza tym wyglądasz ślicznie.-powiedział, a ja patrząc na niego się uśmiechnęłam i spuściłam głowę aby moimi włosami ukryć rumieńce.
-Nie chowaj się, bo ślicznie się rumienisz.-powiedział podnosząc mój podbródek.
-Przestań, bo będę czerwona jak burak.
-I tak będziesz wyglądałam ślicznie. Chodź odprowadzę cię do twojego hotelu.
-Dziękuję.
Wstaliśmy z ławki i skierowaliśmy się w stronę mojego hotelu. W trakcie drogi Tay niespodziewanie złapał mnie za rękę.
Nie przeszkadzało mi to, a wręcz przeciwnie. Gdy uczynił ten gest przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Szliśmy powolnym spacerkiem żeby jak najwięcej czasu spędzić ze sobą. Przez całą drogę ze sobą rozmawialiśmy, a tematy wciąż się nie kończyły. Dowiedziałam się, że zainteresowaniem Taya jest malarstwo. Oczywiście wybłagałam go i namaluje mój portret. Dotarliśmy do hotelu i gdy Tay chciał już iść zaproponowałam mu aby wszedł do mnie.
-Może wejdziesz? Veronici nie ma i porozmawiamy.
-No dobrze jak już nalegasz żeby moja boska osoba została z tobą to nie będę się sprzeciwiał.-powiedział.
-I oczywiście bardzo skromna osoba.-dodałam.
-To też.-potwierdził.
Weszliśmy do hotelu i skierowaliśmy się do windy. Weszliśmy do niej, po czym nacisnęłam odpowiednie piętro. Winda po kilku chwilach się zatrzymała, a my z niej wysiedliśmy. Ruszyliśmy do mojego pokoju, w którym zaczęliśmy dalsze rozmowy. W pewnej chwili Tay zaczął mnie łaskotać, a ja zaczęłam się śmiać. Tak się wierciłam, że aż spadliśmy z łóżka. Tay leżał na mnie, a ja czułam jego oddech na swojej twarzy. W chwili kiedy mieliśmy się pocałować drzwi się otworzyły.
*Justin*
Nie wiem dlaczego Selena tak okropnie traktuje Ari. Przecież kiedyś były najlepszymi przyjaciółkami, a teraz tak po prostu jej nienawidzi. Może to nie było dla niej miłe, że tak po prostu wyjechała bez słowa, ale zostawiła przecież kartkę.
-Justin kim jest ta dziewczyna?-zapytała Niky.
-Jestem najlepszą przyjaciółką Jusa i Sel.-odpowiedziała za mnie Ari.
-Nie wyglądało na to. Gdy Sel cię zobaczyła jakoś się nie ucieszyła-powiedziała Niky.
-Po prostu jest na mnie chyba jeszcze lekko zła, ale zapewne za niedługo jej przejdzie.
Dziewczyna nie wyglądała na przekonaną zupełnie jak reszta. Nie wiem co oni mają do Ari? Jest super dziewczyną i moją przyjaciółką. Zrezygnowaliśmy z dalszego zwiedzania, bo dziewczyny stwierdziły, że muszą sprawdzić co jest z Sel.
*Niky*
Nie podobała mi się ta dziewczyna przylepiona do boku Jusa. Niby była milutka i słodziutka, ale po tym jak potraktowała ją Sel już nic nie rozumiałam. Szybko dotarliśmy do hotelu po czym od razu skierowałyśmy się do pokoju zajmowanego przez Veronicę i Selenę. Chłopacy i Ariana poszli do pokoju Diego i Jusa. Gdy dotarliśmy pod pokój otworzyłyśmy drzwi kartą Veronici i weszłysmy do środka. To co tam zobaczyłyśmy zwaliło nas z nóg...
♥♥♥♥♥♥♥
Opublikowałam wczoraj, wchodzę dzisiaj, a tu się nie opublikowało :/ 11.09.2014 r. było 642 wyświetlenia ^^ Ale mam zajawkę :)) Rozdział uwaga...nie podoba mi się xD Jest krótki i beznadziejny, a obiecałam, że rozdziały w tym tomie będę dłuższe i lepsze. Chyba lepiej żebym już nic nie obiecywała :/ No to do następnego.
4 rozdział = 10 kom.
Niech każdy kto przeczytał skomentuje, proszę. Może być to zwykła ., ale to też coś dla mnie znaczy :))
Rose :***

czwartek, 11 września 2014

One Shot - Podziękowanie - Pau Nielusia

NARRATOR 
Właśnie zaczęły się wakacje. Pewna młoda dziewczyna postanowiła wybrać się w tym roku na wakacje wraz ze swoimi przyjaciółkami. Tym razem dziewczyny postawiły na morze i przystojnych facetów. Violetta bo tak właśnie miała na imię śliczna brunetka jest singielką i marzy aby właśnie na tych wakacjach spotkać tego jedynego. On i jego paczka też wybierają się na wakacje. Wybrali ten sam kierunek co śliczne dziewczyny. Brunet jako jedyny z całej paczki jest sam i marzy aby w te wakacje poznać kogoś wyjątkowego. Morze, plaża i marzenie taki jest cel jej i jego. 

VIOLETTA 
Właśnie wraz z Fran i Lu wsiadamy do pociągu. Wybieramy się nad morze. Tym razem postawiłyśmy na Argentynę. Żadnej z nas nie chciało się wyjeżdżać z kraju.
-Dziewczyny  to będą nasze najlepsze wakacje - Wydarła się Fran tak że aż ludzie przechodzący obok na nią popatrzyli dziwnie.
-Fran spokojnie - Odezwałam się strasznie rozbawiona 
-Tak to będą nasze najlepsze wakacje - Przyznała jej rację Lu. Do naszego przedziału wszedł konduktor który sprawdził nasze bilety i udał się dalej. Po chwili zajęłyśmy miejsca i każda zajęła się swoimi sprawami. Lu malowała paznokcie. Fran spała a ja postanowiłam posłuchać muzyki i poprzeglądać portale społecznościowe. 

PARĘ GODZIN PÓŹNIEJ
Droga minęła nam dość szybko. Wysiadłyśmy z pociągu po czym skierowałyśmy się do taksówki która zawiozła nas pod hotel. Udałyśmy  się do recepcji.
-Dzień dobry. Rezerwowałyśmy jeden trzy osobowy pokój na nazwisko Castillo - Przywitałam się z panią ubraną w białą koszulę i czarną spódniczkę. 
-Dzień dobry. - Przywitała się z uśmiechem. - Tak wszystko się zgadza - Powiedziała po czym podała mi kluczyk elektroniczny czyli kartę magnetyczną.
-Pokój numer 7015 piętro 15 - Powiedziała z uśmiechem 
-Dziękuję bardzo - podziękowałam za wszelkie wskazówki.
-Miłego pobytu - Powiedziała ja odwróciłam się w jej kierunku i z uśmiechem na ustach kiwnęłam głową. Podeszłam do dziewczyn  po czym wskazałam na kartę. Ruszyłyśmy do windy. Spokojnie wjechałyśmy na piętro 15 i odszukałyśmy odpowiedni pokój. Otworzyłyśmy go i weszłyśmy do środka. W środku stały dwa łóżka po prawej stronie, obok były drzwi prowadzące do łazienki. Po lewej zaś były drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam mały pokoik z trzecim łóżkiem. 
-Ja zajmuję to  łóżko - Usłyszałam głos Fran  i wskazała na łóżko koło okna. 
-A ja te - Powiedziała Lu wskazując na łóżko zaraz obok Fran.
-Super czyli mi zostaje tamten pokoik? - Zdałam pytanie a dziewczyny przytaknęły. Weszłam tam i zaczęłam rozpakowywać swoją walizkę. Po około 15 minutach wszystko było gotowe. 
-Viola idziesz z nami na plażę? - Usłyszałam pytanie od Fran 
-Tak jasne dajcie mi minutkę - Odkrzyknęłam po czym chwyciłam  strój kąpielowy i sukienkę. Ruszyłam do łazienki. Wychodząc z pokoju zauważyłam że dziewczyny są już gotowe. W łazience ubrałam strój a na niego sukienkę. Włosy związałam w luźny kucyk. Wyszłam z łazienki i ponownie skierowałam się do pokoju. Tam włożyłam klapki na nogi i chwyciłam torbę w której był ręcznik, książka, słuchawki i telefon. 
-Możemy iść - Powiedziałam wychodząc z pokoju i chwytając w między czasie okulary przeciw słoneczne. Wyszłyśmy z hotelu i ruszyłyśmy na plaże która znajdowała się tuż na przeciwko naszego hotelu. Doszłyśmy na plażę i rozłożyłyśmy swoje ręczniki dość blisko wody. Położyłyśmy się i postanowiłyśmy się popalać. 

LEON
Właśnie z chłopkami wyszliśmy z hotelu i szliśmy na plażę. Moim celem było spotkanie tej jedynej. A oni szli aby dobrze się bawić. Oczywiście też zamierzałem się bawić ale też działać. Przechodziliśmy koło trzech dziewczyn leżących na ręcznikach. Jedna była blondynką, druga miała czarne włosy a trzecia to idealna brunetka. 
-Ej księżniczko bolało jak spadałaś z nieba? - Diego skierował pytanie do szatynki. Jest taka śliczna. Miałem do niej zagadać ale nie ten zawsze musi wyrywać te najładniejsze. Nie powiem jej koleżanki też są ładne ale ona jest inna.To widać. A ten ma swoją Lare i mógłby jej pilnować. A nie podrywać kolejne dziewczyny. Lary mu nie wystarcza?
-Ej stary co ty odwalasz? - Zdałem pytanie chłopakowi i spojrzałem na brunetkę
-Zamknij się  - Wysyczał przez zęby Diego. Dziewczyna lekko uniosła się na łokciach do góry i zdjęła okulary z nosa. Jej koleżanki uczyniły to samo.
-Będzie boleć jak zaraz kopnę cie tam gdzie nie powinnam? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie. Miała nie zaciekawią minę. 
-UU ostra - Odezwał się Diego. - Lubie takie - Powiedział po czym ruszył dalej prosto. Stałem i przyglądałem się przez chwile dziewczynie. Uśmiechnąłem się lekko i ruszyłem za chłopakami. Usiedliśmy na leżakach  i włożyłem okulary przeciwsłoneczne na nos. Miałem zamiar posiedzieć chwilę a później iść popływać. 
-Chłopaki gramy w siatę? - Zadał pytanie Maxi. 
-Możemy grać - Powiedziałem po czym wstałem. Wszyscy razem ruszyliśmy na boisko które znajdowało się na piachu. Zaczęliśmy grać. Czułem na sobie czyjś wzrok ale nie mogłem zgadnąć czyj. Stresowało mnie to trochę, ale grałem jak najlepiej umiałem.

VIOLETTA
Dziewczyny poszły popływać a ja usiadłam i zaczęłam przyglądać się przystojnemu brunetowi który szedł wcześniej razem z tym gburem. Grali w siatkę bez koszulek. Ale on jest umięśniony. Cudo. W końcu postanowiłam wstać i iść po jakiś zimny sok lub koktajl. Chwyciłam swoją torbę i ruszyłam w stronę budek w których były sprzedawane napoje. Idąc przyglądałam się grze chłopaka. Świetnie grał.
-Dzień dobry - Przywitałam się ze starszą sprzedawczynią
-Witaj dziecko - Powiedziała z uśmiechem 
-Poproszę sok pomarańczowy - Zamówiłam sok po czym zapłaciłam należną kwotę. Po chwili otrzymałam napój i ruszyłam z powrotem na ręcznik. 
-Uważaj!! - Usłyszałam krzyki jakichś chłopaków a później poczułam jak ktoś na mnie wpada. Po sekundzie czułam na sobie swój zimny sok.
-Strasznie cię przepraszam - Odezwał się męski głos. Podniosłam głowę i zauważyłam bruneta któremu wcześniej się przyglądałam. Podał mi dłoń i pomógł wstać. 
-Nic się nie stało - Powiedziałam z uśmiechem. On również zabójczo się uśmiechnął. jego uśmiech był cudowny. I te dołeczki takie idealne. Po chwili rzucił piłę w stronę swoich  kolegów.
-Naprawdę jest mi strasznie głupio - Powiedział drapiąc się z tyłu głowy.
-Przestań - Powiedziałam z uśmiechem. - To tylko sok. Zaraz wejdę do wody i się opłuczę. Wszystko jest okej. - Dodałam po chwili.
-Pozwól że chociaż odkupię ci sok - Zaproponował ukazując rządek swoich śnieżno białych zębów. 
-Jasne czemu nie - Powiedziałam i ruszyliśmy w stronę budek.
-Leon jestem - Powiedział podając mi dłoń
-Violetta - Odpowiedziałam z uśmiechem również podając mu dłoń. Odkupił mi sok i już miałam wracać do dziewczyn ale on zaproponował spacer. Ruszyliśmy i zaprowadził mnie na jakieś skały z dala od plaży. 
-To skąd jesteś Violetta? - Zdał pytanie chłopak 
-Z Buenos Aires - Powiedziałam z szerokim uśmiechem. - A ty? - Zdałam pytanie po chwili
-Również. - Powiedział - Powiedz Viola jak to jest że mieszkamy w tym samym mieście i się nie spotykaliśmy? - Zadał pytanie 
-Nie mam pojęcia Leonie - Powiedziałam po czym roześmiałam się. Świetnie się bawiłam w jego towarzystwie. Czułam się tak inaczej, świetnie. Siedzieliśmy chwilę w ciszy a ja cieszyłam się z obecności Leona.
-Twój chłopak jest cholernym szczęściarzem - Powiedział a mi zrobiło się smutno ale nie dałam po sobie tego poznać. 
-Nie mam chłopka - Powiedziałam - Ale za to twoja dziewczyna jest szczęściarą - Powiedziałam i poczułam dziwne ukłucie w sercu.
-Nie mam dziewczyny - Ulżyło mi na sercu. Nie wiem czemu ale czułam się szczęśliwa. Zakochałam się? Nie to raczej nie możliwe. A może jednak? 

KILKA DNI PÓŹNIEJ 
Od kilku dni spotykaliśmy się z Leonem na plaży i spacerowaliśmy lub zwiedzaliśmy miasto. Ogólnie jest cudownie. Dziś znów jestem z nim umówiona. Właśnie wstałam z łóżka i chwyciłam świeże ubrania oraz kosmetyczkę. Udałam się do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Umyłam się i swoje włosy. Po chwili wyszłam z pod prysznica i wytarłam się, ubrała w przygotowane wcześniej ubrania a następnie wysuszyłam włosy i pozostawiłam je tak jak były. Zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z łazienki. Dziewczyny już nie spały.
-A dla kogo ty się tak wystroiłaś? - Zdała pytanie Lu 
-Dla nikogo - Powiedziałam z lekkimi rumieńcami na twarzy.
-A ten nikt to ten chłopak z plaży? - Zdała pytanie Fran 
-Może - Powiedziałam wchodząc do swojego pokoiku. Zostawiłam tam swoje rzeczy i chwyciłam torebkę. Wyszłam z pokoju i przejrzałam się w lusterku.
-Miłego dnia dziewczyny - Powiedziałam po czym wyszłam z pokoju i zjechałam na dół. Stanęłam przed hotelem i czekałam na Leona.
-Ślicznie wyglądasz - Wyszeptał mi do ucha znajomy głos. Wiedziałam że to Leon a mimo to zarumieniłam się. 
-Dziękuję - Powiedziałam spuszczając głowę w dół aby nie zauważył moich czerwonych policzków.
-I ślicznie się rumienisz - Powiedział po czym pocałował mnie w policzek. Pierwszy raz pocałował mnie w policzek. Czułam przyjemne ciepło na sercu. Czułam się niesamowicie. Tak jakbym mogła latać. Zakochałam się i jestem tego pewna.
-Zapraszam cię dziś na kolację. - Powiedział a ja się lekko uśmiechnęłam i pokiwałam głową na znak zgody.
-Jutro już wyjeżdżam - Powiedział a ja posmutniałam i usiedliśmy na ławce. Wiedziałam że nasza przyjaźń na dłuższą metę nie przetrwa.Ja w Buenos Aires mam swoją pracę a on ma swoje zajęcia. Mówił że pracuje i jeździ na motocross. To koniec. 
-To co z tą kolacją? - Postanowiłam zmienić temat 
-Chciałbym się pożegnać i powiedzieć ci coś ważnego - Powiedział a do moich oczu  zaczęły napływać łzy. Nie mogłam pozwolić na to aby rozkleić się przed Leonem więc powstrzymałam się. 
-O której  mam  być gotowa? - Postanowiłam przejść do konkretów 
-O 18 jeśli możesz - Powiedział z lekkim uśmiechem na twarzy. Przytaknęłam i również się uśmiechnęłam. Wiem że będzie mi ciężko o nim zapomnieć ale będę musiała. Nie jako o przyjacielu ale jako o chłopaku. On nie będzie mój i muszę się z tym pogodzić.
-Dobrze - Powiedziałam - Możemy wracać? - Zdałam pytanie po chwili.
-Tak jasne - Powiedział i pomógł mi wstać. Już po chwili byliśmy pod hotelem. 
-Przyjdę po ciebie - Powiedział po czym pocałował mnie w policzek. Ja się lekko uśmiechnęłam i on ruszył w swoją stronę a ja w swoją. Weszłam do pokoju i ku mojemu zdziwieniu dziewczyny były w pokoju. 
-Co ty taka smutna Vilu? - Zadała pytanie Lu
-Leon jutro wyjeżdża - Powiedziałam ze łzami w oczach 
-Przecież mieszka w tym samym mieście będziecie się widywać - Powiedziała Fran 
-Ale nie rozumiecie on ma pracę i te swoje motory w dodatku mieszka na drugim końcu miasta. - Powiedziałam - A za chwilę pozna kogoś innego - Dodałam
-Przestań - Powiedziała stanowczo Lu
-Na pewno tak nie będzie!! - Powiedziała Fran. Musiałam im uwierzyć. Może jednak miały racje. A po z tamy on chce mi coś powiedzieć. Więc musi to być coś dobrego. Z taką myślą poszłam się szykować na kolację. 

LEON
Przez te kilka dni poczułem coś do Vilu i wiem że nie jest to zwykła przyjaźń. Powiem jej o wszystkim na wieczornej kolacji. Ale jak powiedziałem że chcę się pożegnać Vilu dziwnie zareagowała. Była smutna. Mam nadzieję że nie da mi kosza. A może? 
-Nie Verdas ogarnij się! - Pomyślałem i tak też zrobiłem. Zacząłem wszystko przygotowywać. Musi być idealnie. Kolacja na dachu hotelu, stolik pełen przekąsek, basen, świece i płatki róż. Wszystko idealnie. Mam nadzieję że będzie dobrze i nikt nie popsuje naszej randko-kolacji. Zostawiłem wszystko w idealnym porządku na dachu i wsiadłem do windy po czym udałem się na piętro 10. Wszedłem do swojego pokoju i ubrałem bardziej eleganckie ubrania. Poprawiłem fryzurę i byłem gotowy. Spojrzałem na zegarek.
-Mam jeszcze pół godziny - Pomyślałem.Hotel Vilu jest kawałek dalej. Postanowiłem już wychodzić. Skierowałem się do hotelu oddalonego od mojego o jakieś 10 minut drogi. Wszedłem do niego i ruszyłem w stronę windy. Wybrałem przycisk z liczbą 17 i wjechałem na piętro. Odszukałem odpowiedni pokój i zapukałem po czym oparłem się o futrynę. Drzwi otworzyła mi blondynka, przyjaciółka Vilu
-Cześć ja po Viole - Powiedziałem z uśmiechem 
-Wejdź - Powiedziała i wpuściła mnie do środka - Viola jeszcze się szykuje więc usiądź sobie - Powiedziała po czym wskazała na fotel pod ścianą. Usiadłem sobie wygodnie i czekałem na dziewczynę. po chwili wyszła z łazienki w ślicznej sukience i szpilkach. Miała śliczną fryzurę i leciutki makijaż. 
-Witaj - Powiedziała z uśmiechem po czym podeszła i pocałowała mnie w policzek. 
-Cześć - Odpowiedziałem. Chwyciła swoją torebkę i powiedziała że możemy już iść. Wyszliśmy z jej pokoju i ruszyliśmy na dach hotelu w którym mieszkałem. Po kilku minutach byliśmy już na miejscu.
-Jak tu pięknie - Powiedziała Vilu. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. Siedzieliśmy w ciszy. Zbierałem się na odwagę aby jej o tym powiedzieć ale nie umiałem. Bałem się że mnie wyśmieje. W pewnej chwili Vilu wstała i podeszła do basenu. Stanęła i uśmiechnęła się lekko nad czymś się zastanawiając. Postanowiłem wykorzystać okazję i podszedłem do niej pd tyłu. Objąłem ją w tali a głowę położyłem na jej ramieniu. Jej dłonie powędrowały na moje ręce. 
-Muszę ci coś powiedzieć - Powiedziałem po czym pocałowałem jej szyję 
-Słucham - Powiedziała z uśmiechem 
-Zakochałem się - Powiedziałem a jej mina nie była za wesoła.
-Kto jest tą szczęściarą? - Zapytała ze łzami w oczach 
-Ty - Powiedziałem odwracając ją w swoją stronę. Przytuliłem ją mocno a po chwili pocałowałem bardzo namiętnie a jednocześnie czule. 
-Kocham Cie - powiedziałem po oderwaniu.
-Ja ciebie też kocham - Powiedziała z uśmiechem. Na jej ciele pojawiła się gęsia skórka.
-Zimno ci? - Zdałem pytanie po czym nie czekając na odpowiedź ściągnąłem z siebie marynarkę zarzuciłem ją Vilu na ramiona. Objąłem ją w tali i zaprowadziłem do swojego pokoju. 
-Powinnam wracać do siebie - Powiedziała po wejściu 
-Możesz zostać tutaj - Powiedziałem po czym musnąłem jej usta. W końcu postanowiliśmy że Viola przenocuje u mnie. Poszedłem się umyć i przebrać. Kiedy wyszedłem dałem Vilu swoja koszulę aby miała w czym spać i skierowała się do łazienki a ja wlazłem pod kołdrę i czekałem na swoją ukochaną. Po chwili znalazła się przy łóżku i się położyła obok mnie. Wtuliła się w mój tors.
-Dobranoc - Powiedziała zamykając oczy
-Dobranoc kochanie - Odpowiedziałem szepcząc w jej włosy. Z Violettą w ramionach zasnąłem. Byłem strasznie szczęśliwy.

