wtorek, 16 grudnia 2014

Emmm...?

Emmm... no ten tego... cześć. Przemyślałam sobie przez ten czas dużo spraw i pomyślałam sobie, że ta decyzja o odejściu była zbyt pochopna. Nie przemyślałam tego dokładnie i tak po prostu podjęłam decyzję, kierowana tym, że jestem po prostu beznadziejna w pisaniu. Jednak tęsknię za pisaniem. Tęsknię za przelewanie swoich myśli tutaj - na mojego pierwszego bloga ♥. Chciałabym wrócić, ale nie wiem czy jest sens. Chciałabym stworzyć tutaj zupełnie nową historię, którą przyjemnie by się wam czytało :) Nie wiem czy też chcecie abym wróciła, ale gdy pomyślałam o tym jakie stopnie z wypracowań dostawałam zanim zaczęłam pisać i jak mozolnie mi to szło, a ja idzie mi to teraz to stwierdziłam, że jednak coś w tym pisaniu jest. Potrzebuję też czegoś na czym mogłabym się wyżalić i pozłościć, a opowiadanie jest idealną rzeczą przy której schodzą ze mnie wszystkie - no prawie - negatywne emocje. Chciałabym tu wrócić, nie wiem... Umówmy się, że 19 grudnia, po mojej wigilii z zespołem wchodzę tutaj i piszę wam post z moją decyzją ;) Tak więc piszcie w komach, czy zamierzacie jeszcze kiedykolwiek to czytać i znosić to coś, że tak ładnie powiem :) Staram się wszystko sobie teraz poukładać i myślę, że będzie dużo lepiej niż na początku. Ale proszę jeśli nie chcecie abym wracała po prostu to napiszcie, nie będę miała wam tego za złe. No to do zobaczenie w piątek około godziny 16 ;) Mam nadzieję, że ten post skomentuje kilka osób, bo inaczej będzie to oznaczało, że zupełnie nikt już o mnie nie pamięta i nikt już mnie tu nie chce.
Andzia ♥
PS. Życzcie mi powodzenia! Jutro mam próbny sprawdzian szóstoklasisty i trochę się stresuję xd Trzymajcie kciuku :)

wtorek, 11 listopada 2014

Pół roku bloga!!!

No więc tak. Dzisiaj jest pół rocznica bloga. Naprawdę, nie sądziłam, że zajdę tak daleko... A jednak jestem teraz, tutaj, pół roku później, z nowymi postanowieniami, pomysłami i ogromną weną, ale...
To już nie mój świat. Męczę się z tym. Nie wiem czy jest sens dalej to pisać. Wenę na to opowiadanie mam, ale jest jeden zasadniczy problem. Violetta mnie nie interesuje i to już od około trzech - czterech miesięcy. Myślałam, że po obejrzeniu V3 to się zmieni, ale niestety jest nawet gorzej. No cóż to już nie jest to co lubię. Nie rezygnuję z tego opowiadania tylko dlatego, że Violetta mnie już nie interesuje, bo zrezygnowałabym już dawno temu, gdy tylko przestało mnie to interesować. Uważam, że marnuję się pisząc o Violettcie. Chciałabym pisać o czymś co naprawdę lubię. To wszystko jest trudne, a wy i tak zapewne tego nie zrozumiecie.
Chciałabym ci podziękować Niky, za to, że dzięki tobie dostrzegłam, że to już koniec.
Dziękuję wam wszystkim za wszystkie komy, których jest niemalże pięćset.
Dziękuję za ponad 40 tysięcy wyświetleń.
Dziękuję za wasze wsparcie. Wiem, że nie byłam i nie jestem dobrą pisarką, ale wy byliście przy mnie :) Gdyby spojrzeć na rozdziały to widać zmianą w moim stylu pisania. Moja pani od polskiego również zauważyła, że od pół roku piszę lepiej niż pisałam przez poprzednie pół roku naszej znajomości :)
Jeśli ktokolwiek chciałby wiedzieć co ze mną będzie dalej - zapraszam do zakładki Kontakt :) Piszcie na GG, a ja wam odpowiem. Może nie wszystkim, ale odpowiem. Jednak proszę wszystkim osobom, które wiedzą co będzie się ze mną działo aby nikomu o tym nie mówili.
Może wrócę. Nie wiem kiedy, ale może wrócę. Może za tydzień, może za miesiąc, a może za rok. Nie wiem.
Wiem, że bardzo wam wszystkim dziękuję za to, że byliście tu całe pół roku.
Rose ♥ Angel

piątek, 7 listopada 2014

Rozdział 10

Czym prędzej podbiegłam do stolika zajmowanego przez moich przyjaciół. Harry gdy tylko zobaczył moją zapłakaną twarz gwałtownie podniósł się z miejsca i mnie przytulił. Ja się w niego wtuliłam i płakałam. Veronica podeszła do nas i zaczęła mnie pytać co się stało.
-Sell... Co się stało?
-N-nik-ky..
Nie zdołałam powiedzieć nic więcej. Wiadomość, że Niky wyjechała była dla mnie ciosem prosto w serce. To, że Jus jest takim idiotą wiedziałam od zawsze, ale nigdy nie myślałam, że jest aż tak podły. Zdradził Niky z Arianą, a teraz nawet się nie odzywa. Jest podły i nie potrafi nawet uczciwie porozmawiać. Nie odzywa się do nas, co jest równoznaczne z tym, że spotyka się z Arianą. Jestem tego pewna i jestem pewna, że to skończy się tak jak ostatnio. Zamiast uspokajać się, płakałam coraz bardziej. Nie mogłam przestać myśleć o wszystkich złych rzeczach, które mnie spotykają. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że wywodzą się ode mnie. Ja jestem pechem otaczającym ich wszystkich. To przeze mnie Eliseo umarł. Ja go namawiałam do tej wycieczki motorem, Byliśmy bardzo blisko siebie. Gdy Eliseo umarł, Mateo zmienił się. Wszyscy cierpieli przeze mnie. Wszystko wydarzyło się przeze mnie. Jestem chodzącym nieszczęściem. Oderwałam się od Harry'ego i wyszeptałam.
-Przepraszam.
Odwróciłam się i uciekłam do pokoju. Zamknęłam się w nim i położyłam na łóżku. Płakałam coraz bardziej i nie mogłam przestać. Chwilę po moim wejściu drzwi się otworzyły. Ktoś podszedł do łóżka i zamknął mnie w swoich ramionach. Od razu poczułam, że to Hazz,
-Kochanie, nie masz za co nas przepraszać.-oznajmił Hazz.
-Sell... Nie przepraszaj nas, nie masz za co.-powiedziała Viola, która zjawiła się w pokoju zaraz za Harrym.
-Wy nic nie rozumiecie-powiedziałam siadając.
-No to nam to wytłumacz.-powiedziała Lilly.
-To przeze mnie Eliseo umarł. To przeze mnie Mateo się zmienił. Tego samego dnia w którym Eliseo miał wypadek odrzuciłam miłość Mateo i wybrałam Eliseo. Ja przeżyłam wypadek, Eliseo zmarł na miejscu. Wyjechałam na wakacje aby się pozbierać po jego śmierci i tam spotkało mnie kolejne nieszczęście