NARRATOR - ROK PÓŹNIEJ
Po powrocie z wakacji Violetta i Leon zamieszkali razem. Leon po romantycznych oświadczynach został narzeczonym Violetty. Kilka miesięcy później odbył się wymarzony ślub Violetty i Leona a zaraz później huczne wesele. Są razem bardzo szczęśliwi.
-Kochanie mam dla ciebie ważną informację - Zaczęła zestresowana Violetta wchodząc do salonu. 
-Słucham cię skarbie - Powiedział Leon odkładając papiery na stoli. Viola głośno przełknęła ślinę i usiadła obok swojego męża.
-Co się dzieje kochanie? - Zadał pytanie Leon 
-Bo ja... - Zaczęła zdenerwowana Violetta 
-Kochanie wszystko w porządku? - Zadał kolejne pytanie Leon. Sam już zaczynał się denerwować.
-Będziesz tatą - Powiedziała i spojrzała na swojego męża który siedział tuz obok niej po prawej stronie.
-Naprawdę? - Zdał pytanie z nie dowierzaniem.
-Tak - Powiedziała z lekkim uśmiechem. Jeszcze nie wiedziała do końca jaka będzie reakcja jej męża. 
-Będę tatą!! - Wykrzyczał po czym wstał i wziął swoją żonę na ręce. Okręcił ich wokół własnej osi i postawił ją na nogi. Chwilę później jego warki spoczywały na ustach Violetty. 
-Kocham Was - Powiedział Leon z wielkim uśmiechem na twarzy. Kilka miesięcy później Violetta i Leon zostali szczęśliwymi rodzicami malutkiego Pablo. I tak właśnie skończyła się historia która zaczęła się w Wymarzone Wakacje
♥♥♥♥♥♥♥
Super praca :* Ja mam teraz informatykę w szkole, więc się nie rozpisuję...
Te amo <333
Bella :***

One Shot - Podziękowanie - Iga Verdas

Ona - 25-letnia kobieta pasjonuje się piłką nożną, trenuję drużynę nastolatków w Madrycie , jest to jedna z najlepszych młodzieżowych drużyn w Hiszpanii.
On – Piłkarz FC Barcelony. Jedno wydarzenie zmieniło całe jego życie, porzucił rodzinne miasto, przyjaciół, szkołę praktycznie wszystko co miał i wyjechał do innego miasta, tam rozpoczął swoją karierę piłkarską, przez półtora roku wędrował z klubu do klubu aż w końcu kupiła go Barcelona. Obecnie jest jednym z najlepszych zawodników na świecie.
Leon siedział na kanapie i wspominał te wydarzenie jak co wieczór: To miał być najlepszy dzień jego życia ale okazał się najgorszym. Stał właśnie przed ołtarzem i czekał aż z ust Violetty Castillo wydobędzie się słowo Tak. ~ Jeszcze chwila i zostanie ona moją panią Verdas ~ Pomyślał Lecz nie doczekał się tych słów. Z ust szatynki padły słowa: Nie mogę, kocham innego. Krzyknęła i uciekła stamtąd. Od tamtej pory minęło 5 lat, a on wciąż nie mógł się pozbierać. Ale teraz nie czas na wspomnienia muszę iść spać jutro mam pojawić się na ostatnim etapie turnieju: Przyszli piłkarze Hiszpanii. Pojawi się tam 16 najlepszych nastoletnich drużyn Hiszpanii.
Następny dzień Violetta Kiedy Violetta była już w busie który jechał do hotelu do Barcelony myślała nad taktyką swoich piłkarzy. Na miejscu piłkarze rozeszli się do pokojów i zaczęli się rozpakowywać. Miał to być 4 dniowy wyjazd. Wieczorem wsiedli do busa i pojechali na oficjalne rozpoczęcie.
Leon Za chwilę razem z Neymarem i Messim rozpoczniemy ostatni etap turnieju. Będziemy musieli przez te 4 dni codziennie patrzeć na grę tych małolatów. W sumie normalnie bym się cieszył ale nie tym razem okazało się że jedną z trenerów jest Violetta. Tak ta Violetta moja była. Nie wiem jak wytrzymam te 4 dni patrząc na nią No dobra zaraz zaczynamy. – Stary wszystko dobrze? – Spytał mnie Leo. – Wiesz poza tym że jest tu kobieta, która złamała mi serce to wszystko jest super. – odpowiedziałem poirytowany. – Leon wyluzuj zaraz wchodzimy. – powiedział i udał się w stronę wejścia na murawę z szatni.
Po 5 minutach weszliśmy na murawę. Przywitaliśmy się, Leo mówił jeszcze jakąś przemowę i usiedliśmy w specjalnym sektorze. Rozpoczął się pokaz czegoś tam. Co chwilę podchodzili do nas jakieś dzieciaki i prosiły o autograf. Nagle dostrzegłem ją. Siedziała spokojnie i obserwowała pokaz. Prawie nic się nie zmieniła. Może trochę wypiękniała. Od tamtego momentu siedziałem niespokojny na miejscu i czekałem aż się to skończy. Po 30 minutach wracałem już moim sportowym autem do hotelu. W hotelu na holu zobaczyłem ją. Miałem wrażenie że się do mnie uśmiechnęła ale nie jestem pewny gdyż szybko wsiadłem do windy i wszedłem do pokoju. Po chwili postanowiłem że pójdę dziś wieczorem z chłopakami do klubu. Zadzwoniłem do nich i umówiłem się na 21.00 pod klubem hotelowym.
Violetta Dziś pierwszy raz od 4 lat zobaczyła go na żywo. W jednej chwili odżyły we mnie wszystkie emocje. Gdybym mogła cofnąć czas to bylibyśmy małżeństwem. Niestety 2 tygodnie przed ślubem poznałam Daniela. Obiecywał mi swoją miłość. Mówił że będziemy żyć jak w bajce jeśli zerwę z Verdasem. Ja głupia uwierzyłam w jego kłamstwa i zrobiłam to. Gdy do niego przyszłam z wieścią że powiedziałam „nie’’ przed ołtarzem on powiedział że mnie nie kocha że chciał zemścić się na Leonie. Płakałam później dniami i nocami ale nie przez to co powiedział Daniel tylko przez to że przez moją głupotę straciłam miłość życia. Straciłam Leona. I znowu te wspomnienie do mnie wróciło. Zaczęłam płakać. Po chwili postanowiłam wybrać się do klubu. Zadzwoniłam do mojej przyjaciółki Ludmiły która mieszka niedaleko by złożyć jej tą propozycję.
Violetta Jestem już w klubie od ponad 2 godzin. Jestem już cała nachlana po tych drinkach. Siedzę przy stole i gadam z Leonem. Tak z Leonem. On też jest cały pijany. W pewnej chwili zapytał: - Zatańczysz ze mną? - No jasne – odpowiedziałam i poszliśmy na parkiet. Zaczęliśmy tańczyć. Po chwili Verdas położył swoje dłonie na mojej tali i tańczyliśmy dalej. W pewnej chwili zaczął swoimi dłońmi schodzić to na moje pośladki to na piersi. Nie protestowałam, ponieważ byłam po kilku kieliszkach i podobało się to mi. Zaczęłam się ocierać o Verdasa. Potem zaproponowałam abyśmy poszli do jego pokoju. On zgodził się od razu. Razem poszli do pokoju szatyna. Oparła się o stół i złożyła Leonowi soczysty pocałunek. Serce zaczęło bić mu jak oszalałe.
Całowała jego spragnione usta, masowała prężącą się męskość, która tylko czekała na to by wyswobodzić ją z materiału jego spodni. Leon  szarpnął za jej sukienkę która zaraz opadła na ziemie Uwolnił jej pełne piersi spod koronkowego stanika i przylgnął do nich, ssąc twarde sutki, niczym małe dziecko. Wciąż mu jednak było mało, więc jego dłoń zawędrowała znacznie niżej , gdzie pośpiesznie opuścił na kolana jej czarne stringi i zajął się jej rozpaloną kobiecością. Podbrzusze paliło ją jak nigdy dotąd, a przyjemne dreszcze co rusz przeszywały jej pieszczone ciało. Bawił się nagim biustem, zasypując go gradem pocałunków gładząc przy tym dłonią nabrzmiałą łechtaczkę. Jej oddech stawał się coraz cięższy. Gdy tylko wsunął głęboko do jej mokrej szparki palce, wstrząs gwałtownej rozkoszy niemalże odprowadził ją od zmysłów. Violetta z trudem dochodziła do siebie. Upajała się tą cudowną chwilą spełnienia. Leon  jednak wciąż czuł nienasycenie. Bolesna erekcja w spodniach dawała się coraz bardziej we znaki, a Violetta wcale nie miała zamiaru pozostać Leonowi dłużna. Chwycił za strzępy jej białej koszuli i przyciągnął siłą do siebie. Oboje spojrzeli sobie w oczy, po czym opadła z impetem na kolana przed swoim ukochanym. Przyparty do ściany, drżał w oczekiwaniu na nadchodzącą przyjemność, a gdy tylko uporała się z paskiem i zapięciem jego spodni, westchnął głęboko i całkowicie oddał się jej pieszczotom. Twardy i gruby narząd, wystrzelił z majtek, jak z procy. Ledwie była w stanie objąć swoją drobną dłonią jego okazałą męskość. Ściągnęła napletek i oblizała ciemnopurpurową, lśniącą głowicę. Przeciągły jęk Leona wypełnił cały pokój , a nogi zrobiły się jak z waty. Gorące usta Violetty zaczęły sprawiać mu coraz większą przyjemność Kochali się całą noc dopiero nad ranem zasnęli w swoich objęciach.



Następny dzień
Leon Obudziłem się przed Violettą z dużym bólem głowy. Na początku nic nie pamiętałem ale po chwili przypomniałem sobie wszystko z wczorajszej nocy. Mimo tego że jestem pewien iż kocham szatynkę to postanowiłem z nią nie być. Boję się że znów będę cierpieć a poza tym często jeżdżę z miasta do miasta rozgrywać mecze z drużyną. Ubrałem się, umyłem i chciałem wyjść ale w drzwiach przypomniałem sobie że jestem w swoim pokoju. Postanowiłem wyjść na śniadanie i mieć nadzieję że szatynka szybko się obudzi i pójdzie do swojego pokoju ale dla pewności wziąłem jej telefon i nastawiłem budzik. W końcu za 2 godziny rozpoczynają się pierwsze mecze dzieciaków. Wiedziałem że nie uniknie mnie rozmowa z szatynką ale postanowiłem ją unikać.
Violetta Obudziłam się w nie moim pokoju z wielkim bólem głowy. Po chwili wszystko sobie przypomniałam i zaczęłam się zastanawiać gdzie jest mój ukochany. Ubrałam się i ogarnęłam w łazience. Zeszłam do bufetu na śniadanie i odszukałam wzrokiem szatyna. Kiedy go odszukałam uśmiech na mojej twarzy powiększył się. Szłam w stronę stolika przy którym siedział. Nie zauważył mnie ponieważ był zapatrzony w telefon. Gdy byłam już przy nim pocałowałam go. Zdziwiłam się gdyż nie odwzajemnił mojego pocałunku. – Cześć skarbie co się stało dlaczego masz taką minę? – spytałam zatroskanym głosem. – Violetta chodźmy stąd. Musimy poważnie pogadać. – powiedział poważnym tonem. Weszliśmy do windy która jechała na moje piętro. – To o czym chcesz pogadać? - Viola to co stało się pomiędzy nami wczoraj wieczorem. To nie powinno się wydarzyć. Wypiliśmy trochę za dużo i nie wiedzieliśmy co robimy… - przerwałam mu nie chciałam już tego słuchać. – Czyli co ja się już dla ciebie nie liczę. Byłam tylko panienką na jedną noc tak? – zaczęłam już krzyczeć – Nie Violetta posłuchaj mnie… - Nie to ty teraz posłuchaj mnie. Wiesz co nie spodziewałam się tego po tobie jesteś zwykłym idiotąl. Ale wiesz co jesteś idiotą którego kocham i mam zamiar o ciebie walczyć. Walczyć o nas. Nie poddam się tak łatwo. – Krzyknęłam rozzłoszczona. W tym momencie zatrzymała się winda i wyszłam z niej a raczej wybiegłam rzucając ciche kocham cię.
Dwa dni później Violetta Dziś jest ostatni dzień turnieju. Moja drużyna przeszła do finału w swojej kategorii. Wiedziałam że moi chłopcy przejdą do finału. W końcu grają fantastycznie. Niestety drużyna z którą grają też jest świetna. A co do Leona unikał mnie od naszej rozmowy w windzie. Rozmawialiśmy może ze 2-3 razy ale za każdym razem mówił że dla nas nie ma przyszłości i żebym odpuściła. Dziś mam ostatnią szansę i wierzę że się uda. Obudził mnie alarm, który nastawiłam pół godziny przed wyjazdem na stadion by zwołać chłopaków i ostatni raz omówić taktykę. Po naszym spotkaniu udaliśmy się do autokaru który zawiózł nas pod stadion. Na miejscu chłopcy udali się do szatni by przebrać się w stroje i przygotować do meczu. Przez pół godziny były jakieś tam animacje czy coś w tym stylu. W końcu przyszedł czas na finał chłopaków kategorii 13-14 lat. Z powodu że jest to turniej młodzieżowy mecze trwały 40 minut. Po 20 minut połowa. Na początku dobrze im szło. Moja drużyna miała przewagę mimo że było po zero to oni utrzymywali cały czas piłkę i mieli dużo akcji. Niestety przeciwna drużyna ma rewelacyjnego bramkarza. Pod koniec pierwszej połowy dostaliśmy po dupie ponieważ wynik z 0:0 zmienił się na 0:2. Na przerwie mówiłam cały czas coś do moich chłopaków by nie poddawali się i tak dalej ale szczerze mówiąc sama nie wierzyłam w nasze zwycięstwo. Na początku drugiej połowy moi piłkarze zdobyli od razu gola ale i tak cały czas przegrywaliśmy. Nagle podszedł do mnie Leon. Chciał mi coś ważnego powiedzieć. Szczerze mówiąc nie wybrał sobie zbytnio odpowiedniej pory ponieważ teraz najważniejsza była moja drużyna ale postanowiłam z nim porozmawiać. W końcu później może Leon się rozmyśli. – No to mów – powiedziałam do szatyna - Vilu ja chciałem ci powiedzieć że to co mi powiedziałaś przez ostatnie dni dały i wiele do myślenia. Zrozumiałem że uciekając od wspomnień i tak nie zapomnę, a wiesz dlaczego ponieważ ty jesteś częścią mnie. Już zawsze pozostaniesz w moim sercu. Zawsze cię kochałem kocham i będę kochać. – W tym momencie kompletnie olałam moją drużynę. Skupiłam się tylko na Leonie i na jego słowach. W pewnej chwili zbliżył się do mnie i już mieliśmy się pocałować. Niestety nasz pocałunek przerwał nam komentator i krzyki z trybunów. Okazało się że moi chłopcy zdobyli gola. Wynik był wyrównany 2:2, a zostało już tylko 5 minut meczu plus czas doliczony. Nagle Leon mnie pocałował. Ten pocałunek był niezwykły. Czułam się jak w niebie kiedy mój Leoś mnie całował. Gdzie on się tak nauczył całować? Kolejne minuty meczu mijały niezwykle szybko. Zostało już tylko pół minuty i czas doliczony. Nagle Karol znalazł się przy piłce. Ominął zawodnika z drużyny przeciwnej i podał do Gabrysia. Gabryś strzela. Niestety trafił w poprzeczkę. Piłka odbija się i pada wprost pod lewą nogę Kamila. Kamil strzela i jest gol. Normalnie w to nie wierzę. Moi piłkarze są jak w niebie zresztą ja też. To chyba najlepszy dzień w moim życiu. Ale dobra przeciwnicy wznawiają grę. Zostało już tylko półtorej minuty czyli czas doliczony. Pewna zwycięstwa odwróciłam się w stronę mojego ukochanego. On natychmiast mnie pocałował. Nagle usłyszałam krzyki. Natychmiast oderwałam się i zobaczyłam piłkę w bramce. W naszej bramce. To okropne już tak mało brakowało. Ale chwila na telebimie jest powtórka. Widać dokładnie że był spalony. Tak żeby tylko sędzia nie uznał bramki. Tak sędzia nie uznaje gola. W tej chwili do moich uszu dociera gwizdek informujący o zakończeniu meczu. OMG nie mogę w to uwierzyć. Pierwszy raz w historii tego klubu zdobyliśmy te mistrzostwo. Było wiele innych turniejów które wygrywaliśmy ale ten turniej był najważniejszy. A moi chłopcy. O nich już nawet nie wspomnę biegają teraz po całym boisku i wrzeszczą. No dobra teraz do szatni bo za chwilę zakończenie mistrzostw i wręczenie trofeum.

7 godzin później Leżę sobie właśnie z moim brązowookim szatynem na kanapie i oglądamy jakiś film. Wcale go nie oglądam ponieważ jestem już tak zmęczona że nawet na to nie mam sił. Po tym jak odbyło się uroczyste zakończenie i wręczenie pucharu z moim ukochanym i chłopakami z mojej drużyny poszliśmy na miasto. Leon się uparł że pójdziemy wszędzie tam gdzie oni będą chcieli. Więc cały wieczór spędziliśmy w salonie gier i na kręglach. Mój ukochany oczywiście wszystko przewidział i zarezerwował cały salon i kręgielnie. Teraz zastanawiam się nad dzisiejszym dniem ja dziś w końcu wygrałam podwójnie. Bo w końcu moja drużyna razem ze mną bo przecież to ja ich trenuję. Wygraliśmy mistrzostwa. Ale ja wygrałam jeszcze coś o wiele bardziej cennego wygrałam miłość czyli Leona. I to z nim spędzę całe moje życie.
♥♥♥♥♥♥♥
Super praca :* Ja mam teraz informatykę w szkole, więc się nie rozpisuję...
Te amo <333
Bella :***

One Shot - Podziękowanie - Stevie Blanco

 Tytuł : "  Koniec jest początkiem "
                                                                                           Para : Leonetta ( Violetta & Leon )
                                                                                Przedział wiekowy : ( Czytasz na własną odpowiedzialność )
                                                                                                Czas akcji : Teraźniejszość
                                                                                     Od autorki : ( Violetta - czarny, Leon - czerwony )




Ludzie mówią, że czas leczy rany. Nieprawda. On tylko przyzwyczaja nas do bólu. Czemu nie potrafimy zapomnieć ? No czemu ? Łatwiej jest wybaczyć niż zapomnieć. Choć chcielibyśmy nie pamiętać błędów popełnionych przez siebie i najbliższych, dalej pamiętamy. Co jest gorsze ? Rany zadane na ciele czy rany zadane na duszy. Ból fizyczny po pewnym czasie, zniknie, wyparuje. A rana zadana na duszy nigdy się nie zagoi. Niektórzy ludzie nie zdają sobie sprawy jak  krzywdzą innych . Zaufałam pewnej osobie. A ta osoba, mnie wykorzystała i zostawiła.

Ja Cię nie skrzywdzę tak jak On. Zaufaj mi.

To niemożliwe. To koniec. Obiecałam sobie, że już nigdy, nikt nie zauważy moich  łez, już nikt mnie nie skrzywdzi i nie poniży.  Będę bezpieczna, samotnie. Szczęśliwa i wesoła. Bez bólu, rozpaczy. Miłość. Ktoś pomyśli, że to coś pięknego i niesamowitego. Czemu człowiek nie patrzy na to z drugiej strony ? Zakochany nie dostrzega zdrad i wykorzystywania.  A najgorsze jest to, że się przywiązujemy do tej osoby.

Nie zdradzę Cię. Będę z Toba na dobre i na złe.

On też tak mówił wiesz ? Mówił, że jestem tą jedyną, wyjątkową. Że nikt mnie nie zastąpi. A wiesz co robił w tym samym czasie ? Zdradzał mnie na lewo i prawo. Gdybym była choć troszkę mądra, zauważyłabym to wcześniej.. Ale ufałam mu bezgranicznie. Gdy moja najlepsza przyjaciółka - Francesca, powiedziała mi, że widziała go z jakąś blondynką, tylko na nią nakrzyczałam i kazałam jej wyjść. Od tego czasu nie mamy kontaktu. Straciłam Ją i Jego. Przez moja głupotę.  Ona nigdy mnie nie okłamała, była ze mną mimo błędów jak popełniałam. Była prawdziwą przyjaciółką. A ja jednym słowem wszystko zniszczyłam. Tego nie da się naprawić. Niczego się nie da przywrócić.

Pomogę Ci. Uwierz twoja przyjaciółka na pewno Ci wybaczy. Jeśli jej zależy, to wybaczy.

Była dla mnie wszystkim. To ona pomogła mi po śmierci mamy. Była zawsze i wszędzie. Wspierała mnie na duchu. Swoim uśmiechem dodawała otuchy. Gdy byłam smutna pocieszała i rozśmieszała. Byłyśmy nierozłączne. Dopóki on się nie pojawił. Zaczęłyśmy się rzadziej spotykać. Zaczęłyśmy się kłócić. Buntował mnie przeciw niej. Chciał mnie mieć tylko dla siebie.

Czemu on niego nie odeszłaś ?

Chciałam. Ale gdy mu powiedziałam, że nie chcę być już jego więźniem uderzył mnie. W policzek pięścią. Potem nic nie pamiętałam. Straciłam przytomność. Obudziłam się w szpitalu. Powiedzieli mi, że leżałam nieprzytomna przez ponad  trzy dni . Zamknięto go. Myślałam, że to koniec. Lecz mamy jeszcze dziecko. Córeczkę. Lucy. Myślisz, że tak łatwo będzie mi o nim zapomnieć ? Będę go spotykała, nawet jeśli tego nie chcę. Została mi o nim pamiątka.

Pomogę Wam..

Nie. Nie obiecuj. Po kilku dniach zostawisz nas. Nie chcę, by mała przywiązała się do osoby, która odejdzie. Nie chcę jej krzywdzić. Za dużo już przeszła w życiu. Niczym nie zawiniła, by tak cierpieć. Jest dla mnie wszystkim. Kocham ją. To moje najjaśniejsze słońce. To ona daje mi siłę, by się podnieść, by walczyć o to co kocham. A tak w ogóle, to kto chciałby wychowywać czyjeś dziecko ?

Osoba, która Cię kocha nad życie. Osoba dla której jesteś najważniejsza.

Błagam przestań ! Ja nie potrafię tego dłużej słuchać. On znaczył dla mnie zbyt wiele. Nie zapomnę o nich choćbym chciała. Po prostu nie mam szczęścia w miłość, nigdy go nie miałam.  To wszystko było błędem. Moje życie było błędem.

To ty przestań. Twoje życie nie było i nie jest, żadnym błędem. Twoje życie jest darem, za który powinnaś dziękować Bogu. Ja mu dziękuję, za to, że przysłał mi na świat anioła.

Ale ja już skończyłam swój żywot. Już tak dużo wycierpiałam. Nie chcę tego przeżywać ponownie. Każdy mówił mi  " Będzie dobrze ". Ale tak nie jest wiesz ? Jest coraz gorzej. Z każdym dnem zapadam się dalej w ruchome piaski i nie potrafię z nich się wydostać. Wolałabym być szczęśliwa w niebie z mamą i aniołami. Bez tego wszystkiego co jest tu. Ale nie mogę opuścić tego świata. Mam Lucy. Muszę żyć dla niej. Jest dla mnie najważniejsza. Jest dla mnie wszystkim. Kocham ją pomimo wszystko.

Ja Cię nie skrzywdzę jak on. Dla mnie jesteś wszystkim.

Przepraszam. Ale. To koniec.

Jeśli to koniec, to nasz wspólny....


♥♥♥♥♥♥♥
Super praca :* Ja mam teraz informatykę w szkole, więc się nie rozpisuję...
Te amo <333
Bella :***

One Shot - Podziękowanie - Maite Blanco

***

Violetta właśnie jeździ na rolkach w  parku w Buenos Aires.Nie wychodzi jej to za dobrze,ale nie chce aby ktoś ją uczył jazdy.Nagle zauważa chłopaka jadącego przed nią.Próbuje zachamować ale po raz kolejny jej się to nie udaje.Violetta wpada na niego.

-Wybacz nie chciałam-powiedziała zawstydzona

-Nic sie nie stało-odpowiada jej

Zapadła chwila ciszy.Oboje na siebie spąglądają z wielką miłością i zakochaniem.

-Jak ci na imię-przerwał chłopak

-Violetta Castillo,a ty?-odpowiada

-Leon Verdas.Miło mi cię poznać,a ty przypadkiem nie potrzebujesz pomocy w jeździe na rolkach?

-Nniee... no może trochę,ale nie chcę niczyjej pomocy.

-A może jednak...-pyta się,robiąc przy tym swój słynny uśmiech

-No ok.Tobie chyba nie można się oprzeć,haha-odpowiedziała śmiejąc się.

Rok później...

Leon i Violetta zostali najlepszymi przyjaciółmi,lecz oboje są w sobie zakochani.pędzają ze sobą bardzo dużo czasu.Okazało się żę ich rodzice prowadzą razem firme.Dziś właśnie mija rocznica ich spotkania.

Leon ma sie dziś spotkać z Violettą.Czeka na nią w parku.Nagle pewna dziewczyna zakrywa Leonowi oczy.

-Zgadnij kto to?-mówi

-Hmm... Moja najukochańsza przyjaciółka?-odpowiada z uśmieszkiem

-Zgadłeś.

Leon daje Violi piękny bukiet czerwonych róż.

-Violetto,jesteś całym moim życiem,jesteś niczym powietrze bez którego nie mogę żyć.Ja jestem w tobie zakochany od zawsze.Kocham cię.Czy zostaniesz moją dziewczyną?

-Och,Leon ja ciebie też kocham.Tak zostanę.
Fragment +18 czytasz na własną odpowiedzialność.

Oboje złączyli swoje usta w bardzo namiętnym i brutalnym pocałunku.Pojechali do domu Leona.Po wejściu

zamknęłi drzwi.Rozumieli się bez słów.Zaczęłi się znów całówać jak wcześniej.Leon schodził pocałunkami coraz niżej.Dotarł do szyji.Wziął Violette na ręce i zaniósł ją do sypialni.Zamknęli za sobą drzwi i znów powrócili do pocałunków.Schodzili coraz niżej.Leon zdiął jej sukienkę,a ona zdjęła mu ubrania.Oboje zostali w samej bieliźnie.Leon położył Viole na łóżku po czym sam się na niej położył.Zdiął jej stanik,po czym zaczą pieścić jej piersi.Po kilku minutach sutki zrobiły się twarde.Leon zaczą schodzić coraz niżeja a Viola zaczęła wydawać dźwięki.

-Och... ech... ach... Lleonn szybciej!

Leon zdjął jej majtki,pieścił jej maleńką przez kilka minut.Nagle wbił się w Viole.Oboje wydawali jęki,i krzyczeli  "szybciej,mocniej,Leon.Viola".Spędzili tak całą noc.

Oboje byli zmęczeni.Więc poszli spać.
Koniec +18.

***


Miną rok odkąd Viola spała z Leonem.Od tamtej pory są w sobie zapatrzeni i zakochani aż po uszy.Leon oświadczył się Violettcie.Ożenili się,a Violetta urodziła dwie bliźniaczki o imieniu Bella i Rose.Minęło 10 lat.Obie dziewczynki mają 10 latek.Violetta i Leon są szczęśliwi.Lecz pewnego dnia...

[Rozmowa telefoniczna Violetty i Rose]

-Córeczko,wracasz już od koleżanki?

-Tak mamusiu.

-To dobrze,tylko uważaj na ulicy.

-Ok.Jestem przy pierwszym przejściu.

-A może jednak po ciebie przyjadę?

-Nie,nie trzeba.Kocham cię mamusiu i tatusia też bardzo mocno.

-My ciebie również kochanie.

-Aaaaaaaaaa...

-Córeczko!Co się stało?Córeczko?!!

-Pip.pip...

[Koniec rozmowy]

Violetta smutna i przygnębiona  pędem idzie do gabinetu męża.Wchodzi do niego i mówi po przez łzy.

-Lleon,nnasza córka Rose.Coś jej sie stało,nagle uusłyszałam jej krzyk.

-Co?Już jedziemy!Szybko nie martw się.

Oboje wyszli z domu pędem.Wsiedli do samochodzu i pojechali na miejsce.To co tam zobaczyli przygnębiło ich jeszcze bardziej.Zobaczyli swoją córeczkę leżącą na ulicy,całą zakrwawioną.Szybko do niej podeszli.

-Kocham wwass...

To były ostatnie słowa Rose.Zapadła w wieczny sen.

-Córeczko!! Niee!!Ppowiedz coś!!Prosze nie rób mi tego!!

-Kkochanie ona już nie wwróci.
-To moja wina mogłam ppo nnią pojechać.

-Nie obwiniaj się,tto nie ttwoja wina.To po prosttu los.

Oboje byli przygnębieni,zapłakani i smutni.Karetka zawiozła ją do szpitala lecz to nic nie dało.Bella strasznie rozpacza  tak jak i rodzice.Właśnie są na pogrzebie.Po ceremonii cała trójka została na chwilę przy grobie swoję najbliższej osoby.Pomodlili się i udali się do domu.

Minęło 2 lata od śmierci córki Rose.
Cała trójka jest smutna w ten dzień jak i w inne.Codziennie w ich snach pojawia się Rose mówiąc że ich bardzo kocha,a swojej mamie mówi że to nie jest jej wina.Cała rodzina zawsze będzie ją pamiętać...


END


♥♥♥♥♥♥♥
Super praca :* Ja mam teraz informatykę w szkole, więc się nie rozpisuję...
Te amo <333
Bella :***

wtorek, 9 września 2014

One Shot -Najdłuższy OS- Agnieszka Gajos

Ona - 20 letnia dziewczyna mieszkająca ze swoją najlepszą przyjaciółką Ludmiłą w jej apartamencie znajdującym się w Buenos Aires. Nie ma nikogo bliskiego z rodziny ponieważ jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Miała chłopaka, przez którego była bita, gwałcona i poniżana. Nie ma pracy. Kiedy postanawia jej poszukać poznaje chłopaka, dla którego jest na początku nie miła i nie ma do niego zaufania. Czy to się zmieni i dziewczyna nabierze zaufania do chłopaka?

On - 22 letni chłopak mieszkający w Buenos Aires. Jest szefem wielkiej firmy Verdas Company, który poszukuje asystentki. Ma przyjaciela, który jest jego wspólnikiem. Jest uprzejmy i przystojny. Nie ma dziewczyny. Kiedy do jego biura przychodzi piękna brunetka, od razu się w niej zakochuje, ale ona mu nie ufa, lecz po jakimś czasie się to zmienia i zostają przyjaciółmi. Czy ta przyjaźń przerodzi się w coś poważniejszego?



Narrator:
Pewnego dnia Violetta razem ze swoją przyjaciółką Ludmiłą poszły jako kandydatki na asystentkę do wielkiej firmy mieszczącej się w samym środku miasta - Verdas Company. Gdy weszły do środka zobaczyły Leona rozmawiającego ze swoim przyjacielem:
- Zarezerwuj lot do Madrytu na za 3 tygodnie. Może do tego czasu znajdę asystentkę, bo już sam nie ogarniam tych wszystkich papierów.- powiedział Leon
- Spoko. Leon patrz może te dwie dziewczyny się nadadzą? - spytał Fede.
- Może masz rację. - Leon podszedł do brunetki - Hej - powiedział
- Spadaj - odpowiedziała
- Ej co taka ostra? Ja chcę tu proponować pracę, a ty takie coś - powiedział z oburzeniem
- Wiesz co? Nie jestem dziewczyną, która idzie do łóżka z pierwszym lepszym za kasę więc daruj sobie - warknęła
- Dobra widzę że teraz się nie dogadamy. Jak zmienisz zdanie to zadzwoń. - dał jej wizytówkę
W tym samym czasie do Ludmiły podszedł Fede i zaproponował pracę jako jego asystentka, a ona bardzo szybko się zgodziła. Dziewczyny pożegnały się z chłopakami i wyszły.
Dom Violetty i Ludmiły:
- Nie myślisz, że za ostro go potraktowałaś? - spytała Ludmiła
- Nie
- Ale ty go nawet nie wysłuchałaś, tylko od razu kazałaś mu spadać
- No i co z tego?
- To z tego że ty szukasz pracy jako asystentka, a kiedy on ci ją zaoferował ty ją odrzuciłaś. Viola, wiem że nie masz zaufania do chłopaków po tym co ci zrobił Diego, ale powinnaś spróbować. Może on jest inny? Nie każdy chłopak musi być jak ten idiota.
- Nie wiem, może masz rację.
- Pewnie że mam. A widziałaś tego kolegę od Leona? Przystojny jest no nie?
- Uuu. Ktoś tu się zakochał.
- Nie prawda.
- Prawda. Nic ci się w nim nie podoba?
- Podoba mi się ta jego wysoka grzywka, te jego piękne, lśniące brązowe oczy i jego styl ubioru. Dobra masz rację, chyba się w nim zakochałam. A skoro ja ci powiedziałam że podoba mi się Fede, to teraz twoja kolej.
- ???
- Pytam, czy podoba ci się Leon?
- No może trochę, ale ja się w nim nie zakochałam.
- Tak jasne wmawiaj sobie. Ja i tak wiem swoje.
- Dobra, ja idę wziąć prysznic i się idę położyć
W domu Leona i Fede:
Leon podszedł do Federico.
- I jak rozmowa? - Spytał Leon
- Bardzo dobrze! Zgodziła się z prędkością światła. A u Ciebie, jak poszło? - spytał
- Myślała, że chcę iść z nią do łóżka.
- To co ty jej zrobiłeś że tak pomyślała?
- Ja jej nic nie zrobiłem, podszedłem do niej i zaproponowałem pracę a ona do mnie, że nie jest dziewczyną, która za kasę idzie z facetem do łóżka. No to się zdenerwowałem i powiedziałem, że jak zmieni zdanie to ma zadzwonić i dałem jej wizytówkę
- A nie pomyślałeś, że coś jej się stało w przeszłości i ma uraz do facetów?
- No, na to nie wpadłem
- Dobra stary, nie wiem jak ty ale ja idę spać, bo jutro zaczynam pracę z piękną blondyneczką
- Dobranoc
- Nara
Następnego dnia dom Violi i Ludmi:
Obudziłam się dzisiaj o 6.00 a do pracy mam na 8.00. Poszłam do garderoby, wybrałam strój na dzisiaj
i zeszłam do kuchni gdzie siedziała już Viola
- Hej - powiedziałam - Ty już na nogach?
- O hej, jakoś nie umiałam spać. Myślałam nad naszą rozmową.
- I co wymyśliłaś?
- No i chyba przyjmę tą pracę.
- Świetnie. To leć się przygotować
- Ok już lecę

Wbiegłam do pokoju i wybrałam strój 

zeszłam na dół i razem z Ludmi poszłyśmy do firmy.
Firma Leona i Fede:
- Fede mógłbyś mi przynieść te papiery do podpisania?
- Jasne. Już po nie idę ale wiesz że ja też bym mógł je podpisać. Ludmiła by mi po... - Fede nie dokończył zdania, ponieważ do firmy weszły dwie piękne dziewczyny
- Fede co się stało? - spytał Leon
- Pytasz co się stało? To podnieś głowę - Leon podniósł głowę ujrzał przepięknie ubraną Violę.
- Hhej. - powiedziałem
- Hej. - odpowiedziała
- Możemy porozmawiać?
- Jjasne.
Poszli do gabinetu Leona.
- No więc... przepraszam za moje zachowanie
- Nic się nie stało. Tylko dlaczego tak na mnie naskoczyłaś?
- Wiesz. To moja prywatna sprawa. Ale powiem tylko że mam małe zaufanie do chłopaków.
- Oczywiście. Może kiedyś będziesz gotowa i powiesz o co chodzi
- Na pewno tak. A jeśli chodzi o tą pracę, to oferta nadal aktualna?
- Tak.
- A jaka to praca?
- Ta praca jest jako moja asystentka. A przemyślałaś już sprawę?
- Owszem. Przemyślałam i zdecydowałam się na tą pracę. Kiedy mogłabym zacząć?
- Wiesz co? Nawet już teraz. Biuro masz razem ze mną, więc nie będzie problemu.
- Dobrze
Narrator: 
Violetta i Leon zostali u niego w gabinecie i Leon poprosił o dwie kawy i ciasto. Podczas pracy Leon cały czas spoglądał na Violettę. W końcu nie wytrzymała i zapytała:
- Czemu tak na mnie patrzysz? Ubrudziłam się gdzieś?
- Tak... Nie... Przepraszam. Ślicznie dziś wyglądasz.
- Dziękuję - odpowiedziała i zarumieniona spuściła wzrok na papiery.
- Nie chowaj tych rumieńców. Dzięki nim wyglądasz jeszcze piękniej.
- Na prawdę dziękuję ci za komplement.
- Violu...
- Tak?
- Masz może jakieś plany na dzisiaj?
- Nie. A czemu pytasz?
- Bo dzisiaj o 18.00 mam kolację z klientem i potem jadę do swojego domu i chciałem zapytać czy nie poszłabyś tam ze mną?
- Jako asystentka czy osoba towarzysząca?
- I to i to
- Dobrze. Przyjedź po mnie o 17.00. Tu masz adres - podała Leonowi kartkę z adresem i swoim numerem telefonu
- Dobrze, będę punktualnie.
- To do zobaczenia - Violetta pocałowała Leona w policzek i wyszła
- Pa
Violetta:
Jestem już przygotowana na spotkanie z Leonem. Jestem ubrana w to.
Siedzę na kanapie i czekam na Leona. Miał być o 17. Właśnie zadzwonił dzwonek do drzwi. To pewnie on. Otworzyłam i drzwi i ujrzałam uśmiechniętego Leona z niebieską różą w ręku.
- Cześć. Pięknie wyglądasz - wręczył mi kwiat i pocałował w zarumieniony policzek.
- Hej. Poczekaj chwilę włożę różę do wody i możemy jechać. Wejdź.
- Dobrze.
Włożyłam roślinkę do wody wzięłam przygotowane na jutro rzeczy oraz płaszcz i poszłam do Leona.
- Możemy jechać. - wyszliśmy z domu i poszliśmy do auta Leona.
Po kilku minutach jazdy byliśmy na miejscu. Leon jak prawdziwy dżentelmen wysiadł i otworzył mi drzwi samochodu.
- Dziękuję
- Ależ proszę
3 godziny później dom Leona:
- Jesteś zmęczona? - zapytał Leon
- Nie, a czemu pytasz?
- A napijesz się wina?
- Chętnie. Poczekaj chwilę pójdę się przebrać i zaraz wracamVioletta poszła do łazienki i przebrała się w to.
Gdy wyszła z łazienki zobaczyła Leona siedzącego na kanapie. Podeszła i usiadła obok niego.
- Opowiedz mi coś o sobie. - powiedział Leon
- A co byś chciał wiedzieć?
- Wszystko.
-Ok. Tak więc nazywam się Violetta Castillo, mam 20 lat, mieszkam razem z Ludmiłą. Nie mam nikogo bliskiego oprócz niej.
- A co z twoimi rodzicami?
- Zginęli w wypadku samochodowym. Jakiś pijany debil wjechał w nich na moście i auto razem z moimi rodzicami spadło w przepaść - mówiąc to Violetta miała łzy w oczach.
- Przepraszam nie wiedziałem - przytulił ją i otarł jej łzy
- A skąd niby miałeś wiedzieć? I jeszcze jedno jak już ci mówiłam w firmie mam małe zaufanie do chłopaków. Dobra koniec o mnie, teraz twoja kolej.
-Spoko. Nazywam się Leon Verdas i mam 22 lata. Mieszkam z Fede, to ten głupol, z którym pracuje twoja przyjaciółka. Jestem właścicielem tej firmy, w której pracujesz. Odziedziczyłem ją po ojcu. No i jak widzisz jestem uprzejmy, słodki, bardzo przystojny...
- Skromny - przerwała mu Violetta
- To też i jeszcze bardzo seksowny.
- Ta jasne. Seksowny?
- No a nie?
- Nie. 
- Nie?
- No przecież mówię ci że nie.
Nagle Leon zaczął łaskotać Violettę.
- Hahaa... Leon... Haha.. Do... Dobra... Prze... Prze... Przestań
- Przestanę, jeśli przyznasz że jestem seksowny.
- Nie.
- Aaa... Dobra... Leon... Przyznaje... Jesteś... Seksowny.
Kiedy Leon przestał łaskotać Violę ich twarze znalazły się bardzo blisko siebie. Kiedy miał nastąpić pocałunek, Violetta odwróciła głowę, wstała i pobiegła do łazienki. Leon zdezorientowany dalej siedziała na kanapie.
10 minut później:
Kiedy Violetta dalej siedziała w łazience, Leon postanowił sprawdzić co się dzieje. Przez drzwi było słychać płacz, otworzył je, wszedł do środka i zobaczył płaczącą, skuloną Violę. Podszedł, usiadł obok niej i ja przytulił. O dziwo ona się nie wyrwała, tylko bardziej się w niego wtuliła.
- Przepraszam Violu. Nie powinienem tego robić. Mówiłaś że nie masz zaufania do chłopaków. Powiesz mi w końcu dlaczego?
- Dobrze. Kiedyś miałam takiego chłopaka. Byliśmy razem tylko rok. Później z nim zerwałam, dlatego że najpierw był słodki, kochany i dobry, ale po jakimś czasie zrobił się strasznie zazdrosny i nie do zniesienia. Kiedy przychodził z pracy i podawałam mu obiad, krzyczał że jest zimne lub mu nie smakuje. Gdy mówiłam że nic innego nie ma, wtedy podchodził do mnie i mnie bił. Raz jak wrócił pijany to podszedł z nożem w ręku i zadał kilka cięć na moim ciele, stąd te blizny na udach jak już pewnie zauważyłeś. - Leon spojrzał na uda Violetty, podniósł rękę i delikatnie przejechał po ranach. - Czasem zdarzało się że oprócz bicia i poniżania to jeszcze mnie boleśnie gwałcił. Dlatego tak zareagowałam, bo myślałam że też mnie skrzywdzisz. Przepraszam, ale chyba pójdę się położyć spać. - Violetta wstała i wyszła z łazienki.
Po kilku minutach Leon wstał i również poszedł się położyć.
02.30 pokój Violetty:
Violetta nie umiała spać. Cały czas kiedy zasypiała śniły jej się wydarzenia z przeszłości. Kiedy akurat śniło jej się że zostaje gwałcona przez Diego, zaczęła tak głośno krzyczeć, że gdy Leon wpadł do jej pokoju zastał Violę, która była cała przestraszona i płakała. Podszedł do niej i ją przytulił.
- Już Violu spokojnie, nie płacz. Powiesz mi, co się stało?
- Śniło mi się że Diego mnie gwałcił
- Nie płacz. Przy mnie możesz być bezpieczna. Połóż się i spróbuj zasnąć. Ja idę do siebie.
- Leon zaczekaj. - Leon zatrzymał się i popatrzał na Violę - Mógłbyś dzisiaj... no wiesz... spać ze mną? Po tym wszystkim sama teraz nie zasnę.
- Jasne nie ma sprawy. Nie będzie ci przeszkadzać że jestem w samych bokserkach?
- Nie, spoko. - Leon ułożył się obok Violi, a że była odwrócona tyłem do niego położył rękę na jej talii i przyciągnął do siebie. I w takiej pozycji zasnęli.
7.30 rano:
Violetta obudziła się czując że ktoś ją przytula. Trochę się przestraszyła, ale gdy zobaczyła śpiącego obok niej Leona od razu się uspokoiła. Chwilę wpatrywała się w jego twarz, uświadamiając sobie jaki Leon jest przystojny. Po chwili Leon otworzył oczy.
- Hej - powiedziała
- Hej - odpowiedział Leon i pocałował Violettę w policzek. - Jak się czujesz?
- Dzięki tobie dobrze. Mam wrażenie, że przy tobie jestem bezpieczna.
- To nie wrażenie. Przy mnie nic się już nie stanie
- Dziękuję. Dobrze trzeba wstawać mam na 8.30 do pracy. Co byś chciał na śniadanie? - spytała Viola i już miała wstać, gdy poczuła że Leon łapie ją w talii i przyciąga do siebie.
- Po pierwsze do pracy dziś nie idziesz, bo masz wolne, ja zresztą też. Po drugie ja jeszcze nie wychodzę z łóżka, tak jak ty. - pocałował ją znów w policzek.
- Ale...
- Bez żadnego ale. Masz jakieś plany na dzisiaj? - spytał
- Tak. Pozmywać po śniadaniu i może się wybiorę z Ludmiłą na zakupy. Dlaczego pytasz?
- Bo mam plany co do Ciebie. Dzisiejszy dzień spędzisz ze mną, żebyś mogła nabrać do mnie zaufania.
- Dobrze. Zrobimy jak chcesz.
- No i tak ma być. 
10 minut później:
Violetta zauważyła że Leon śpi. Postanowiła się ubrać i zrobić śniadanie. Ubrała się w to i zeszła do kuchni.

Gdy robiła naleśniki, poczuła, że ktoś obejmuje ją w talii, kładzie głowę na jej ramieniu i całuje w policzek.

- Ślicznie wyglądasz - wyszeptał jej do ucha.

- Dziękuję - odpowiedziała zarumieniona - Idź się ubrać. Zaraz podam śniadanie.
- Dobrze - odpowiedział Leon i poszedł na górę
15 minut później:
Kiedy Leon zszedł na dół zobaczył na stole talerz z naleśnikami
Violettę. Zasiedli do stołu i zaczęli jeść.
- Co będziesz robić później? - spytał Leon
- Jak zjemy, to pozmywam naczynia, a później pooglądamy telewizję, wieczorem zrobię Ci kolację i pójdę do siebie
- Nie. Ty sobie będziesz siedziała w salonie
- Dlaczego?
- Dlatego że ja tak mówię
Leon włożył naczynia do zmywarki. Gdy wrócił powiedział do Violi:
- Zbieraj się idziemy
- Gdzie? - spytała zdezorientowana Viola
- Do twojego domu.
- A po co?
- Jak to po co? Po twoje ubrania. 
- A po co ci moje ubrania?
- Mi nie potrzebne, ale tobie owszem.
- Okej
Wyszli z domu Leona i pojechali do domu Violi. Gdy tam weszli, zobaczyli coś co ich zdziwiło. Otóż zobaczyli Ludmi i Fede którzy się całowali.
- Ekhem - powiedzieli a całująca się para oderwała się od siebie - Wybaczcie my tylko na chwilę. Viola przyszła tylko po swoje rzeczy.
- A gdzie się wybieracie? - spytała Ludmi, kiedy Violetta była na górze
- Do mnie na noc - odpowiedział Leon i uśmiechnął się do Fede. (Fede o wszystkim co planuje Leon wiedział)
- Później ci powiem - powiedział Fede szeptem do zdezorientowanej Ludmi
- Dobrze - odpowiedziała. I w tym czasie zeszła Viola.
- Jestem gotowa - powiedziała do Leona
- Okej to my idziemy
- Bawcie się dobrze - powiedział Fede. Leon i Viola wyszli i pojechali do Leona.
- Dlaczego znów jesteśmy u ciebie - spytała Viola Leona
- Dlatego że dzisiaj i przez następne dni śpisz u mnie
- A dlaczego?
- Bo chce żebyś miała do mnie pełne zaufanie.
- Ok.
- A teraz idź się przebrać a ja tu poczekam
- Dobrze - Violetta poszła wziąć prysznic i gdy wyszła zorientowała się że zostawiła piżamę na łóżku. Postanowiła zawołać Leona.
- Leon!!
- Co się stało!?
- Chodź na chwilę
- Już idę! - Leon poszedł na górę - Gdzie jesteś!?
- W łazience!
- Co się stało? 
- Mógłbyś podać mi piżamę?
- Jasne. A gdzie jest? 
- Leży na łóżku. - Leon wziął piżamę i zapukał do drzwi - Wchodź mam ręcznik - otworzył drzwi i gdy spojrzał na Violę, która jest w samym ręczniku, znieruchomiał
- Leon!!
- Co? A tak przepraszam. Już wychodzę. - podał Violi piżamę i wyszedł
Chwilę później, kiedy brunetka stanęła w drzwiach w tym. 
Leon podszedł do Violi, wziął na ręce, poszedł do salonu, położył ją na kanapie i przykrył kocem.
- Leon co ty robisz?
- Zobaczysz za chwilę. - powiedział Leon i pocałował Violę w policzek
- Okej.
Leon poszedł do swojego pokoju. Wziął prysznic, ubrał swoje bokserki do spania. Poszedł do kuchni, wyjął z szafki dwa kieliszki i wino i poszedł do salonu i włączając film, ułożył się obok Violi, obejmując ją ramieniem i przykrył ich kocem. Gdy oglądali film i pili wino Leon spytał:
- Violu?
- Tak?
- Nie przeszkadza ci... - Violetta spojrzała na niego pytająco - no wiesz że mam same bokserki?
- A to. Nie, nie przeszkadza mi. Twój dom i możesz chodzić jak chcesz
- Tak wiem. Ale... A nie ważne
- Powiedz
- No bo chodziło mi o to, czy to nie jest dla ciebie trochę krępujące
- Nie
Para ponownie zaczęła oglądać film. Jednak po chwili Leon zadał kolejne pytanie
- Violu?
- Tak? - Spytała i spojrzała na właściciela zielonych oczu
- Co o mnie pomyślałaś, jak pierwszy raz mnie zobaczyłaś?
- Że jesteś przystojnym idiotą, który wykorzystuje i rzuca kobiety. A ty?
- Ja pomyślałem sobie tak. Niezła laska. Ale pewnie i tak zajęta, więc nie mam u niej szans.
- A co pomyślałeś gdy zaproponowałeś mi pracę, a ja na ciebie naskoczyłam?
- Wtedy pomyślałem, że ty myślisz, że ja to jakiś dupek bez serca który ma panienki na jedną noc
- Dokładnie. Ale już wiesz dlaczego tak zareagowałam. I gdy wyszłyśmy, to po rozmowie z Ludmiłą uświadomiłam sobie że za ostro cię potraktowałam
- Za ostro to mało powiedziane. Potraktowałaś mnie jak skończonego dupka
- Ale sam wiesz dlaczego.
- Tak wiem. Ale nie mogę pojąć jak chłopak mógł zrobić coś takiego, tak pięknej dziewczynie jak ty
- No widzisz, najwyraźniej mógł. Sam widzisz moje rany.
- Widzę i żałuję że Cię wcześniej nie poznałem
- Dlaczego?
- Nie dał bym cię nikomu skrzywdzić
- To mile, to co dla mnie robisz. Ale dalej nie rozumiem dlaczego
- Violu... podobasz mi się... kiedy pierwszy raz Cię zobaczyłem to zaniemówiłem.
- Leon... ja nie wiem co powiedzieć. 
- Nie musisz nic mówić. Jeśli nie czujesz tego samego ja to rozumiem i poczekam aż będziesz gotowa na związek ze mną. Dobrze?
- Ttak - powiedziała Viola ze łzami w oczach
- Dlaczego płaczesz?
- Bo nikt nigdy od wypadku moich rodziców nie powiedział czegoś takiego
- Proszę nie płacz. Wszystko będzie dobrze
- Dobrze dziękuję ci za wszystko co dla mnie robisz - przytuliła go i pocałowała czule w policzek
- Idę zrobić coś do jedzenia. Co chcesz?
- Hymm... A co umiesz?
- Wszystko. Co tylko chcesz.
- A to widzę, że ty kucharz jesteś - zaśmiała się
- Można tak powiedzieć. To jak?
- Poproszę gofry
- Już się robi. - Sekundę później zniknął za drzwiami
10 minut później Leon wrócił z jednym talerzem gofrów
- Mam się bać? - Spytała Viola
- Nie spokojnie
Leon usiadł obok Violi i zaczął jeść
- A dla mnie nie zrobiłeś?
- Zrobiłem
- To gdzie jest talerz zaraz go przyniosę - powiedziała Viola i już chciała wstać, ale Leon złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie
- Nigdzie nie idziesz. Otwórz buzię. - Vilu otworzyła usta, a Leon włożył jej widelec z kawałkiem gofra - I jak? Smakuje?
- Tak
- No to się cieszę. Czekaj ubrudziłaś się - Leon przybliżył się do Violi i starł jej bitą śmietanę z twarzy i pocałował w policzek
- Dziękuję - powiedziała zarumieniona Viola
- Ślicznie się rumienisz - teraz już cała czerwona Viola spuściła głowę na dół, żeby Leon nie zobaczył jej rumieńców - Nie chowaj ich, dzięki nim wyglądasz jeszcze piękniej
- Leon!
- Co?
- Przestań!
- Dlaczego?
- Bo nie chcę być pomidorem
- Ale taka jest prawda - Leon pod kocem położył rękę na udzie Violi i lekko pogładził
Violetta przeraziła się, aż ją ciarki przeszły a Leon to poczuł
- Przepraszam - Wyszeptał chłopak
- Nnnic mmmi nnie zzrobisz? - wyjąkała Violetta
- Nie! Przepraszam. Ja wyjdę. - Ruszył w stronę drzwi
- Leon zaczekaj
- Tak? - Spytał cicho
- Chodź tutaj
Chłopak niepewnie podszedł do dziewczyny
- Siadaj tutaj z powrotem
Leon usiadł na kanapie a Viola przykryła go z powrotem kocem i przytuliła się do niego. Chłopak chciał objąć dziewczynę, ale zrezygnował
- Możesz mnie śmiało objąć
Leon dalej siedział niepewnie. Viola oderwała się od Leona, wzięła jego rękę i położyła tak żeby ją objął i znowu się do niego przytuliła
- Dlaczego chciałeś pójść? - spytała Viola po chwili
- Nie chciałem, żebyś się bała. Wolałem iść.
- Ale wiesz że gdybyś poszedł, to byś mnie skrzywdził?
- Dlaczego?
- Dlatego że potrzebuję czyjejś bliskości. Od śmierci rodziców jej nie miałam
Chłopak zaniemówił
- Dlaczego nic nie mówisz?
- Nie wiem co.
- Może ja pójdę się położyć - powiedziała Viola i chciała już wstać, lecz Leon złapał ją za nadgarstek tak że wylądowała u niego na kolanach i pocałował namiętnie.
Violetta na początku była zdziwiona, lecz po chwili odwzajemniła pocałunek a jednocześnie pogłębiła. Leon włożył jej rękę pod koszulkę i Violetta poczuła ciarki
- Leon... Kocham... Cię - mówiła pomiędzy pocałunkami Viola
- Ja ciebie też kocham. Nawet nie wiesz jak bardzo - odpowiedział Leon i całując Violę po szyi zaczął zdejmować jej koszulkę i spodenki. Po chwili dziewczyna została w samej bieliźnie. Gdy chciał pocałować jej dekolt, Violetta oderwała się od niego.
- Coś się stało? spytał zmartwiony Leon
- Nie. Po prostu nie jestem jeszcze na to gotowa - powiedziała 
- Dobrze nie będę naciskał. Jeśli będziesz gotowa to powiedz - przytulił ją i pocałował w czoło
- Dobrze, powiem - odwzajemniła uścisk 
Violetta i Leon leżeli na kanapie byli przytuleni i  przykryci kocem zaczęli oglądać film. Leon przeniósł swoje dłonie z talii na pośladki Violetty i zaczął je delikatnie masować.
- Ktoś tu ma ładne i zgrabne ciało. - powiedział z uśmiechem
- Ta jasne. Ładne to one było kilka lat temu. Teraz wyglądam jak potwór
- Nie mów tak o sobie. Jak dla mnie jesteś śliczną, młodą kobietą i nie ważne jest to jakie masz blizny na udach. Kocham cię taką jaka jesteś
- Chodź już spać, bo już jest 02.30. Idziemy do mojej sypialni czy wolisz zostać tutaj? - spytał Leon
- Tutaj, bo nie chce mi się przenosić na górę - odpowiedziała Viola i przytuliła się do Leona - Kocham cię
- Ja ciebie też
10.00 rano
Rano obudziłam się na kanapie w samej bieliźnie a obok mnie spał Leon. Powoli przypomniałam sobie wydarzenia z nocy i mimowolnie się uśmiechnęłam. Spojrzałam na śpiącego jeszcze Leosia i pocałowałam go namiętnie. Leon uśmiechnął się i otworzył oczy.
- Dzień dobry kochanie - powiedział, jeszcze bardziej się do mnie przytulając
- Witaj - odpowiedziałam
- Jak się spało - spytał Leon
- Dobrze, bo z tobą. Leon?
- Tak misiu?
- A czy my jesteśmy razem czy nie?
- A chcesz? Jeśli nie masz jeszcze do mnie pełnego zauf... - przerwałam mu namiętnym pocałunkiem
- Ufam ci Leon i jestem gotowa na związek z tobą. Tylko proszę, nie skrzywdź mnie tak jak Diego. Dobrze? - spytałam i przytuliłam się do niego mocno
- Dobrze. Obiecuję że cię nie skrzywdzę. Ja dalej nie rozumiem, jak można było skaleczyć tak piękne ciało.
- Ja też nie. Ale jednak Diego musiał mieć powody, skoro to zrobił.
- Nie mówmy o tym idiocie, bo jak wyobrażę sobie co on tobie robił to normalnie nie wytrzymuję
- Spokojnie Leonku. Nie denerwuj się tak, bo złość piękności szkodzi - zażartowałam
- Dobrze kochanie - pocałował mnie w czubek głowy
- Violu jestem głodny a ty?
- Trochę tak
- A na co masz ochotę?
- Na Ciebie. Nie no nie wiem co proponujesz?
- Ja na Ciebie też kochanie. Ja proponuję jajecznicę
- No może być jajecznica. Pomogę ci, tylko się pójdę ubrać
- Ok. - Leon pocałował Violę w policzek a ona zniknęła za drzwiami
Leon ruszył do kuchni. Wyciągnął z lodówki jajka przy tym tańcząc i śpiewając Voy por ti
Po pierwszej zwrotce Violetta zeszła do kuchni i zobaczyła Leona robiącego śniadanie przy tym tańcząc i śpiewając. Leon był tak zajęty przygotowywaniem śniadania, przez co nie zauważył Violi
stojącej obok niego
Gdy był już przy refrenie Viola zaczęła śpiewać razem z nim: 
Hablemos de una vez
Yo te veo pero tu no ves
En esta historia todo esta al reves
No me importa esta vez
Voy Por Ti , Voy..
Leon dopiero teraz zauważył stojąca przy nim dziewczynę. Chwycił ją za rękę i zaczął tańczyć
Gdy skończyli śpiewać i tańczyć ich twarze znalazły się niebezpiecznie blisko, a Violetta połączyła ich usta w namiętnym pocałunku.
Kiedy się oderwali od siebie Leon szepnął:
- Kocham cię skarbie i nigdy nie skrzywdzę. Obiecuję
- Ufam ci i też bardzo cię kocham
- Idź, usiądź do stołu zaraz podam śniadanie
- Dobrze. Już idę kochanie - pocałowała Leona w policzek i poszła do stołu
Po chwili dostała gorący posiłek
- Proszę i smacznego - uśmiechnął się do niej - Ślicznie dziś wyglądasz
-Dziękuję - zarumieniona odwzajemniła uśmiech
Kiedy skończyli jeść, Leon poszedł do salonu, a Violetta pozmywać naczynia. Gdy skończyła poszła do salonu i zobaczyła tam Leona siedzącego na kanapie i robiącego coś na laptopie. Podeszła do Leona i usiadła obok niego
- Co robisz?
- Rezerwuję hotel
- Po co?
- Muszę wyjechać do Madrytu na trzy tygodnie w sprawach firmowych
- Cco? Lleon cchyba nnie mmówisz ppoważnie - powiedziała Viola zaczynając płakać
- Hej skarbie czemu płaczesz?
- Dlatego że jak wyjedziesz na miesiąc, znajdziesz tam sobie inną dziewczynę i znowu zostanę skrzywdzona
- Kochanie... tak nigdy w życiu nie będzie. Będziemy razem do końca świata. Ty i tak jedziesz ze mną!
- Ttak? Dlaczego ty, to wszystko dla mnie robisz?
- Bo Cię kocham. A poza tym jesteś moją asystentką więc i tak byś ze mną jechała
- No tak racja - zaśmiała się Violetta
- Nie będziesz płakać? - Spytał patrząc na jej zapłakane oczy
- Chyba już nie - odpowiedziała
- Ja ci zaraz dam chyba - zaczął ją łaskotać
- Hhahaha... Lleon... pproszę Cię przestań
- Co z tego będę miał. - Chłopak ani na chwilę nie przestał jej łaskotać
Violetta dostała się do jego ust i namiętnie pocałowała, a chłopak oddał pocałunek. Dziewczyna rozchyliła trochę wargi, a Leon wykorzystując okazję, wsunął jej swój język. Gdy zabrakło im tlenu oderwali się od siebie
- To było niesamowite - powiedziała Vilu łapiąc oddech
- Zgadam się z Tobą. - Chłopak pocałował dziewczynę w czoło
- Kiedy jedziemy?
- Pojutrze. Ale najpierw takie pytanko
- Jakie? - Spytała ciekawa
- Łóżko. Dwa jednoosobowe czy chcesz jedno dwuosobowe. A może oddzielny pokój?
- Może być jedno dwuosobowe pod warunkiem że rączki będziesz trzymał przy sobie
- Nie wiem czy będę w stanie - Chłopak pocałował dziewczynę
- A to niby dlaczego? - spytała Viola, gdy się od siebie oderwali
- Jesteś zbyt seksowna. Trudno się powstrzymać
- A założymy się?
- Tak!
- Dobra. A o co?
- A o co chcesz?
- No nie wiem jak wygram to będziesz mi robił śniadania aż do odwołania
- Zgoda!  A jeśli ja wygram to..
- To co? Dokończysz jak zacząłeś czy się boisz?
- To będziesz chodziłam ze mną na siłownię
- A po co ja ci tam do szczęścia?
- Muszę się Tobą pochwalić. Niech wiedzą, że mam taki skarb przy sobie. A poza tym będziesz mi pomagała. Bi zawsze jak tam chodzę to po trzydziestu minutach mi się nic nie chcę. A ty będziesz mnie motywować. - Dał jej krótkiego soczystego całusa w jej słodkie malinowe usta
- Ok
5 minut później:
- Leoś!
- Tak skarbie?
- A może byśmy tak poszli do Ludmi i Fede?
- Dobry pomysł. 
- Tylko teraz pytanie czy jak przyjedziemy to czy mój dom będzie jeszcze stał w całości czy w ruinach - zaśmiała się Viola
- Znając Fede będzie w ruinach
- No może masz rację. Pojedźmy tam jak najszybciej
- To jedźmy.
Kilka minut później:
Kiedy para podjechała pod apartament, Viola odetchnęła z ulgą
- Co tak stoisz? Chodź - powiedziała Viola i zgrabnie kręcąc tyłkiem przeszła obok Leona
- Mrr... Ale ja mam pociągającą dziewczynę - powiedział do siebie Leon
- Mówiłeś coś? - Spytała
- Tak - odpowiedział
- A mógłbyś powtórzyć 
- Nie - odpowiedział i pokazał jej język
- Ale dlaczego?
- Bo nie.
- Ale ja tak bardzo, ładnie proszę. - zaczęła wodzić ręką po jego klatce
- Violu?
- Tak
- Czy ty mnie właśnie prowokujesz? - spytał kładąc ręce na jej talii
- Może. - odpowiedziała
- Już wiem co ty kombinujesz
- Naprawdę? - spytała zdziwiona
- Tak. Próbujesz mnie złamać, żeby wygrać zakład. 
- Nie! Wcale nie! - zaprzeczała
- Właśnie widzę. Dobrze wiesz, jak na mnie działają twoje ruchy i gesty, a ty robisz to wszystko, wiedząc że nie wytrzymam i się na ciebie rzucę - zaśmiał się Leon
- Może... - odpowiedziała tajemniczo
- Dobra skarbie, skończmy już to i chodźmy do środka.
- Dobra! - Odpowiedziała naburmuszona i ruszyła do domu
Kiedy weszli do środka. Zobaczyli szokujący widok. Ludmiła i Fede spali na kanapie przykryci a obok kanapy leżały ich ubrania. Violetta widząc, że Ludmiła jest trochę odkryta, tam gdzie nie powinna, podeszła do fotela, wzięła koc i nakryła nim śpiącą parę. Później po cichu poszła na górę po kilka swoich ubrań a następnie zeszła do Leona i wyszli z domu. Weszli do samochodu i pojechali do Leona. Violetta całą drogę siedziała obrażona, nie odzywając się słowem. Chłopak ukradkiem zerknął na dziewczynę, a chwilę później położył rękę na jej udzie i delikatnie jeździł z góry na dół. Dziewczyna chcąc dopiąć swego, wzięła rękę chłopaka i położyła na kierownicę.
- Nie dotykaj mnie i lepiej patrz na drogę
- Ok. Jak sobie życzysz. Tylko nie wiem o co ci chodzi.
- I się nie dowiesz. - Obrażona spojrzała przez okno
Do końca drogi nie odezwali się do siebie ani słowem. Gdy wysiedli z auta Leon poszedł otworzyć drzwi, a zaraz potem wrócił po torbę dziewczyny. W tym samym czasie Viola zadowolona z postępu jej planu poszła do ogrodu, zdjęła buty i zamoczyła nogi w basenie, głowę zwróciła w stronę słońca i zaczęła się opalać.
Leon zrobił herbatę i zaniósł Violi. Widząc że dziewczyna dalej go ignoruje i jest obrażona, postawił obok niej kubek i wszedł do domu, włączył telewizor i zaczął oglądać mecz. Violetta widząc, że chłopak odpuścił poszła do pokoju po swoją torbę. Wyciągnęła z niej swoje bikini i ruszyła do łazienki. Przebrała się,
wzięła ręcznik i zgrabnie poruszając tyłkiem ruszyła w stronę basenu. Leon popatrzył na nią chwilę i znów spojrzał na telewizor. Wkurzona Violetta ruszyła na górę. Przebrała się w bardzo pociągający strój i udała się na dół. Leon nawet na nią nie spojrzał, tylko wpatrywał się w telewizor. Załamana Violetta rozpłakała się i wyszła z domu. Ruszyła do swojego apartamentu.
Po kilku minutach doszła i otworzyła drzwi. Fede i Ludmi już nie spali, tylko siedzieli przykryci na kanapie i oglądali film
Ludmiła gdy zobaczyła zapłakaną i tak ubraną dziewczynę pomyślała sobie, że znów ją ktoś skrzywdził.
- Hej Vilu co się stało? - spytała Ludmiła swoją przyjaciółkę
- Hej Lu, hej Fede. Pokłóciłam się z Leonem - odpowiedziała Vilu i przytuliła się do koleżanki
- O co?
- Bo jedziemy do Madrytu w sprawach biznesowych i Leon rezerwował pokój, a z tego powodu że jesteśmy razem spytał się czy ma wziąć pokój z jednym łóżkiem czy z dwoma. Odpowiedziałam że z jednym łóżkiem, ale ręce ma mieć przy sobie to mi powiedział że jestem zbyt seksowna i trudno się powstrzymać i założyłam się z nim o to że jak wygram to Leon będzie mi robił śniadania aż do odwołania, a jeśli on wygra to pójdę z nim na siłownię. No i się zgodziłam. Później przyjechaliśmy do was, żeby zobaczyć co u was i zobaczyliśmy was w dziwnej sytuacji, ale mniejsza z tym zanim weszliśmy do domu to Leon powiedział że ja go prowokuję żeby wygrać zakład ja mu powiedziałam że to nie prawda to powiedział że mamy skończyć tą rozmowę i wejść do domu. Gdy wracaliśmy to całą drogę nie odzywałam się do niego i go ignorowałam a kiedy poszłam sobie nad basen i się zaczęłam opalać, wtedy przyszedł Leon z herbatą, a ja dalej go ignorując nawet na niego nie spojrzałam. Wrócił do domu to jak widziałam że odpuścił to poszłam się przebrać w bikini. Kiedy zeszłam na dół Leon spojrzał na mnie na chwilę i znów spojrzał na telewizor i później jak się przebrałam w to co mam teraz pod sukienką... - nie dokończyła zdania bo Fede wykrzyknął:
- A pokażesz co masz!? - spytał, i gdy chciał chciał coś jeszcze powiedzieć Ludmiła na niego groźnie spojrzała
- Wracając do tematu rozmowy - powiedziała Vilu - to w ogóle na mnie nie spojrzał, więc wkurzyłam się i przyszłam tutaj. Posiedzę trochę z wami. Do domu na razie nie idę. Niech Leon się trochę pomartwi
- Chcesz coś do picia, jedzenia - spytał Federico idąc do kuchni
- Nie, dzięki
- Ok
W czasie gdy Fede był w kuchni, dziewczyny zaczęły rozmowę:
- Jak długo jesteście z Federico i dlaczego ja o tym nie wiem?
- Po pierwsze razem jesteśmy długo, a po drugie nie wiesz, bo nie dzwoniłaś
- A jak wam się układa?
- Nawet bardzo dobrze. 
- A jak było podczas pierwszego razu - spytała Viola
- Niesamowicie. Fede był czuły, delikatny, pytał kiedy boli, a kiedy nie. W ogóle było wyjątkowo - odpowiedziała Lu
- To przynajmniej wam się układa, a nie to co ja i Leon - powiedziała smutna - Dobra Lu ja już będę lecieć. Bo jestem trochę zmęczona
- Ok. To trzymaj się Vilu
- Dzięki. Na razie
Violetta wyszła ze swojego domu i skierowała się do domu Leona. Kiedy doszła do apartamentu otworzyła drzwi kluczami które dał jej Leon. Gdy weszła do domu zamknęła za sobą drzwi na klucz. i poszła na górę wziąć prysznic. Kiedy skończyła ubrała się i wyszła z łazienki. W drodze do swojego pokoju, zobaczyła uchylone drzwi w pokoju Leona. Postanowiła pójść do niego i go przeprosić za swoje zachowanie. Zapukała. Nie odpowiedział jej, więc weszła kawałek do pokoju i zapytała:
- Mogę? - Leon nic nie odpowiedział tylko wzruszył ramionami. Violetta weszła w głąb pokoju, położyła się obok chłopaka i przytuliła się do niego. Chłopak nie zwrócił na nią najmniejszej uwagi. Violetta widząc że chłopak ją ignoruje wstała i ze łzami w oczach wyszła z pokoju.
Leon jak zobaczył, że jego dziewczyna płacze przez niego, uświadomił sobie co zrobił. Najpierw obiecywał, że jej nie zrani, a tymczasem to robi.
Zerwał sie z łóżka i pobiegł do pokoju Violi. Gdy był już pod pokojem usłyszał płacz. Niepewnie wszedł do środka, i zobaczył zapłakaną Viole siedzącą na łóżku
- Violu...
Violetta popatrzyła na niego swoimi zapłakanymi oczami, ale nie odezwała się
- Przepraszam kochanie. - Violetta nic nie odpowiedziała tylko się odwróciła
- Skarbie przepraszam cię. Nie chciałem żebyś przeze mnie płakała. Za drugim razem gdy zeszłaś na dół, kątem oka wiedziałem co masz na sobie, ale nie spojrzałem dokładnie, dlatego że gdybym spojrzał nie wytrzymał bym tego dłużej i rzucił bym się na ciebie ponieważ gdy zeszłaś za pierwszym razem i spojrzałem na ciebie, to bardzo się podnieciłem na twój widok. Wiesz że cię bardzo kocham i nie wybaczyłbym sobie gdybym się z tobą kochał wbrew twojej woli. Nie chciałbym cię skrzywdzić, dlatego na ciebie za drugim razem nie spojrzałem. Jeszcze raz bardzo cię prze... - Leon nie dokończył zdania, ponieważ Viola przerwała mu bardzo namiętnym pocałunkiem
- Zamkniesz się wreszcie? - spytała z uśmiechem
- Dla Ciebie wszystko. Mogę milczeć aż po grób
- To ja powinnam cię przeprosić. Niepotrzebnie się obrażałam i cię ignorowałam
- Nie masz za co przepraszać
- Jak to nie? Zaraz ci wymienię za co. Ignorowałam cię, obraziłam się bez powodu, nie odzy... - tym razem to Leon przerwał jej namiętnym pocałunkiem
- Kocham Cię. - Powiedział Leon po oderwaniu
- Ja ciebie też skarbie. - pocałowali się ale krótko
- A może by tak... - Leon nie dokończył zdania, tylko zaczął całować Violę po szyi i zdejmując ramiączko jej koszulki przeniósł się na ramię
- Przykro mi kochanie, ale ja nie mogę - powiedział Vilu, ale nie oderwała się
- Czemu?
- Bo mam okres i nie mogę
- A w samej bieliźnie możesz spać? Wstydzisz się mnie? - spytał Leon
- Nie wstydzę się ciebie. 
- To dlaczego nie?
- Dobrze. Zrobię to dla ciebie
- Jest! Jesteś taka seksowna, że aż grzech patrzeć na ciebie w ubraniach
- Ale masz być grzeczny i rączki przy sobie
- No ja będę grzeczny, ale nie wiem jak mój przyjaciel
- To jemu też powiedz że ma być grzeczny
- Masz być grzeczny! - Chłopak pogroził swojemu przyjacielowi - Ale skoro ja mam być grzeczny to ty też Violu
- Ja? Ja zawsze jestem grzeczna
- Tak jasne. A kto jak przechodzi obok mnie to zgrabnie kręci tyłkiem i mnie prowokuje? Kto kładzie mi rękę na klacie i wykonuje jakieś ruchy i gesty? I ty niby jesteś grzeczna? - zaśmiał się Leon
- Tak! Jestem grzeczna. To są zwykłe ruchy, które każda dziewczyna robi ze swoim chłopakiem
- Tak? A mówiłem ci już że te twoje ,,zwykłe" ruchy mnie podniecają?
- Nie
- No to już wiesz
- Nie. Jeszcze nie wiem. - droczyła się z nim
- A chcesz zobaczyć? - spytał Leon
-  Ok. - Leon podniósł pierzynę i Viola zobaczyła wypukłe miejsce w bokserkach Leona i się zaczerwieniła
- I co? Mówiłem.
- Nie wiedziałam że tak na ciebie działam. Przepraszam
- Nic się nie stało. To nie twoja wina, że on tak reaguje
- To może ja będę spała dziś sama? No wiesz... Ty jesteś podniecony przeze mnie, bo jestem w samej bieliźnie
- Nie! Śpisz dziś ze mną. Muszę się przyzwyczaić
- Do czego? Przecież ja tu jeszcze zostaje kilka dni. A potem wracam do siebie.
- Przecież wyjeżdżamy.
- No potem wracam do siebie. Przecież nie będę u ciebie mieszkać no nie?
- A dlaczego nie?
- Bo z tobą mieszka Fede, a ja mieszkam z Ludmiłą. A tak poza tym wiedziałeś że oni są razem?
- Tak. No właśnie tym lepiej. Lu będzie mieszkać z Fede u Was, a my u mnie.
- A gadałeś już o tym z Fede i Ludmi?
- Nie, ale możemy do nich iść i pogadać o tym jeśli chcesz. Ale dopiero jutro, bo na pewno są zajęci - Leon śmiesznie poruszył brwiami
- No może masz rację. Masz może wino?
- Mam, a co?
- Bo chętnie bym się napiła. A ty?
- Wolisz czerwone czy białe?
- Zdam się na ciebie - powiedziała z uśmiechem
Leon poszedł do kuchni wziął białe wino, dwa kieliszki i wrócił do Violi.
- Czy ty mi czytasz w myślach?
- Czemu niby?
- Bo właśnie miałam ochotę na białe
- No to proszę bardzo - powiedział i nalał alkohol do kieliszków
- Dziękuję skarbie. Kocham cię - powiedziała i pocałowała go namiętnie
- Ja ciebie też. Mmm... Malinka
- Malinka? - spytała zdziwiona Vilu
- Twoje usta. Masz malinowy błyszczyk na ustach a to mój ulubiony owoc
- No to się bardzo cieszę - znów go pocałowała. Krotko, ale namiętnie
- Mówiłem ci już że wspaniale całujesz?
- Nie. Dzisiaj mówisz mi to pierwszy raz - zaśmiała się - Ale dziękuję. Ty też nie źle całujesz
- Nie źle? Ja całuję najlepiej na świecie
- Jakiś ty skromny
- I oczywiście przystojny
Następnego dnia, dzień lotu do Madrytu:
Violetta obudziła się przytulona do Leona. Spojrzała na niego i pomyślała że go obudzi, więc pocałowała go namiętnie w usta a chłopak uśmiechnął się i odwzajemniając pocałunek otworzył oczy.
- Dzień dobry kochanie - powiedziała Viola, gdy się od siebie oderwali
- Witaj skarbie - odpowiedział - Takie pobudki chciałbym codziennie
- Może kiedyś.
- Dlaczego kiedyś? A nie na przykład po wyjeździe. Proponowałem ci wspólne zamieszkanie. Zastanów się nad tym. Proszę
- Ok, zastanowię się dobrze? - pocałowała go w policzek - Musimy wstawać, bo spóźnimy się na samolot
- Dobrze skarbie. Kocham cię
- Ja ciebie też, ale wstawaj
- Dobra, dobra już wstaję
- To ja się ubiorę i zrobię śniadanie
Chłopak uśmiechnął się do dziewczyny i poszedł do łazienki. W tym samym czasie Viola ubrała się 
i poszła zrobić śniadanie. Po chwili poczuła że ktoś ją łapie w talii
- Ślicznie wyglądasz - Viola spłonęła rumieńcem
- Dziękuję ci, a teraz siadaj i jedz
- Dobrze. A ty nie jesz?
- Nie jestem głodna - Viola już chciała odejść od Leona, ale on złapał ją za nadgarstek i pociągnął na swoje kolana
- Violu musisz jeść. Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia
- Ale nie... - nie dokończyła bo Leon włożył jej widelec do ust i pocałował delikatnie
- Smacznego. - Powiedział i sam włożył jedzenie do buzi
- Ale ty jesteś uparty. Jak osioł normalnie
- Za to mnie kochasz
- Właśnie się nad tym zastanawiam - powiedziała pod nosem Viola
- Wiesz co? Foch!
- No tygrysku. O co się fochasz? Przecież wiesz że cię kocham
- Przed chwilą powiedziałaś coś innego
- Ale żartowałam. 
- Musisz mi to wynagrodzić
- Mam tą skąpą i seksowną bieliznę co ostatnio - Leon słysząc te słowa bardzo się podniecił co Violetta poczuła, ale udała że nic nie wie
- Przecież masz okres.
- Dzisiaj mi się skończył
- No to może chodźmy do sypialni - powiedział Leon masując udo i całując szyję Violetty
- O nie mój drogi! Dziś wyjeżdżamy
- Violetta wstała i ruszyła do lodówki
- No, ale Violu
- Nie Leon. Jeśli będziesz grzeczny to może
Leon podszedł do Violi od tyłu i położył swoje ręce na jej biodrach
- A może jednak?
- A może jednak nie? - odpowiedziała Viola
- Nie to nie
- Powiedziałam ci jak będziesz grzeczny, a ty tym czasem robisz coś innego
- Oj dobra idę.
- Gdzie?
- Spakowana jesteś?
- Tak
- No to idę zanieść torby do bagażnika
- Dobrze kochanie
- Kocham cię
- Ja ciebie też skarbie
- Dobra idź już z tymi torbami, bo przez twoje napalenie spóźnimy się na samolot
- To przez Ciebie!
- Dlaczego prawie przeze mnie, co?
- To ty tak na mnie działasz
- No tak ty się napaliłeś, ale najlepiej zwalić wszystko na mnie no nie?
- Bo to Ty jesteś taka seksowna
- No i co z tego? Może przy tobie zacznę chodzić w golfach z długim rękawem, w spódnicach do kostek i w spodniach co? Żebyś ty nie miał czego zobaczyć
- Nie. Proszę nie zaczynaj awantury.
- Czym ja znowu zaczynam awanturę? Co?
- Zaczynasz mówić, że będziesz chodzić w długich golfach, sukienkach i to wszystko przeze mnie
- No bo jak chodzę w krótkich spodenkach, spódniczkach i bluzkach z dekoltem, to ty wtedy się podniecasz na mój widok i zaczynasz się na mnie napalać
- No i co z tego? Chyba takie prawa natury nie? Ty się nie podniecasz jak jestem w bokserkach i śpisz ze mną? - Violetta zawstydzona spuściła głowę - No widzisz 
- Przepraszam 
- Za co ty mnie przepraszasz?
- Za awanturę
- Nie masz mnie za co przepraszać. Owszem zdarzy mi się i mam ochotę iść z tobą do łóżka, ale wiem co cię kiedyś spotkało i nie nalegam, bo za bardzo cię kocham żeby cię skrzywdzić
- Dziękuję
- Ty mi nie dziękuj, tylko chodź już bo się spóźnimy. Podziękujesz mi w hotelu - poruszył śmiesznie brwiami
- Zboczeniec - powiedziała z uśmiechem
- Chciałem żebyś zrobiła mi masaż, a Ty o takie coś mnie oskarżasz
- Oj nie denerwuj się już. Zrobię Ci taki masaż, że aż nie wyjdziesz z pokoju
- Tak?
- Tak. I jeszcze mam dla ciebie niespodziankę, ale to wieczorem razem z masażem
Godzinę później, samolot:
Para spokojnie siedziała w samolocie, ale do czasu
- Leon?
- Tak skarbie?
- Boję się
- Nie masz czego. Przy mnie Ci się nic nie stanie
- Na pewno?
- Tak
- Kocham Cię - powiedziała opierając swój nos o jego
- Ja Ciebie też - odpowiedział i zmniejszając odległość między nimi, delikatnie pocałował. Po oderwaniu wtuliła się w niego jak w misia
4 godziny później hotel w Madrycie:
Violetta obudziła się na czymś miękkim i wygodnym. Otworzyła oczy i ujrzała przepiękny pokój który będzie ich miejscem zamieszkania przez kolejne trzy tygodnie. Rozejrzała się po pomieszczenia szukając wzrokiem Leona. Znalazła go. Chłopak siedział na kanapie i przeglądał papiery. Kiedy usłyszał, że jego dziewczyna się obudziła, odłożył pracę i podszedł do niej
- Dobry wieczór kochanie. Jak się spało? - spytał siadając obok
- Cześć. Dobrze nawet bardzo. Która godzina?
- 19.30 a czemu?
- No bo obiecałam ci niespodziankę i masaż. Jeśli chcesz
- Miło by było
- To idź się połóż do sypialni ja zaraz wrócę - pocałowała go delikatnie
- Dobrze misiu
Violetta poszła do łazienki się przebrać. Można było powiedzieć że miała ochotę na małe igraszki ze swoim chłopakiem. Ubrała bardzo pociągającą bieliznę i na górę swoją piżamę. Po chwili wróciła do pokoju i zobaczyła Leona w samych bokserkach, który leżał na plecach.
- Połóż się na brzuchu, jeśli chcesz masaż
- Dobrze kwiatuszku - powiedział Leon i obrócił się na brzuch
Violetta weszła na łóżko i usiadła okrakiem na Leonie i zaczęła robić mu masaż
- Kochanie jesteś spięty. Rozluźnij się.
- No właśnie nie umiem
- A mam ci w tym pomóc? - spytała z tajemniczym uśmiechem
- No jakbyś mogła
Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko zdjęła górną część piżamy
- Słońce, co ty robisz? - spytał zdezorientowany Leon
- Jak to co? Próbuję cię chyba rozluźnić, a poza tym tu jest gorąco
- Próbujesz mnie rozluźnić rozbierają się przede mną i zostając w skąpej bieliźnie
- No a co? Nie pomaga?
- Nie. Wręcz przeciwnie
- No to o co chodzi? Znów się podnieciłeś?
- Tak trochę
- Jak ci ciasno w bokserkach to je zdejmij. Ja nie mam nic przeciwko - powiedziała Viola
- Czy ty...
- Oj Leonku, Leonku. Miałam na myśli to, że jak ci ciasno to je zdejmij i się przykryj - zaśmiała się Vilu
- A to, to już co innego.
- A ty co myślałeś?
- Nic, nic
- Gadaj! Bo już nie będzie Ci tak dobrze jak teraz. I masaż skończy się szybciej niż myślisz
- A czy aby na pewno?
- Tak. Masz gadać, co miałeś na myśli
- No ten...tego
- Leon! Normalnie Cię zaraz uduszę. Czy ty nie umiesz wytrzymać?
- No jak widzisz nie. Ty tak właśnie na mnie działasz kochanie - powiedział Leon i odwrócił się na plecy tak że Viola siedziała prawie na brzuchu chłopaka, ale też czuła jego podniecenie
-  Leon! Idź ochłoń!
- A może mi w tym pomożesz - spytał z chytrym uśmiechem
- Może. - Odpowiedziała tajemniczo
- No Viola
- No co? Uspokój się wreszcie
- Dlaczego?
- Bo mnie denerwujesz. Ja ci tylko powiedziałam, że jak ci ciasno to je zdejmij a ty od razu masz swoje głupie myśli
- Oj no przepraszam że mam takie nawyki
- To kontynuujemy masaż czy już masz dość - spytała Vilu i spojrzała na dół, czyli na męskość swojego chłopaka
- Mam dość
- Już? Szybki jesteś. Aż tak Cię wymęczyłam?
- Tak. A teraz zejdź ze mnie! Muszę iść ochłonąć
- A może ja nie chcę jeszcze schodzić - spytała tajemniczo
- To Cię zrzucę
- Jesteś tego pewny? - spytała i powoli jej ręka zjeżdżała do jego czułego miejsca
- Violu...
- Tak? - spytała nie zaprzestając swojej czynności
- Proszę zejdź ze mnie!
- Ale dlaczego?
- Bo mnie podnieciłaś! Mogę się na Ciebie rzucić
- Trudno.
- Violu, wyjdź stąd. Błagam Cię.
- Nie wyjdę
- Kochanie, nie ułatwiasz mi tego
- Ja Ci powiedziałam, że jak ci ciasno to je zdejmij
- Ok. Tylko zejdź ze mnie, jak mam je ściągnąć
- Nie wierzę że to zrobisz.
- Nie? A chcesz się przekonać?
- Dajesz
Violetta schodzi z Leona, a chłopak podnosi się i kładąc się na łóżku, nakrywa się kołdrą. Pod przykryciem ściągnął swoje bokserki żeby udowodnić Violettcie na co go stać
- I co? Ściągnąłem. Od razu lepiej
Violetta nie umiała wydusić z siebie ani jednego słowa
- Zatkało? Myślałaś że tego nie zrobię?
- Ttak. Tak właśnie myślałam
- No to teraz twoja kolej
- Nno ddobrze
Dziewczyna ściągnęła spodenki
- Już
- O nie, nie, nie moja droga. Dalej
- Dobra to się przesuń - Leon przesunął się tak żeby Viola miała miejsce na łóżku. Dziewczyna położyła się obok chłopaka i się przykryła - I mi pomóż
- W czym?
- Odepnij - powiedziała i odwróciła się
Leon powoli odpiął zapięcie od biustonosza, a Violetta go ściągnęła
- Coś jeszcze?
- A reszta? 
Violetta wykonała polecenie, Leon objął ją w talii i szepnął do ucha
- Ślicznie wyglądasz taka speszona - Violetta się zarumieniła - I jeszcze śliczniej, jak jesteś zarumieniona
Leon, żeby przyzwyczaić Violettę do zaistniałej sytuacji, przesunął swoją rękę z talii trochę wyżej
- Lleon, cco tty robbisz? - spytała przestraszona Viola
- Spokojnie kochanie. Nic Ci nie zrobię
- Na pewno?
- Tak skarbie. Przecież Cię bardzo kocham - odpowiedział i przesunął rękę troszkę wyżej tak, że prawie dotykał jej piersi - Nie mógłbym Cię skrzywdzić
- Lleon.
- Tak słoneczko?
- Nnie jeestem ggotowa
- Ja wiem. Nie zmuszam Cię do tego - przesunął rękę wyżej
- Tto cco robbisz?
- Nic
- Jak nic?
- No dobra. Próbuję Cię przyzwyczaić do mojej nagości i mojego ciała
- Aha okey?
- A to źle?
- Nie, nie
- To o co chodzi kochanie? - spytał i przeniósł swoją rękę na jej udo, bliżej jej kobiecości - Mogę ją tu trzymać?
- Ttak
- Słońce, co się stało?
- Jestem trochę spięta, jak mnie tak wszędzie dotykasz
- To spróbuj się rozluźnić
- Nie daje rady
Leon widząc że jego dziewczyna nie potrafi się rozluźnić pocałował ją namiętnie
- A teraz? - spytał po oderwaniu
- Może troszkę lepiej
- A więc mogę... no wiesz, położyć tam rękę?
- A ja mogę tam u Ciebie? - spytała niepewnie
- Pewnie, że możesz. Nie przeszkadza mi to. Jestem rozluźniony.
- Dobrze - Viola nie pewnie położyła rękę na brzuchu chłopaka, a Leon widząc jej nie pewność podniósł jej dłoń i położył tam gdzie chciała
- I jak? - spytał Leon, czując rękę swojej dziewczyny
- Przyjemnie, a Tobie? - spytała
- Nawet jej tam jeszcze nie położyłem - odpowiedział z uśmiechem
- Nawet nie poczułam
- To teraz poczujesz - powiedział i delikatnie położył rękę na jej kobiecości
- Nawet nie wiesz jak mi dobrze
- No i o to mi chodziło. Cieszę się i bardzo Ci dziękuję, że wreszcie się odważyłaś i pozwoliłaś mi na to - pocałował ją delikatnie
- Nie ma za co. Ufam ci
- Wygodnie ci w takiej pozycji? - spytał z uśmiechem
- Nie.
- To poczekaj chwilę, może się ubiorę co?
- Nie musisz. Wystarczy, że położysz się na plecach i wtedy będzie mi wygodnie
Chłopak wykonał polecenie.
- Wygodniej?
- Tak. Wygodniej, i mam łatwiejszy dostęp - powiedziała z uśmiechem
- Cieszę się
- A ty jak się czujesz? Widzę, że już nie jesteś taki podniecony
- Przeszło mi, i skąd to wiesz że nie jestem?
- Czuję. I jestem ciekawa od kiedy już nie jesteś, bo jak pierwszy raz go dotknęłam to był normalny
- Tak od minuty
- Wiesz, że nie musiałeś odpowiadać, bo ja o tym wiedziałam - powiedziała z uśmiechem
- Co? - Leon zaczął łaskotać Violettę
- Lleon.. Pprzestań.. - mówiła Viola między napadami śmiechu
Chłopak przestał łaskotać dziewczynę i była chwila ciszy. Do czasu
- Leon co zrobiłeś!? Jestem cała odkryta! - powiedziała przykrywając się
- No i co? Tylko ja tu jestem. Wstydzisz się mnie?
- Nnie, tylko mi trochę chłodno.
- Chłodno Ci? Ja cię zaraz rozpalę kochanie - chłopak zaczął całować Violę po szyi
- Leon! Znowu się napaliłeś!?
- No.. Tak.. Trochę - mówił między pocałunkami - A.. to.. źle?
- No nie, ale nie przesadzasz trochę? Przed chwilą się opanowałeś. Jak nie umiesz się uspokoić, bo ja tu jestem to ja może się ubiorę?
- Nie tylko się nie ubieraj! - Odskoczył od niej jak oparzony
- Lleon? Cco cci ssię sstało? Ddlaczego nnie? - spytała przerażona
- Bo ja wyjdę - Skierował się do drzwi
- Zakryj ten tyłek! I zaczekaj
- Zaraz wrócę! - Leon speszony wyszedł do łazienki tam się okrył szlafrokiem wziął do ręki jeszcze jeden dla Violetty i wrócił - Trzymaj i załóż go na siebie
- Leon o co ci chodzi? - chłopak nic nie odpowiedział - Leon. Co się stało?
- Nic po prostu się zakryj
- Ja cię już w ogóle nie rozumiem, wiesz! Najpierw poświęcam się dla Ciebie i zdejmuję swoją garderobę, a ty po pięciu minutach mówisz mi że mam się zakryć. Naprawdę Cię nie rozumiem Leon. powiedziała Viola ze łzami w oczach i chciała iść do łazienki, ale Leon ją zatrzymał
- To nie tak. Violu ja Ciebie kocham i nie chcę Cię skrzywdzić. A wiem że ty nie jesteś jeszcze na to gotowa.
- A wiesz że właśnie mnie skrzywdziłeś w pewnym sensie?
- Przepraszam. Nie chciałem
- Ok. To teraz zdejmuj szlafrok i się kładź - powiedziała Viola, która była już w łóżku
- Po co? - spytał zdezorientowany 
- Po to żebyś mógł się do mnie przyzwyczaić. Ty mnie przyzwyczajałeś do siebie, to teraz moja kolej
- No ok. Ale potem nie mów że się znowu napaliłem
- Ty cały czas jesteś napalony, więc co za różnica - Leon położył się obok swojej dziewczyny, a ona się do niego przytuliła i położyła swoją rękę tam gdzie wcześniej - Stanął ci! - dziewczyna zarumieniła się i speszona zabrała swoją rękę
- Mówiłem ci to, a ty powiedziałaś że to bez różnicy. Czemu się rumienisz? - spytał z uśmiechem
- To nie moja wina!
- Może jeszcze mi powiesz że moja? - uśmiech nie schodził mu z twarzy - Nie musiałaś brać tej ręki. Nie przeszkadzała mi
- Może powiedz że jeszcze mam ci zwalić!?
- Violu... Po pierwsze nie krzycz, bo nie wszyscy w hotelu muszą wiedzieć, że w pokoju mam tak atrakcyjną dziewczynę przez którą mi stoi, a po drugie nie musisz. Najwyżej nie wytrzymam
- Co miałeś na myśli?
- Nic strasznego. Tylko że może mi... no wiesz coś wycieknąć - powiedział z uśmiechem
- Dla Ciebie to jest zabawne? Nie zapominaj się, że ja go trzymam - odpowiedziała również z uśmiechem
- No ok. Jak chcesz możesz puścić
- A może ja nie chce? - zapytała tajemniczo
- A to Ty powinnaś wiedzieć czego chcesz.
- Czego chce to ja wiem. A w tym momencie nie chce zabierać tej ręki - powiedziała i pocałowała namiętnie Leona, on położył rękę na jej biuście - Leon, ty niegrzeczny chłopczyku - powiedziała z uśmiechem, kiedy się od siebie oderwali
- Ty nie lepsza! - odparł z uśmiechem
- Mogę ją zabrać jak chcesz? - powiedziała i powoli zaczęła zabierać dłoń
- Nie! - krzyknął - yyy... to znaczy jeśli nie chcesz tam jej trzymać, to ją zabierz
- Ja tylko zapytałam. A ty może nie chcesz zmienić miejsca?
- Wiesz... wszedł bym pod prysznic z Tobą
- Nie o to mi chodziło, ale spoko - odpowiedziała spokojnie
- Naprawdę? - spytał z nadzieją
- Jasne, czemu nie
- To super! - Dał jej całusa - to chodź szybciutko
Para poszła pod prysznic. Violetta zaczęła się myć a Leon podszedł do niej i objął ją w talii i szepnął do ucha
- Mówiłem ci już, że bez ubrań jesteś jeszcze bardziej seksowna i piękniejsza - spytał i pocałował ją delikatnie w szyję
- Nie... ale miło to usłyszeć. - odwróciła się niego przodem i lekko klepnęła go w tyłek - Ty też jesteś całkiem seksowny. A najseksowniejszy jest twój przyjaciel - szepnęła mu do ucha
- Dziękuję ci bardzo kochanie - pocałował ją delikatnie
- Ależ nie ma za co. Posmarujesz mi plecy
- Pewnie. Tylko plecy czy coś jeszcze? - spytał chytrze i tajemniczo
- Na razie plecy kotku
- Mmm... Na razie powiadasz?
- Tak na razie
- Jak na razie tylko plecy, to aż się boję co będzie później - powiedział Leon, smarując plecy swojej dziewczyny
- Lepiej się bój
- Dobrze skarbie. Może już wyjdziemy i pójdziemy do łóżka?
- Może jeszcze trochę zostaniemy? - Leon przygniótł Violettę do ściany i zaczął ja namiętnie całować
- Jesteś... tego... pewna? - spytał między pocałunkami
- Jak... najbardziej
- A... nie... wolisz... iść... na.. łóżko? Tam... będzie... wygodniej - mówił nie przerywając całować Violetty
- Może... i... będzie... ale... chcę... spróbować... tu...
- Jesteś pewna, że tego chcesz? - zapytał przestając na chwilę całować Violettę
- Tak Leon jestem pewna. Wierzę, że mnie nie skrzywdzisz i będziesz delikatny. I może masz rację chodźmy na łóżko tam będzie wygodniej
- Dobrze. Ale żebyś później tego nie żałowała
- Na pewno nie będę
- Ok. Niech będzie - powiedział Leon
Nagle chłopak zaczął całować dziewczynę i całując się wyszli z łazienki i skierowali się na łóżko. Tam pozbyli się swoich szlafroków i tak zaczęła się ich pierwsza upojna noc.
Następnego dnia 10.30
Violetta obudziła się wtulona w gołą klatę Leona. Na wspomnienie wczorajszej nocy mimowolnie się uśmiechnęła. Po chwili poczuła jak chłopak zaczyna się ruszać. Po chwili otworzył oczy i się uśmiechął
- Dzień dobry kochanie - pocałował ją delikatnie - Żałujesz tego? Boli cię coś? Byłem za ostry? - zadał trzy pytania na raz
- Niczego nie żałuję. Trochę boli, ale przestanie. Byłeś w sam raz. - pocałowała Go
- Jezu Violu. Bardzo cię przepraszam. Mogłaś mówić, kiedy boli, a kie... - nie dokończył zdania, ponieważ Viola przerwała mu pocałunkiem
- Powiedziałam ci Leon, że boli ale przestanie, a ty od razu panikujesz. A po za tym jestem przyzwyczajona - powiedziała, gdy się oderwali od siebie
- Ale ja nie chciałem sprawić ci bólu
- I nie sprawiłeś. A tak w ogóle, to ty nie wiesz że jak mężczyzna wchodzi w kobietę, to ona najpierw odczuwa ból, a później ból zamienia się w rozkosz i przyjemność?
- Nie wiedziałem
- To... w nocy kochałeś się ze mną pierwszy raz?
- Właściwie to trzeci
- Ogólnie trzeci? Czy... ?
- Ogólnie
- No to jak mogłeś tego nie wiedzieć? - spytała rozbawiona
- Bo wtedy byłem pijany
- Ok. Przepraszam, nie wiedziałam i nie powinnam się śmiać - powiedziała i spuściła głowę na dół
- Ej nie smuć się. Popatrz na mnie - chwycił jej podbródek i podniósł tak, żeby spojrzała mu w oczy - Skąd miałaś wiedzieć.
- Tak wiem, ale i tak nie powinnam się śmiać
- Kocham Cię
- A ja kocham ciebie, skarbie
Trzy tygodnie później. Dzień powrotu do Buenos Aires
- Leon spakowałeś wszystko?
- Tak słońce. Nawet walizki mam już w samochodzie
- To jedziemy na lotnisko - powiedziała i delikatnie go pocałowała - Kocham, Cię
- Ja Ciebie też kocham
- Jedźmy, bo się spóźnimy
5 godzin później Buenos Aires, dom Leona
- Kochanie obudź się
- Co się stało!? Gdzie my jesteśmy!?
- Skarbie uspokój się. Jesteśmy u mnie w domu - powiedział z uśmiechem
- Chciałeś powiedzieć w naszym domu, nie twoim - odpowiedziała i odwzajemniła uśmiech
- Czemu w naszym? - chłopak nie wiedział o co chodzi swojej dziewczynie
Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko się szerzej uśmiechnęła
- To znaczy że zamieszkasz ze mną? - spytał nie dowierzając 
- Tak!
Leon nic nie odpowiedział, tylko oplótł swoje dłonie wokół talii swojej dziewczyny i zakręcił nią wokół własnej osi
- Leon! Wariacie postaw mnie na podłogę - powiedziała śmiejąc się
Chłopak wykonał polecenie dziewczyny i pocałował ją namiętnie
- Kocham Cię - powiedział po oderwaniu
- Ja ciebie też
Kilka miesięcy później, ślub Leona i Violetty
- Cholera, ale się stresuję tym ślubem. A co jak Leon powie ,,nie'', a co, jak coś nie wypali? - mówiła spanikowana Viola
- Violetta uspokój się. Leon na pewno powie ,,tak'', bo cię kocha i nie martw się wszystko będzie dobrze - uspokajała ją Ludmiła - A teraz wbijaj w tą sukienkę
- Dobra Lu! Dawaj tą sukienkę
- Viola spokojnie. Nie denerwuj się tak. Na pewno zdążymy
- Wolę być szybciej, niż się spóźnić na własny ślub
- Jak się za chwilę nie uspokoisz, to zadzwonię do Fede, żeby przyszedł tutaj z Leonem. Chcesz tego?
- Nie! To przynosi pecha!
- No właśnie, to się uspokój wreszcie
- Dobra
Tymczasem u Leona i Fede
- Fede, a jak ona się nie zgodzi i ucieknie z pod ołtarza?
- Stary, uspokój się. Z tego co wiem, to cię kocha i na pewno nie ucieknie z przed ołtarza - zaśmiał się Fede
- A co jeśli ucieknie?
- To się nigdy nie zdarzy.
- Dobra jedźmy już, bo zaraz się na własny ślub spóźnię
- Nie dramatyzuj - zażartował
- Fede jeszcze jedno słowo, a mój ślub zamieni się w twój pogrzeb
- Nie żartuj tylko chodź!
- To nie był żart - powiedział zdenerwowany Verdas
- Nie gadaj.
10 minut później, kościół
Leon stoi już przed ołtarzem i czeka na swoją narzeczoną. Nagle widzi Violettę wchodzącą do kościoła. Po chwili jego kobieta staje na przeciwko niego.
- Zebraliśmy się tu dzisiaj (...) - ksiądz zaczął swoją formułkę - Czy ty Leonie Verdasie, bierzesz za żonę obecną tu Violettę Castillo i ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską aż do śmierci?
- Tak
- Czy ty Violetto Castillo, bierzesz za męża obecnego tu Leona Verdasa i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską aż do śmierci?
- Tak
- W takim bądź razie ogłaszam was mężem i żoną. Możecie się pocałować - świeża para młoda zatonęła w namiętnym pocałunku.
Po udanym weselu para młoda pojechała do domu. Violetta została w samochodzie, a tymczasem Leon udał się po wcześniej spakowane walizki przez niego i Ludmiłę. Leon nie mógł się doczekać jak zobaczy minę swojej żony gdy zobaczy gdzie jadą. Chłopak miał już wszystko zaplanowane. Od początku do końca. Wziął walizki i spakowałam je do bagażnika samochodu.
- Leon, gdzie my jedziemy? - spytała Viola, kiedy chłopak wrócił do samochodu
- Niespodzianka kochanie
- Powiedz mi
- Nie
- No prοszę - powiedziała i położyła rękę na nodze chłopaka, blisko jego męskości
- Violu... Nie. Chcesz żebym spowodował wypadek?
- Czemu miałbyś spowodować wypadek, skarbie?
- Bo mnie rozpraszasz
- Dobra! Jak chcesz. Tylko nie przychodź do mnie później, jak będziesz chciał się ze mną kochać - obrażona odwróciła się do okna
- Nie obrażaj się. Nie chcę żeby tak było. Od razu po ślubie chcesz się na mnie obrażać? - Spytał Leon zatrzymując na chwile samochód
- Tak - powiedziała, nie odwracając się do niego
- Popatrz na mnie - Viola ani drgnęła, więc Leon złapał dziewczynę za podbródek i zmusił ją do spojrzenia - Violu, ja tak nie chcę. Nie chcę się kłócić o byle co. Mieliśmy przyjemnie spędzać czas. A nie się kłócić. Kocham Cię i nie wytrzymam jak nie będziesz się do mnie odzywać. - dziewczyna dalej milczała - Kochanie powiedz coś. Ja tak nie chcę. Odezwij się
- A co ja mam ci powiedzieć?! Że zaraz po ślubie masz jakieś tajemnice i niespo... - nie skończyła mówić bo Leon pocałował ją namiętnie
- Nie krzycz na mnie - powiedział po oderwaniu
- Jak mam nie krzyczeć, skoro nie chcesz mi nic powiedzieć i masz jakieś tajemnice
- Nie mam żadnych tajemnic! - tym razem to chłopak krzyknął - Już wiem. Ty mi po prostu nie ufasz
- Ufam Ci
- No właśnie widzę jak mi ufasz
- Jakbym Ci nie ufała, to nie wychodziłabym za ciebie, nie zamieszkałabym z tobą a co najlepsze na koniec nie kochałabym się z tobą - powiedziała ze łzami w oczach - A jednak to wszystko zrobiłam. A wiesz czemu? Bo cię kocham jak wariatka - teraz to dziewczyna już płakała 
- Ja też Cie kocham. Nie wytrzymał bym bez Ciebie nawet sekundy. Nie płacz proszę. Przepraszam za wszystko. - powiedział ocierając jej łzy. 
Dziewczyna nie odpowiedziała, tylko namiętnie pocałowała swojego męża, jednocześnie kładąc rękę na jego męskości. 
- Szalejesz Leonku - zaśmiała się Viola, kiedy poczuła wielkość jego przyjaciela 
- Ty jeszcze bardziej kocico. - pocałował ją. 
- Szybki numerek? - spytała Violetta. 
- W samochodzie? - spytał zaskoczony Leon 
- Czemu nie? - odpowiedziała 
- Może jak będziemy przyjeżdżali przez las. Nie chcę żeby wszyscy się gapili. Co ty taka napalona na mnie dzisiaj jesteś? 
- Zawsze jestem napalona. Tylko dziś to już wyjątkowo.
Leon odpalił samochód i ruszył. Po paru minutach jazdy przyjeżdżali przez las.
- Leoś miałeś się zatrzymać.
- A nie wytrzymasz jeszcze trochę?
- Nie! Już długo wytrzymałam!
- Dobrze. Już dobrze skarbie. Zaraz się zatrzymam
- Tylko szybko
- Violuś uspokój się. Patrz już jesteśmy - powiedział zatrzymując się
Gdy tylko Leon się zatrzymał, dziewczyna odpięła pasy i wyszła z auta. Chłopak siedział zdezorientowany, ale po chwili ,,wybudził się'' z transu, gdy usłyszał otwierające się drzwi. Przesunął fotel do tyłu, odpiął pasy, a Violetta usiadła na nim, objęła jego szyję i pocałowała namiętnie. Jego dłonie zjechały na jej pośladki i lekko ścisnęły. I tak zaczął się ich szybki numerek w samochodzie
15 minut później
- Violu nie wiedziałem, że potrafisz być taka ostra - powiedział Leon zapinając pasek od spodni
- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz - uśmiechnęła się i próbowała zapiąć stanik. Jednak bez skutku - Skarbie, pomożesz?
- Pewnie kocico - odpowiedział i podszedł do swojej żony i pomógł jej z zapięciem przy okazji całując ją w szyję
- Jeszcze chcesz? - spytała Violetta
- Na razie już nie. Czemu tak myślisz?
- Bo ja jeszcze bym chciała. Ale jak nie chcesz to poczekam. - odpowiedziała zakładając sukienkę
- Ja mam na dzisiaj plany co do Ciebie i nawet nie pytaj jakie, bo i tak nie powiem
- Szkoda że nie powiesz... no ale jakoś wytrzymam - powiedziała smutno
- Nie smuć się moja kocico. Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie - powiedział i ją pocałował delikatnie
- Kocham Cię mój Ty tygrysie
- Ja Ciebie też skarbie - powiedział zapinając trzy ostatnie guziki w swojej koszuli
- Nie Leoś tak nie. - zaczynała odpisać guziki od jego koszuli
- Kotku, co ty robisz? - spytał zdezorientowany
- Nie widać?
- No widzę, ale nie wiem po co to robisz
- Bo nie lubię jak masz je zapięte
- A dlaczego? - spytał z chytrym uśmiechem
- Tak wyglądasz seksowniej
- A wiesz jak ty wyglądasz seksowniej?
- Nie
- Bez ubrań - wyszeptał jej do ucha - Chodź jedziemy , bo się spóźnimy
- Teraz to przesadziłeś!
- Czemu?
- Jestem napalona! Nie nasycona Tobą! Jedź i nie patrz na mnie proszę!  - powiedziała dziewczyna odwracając się w stronę okna
- Violu, skarbie uspokój się. Ja też jestem napalony, ale musze wytrzymać do wieczora - odsunął kawałek jej sukienki, położył rękę na jej udzie i delikatnie pogładził
- Dobrze przepraszam. Ale nigdy aż tak bardzo nie miałam.
- Może dlatego, że byłaś zmuszana do stosunku i nie miałaś odczucia, że ten ktoś Cię kocha
- Ale jak byłam nawet z Tobą to tak nie miałam. Tylko teraz jakoś tak mam- Ze mną kochałaś się z miłości i zaufania. Ja też tak mam, nie zawsze ale mam. A wiesz dlaczego?
- Dlatego, że Cię bardzo kocham i zależy mi na Tobie. Na początku, gdy mi zbytnio nie ufałaś, to był dla mnie ból. Później gdy się przełamałaś i rozebrałaś się przede mną pierwszy raz, byłem szczęśliwy
- Nawet nie wiesz jak mi ciepło na sercu jak mówisz takie rzeczy
- Bo taka jest prawda. Powiedz, czy gdybym Cię nie kochał, to chciałbym żebyś się rozebrała przy mnie, chciałbym się z tobą kochać, chciałbym żebyś była moją żoną?
- Nie.
- No właśnie
- Kocham Cię jak nie wiem co.
- Ja Ciebie też bardzo kocham
Po paru minutach byli na lotnisku. Leon podszedł do jakiegoś kolesia i gadał z nim przez chwilę, później podszedł do Violi
- Chodź - pociągnął ją w stronę samolotu
- Leon zaczekaj!
- Tak? - spytał na chwile stając
- Gdzie się tak śpieszysz
- Do samolotu.
- Ale samolot Ci nie ucieknie
- Ucieknie
- Jak sobie chcesz. Ty biegnij a ja sobie pójdę
- Nie ma takiej opcji. - wziął ją na ręce i pobiegł w stronę samolotu
- Leon wariacie postaw mnie
- Nie
Chwile później byli już pod samolotem
- Leon już wejdę sama
- Nie. Będę cię nosił
- Ale ja mam nogi i umiem sama chodzić
- Ale nie ja wolę cie ponosić
- Leon postaw mnie na ziemie. Ciężka jestem
- Nie jesteś wcale taka ciężka
- Mimo to mnie postaw
- Nie
- Dobra. Foch!
- Nie fochaj się - Viola nie odezwała się, ale ledwo powstrzymywała się od śmiechu - Nie to nie
Chłopak postawił ją dopiero w samolocie na siedzeniu. A sam poszedł do kapitana. Po paru minutach przyszedł do Violetty. Ona ani razu się do niego nie odezwała
- Violu - nie odpowiedział - Violu, kochanie nie gniewaj się na mnie
- A kto powiedział, że ja się gniewam?
- Czyli się nie gniewasz?
- Nie, i w ogóle się nie gniewałam
- Daj buzi.
- Leon, znowu się napaliłeś?
- Tak
- Powiem szczerze że ja też
- Ale robiliśmy to dwie godziny temu i wtedy to ty byłaś bardziej napalona niż ja
- Tak to prawda.
- No więc właśnie. Teraz tego nie zrobimy, bo jak już mówiłem wcześniej mam plany co do Ciebie
- Dobrze, dobrze
- Ale wiesz ja nie mam nic przeciwko jakbyś ściągnęła z siebie tą sukienkę - odpowiedział z chytrym uśmiechem
- Chciałbyś
- Nawet bardzo. W samej bieliźnie jesteś seksowniejsza
- Nie licz na to.
- Dobra jak chcesz. Ale ja się rozbieram, bo jest mi tu gorąco - powiedział Leon, wstając i zdejmując spodnie
- Leon!
- No co? Gorąco mi jest. Od kiedy przeszkadza Ci że jestem w samych bokserkach?
- Chciałam się zapytać czy są tu jakieś stewardessy?
- Nie ma, bo to mój prywatny samolot. A czemu pytasz?
- W takim razie możesz się rozebrać.
- Mrr. Moja kocica zazdrosna?
- Może
- Ja jestem o Ciebie tak cholernie zazdrosny, że nawet mógłbym zabić tego, który Cię podrywa - powiedział Leon i delikatnie lecz namiętnie pocałował swoją żonę
- Nie musisz. Ja kocham tylko Ciebie
- Ja też Cię kocham skarbie
- Pocałuj mnie tak jak najlepiej umiesz. - powiedziała Violetta
- Po co? Coś się stało?
- Chcę zobaczyć na co Cię stać. A co nie mogę?
- Nie no, możesz
- To dawaj
Leon przysunął się bliżej Violetty i pocałował namiętnie i brutalnie, ale też delikatnie i z miłością. Całowali się dobre dwie minuty
- Całujesz nieziemsko.
- Dziękuję. Ty też niczego sobie, ale co przez to doświadczyłaś?
- Że jesteś najlepszy! Nikt ci nie dorówna
- Dziękuję Ci kochanie - pocałował ją delikatnie i czule w policzek - Może jednak zdejmiesz tą sukienkę?
- Zdejmę, jeśli ty zdejmiesz wszystko
- Ale jeśli zdejmę wszytko, to będę bez niczego
- I oto chodzi kochanie. - pogłaskała go po policzku
- Ok. Jak tak chcesz - powiedział Leon wstając i kierując się do wyjścia
- Gdzie idziesz? - spytała dziewczyna
- Po jakiś koc. Chyba nie myślisz, że będę z nim siedział na wierzchu
- Mi to by nie przeszkadzało
- Oj Violu, Violu - zaśmiał się Leon i wyszedł. 
Chwilę później wrócił z kocem i zaczął rozkładać kanapę. Kiedy ją rozłożył, położył się na niej wygodnie
- Chodź Violu
- Nie pójdę.
- Czemu? Coś się stało?
- Miałeś być nago nie przykryty.
- Po pierwsze: ty miałaś zdjąć sukienkę. Bieliznę już ci daruję. Po drugie: bez powodu nie poszedłem po ten koc
- Po co ci ten koc? Hę?
- Do przykrycia nas
- Niech ci będzie
- No więc
- Jak mi pomożesz.
- W czym mam ci pomóc?
- W rozbieraniu a w czym? Dobry w tym jesteś tylko gorzej z ubiorem
- Nie umiesz ściągnąć sukienki? Powiedziałem że bielizny nie musisz zdejmować
- A może chce
- Rób jak uważasz. Ja Cię nie zmuszam
- Nie to nie. - skierowała się do wyjścia
- Viola zaczekaj - Leon podniósł się do pozycji siedzącej
- Co?
- No chodź tutaj do mnie
- Nie.
- Czemu nie?
- Bo idę do łazienki
- Dobrze tylko jak wrócisz,to chodź do mnie
- Nie wiem czy wrócę
- W takim razie idę z Tobą
Leon poszedł z Violettą, ale czekał przed drzwiami. Po pięciu minutach wyszła
- Idziemy? - spytała
- Tak jasne. Chodź - złapał ją za rękę i poszli do wcześniejszego pokoju
Leon puścił dłoń swojej żony i położył się na kanapie, a Viola usiadła na fotelu
- Czy ty przypadkiem nie miałaś czegoś zrobić? -  spytał z uśmiechem
- A no tak! Zapomniałam!
- Tak? To co miałaś zrobić?
- Iść po wino
- Skarbie, wino stoi na stoliku
- Ale białe, a ja wole czerwone
- Violu. Co się dzieje?
- A co ma się dziać?
- Dlaczego nie położysz się ze mną?
- Bo nie chcę
- A położysz się ze mną jak wykonam twoją prośbę?
- Jaką? Tą że zdejmiesz bokserki, czy że pomożesz mi z sukienką?
- To i to. No Violu chodź tutaj do mnie
- Musisz mnie przekonać
Leon nie odpowiedział, tylko wstał, podszedł do swojej żony i pocałował namiętnie, przewracając ją na łóżko
- I co położysz się obok mnie? - spytał po oderwaniu
- Nie jednak nie skorzystam
- Odwróć się
- Chcesz mnie zgwałcić?
- Skarbie, co ty za głupoty opowiadasz? Już wiem co się dzieje i dlaczego nie chcesz się ze mną położyć. Ty się mnie po prostu boisz - powiedział i przeniósł się na kanapę na której wcześniej leżał
- Nie boje się
- To dlaczego spytałaś, czy chcę cię zgwałcić?
- To był żart
- Fajne mi żarty. Zdejmuj w końcu tą sukienkę i chodź tu do mnie
- A będziesz na mnie zły?
- Za co mam być zły?
- Za to że zrobię tak! - wskoczyła na chłopaka i pocałowała go bardzo namiętnie, przy tym zdejmując z niego bokserki
- Na Ciebie nigdy nie jestem zły - powiedział gdy się od siebie oderwali i Leon był bez żadnej części garderoby
- Teraz to ty nie możesz być na mnie zła
- Nie będę
Zaczął całować ją bardzo brutalnie a zarazem namiętnie. Przy tym ściągał z niej sukienkę
- No teraz to będzie wygodnie i mi i Tobie - powiedział Leon po skończonym pocałunku
- Nie jest mi wygodnie
- Jak to nie jest ci wygodnie? A jesteś przynajmniej zadowolona?
- Z czego niby?
- No z tego, że jestem bez bokserek, tak jak chciałaś. A teraz z łaski swojej mogłabyś mi podać koc?
- Z tego że jesteś bez bokserek jestem zadowolona. Nie wygodnie mi bo mnie koronki od bielizny uwierają, a kocu ci nie podam bo bez niego jesteś piękniejszy - mówiąc to położyła dłoń na jego męskości i lekko masowała
- Z której części? Górnej czy dolnej? 
- Dolnej kochanie - powiedziała całując go po torsie
- To weź koc i zdejmij tą część. Co za problem?
- A może bez koca? - powiedziała całując jego ramię
- A co za różnica?
- Żadna - odpowiedziała zrezygnowana. Przestała go całować i położyła się obok odwracając się do niego tyłem
- Violu co jest?
- Nic. Jestem zmęczona, więc idę spać
- Tak jasne, na pewno tak szybko się zmęczyłaś - powiedział i zaczął delikatnie zdejmować jej dolną część bielizny
- Przestań
- Wcześniej mówiłaś, że coś cię uwiera - nie zaprzestawał swojej czynności
- Już mnie nie uwiera. - odpowiedziała zabierając jego rękę
- Dobra, nie to nie - wstał i ubrał na siebie bokserki, wziął koc i przykrył nim Violę
- Gdzie idziesz? - spytała, widząc że Leon się ubrał
- Nie idę nigdzie, tylko na drugą kanapę
- A czemu? - spytała smutna
- Dlatego, że mnie tam nie chcesz
- Kto ci powiedział że nie chcę?
- To czemu nagle przestałaś mnie całować i zabrałaś swoją dłoń? Czemu jak chciałem zdjąć dolną część twojej bielizny, to zabrałaś moją rękę?
- Bo jestem zmęczona
- No jesteś zmęczona, więc się przeniosłem, bo czego bym teraz nie zrobił to i tak mnie odsuniesz
- Ale wolę spać z tobą.
- Jak chcesz - wziął koc i kładąc się obok swojej żony przykrył się nim,  a ona szybko się w niego wtuliła aby jej nie uciekł
- Viola co ty robisz?
- Przytulam cie. Nie mogę?
- Możesz, ja ci nie bronie
- A możesz mi powiedzieć czemu się ubrałeś
- Bo chciałem
- A możesz je zdjąć z powrotem?
- Nie
- Dlaczego? Obraziłeś na mnie o to że cię odtrąciłam. Rozumiem - powiedziała i znowu odwróciła się do niego plecami i zaczęła cicho płakać
- Violu... - dziewczyna nic nie odpowiedziała
- Ccco?
- Nie płacz proszę
- Ja też cię prosiłam
- Nie możesz mnie prosić o coś co już zrobiłem
- Co? - spytała odwracając się przy tym wycierając łzy
- No zerknij pod mój koc, to zobaczysz co - odpowiedział
Viola zerknęła pod koc i zobaczyła, że Leon nie ma na sobie spodenek
- Kiedy je zdjąłeś?
- Jak się obróciłaś. A teraz chodź się przytul i jeśli chcesz oczywiście to połóż swoją dłoń tam gdzie wcześniej. 
- Przyjemnie Ci było?
- Zawsze mi jest przyjemnie, kiedy ją tam trzymasz - odpowiedział z uśmiechem
- Może będę robiła to częściej?
- Jeśli chcesz to nie mam nic przeciwko - powiedział i położył dłoń Violetty na swoją męskość, natomiast swoją zaczął zdejmować dolną część bielizny swojej żony.
Violetta zaczęła ruszać ręką w dół i górę
- Skarbie, co ty wyrabiasz?
- Przyjemność
- A co zrobisz jak wytryśnie?
- Poliże
- Ale rękę czy mojego kochanego przyjaciela? - spytał zdezorientowany Leon całkowicie zdejmując jej majtki - Dalej Cię uwierają koronki?
- I to i to. Już nie uwierają, kochanie
- Violu, czy ty mi proponujesz... loda?
- Wszystko na to wskazuje
- Widzę, że ostro się napaliłaś
- Nawet nie wiesz jak mocno
- A możemy to przełożyć na późniejszą godzinę, jak już będziemy na miejscu?
- Zgoda, ale ręki nie zabieram - powiedziała i w dalszym ciągu jeździła ręką z góry na dół
- Mnie to i tak nie przeszkadza - pocałował ją delikatnie
- Kocham Cię. - Leon jęknął - Co się stało?
- Ból rozkoszy
- Jejku, Leon nie strasz. Myślałam że coś ci zrobiłam
- Oprócz tego, że rozkosz to nic
- Mam przestać?
- Nie musisz. Chyba, że chcesz
- Nie chce
- Rozumiem, ale wiesz że za kilka godzin będziemy w Paryżu?
- Wiem
- Jak to wiesz? Skąd wiedziałaś, gdzie lecimy?
- Na biletach było napisane. - pocałowała go i jeszcze szybciej zaczęła pieścić jego przyjaciela
- Viola, kochanie ja zaraz nie wytrzymam - powiedział Leon i po chwili Violetta miała mokrą rękę - No i nie wytrzymałem.
Po tych słowach, Violetta przybliżyła swoją dłoń do ust i zaczęła zlizywać soki Leona a po chwili z przyjaciela swojego męża
- Skarbie, co ty robisz?
- Przecież ci obiecywałam
- Poprawka. Zaproponowałaś mi to - powiedział z uśmiechem - W Paryżu się odwdzięczę
- Mam nadzieję.
- Dobra ubieraj się już bo, jeden: tylko ja mogę cię tak oglądać i dwa: zaraz lądujemy
- Ty w takim razie też się ubieraj
- Dobrze - powiedział i zaczął się ubierać. Kiedy był gotowy, zebrał wszystkie ich rzeczy i podszedł do wyjścia - Będę przy wyjściu - uśmiechnął się i pocałował Violę w usta
- Nie idź!
- Dlaczego?
- Chcę żebyś został przy mnie
- Czemu? Coś się stało? - zaniepokoił się
- Nie, nic się nie stało, tylko chcę Cię mieć przy sobie
- A już się wystraszyłem, że coś się stało
- Nie stało się nic
- Dobrze. Chodźmy, już wylądowaliśmy
- To chodź
Wysiedli z samolotu i skierowali się w stronę jachtów. Gdy doszli do połowy pomostu Leon się zatrzymał i wszedł na pokład
- Idziesz?
- Boje się
- Czego skarbie się znowu boisz?
- A jak wpadnę do wody?
- Nie umiesz pływać?
- Ni...ni...nie - powiedziała
- Czemu się jąkasz?
- Ttak jjakoś.
- Nie tak jakoś. Viola gadaj co się stało?
- Bo ja... bo ja się boję wody. 
- Czemu?
- Bo kiedyś jak byłam mała to wpadłam do wody i się zaczęłam topić. Gdyby nie Ludmi to mogłoby mnie tu nie być - spuściła głowę na dół żeby ukryć łzy
- Po pierwsze, popatrz na mnie - Violetta wykonała polecenie - Po drugie, nie płacz bo nie ma o co - mówiąc to otarł jej łzy - A po trzecie, nic Ci się nie stanie, bo jesteś ze mną. A teraz chodź
- Gdzie?
- No jak to gdzie? Do mnie
- Dobrze
Violetta powoli pokonała odległość, którą łączyła ją i Leona i po chwili była już na pokładzie. Kiedy stanęła obok męża od razu się do niego przytuliła
- I co źle? - spytał tuląc ją do siebie
- Nnie - odpowiedziała bardziej wtulając się tors Leona
- Violu, spokojnie. Chodź, idziemy
- A gdzie mnie zabierasz?
- Do środka
- Dobrze. Tam to ja mogę iść
- A ty myślałaś, że gdzie idziemy?
- Nie wiem
- Kocham Cię - pocałował ją czule w policzek
- Ja Ciebie też
Kiedy byli już w kajucie Violetta rzuciła rzuciła się na stojące pod ścianą łóżko. Leon gdy zauważył swoją żonę, na jego twarzy pojawił się uśmiech i podszedł do łóżka i usiadł obok niej
- I jak? Podoba się?
- Bardzo. Leon mam prośbę
- Tak, kocie?
- Zrobisz mi masaż?
- Pewnie, tylko pójdę się przebrać
- Dobrze
W czasie, gdy Leon poszedł się przebrać, Violetta zdjęła swoją sukienkę i położyła się. Chwilę później wszedł Leon z butelką wina
- Widzę że już jesteś gotowa? - spytał z uśmiechem na twarzy widząc swoją żonę w takim stanie
- Jak sam widzisz. To co? zaczynamy?
- Pewnie
Violetta położyła się na brzuchu, a Leon usiadł na jej pośladkach i zaczął masować jej kark
- Mmm... Ale mi jest dobrze - powiedziała - Leon co ty robisz - spytała, jak poczuła że Leon zdejmuje jej górną część bielizny
- Masaż. A przy okazji odwdzięczę Ci się za to w samolocie
- Ok. Jak sobie chcesz
-A co nie podoba Ci się? - spytał zjeżdżając rękami do jej majtek
- Jest cudownie
- Bardzo się z tego cieszę kocie, że ci się podoba - powiedział, pozbywając się ostatniej części garderoby
- Leonku?
- Tak kocie?
- Znowu się podnieciłeś
- No tak jakby. A skąd wiedziałaś?
- No bo chyba czuje, jak mi się wbija w tyłek
- Oj przepraszam.
- Za co ty mnie przepraszasz tygrysie? Nie twoja wina ze nie umiesz nad nim zapanować - zaśmiała się Violetta
- Zejść czy ci go wbić
- Tygrysie, czy ty właśnie chcesz się ze mną kochać?
- Tak. Przecież to normalne że chcę się kochać ze swoją żoną
- Ale teraz czy później?
- Jak chcesz
- Tygrysie ja bym wolała po masażu. A przód mi wymasujesz teraz czy potem?
- Kiedy ty zechcesz
- Ale to od Ciebie zależy. Ty tu jesteś teraz masażystą
- Ale ty chcesz a ja będę słuchać ciebie
- Ale od jakiegoś czasu to też należy do Ciebie. Te dwie części ciała
- Czyli mogę robić z tobą co chce?
- Dzisiaj tak
- Bardzo się ciesze
- To teraz mi powiedz, co będziesz ze mną robił? - spytała zaciekawiona
- Wszystko po trochu.
- Co masz na myśli tygrysie
- Wszystko w swoim czasie
- No Leon
- Nic Ci nie powiem
- Tygrysie proszę
- A co będę z tego miał
- A co chcesz?
- A co mogę dostać o tak pięknej kobiety jak ty?
- Wszystko
- Na przykład co, kocie
- Na przykład całusa
- Całusy mam codziennie i na dodatek nie muszę go dostawać, tylko sam sobie biorę. Inna propozycja
- No to jeszcze mogę ci robić codziennie śniadanie do łóżka
- Śniadanie sam mogę sobie robić. Coś innego.
- Ale te śniadanie mogę ci przynosić tak jak jestem teraz.
- Już lepiej. Dajesz dalej
- Po śniadaniu mogę powtarzać sytuację z samolotu
- Codziennie?
- Jeśli chcesz. Mogę po śniadaniu, przed śniadaniem i nawet po kolacji
- Wiem. To teraz mi powiedz, co masz zamiar ze mną dzisiaj robić - mówiąc to odwróciła się na plecy. Przez co bardziej poczuła podniecenie Leona ale udała że tego nie czuje
- Wiesz miałem taki zamiar żeby posmarować cie bitą śmietaną a potem wylizać
-To możesz mi powiedzieć na co ty jeszcze czekasz tygrysie?
- Nie wiem
- A co ja mam wiedzieć? Nie miałeś gdzieś iść?
- Miałem zaraz wracam - Pocałował ją w nos i udał się do lodówki po bitą śmietanę
Po chwili wrócił ze śmietaną, ale bez koszulki
- Szybciej tygrysie
- Gdzieś Ci się śpieszy, kocico?
- Szybciej a nie!
-  Kocie opanuj się, bo zaczynam się Ciebie bać - zaśmiał się
- Leoś...mam ochotę na pieszczoty
- To usiądź - dziewczyna wykonała polecenie
Leon usiadł obok niej i pocałował delikatnie
- Zaraz sprawdzimy czy jesteś taka podniecona jak mówisz - Chłopak położył rękę na jej kobiecości i po chwili była wilgotna - No ładnie, ładnie. Kiedy zdążyłaś się tak podniecić?
- Od razu jak na mnie usiadłeś
- To mogłaś powiedzieć, że mam z Ciebie zejść
- Nie musiałeś
- Czemu?
- Było przyjemnie
- No chyba że tak. Przeszkadza Ci ta ręka tam teraz?
- Nie. Wręcz przeciwnie
- To dobrze a co powiesz jak zrobię tak? - spytał Leon i nalał trochę śmietany na dłoń i przyłożył do jej kobiecości, a później zniżył się do pozycji leżącej i zaczął zlizywać słodkość
- Leon...- jęczała Violetta
- Mmm... ale jesteś słodka
- Leon... - powtórzyła
- No co? - spytał odrywając się o niej
- Nie przerywaj
- A czy ja coś robię? - spytał i znowu przykleił się do Violetty
- Nniee
Leon był jeszcze w takiej pozycji przez kilka minut, aż w końcu skończył
- Na razie starczy. 
- Jjjuż?
- Skarbie, czemu się jąkasz? - spytał zaniepokojony Leon
- Nnie wiiem
- Violu, kochanie. Co się dzieje?
- Nnic tto peewniee zz rozzzkoszzzy
- Tak, jasne. Mnie nie oszukasz. Mów co się stało. - Leon wstał i wziął koc, następnie wrócił na łóżko i przykrywając nim Violę przytulił ją do siebie
- Naprawdę nic się nie stało. Widzisz mówię już dobrze.
- Ok jak chcesz. Co teraz robimy? - spytał przytulając ją mocniej do siebie
- A na co masz ochotę? - palcem jeździła po jego torsie
- A co byś chciała robić?
- No nie wiem, nie wiem
- To jak się zastanowisz, to powiedz - uśmiechnął się i delikatnie pocałował w policzek
- A ty się nie będziesz zastanawiał?
- Ale to ty nie wiesz, na co masz ochotę - uśmiech nie schodził mu z twarzy
- Ja już dawno wiedziałam, ale nie wiem czy Ty wiesz
- Niech zgadnę. Jesteś na mnie tak napalona, że nie wytrzymasz i się na mnie rzucisz, chcąc się ze mną kochać? - wypowiedział wszystko na jednym tchu
- Skąd wiedziałeś? - spytała zdziwiona
- Bo... yyy... - chłopak nie wiedział co odpowiedzieć
- No dalej
- yyy... - Leon bał się, że jego żona dowie się prawdy
- Leon?
- Dobra, masz mnie. Wiedziałem bo tak na prawdę ten opis dotyczył mnie - odpowiedział i odwrócił głowę w drugą stronę
- Oj Leoś, skarbie. Nie szło powiedzieć tak od razu? - mówiąc to usiadła na nim okrakiem i odwróciła jego głowę tak, żeby na nią spojrzał - Wstydziłeś się powiedzieć własnej żonie, że masz na nią ochotę?
- Tak trochę - chciał znowu odwrócić głowę, lecz Violetta mu na to nie pozwoliła
- Nie musisz mnie się bać. Ja nie gryzę
- Wiem to. Nie musisz mi tego mówić
- Więc jak będzie?
- Ale z czym kotku? Bo się zdezorientowałem - na prawdę nie wiedział o co chodzi
- No... czy pójdziesz ze mną do łóżka - powiedziała szybko
- Aaa, to. Jak ładnie po prosisz swojego męża, to może się z tobą prześpi - Violetta nie odpowiedziała, tylko włożyła rękę do bokserek Leona, zaczęła drażnić jego przyjaciela i pocałowała go namiętnie w usta, a Leon oczywiście oddał pocałunek
- Nie... za... wygodnie... tam... twojej... ręce? - spytał między pocałunkami
- Nie
- Zauważyłem. Ale czekaj chwilę. Wiem jak będzie Ci wygodniej - nic więcej nie nie mówiąc, przeniósł Violę na łóżko, a sam wstał, zdjął swoje spodenki i położył się obok żony i pocałował - Lepiej? - spytał
- Tak tygrysie. Nawet bardzo. Gdzie masz śmietanę?
- Na stole. Podać Ci ją, kocie?
- Tak poproszę - chłopak podał jej pojemnik - Dziękuję
- Proszę. Co masz zamiar z tym zrobić?
- Zobaczysz. - usiadła na nim okrakiem. Bitą śmietanę polała na jego sutki i zaczęła je lizać
- Violuś, kochanie moje. Co ty wyprawiasz? - spytał, śmiejąc się bo miał łaskotki
- Ja tu chcę zabawić się ostro a ty tu się śmiejesz
- A moja wina, że akurat mam tutaj łaskotki?
- Nie! - fochnięta zeszła z niego i kładąc się obok przykryła sie kocem. Leon widząc, co zrobiła jego żona, starł resztki śmietany i też się przykrył, przytulając się do Violi
- Skarbie co się stało? - spytał całując ją po ramieniu - I nie mów mi że nic, bo widzę
- No bo zawsze jak chcę z tobą się zabawić, to nigdy nie możemy. Pamiętasz chociaż raz, jak uprawialiśmy taki porządny seks?
- Yyy... Nie
- Więc właśnie.
- A wiesz dlaczego nie? - Viola się nie odezwała - Bo wiem że jak zaczniemy, to zacznę się robić niebezpieczny i wiem że mogę zrobić Ci krzywdę, a nawet zmuszać do rzeczy których nie będziesz chciała. A nie chcę żebyś później przeze mnie cierpiała i bała się mnie
- Ciebie nigdy się nie będę bała. No chyba że zrobisz się jak Diego
- Nie zrobię, bo nawet nie wiem co dokładnie Ci robił. Jakbyś mi mogła powiedzieć, byłbym wdzięczny
- Nie chcę. Nie umiem
- Dobrze, kocie. Nie będę nalegał. Będziesz gotowa, to mi powiesz. Idziemy spać?
- Ale że tu?
- A ty myślałaś, że gdzie kocie?
- Nie wiem - nagle poczuła że coś jej się z tyłu wbija i domyśliła się co to jest - Leon?
- Tak?
- Znów?
- Ale co znów?
- Stanął ci
- Przez Ciebie znowu mi stanął, bo ty jesteś za seksowna - dał jej lekkiego klapsa w tyłek i się uśmiechnął
- Mój ty Tygrysie
- To co moja kocica, ma ochotę teraz robić? - pogładził ją po udzie
- Ty dobrze wiesz co.
- Wiem. Ale mówiłem Ci już jakie mogą być tego skutki. Rano możesz się obudzić obolała i możesz mnie unikać. Mimo tego, że bardzo cię kocham, mogę się nie powstrzymać i mogę Cię zgwałcić. A dobrze wiesz że tego nie chce i tego żebyś się mnie bała, też nie chce
- Wiem misiu ale ja też mam swoje potrzeby
- Rozumiem. A jak na prawdę zrobię Ci krzywdę?
- Wierzę że potrafisz się opanować.
- Dobrze skarbie. Ale powiedz co byś zrobiła, gdybym ci coś zrobił?
- Najpierw bym na ciebie nakrzyczała, potem obraziła a na koniec chciałabym przeżyć to jeszcze raz
- Nie wierzę
- Leon wiesz co? 
- Co?
- Twoje przyrodzenie wbija mi się w tyłek
- A może chcesz je zmniejszyć?
- Jak?
- Tak, jak chcesz - powiedział z uśmiechem
- Czyli ostra zabawa? - spytała z błyskiem w oku
- Jeśli tylko chcesz. Ale ostrzegam
- Tak wiem
- I jesteś pewna tego, co robisz?
- W stu procentach
- Kocie, ja nie chcę ci zro... - nie dokończył, ponieważ Viola mu przerwała pocałunkiem
- Proszę...zrób to dla mnie. -
- No dobrze
- Kocham Cię
- Ja Ciebie też, kocie. Zaczynamy?
- Tak
- To pokaż kocie, na co cię stać. Bo to ty w końcu chciałaś ostrą zabawę - powiedział z uśmiechem
- Więc tak się bawimy? - usiadła na nim okrakiem i pocałowała brutalnie i z pożądaniem
- Mmm... Stać... Cię... na... coś... więcej? - spytał pomiędzy pocałunkami
- Mnie...stać...na...wszystko
- To... pokaż... to... kocie
Violetta zaczęła zniżać się do pozycji leżącej, nie przestając całować Leona. Tak zaczęła się noc poślubna pary młodej
Trzy dni później:
Dziewczyna oglądała swoje siniaki w lustrze. Nie były one wielkie ale też nie małe. Przejechała palcem po jednym i syknęła z bólu. Wiedziała że Leon jest silny ale nie wiedziała że aż tak. Teraz się zastanawiacie co się stało? Otóż trzy dni wcześniej Ona wraz ze swoim chłopakiem uprawiała seks i to taki którego Ona nigdy nie przeżyła. Był on namiętny a zarazem brutalny. Leon starał się być delikatny ale się nie udało. Ona dobrze o tym wie. Stąd właśnie te siniaki. Po chwili wszedł Leon, a dziewczyna się go trochę przestraszyła
- Kochanie nie bój się mnie - chciał do niej podejść, ale się odsunęła - Więc teraz tak będzie? Nie chciałem. Mówiłem Ci. Proszę...
- Nie. Mówiłeś mi to, ostrzegałeś mnie a ja Cię nie słuchałam. Przepraszam. - powiedziała i przytuliła się do niego
- Nie chciałem Cię skrzywdzić
- Wiem. Nie zrobiłeś tego specjalnie. To moja wina, bo byłam uparta
- To nie twoja wina. Bardzo boli? - Wskazał na siniaki
- Troszeczkę, ale przejdzie
- Może kupimy jakaś maść czy coś?
- Nie trzeba. Wystarczy że będziesz się ze mną kochał, tak jak trzy dni temu
- Nie. Może wieczorem. Ale to może. Nie chcę znów zrobić ci krzywdy.
- A ja chce teraz - powiedziała i przybliżyła się do niego
- Kocie, nie. Wiem, że ci mało, mnie też ale musisz zrozumieć
- Proszę... ja tego potrzebuje
- Ja też. Może pójdziemy na spacer po Paryżu?
- A obiecujesz że wieczorem?
- Może. To idziesz na ten spacer?
- Ugh dobrze, tylko pójdę się ubrać.
- Dobrze, kocie. Nie śpiesz się - pocałował ją w policzek
Violetta wyszła, a 10 minutach przyszła ubrana w to.
- Ślicznie wyglądasz - podszedł do niej i przytulił od tyłu kładąc głowę na ramieniu i całując w policzek - Jesteś gotowa, kocie?
- Tak
- Więc chodźmy
- Chwycili się za rękę i ruszyli w centrum Paryża. Po kilku godzinach spaceru doszli do Wieży Eiffla i pojechali windą na samą górę. Gdy byli na miejscu, Violetta puściła dłoń Leona, podeszła do poręczy i podziwiała Paryż. Leon podszedł do niej i ją przytulił i pocałował lekko w szyję
- Podoba Ci się? - spytał
- Jest pięknie
- Bardzo się cieszę, że Ci się podoba, kocie
- Kocham Cię
- Ja Ciebie też, skarbie - powiedział, odwrócił ją do siebie i delikatnie pocałował a Violettę przeszedł przyjemny dreszcz - Zimno Ci jest? - spytał po oderwaniu
- Nie.
- Ta  jasne. Mnie nie oszukasz. Bo widzę, że Ci jest zimno. Wracamy na jacht - powiedział stanowczo i nałożył kurtkę na jej ramiona
- Ale mi nie jest zimno. Proszę zostańmy jeszcze trochę
- Dobrze ale chwilę. Nie chcę żebyś mi się przeziębiła. A tak zmieniając temat. Boli cię jeszcze krocze czy coś?
- Trochę ramię i tyłek. - zaśmiała się
- Kocie, dla mnie to nie jest śmieszne
- Dla mnie też nie. Ale co mam poradzić że akurat tam mnie boli? Mogłeś mi wkładać w moją kobiecość, a nie w pupę. - pocałowała Go
- No tak ty chciałaś ostry stosunek, a teraz to moja wina?
- Nie. To nie twoja wina. Ale po części też moja
- Nie obwiniaj siebie za to co się stało, bo to ja Tobie wkładałem a nie ty mi - powiedział z uśmiechem
- Ale ja tego chciaaa... apsik
- A ja Cię ostrzegałem. I się nie powstrzymałem. Dobra wracamy, bo już się widzę przeziębiłaś
- Dobrze, tylko chodźmy jeszcze na ten most - wskazała na niego
- Na most, i za chwilę z powrotem na jacht - powiedział stanowczo
- Dobrze
Para poszła na most i tam zakupili kłódkę z kluczykiem. Na przedmiocie Leon wyrzeźbił Violetta i Leon na zawsze <3, a Violetta zaczepiła ją na poręczy i wrzuciła kluczyk do wody. Chłopak objął swoją żonę i szczęśliwi wrócili na jacht
- Ale jestem zmęczony - powiedział Leon i rzucił się na łóżko
- Chcesz coś do jedzenia?
- A co proponujesz, kocie? - spytał
- No nie wiem. Może naleśniki?
- Może być. Zrobisz czy ja mam zrobić? - popatrzył na nią i zauważył ze Viola jest cała blada i ledwo stoi na nogach - Skarbie, dobrze się czujesz?
- Nie za bardzo
- No właśnie widzę. Zdejmuj tą sukienkę i idź się położyć
- Dobrze. - Dziewczyna poszła ubrać grubą piżamę i ruszyła do łóżka
- Gdzie idziesz? - zapytała dziewczyna
- Zrobić Ci herbatę i po termometr. Zaraz wrócę, kocie - powiedział i wyszedł
Po kilku minutach wrócił z napojem i podał go swojej ukochanej. Następnie włożył jej termometr pod pachę
- I jak? Lepiej Ci już? - usiadł obok niej i chciał ją przytulić, ale dziewczyna się odsunęła - Kochanie, co się dzieje?
- Jeszcze się zarazisz i co wtedy?
- Co z tego? Chcę się przytulić do mojej żony i tak zrobię - Leon przysunął się do dziewczyny, a ona nie miała gdzie się odsunąć, bo była pod ścianą
- Leon nie
- W nosie to mam, że będę chory - powiedział i wszedł pod kołdrę, przytulając się do niej - Cieplej Ci?
- Tak. Jesteś cieplutki.
- No i o to mi chodziło.  z resztą, co się dziwisz, jak związałaś się z najgorętszym facetem w Buenos Aires - powiedział z uśmiechem
- Aleś ty skromny
- No wiem. Pokaż termometr - Violetta podała przedmiot mężowi - No ładnie się załatwiłaś. 38,5
- To lipa.
- No masz rację
- A może mnie jakoś uzdrowisz? - spytała rozpinając pasek i rozporek w spodniach Leona i wkładając rękę za spodnie
- Violu musisz odpocząć. Jesteś chora
- I co z tego? Ułatwiłbyś mi dostępu a nie gadasz mi że jestem chora
- Oj Violu, Violu
- Zdejmiesz te spodnie sam czy Ci pomóc - spytała zdenerwowana
- Dobrze, już dobrze. Uspokój się - powiedział zdejmując spodnie - Lepiej? - spytał już bez spodni
- Jupii! A teraz chodź do mnie - przytulił ją
- A po co miałem tak w ogóle zdejmować te spodnie?
- Jesteś cieplejszy.
- Bez spodni? Jestem cieplejszy? - spytał zdziwiony
- O wiele bardziej cieplejszy. A jak byś jeszcze zdjął bokserki, to byłoby jeszcze lepiej
- To wtedy mi będzie zimno
- A czy ja Ci powiedziałam że masz z nim siedzieć na wierzchu?
- To gdzie mam z nim być co?
- Pod kołdrą, w mojej dłoni, pod kocem, gdziekolwiek, a jeśli chcesz to możesz nawet na wierzchu.
- Na wierzchu nie bo zimno
- Dobra nie chcesz, to nie. Ja idę spać - powiedział, odwróciła się obrażona do okna - Dobranoc
- No, kocie. Nie obrażaj się - dziewczyna się nie odezwała - No Violu, kocie mój kochany - zaczął lekko całować jej szyję
- Nie, bo dobrze wiesz, że lubię na niego patrzeć i lubię go trzymać, i w ogóle dotykać, a ty nawet jak ja jestem chora, nie chcesz tego dla mnie zrobić
- Dobrze zrobię to dla ciebie
- Na prawdę?
- Tak - Leon zdjął bokserki i przytulił się do Violi - I jak? Zadowolona jesteś?
- Bardzo
- Coś jeszcze mam dla Ciebie zrobić, kochanie?
- No nie wiem...
- Kocie, gadaj. A nie graj w zgadywanki - powiedział z uśmiechem
- Już wiem co możesz jeszcze zrobić
- Słucham, kocie
- Możesz zdjąć ze mnie piżamę - powiedziała chytrze
- Będziesz bardziej chora
- Nie będę, bo ty mnie rozgrzejesz i będzie mi gorąco - usiadła na nim okrakiem i zaczęła całować jego szyję
- Znowu się napaliłaś, ty moja kocico?
- Tak. I jak tak u Ciebie siedzę, to czuję że ty tak samo
- Nie mylisz się
- To jak będzie?
- A jak ci coś zrobię?
- A czy ostatnio mi coś zrobiłeś? Nie. Jak sam widzisz jeszcze żyję i mam się dobrze - zażartowała
- Właśnie że coś zrobiłem. Nie widzisz. - wskazał na siniaki - Co prawda też mam ochotę, ale na pewno Cię boli jeszcze krocze i pupa, więc odpuszczę dzisiaj
- Ale nie mówisz mi tego, tylko dlatego, że chcesz się kochać?
- Nie
- Zgoda. - Violetta wpiła się w jego usta - Ale jest jeden warunek - powiedział na chwilę się odrywając
- Jaki?
- Taki że nie będzie ostrego stosunku i jak wkładam, a Cię boli to masz mi to mówić - powiedział stanowczo
- Ale...
- Ale co?
- No bo dlaczego nie ostrego?
- Bo ostatnim razem jak był ostry seks, to miałaś pełno siniaków i bolała Cię moja ulubiona część ciała i nawet zbliżyć się do Ciebie nie mogłem. Zanim zaczniemy, coś jeszcze chciałabyś wiedzieć, skarbie
- No proszę...
- Ja się pytałem czy masz jeszcze jakieś pytania?
- Nie
- To dobrze - uśmiechnął się
- To jak? Zgadzasz się na takie warunki, kocie?
- No... okey
- No więc...
- Zgadzam się.
- Cieszę się, kociaczku - powiedział z uśmiechem, a dziewczyna odwzajemniła uśmiech
- Skarbie, a może byśmy zobaczyli jakiś film
- No dobrze. Poczekaj chwilę tylko się rozbiorę, bo mi jest gorąco - Violetta zdjęła piżamę i w samej bieliźnie położyła się z powrotem do łóżka i przytuliła się do Leona, a on okrył ją kołdrą - No już nie przesadzaj, przecież nie ma tak zimno
- Nie chcę abyś była chorutka. - pocałował jej czoło
- I tak już jestem. Więc co za różnica?
- Ale nie musisz być jeszcze bardziej
- Dobrze, już dobrze mój tygrysku. Co oglądamy?
- A co byś chciała?
- No zgadnij co bym chciała zobaczyć
- "Trzy metry nad niebem"?
- Ugh. Nie to miałam na myśli, ale dobra
- Okey. A mogłabyś włączyć?
- Tak. A gdzie masz laptopa?
- W torbie powinien być
- A gdzie torba? - spytała sięgając po kapcie przy tym wypinając swoją pupę
- Kociaczku nie wypinaj się tak przede mną - powiedział z uśmiechem i klepnął ją w tyłek
- Ej!
- No co?
- Zboczeniec! - zaśmiała się
- Ale twój zboczeniec - również się zaśmiał - A może odpuścimy sobie film? - spytał i przyciągnął ją do siebie, tak że wylądowała mu na kolanach
- Chcesz zaszaleć? - spytała
- Może tak, może nie - odpowiedział tajemniczo i zaczął całować jej nagie ramię, a Violetta lekko pomrukiwała
- To w końcu tak, czy nie?
- A ty chcesz? - spytał Leon
- Bardzo
- Ostro, średnio czy łagodnie? Pytam, bo nie chcę, żeby cię bolał mój ukochany narząd u Ciebie
- Bardzo, bardzo, bardzo, bardzo ostro
- Jesteś tego pewna? Skarbie nie chcę Ci zrobić znowu krzywdy. Bo jak kiedyś się kochałem tak ostro, jak ty chcesz to dziewczyna nie umiała chodzić i podała mnie do sądu za gwałt
- Za gwałt?!
- Tak. A sama mnie o to prosiła, ponieważ była prostytutką i myślała że ja o tym nie wiem. 
- I pieprzyłeś się z prostytutką?!
- Jak pierwszy raz się kochaliśmy, to mówiłem ci że to był mój trzeci raz, prawda?
- Ale nie sądziłam że z dziwką!
- Ale posłuchaj dalej. Pieprzyłem się z nią jak byłem pijany, bo ona mnie uwiodła na imprezie. A ja domyśliłem się, że to była prostytutka a wiadomość od niej mnie tylko do tego przekonała, bo rano jak się obudziłem to obok mnie leżały pieniądze i kartką z wiadomością że jest prostytutką i jak będę chciał powtórkę z tej nocy to mam dzwonić. Oczywiście nie zadzwoniłem do niej. A kilka dni później dostałem wezwanie do sądu bo niby ją zgwałciłem
- A co mnie to obchodzi że byłeś pijany?
- Jesteś na mnie zła, prawda?
- Tak i to bardzo! - zeszła z niego, wzięła swoje ciuchy i ruszyła do łazienki
Leon ubrał swoje ubrania i ruszył pod łazienkę, w której była Viola i usłyszał płacz
- Violu, proszę cię otwórz - Leon nie wiedział że drzwi są otwarte
- Nie
- Skarbie, otwórz i porozmawiajmy na spokojnie i bez krzyku - Violetta otworzyła drzwi, a Leon szybko ja przytulił - Dlaczego się zdenerwowałaś?
- Nie mogę pojąć że spałeś ze mną
- Mówiłem ci, że byłem pijany a ona mnie uwiodła i zaciągnęła do łóżka
- Wiem
- To o co chodzi, kociaczku?
- Nie wyobrażam sobie że kochałeś się z dziewczyną tak jak ze mną
- Ale obie tego chciałyście. A Tobie nie chciałem zrobić krzywdy, bo wiedziałem co Cię spotkało. A jednak zrobiłem i bardzo tego żałuję. I żebyś mnie źle nie zrozumiała żałuję tego, że zrobiłem ci krzywdę, a nie tego że się z tobą kochałem
- Czyli nie chciałeś się ze mną kochać?
- Chciałem. I to bardzo. Ale jak mi powiedziałaś, że chcesz ostrego seksu to się przestraszyłem
- Dlaczego?
- Bo wiedziałem że mogę Ci zrobić krzywdę. Przepraszam - powiedział, wyszedł z łazienki i poszedł do pokoju
Violetta też wyszła z łazienki i poszła do kuchni zrobić herbatę i poszła do salonu i zobaczyła Leona leżącego na łózku. Usiadła obok niego
- Leon... - chłopak na nią spojrzał, a ona podała mu kubek z herbatą- Tak?
- To ja przepraszam. Nie powinnam na Ciebie tak naskakiwać
- Nie, to ja przepraszam. Mogłem Ci powiedzieć przed ślubem
- Mogłeś, ale tego nie zrobiłeś. Powiedz mi tylko dlaczego? - spytała spokojnie
- Dlatego, że cię bardzo kocham i nie chciałem cię zranić, kwiatuszku. I nigdy już nie będziemy się kochać... - chciał dokończyć ale Viola mu przerwała
- W ogóle?
- Nie przerywaj mi kochanie. Nie powiedziałem, że w ogóle nie będę się z tobą kochał tylko chodziło mi o to, że nie tak ostro - lekko się uśmiechnął
- Dobrze. A możemy tak ostatni raz?
- Czy ty słuchałaś co mówiłem do ciebie dwie minuty temu? - spytał z tym samym uśmiechem, a Violetta odwróciła smutna głowę - No dobrze. Możemy to zrobić ostatni raz
- Naprawdę? - nie dowierzała
- Tak zrobię to dla ciebie kwiatuszku. Ale boję się o Ciebie
- Nie musisz
- Jesteś moją żoną i muszę. Pamiętaj, że mogę Ci zrobić przez przypadek krzywdę. A wiesz że tego nie chcę
- Wiem. Kocham Cię
- Ja Ciebie też bardzo, bardzo kocham, kociaczku - pocałował ją delikatnie i namiętnie, a Violetta usiadła na nim - Zmieniłaś błyszczyk?
- Tak. A czemu pytasz?
- No bo wcześniej miałaś malinowy a teraz brzoskwiniowy
Dziewczyna zaśmiała się 
- Bystry jesteś
- No wiem bystry i skromny. To będziemy tak siedzieć, czy weźmiemy się do roboty?
- Do roboty
- No to zaczynamy - tak zaczęła się ich ostatnia, ostra upojna noc...
Następnego dnia:
Violetta obudziła się i zauważyła, że Leon jeszcze smacznie śpi i postanowiła go nie budzić. Chciała się przytulic do niego, ale nie umiała z powodu bolącego krocza. Po kilku minutach zobaczyła Leona który się obudził
- Dzień dobry moja kocico - pocałował ją namiętnie a ona syknęła z bólu - Przepraszam. Nie chciałem
- Nic się nie stało.
- A przytulisz się do mnie?
- Nie
- Dlaczego?
- Boli mnie.
- Kochanie co cię boli? Gdzie cię boli? Przepraszam cię strasznie kwiatuszku. Nie chciałem ci zrobić krzywdy. - mówił zaniepokojony
- Krocze mnie boli. Ale przestanie tak zawsze jest po stosunku
- Skarbeńku przyznaj się. Nigdy po stosunku cię nie bolało. Powiedz mi prawdę. 1. nie przestało cię boleć od poprzedniego razu i 2. za mocno wkładałem?
- Może nie przestało boleć, ale nie żałuję. A wkładałeś idealnie
- A ja i tak wiem że wkładałem za mocno.
- Nie prawda 
- Prawda. Nie wiem czy dasz radę się trochę przesunąć i spojrzeć pod kołdrę
- A dlaczego mam tam spojrzeć?
- Spójrz i powiedz co zauważyłaś
Dziewczyna spojrzała i zauważyła zaschniętą plamę krwi i się przestraszyła
- Lleon, cco tto jjest?
- To kochanie jest twoja krew. A na dowód tego żebyś mi uwierzyła, że byłem za ostry to chciałem, żebyś to zobaczyła
- Aaale to pewnie każde dziewczyny tak mają
- Nie. Za pierwszym razem jak tak było, to skończyło się na siniakach a sama widziałaś, jak skończyło się wczoraj
- Leon...
- Tak kwiatuszku
- Nie obwiniaj się
- Dlaczego?
- Bo to nie twoja wina
- No a niby czyja, jak nie moja?
 Nasza.
- Jak chcesz, ale to moje przyrodzenie lądowało w twoim
- Nie kłóćmy się
- Nie mam zamiaru, kociaczku - powiedział i lekko przesunął Violettę do siebie, a ta syknęła z bólu - Przepraszam, skarbie ale chciałem cię przytulić
- To chodź tylko ostrożnie
- Dobrze - chłopak powoli przysunął się do dziewczyny, a po chwili znalazł się w jej objęciach - I jak?
- Dobrze.
- Mocno boli
- Lekko
- Przepraszam
- Nic się nie stało
- Na prawdę nie chciałem ci zrobić krzywdy
- Nie zrobiłeś
- Jak nie, jak tak. Przeze mnie cię boli, bo za mocno wkładałem
- Leon daj spokój!
- Skarbie, nie krzycz
- Jak mam nie krzyczeć!
- Proszę cię nie krzycz
- Dobrze
- Ja się nie ruszam z tego łóżka dzisiaj, tak jak ty
- Dobra - powiedziała - Oglądamy film?
- Możemy. Tylko kto pójdzie po laptopa, bo mi się nie chce ubierać - powiedział
- Dobra ja pójdę.- już chciała wstać, ale Leon ją zatrzymał
- Skarbie, tylko jak wstaniesz to narzuć coś na siebie na chwilę
- Czemu?
- Bo mój kolega wariuje
- Haha okey - Violetta wstała i narzuciła na siebie koszulę Leona i poszła po laptopa. Po chwili wróciła z urządzeniem i położyła się obok męża
- Kochanie?
- Tak?
- Możesz zdjąć tą koszulę
- Haha okey - Violetta wstała i narzuciła na siebie koszulę Leona i poszła po laptopa. Po chwili wróciła z urządzeniem i położyła się obok męża
- Kochanie?
- Tak?
- Możesz zdjąć tą koszulę
- A może nie chcę?
- Dlaczego skarbie?
- Ona ładnie pachnie
- To teraz będziesz chodzić w moich koszulach po domu?
- Tak.
- Dobrze, kochanie. Na urodziny dostaniesz koszulę po mnie
- Dziękuję. - wtuliła się w niego
- Nie ma za co kociaku. To zdejmiesz ją czy nie? Ja też nic nie mam
- Dobrze zdejmę
- Kocham cię
- Ja ciebie też - dziewczyna ściągnęła koszulę i przytuliła się do męża - Co oglądamy?
- A co byś chciała kwiatuszku?
- Nie wiem może jakąś komedię?
Kilka dni później
Violetta codziennie rano biegła do łazienki, bo chciało jej się wymiotować. Nie wiedziała od czego to może być przecież nie zjadła nic nie świeżego, więc postanowiła zrobić test ciążowy, ale nie mówiąc nic Leonowi, tylko zadzwoniła do przyjaciółki
Rozmowa:
- Hej Lu
- Hej Vilu. Dawno się nie widziałyśmy. Co u Ciebie?
- Chyba jestem w ciąży
- Co?!
- No. Od kilku dni wymiotuję i cały czas mam zmienny nastrój. Dasz radę się ze mną spotkać?
- Pewnie kochana. Spotkajmy się w naszej ulubionej kawiarence. A i jeszcze jedno przyjdę z Fede
- Dobra nie ma sprawy. Do zobaczenia
- Pa - i się rozłączyła
Violetta odłożyła telefon na stół i poszła się przebrać
i wyszła z mieszkania zamykając je, bo Leon był w firmie. I udała się do kawiarenki. Po kilku minutach była na miejscu i ujrzała Ludmiłę i Federico siedzących przy stoliku. Podeszła bliżej
- Hej - przytuliła ją Ludmi
- Hej Fede- powiedziała i usiadła
- Hej. A mnie to już nie przytulisz?
- No już, już
- Zrobiłaś test? - spytała Lu
- Nie jeszcze nie
- To kiedy chcesz zrobić?
- No najlepiej przed powrotem Leona z firmy
- To idziemy go zrobić. - oznajmiła Ludmiła
- No to chodźmy - dziewczyny poszły do łazienki - A co jeśli będę?
- Będziemy się wtedy martwić
- A co jeśli Leon nie będzie chciał tego dziecka?
- Na pewno będzie chciał - powiedział Fede
- Fede? A skąd ty się tu wziąłeś?
- Przecież cały czas tu byłem
- A skąd ty masz w ogóle pewność że będzie chciał tego dziecka?
- Dlatego, że mu to powiedziałem - odezwał się Leon, który przed chwilą wszedł do pomieszczenia
- Co ty tu robisz?!
- Skończyłem pracę, pojechałem do domu, Ciebie nie było więc zadzwoniłem do Ludmiły ale nie odbierała to zadzwoniłem do Fede i on mi powiedział gdzie jesteście
- I po co tu przyjechałeś?!
- Żeby się z tobą zobaczyć. A ty denerwujesz się nie wiem o co i dlaczego.
- Bo tu przyszedłeś!
- Dobra. Jeżeli mnie tu nie chcesz, to jadę do domu. Nara stary, pa Ludmi - powiedział i wyszedł ze spuszczoną głową
- Dlaczego na niego naskoczyłaś?
- Sama nie wiem
- To biegnij za nim, dopóki nie odjechał - powiedział Federico
Dziewczyna pobiegła z nim. Wybiegła na zewnątrz i zobaczyła Leona jak wsiadał do samochodu
- Leon!
- Co?!
- Zaczekaj!
- Po co? Żebyś znowu na mnie nawrzeszczała?
- Nie! Ja nie chciałam to tak samo wyszło.
- Violetta co się z tobą dzieje? Od kilku dni codziennie rano zamykasz się w łazience, a kiedy pytam co się stało, mówisz mi że nic i zamykasz się w sypialni
- Nie wiem co się stało.
- Violetta...
- No dobrze. Prawdopodobnie jestem w ciąży - powiedziała i się rozpłakała
- Czemu płaczesz? Nie cieszysz się - spytał i przytulił ją do siebie
- Cieszę się i to bardzo, ale nie wiem czy ty chcesz tego dziecka tak bardzo jak ja
- Chcę i to bardzo. A wiesz dlaczego? Bo bardzo cię kocham, i chcę założyć z tobą rodzinę
- Na prawdę?
- Tak
- Kocham Cię
- Ja Ciebie też, kwiatuszku
Pięć lat później:
Violetta i Leon mają już dwójkę dzieci 5 - letniego Jorge i 4 - letnią Albę. W obecnej chwili wszyscy są w ogrodzie. Leon gra z synem w piłkę a Violetta z Martiną siedzą na kocu. Kilka minut później słyszą piski i krzyki. Kobieta odwróciła w stronę furtki i zobaczyła Ludmiłę i Federico oraz dwójkę ich dzieci: 5 - letniego Facundo i 4 - letnią Martinę. Dzieci pobiegły do swoich rówieśników i od razu można było poznać, że Martina wpadła w oko Jorge, a Alba wpadła w oko Facundo
- Hej Violu. Co słychać - spytała Ludmiła i dosiadła się do przyjaciółki
- Cześć. Nic ciekawego. A gdzie Fede?
- Poszedł z dzieciakami do Leona
- Aha
- Ale zaraz powinni wrócić
- Hej dziewczyny! - zawołał Federico
- Hej. Gdzie zgubiłeś mi męża? - spytała Viola
- Gra z dziećmi w piłkę
- Poczekajcie tu na mnie. Idę po niego i zaraz z nim wrócę
Violetta poszła za dom tam gdzie był Leon
- Leon!
- Co?!
- Co ty taki zły?
Leon podszedł do Violetty i ją przytulił
- Nie jestem zły, skarbie
- To dlaczego krzyczałeś
- Bo byłem daleko i chciałem, żebyś mnie usłyszała. Co chciałaś, kochanie?
- Przyjdziesz do nas?
- Tak. Miałem zamiar do was przyjść. Czekaj chwilę. Jorge!
- Tak. - chłopiec przybiegł do rodziców
- Chodźcie tutaj bliżej. Żebyśmy mieli was na widoku
- Dobrze, tato - powiedział Jorge i pobiegł do reszty przekazać im wiadomość
- Możemy iść - powiedział, gdy zobaczył że dzieci idą za nimi
- Dobrze. - złapała jego rękę i ruszyła do przyjaciół
Kiedy doszli do miejsca gdzie był koc, Leon powiedział:
- Poczekajcie na nas. Pójdę się wykąpać i przebrać
- Okey! A gdzie dzieci?
- Są bliżej domu, bo powiedziałem im, że chcemy mieć ich na widoku
- Dobrze. Ale czekaj chwilę. Czemu mamy czekać na was skoro ty idziesz się kąpać?
- Bo Viola idzie ze mną
- A po co ja ci tam do szczęścia? - spytała zdziwiona Viola i popatrzyła na męża
- No właśnie do szczęścia
- Leonku, co ty kombinujesz? - spytała kiedy byli już w domu
- Ja? Nic
- Leon, gadaj prawdę
- A co już z żoną kąpać się nie mogę?
- Możesz. Następnym razem nie ściemniaj, tylko od razu powiedz że chcesz mnie nagą zobaczyć - powiedziała z uśmiechem
- No dobra chcę
- No i trzeba było tak od razu. Chodź już, bo szkoda czasu - Leon się uśmiechnął i poszli do łazienki
15 minut później
Violetta i Leon wyszli z pod prysznica, poszli się ubrać i wrócili do przyjaciół
- No i to mi się podobało - powiedział Leon, który był uśmiechnięty od ucha do ucha
- Trzeba robić tak częściej
- O wiele częściej
- To widzę, że ci się podobało
- Bardzo
- No to się cieszę
- Chodź do nich, bo będą jeszcze gadać, co tak długo
- Ok - ruszyli do swoich przyjaciół
- Co tak długo? Kolejny Verdas się szykuje? - spytał Fede
- Fede, ty nie bądź taki do przodu
- A niby czemu nie?
- Bo to nie twoja sprawa, co się dzieje u mnie w łóżku. I zobaczymy jak ty będziesz miał trzeciego małego Pasquarelli
- A żebyś wiedział, że się postaram
- Rób jak uważasz
- Lu?
- Tak?
- Zrobimy sobie dziecko?
- Fede, dobrze się czujesz? - spytał Lu
- Bardzo dobrze - odpowiedział zadowolony
- Jesteś tego pewny, że dobrze się czujesz?
- W stu procentach!
- A co cię napadło na trzecie dziecko?
- No co Verdas może, to ja też
- Ale Verdasowie mają dwójkę dzieci
- Ale nie wiadomo co się dzieje, jak nikogo w domu nie ma
- Pasquarelli! Ty nie bądź taki mądry - powiedział Leon
- A co? Może nie mam racji?
- No właśnie nie masz
- Takie bajki to dzieciom wciskaj
- Fede, nie wiesz co się tutaj dzieje, to się nie udzielaj - powiedział zdenerwowana Viola
- A może mam tam kamerę, hę?
- Cholera jasna! Federico daruj sobie już
- Ale ja chcę dziecko!
- To sobie zrób z Ludmiłą albo adoptuj sobie i daj mi spokój - powiedział zdenerwowany i rozśmieszony Verdas
- Ale Lu nie chce!
- To porozmawiajcie sobie o tym z Ludmi w domu, a teraz zbierzmy dzieciaki i chodźmy do domu coś zjeść i się chłodno robi
- Ugh, dobra!
Violetta chciała pójść po dzieci, ale Leon ją zatrzymał
- Czekaj skarbie pójdę z tobą
- Dobrze - para złapała się za ręce - Dlaczego chciałeś ze mną iść?
- Chciałem zobaczyć, jak Jorge całuje Tini
- A skąd ci przyszło do głowy, że będą się całować?
- Już nie raz widziałem, jak on zarywa do niej
- Kiedy to zauważyłeś?
- Tydzień temu. Przyniósł jej kwiatka i powiedział, że jest piękny jak ona
- A ona co mu odpowiedziała?
- Że jest uroczy i dała mu całusa w policzek. To pewnie po mnie jest taki uroczy
- No na pewno - para doszła do miejsca gdzie bawiły się dzieci i zobaczyli jak Alba całuje Facundo i jak Jorge jest parę milimetrów od pocałowania Martiny
- Leon! - powiedziała szeptem - Chodź tutaj, żeby nas nie zauważyli
- Ciiii
- Czemu?
- Jeszcze nas usłyszą i się nie pocałują
- Dobrze, już dobrze
- Patrz całują się! - Viola podeszła do Leona - Ładnie razem wyglądają
- Tak słodko. Dobra chodźmy do nich, bo zaczyna padać
- Dzieci! - odskoczyli od siebie jak oparzeni
- Tak tato? - zapytał mały Verdas, za który stała cała czerwona Martina
- Chodźcie do domu, bo pada.
- Dobrze - dorosła para szła z przodu, ale jeszcze usłyszeli słowa chłopca
- Myślisz, że coś widzieli?
- Nie wiem.
- A zostaniesz moją dziewczyną?
- Tak
Para po tych słowach uśmiechnęła się do siebie. Byli bardzo dumni z tego że ich mały synek dorósł
- Nasz mały dorosły synek - powiedziała Viola
- Uczy się od rodziców.
- Masz rację, kochanie - pocałowała go delikatnie u usta
- Kocham Cię - powiedział po oderwaniu
- Ja ciebie też - szczęśliwi udali się do swoich przyjaciół, a dzieci poszli za nimi
- Mamy nowe pary! - zawołał Leon
- Jakie? - spytała Ludmi
- Jortini i Albundo
- Znaczy kto? - spytał Fede
- Jorge i Martina oraz Alba i Facu, idioto
- Aaaa
- No to co teraz robimy?
- Oglądamy
- A co?
- ,, Tylko ciebie chcę! " - krzyknęły wszystkie dziewczyny, nawet te małe
- No dobra - odpowiedzieli załamani chłopcy
Kilkanaście lat później
- A co jeśli powie nie? - spytał Jorge swojego ojca
- Wiesz miałem tak samo. Denerwowałem się jak nikt inny. Ale w końcu przyszedł twój wujek i powiedział mi, że ona mnie kocha i na pewno nie powiem nie. Ja tobie mówię tak samo. Tini cię kocha i chcę z tobą być
- A skąd wiesz, że chce ze mną być? - spytał Jorge
- Miałeś z nią pierwszy raz?
- Tak. Było cudownie
- A byłeś delikatny?
- Starałem się
- Co to znaczy, że się starałeś!? Tylko mi nie mów, że robiłeś to z nią ostro, bo cie chyba powieszę
- A dlaczego?
- Leciała jej krew za pierwszym włożeniem? - spytał Leon
- No tak. To chyba oczywiste, że jak się jest dziewicą to krew leci, nie?
- Jeśli zrobisz to delikatnie, to nie leci. A jeśli za gwałtownie to tak
- Oj, no nie ważne. Tini mówiła, że było idealnie
- Synu powiedz mi prawdę
- Jaką?
- Jak to zrobiłeś na początku? Delikatnie czy gwałtownie
- Na początku delikatnie. Potem chciała ostro
- A na drugi dzień jej coś było? Bolało ją coś?
- Mówiła, że nic jej nie było
- Dobrze. W takim razie, jak macie pierwszy raz za sobą, to znaczy że chciała tego i cię kocha
- Na pewno?
- Tak na pewno - powiedziała Viola, która weszła do pomieszczenia i przytuliła się do Leona
- Tini jest gotowa?
- Tak, skarbie
- To idę. Kocham was!
- My Ciebie też - powiedzieli razem
Chłopak wyszedł a para chwilę została
- Dlaczego wypytywałeś go o pierwszy stosunek? - spytała Viola
- Nie chciałem, żeby popełnił ten błąd co ja
- Czyli jaki?
- Nie chcę, żeby Tini przez niego cierpiała.
- A czy ja cierpiałam?
- Tak.
- Leon, znowu zaczynasz ten temat? Dobrze wiesz, że lubię się ostro z tobą zabawić
- Wiem.
- Więc o co chodzi? - spytała Viola
- O nic. Chodź już, bo się spóźnimy na ślub naszego syna
- Dobrze. I tak wrócimy do tego tematu
- Nie możemy już go sobie odpuścić?
- Nie. Chodź już - para poszła do wszystkich zgromadzonych i zobaczyli swojego syna przed ołtarzem.
 Nagle usłyszeli, że ktoś wchodzi do środka. Odwrócili się i zobaczyli Martinę wchodzącą do kościoła z Fedrico. Leon popatrzył na syna i zobaczył, że jest zachwycony swoją narzeczoną
- Popatrz na Jorga - powiedział do żony
- Ma taką samą minę jak ty, kiedy mnie zobaczyłeś - powiedziała Viola, patrząc na swojego syna
- Nie prawda!
- Prawda, prawda kochanie - pocałował go szybko w usta
- Niech ci będzie
- Dobra cicho już
- No ok - po chwili panna młoda doszła do ołtarza
- [...] ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować pannę młodą - Jorge bez zastanowienia namiętnie pocałował Martinę
- Kocham Cię Jorge
- Ja Ciebie też kocham króliczku
- Idziemy?
- Tak
- To chodźmy - wyszli z kościoła i szczęśliwi ruszyli na wesele. Zabawa trwała w najlepsze. Para młoda cieszyła się sobą, a ich rodzice cieszyli się ze szczęścia swoich dzieci.
Kilka godzin później
Nowożeńcy i ich rodzice poszli do hotelu. Leonetta i Fedemiła mieli jeden apartament, a para młoda drugi na innym piętrze
Para młoda poszła do swojego pokoju. Martina poszła do łazienki się przebrać. Kiedy wróciła zobaczyła Jorga który leżał w bokserkach na łóżku
- Wiec tak zaczynamy?
- Ale kochanie o co ci chodzi? Zawsze tak śpię. A ty co myślałaś? - spytał z chytrym uśmiechem
- No wiesz...noc poślubna...
- Ale że od razu tak chcesz? Myślałem że najpierw zrobimy grę wstępną - powiedział i zaczął gładzić Tini po udzie, blisko jej kobiecości
- Więc gra wstępna?
- Jeśli tylko chcesz, kochanie
- Oczywiście
- No dobrze. Więc co powiesz na to? - delikatnie włożył jej rękę pod jej spodenki
- A stać Cię na coś więcej? Bo mnie tak.- spytała Tini
- Oj stać stać
- Trochę nie widzę - droczyła się z nim
- Chcesz zobaczyć?
- Bardzo
- Tak bardzo chcę zobaczyć na co cię stać - włożyła mu rękę za spodenki
- Dobra jak sobie chcesz - powiedział, pocałował namiętnie i zaczął zdejmować jej dolną część stroju i zaczęła się ich noc poślubna
Kilka dni później
Tini od rana źle się czuje i siedzi w łazience. Po kilku dniach okazało się że Martina jest w ciąży a po 9 miesiącach urodziła syna Marco a Facundo i Alba mają córkę Francesce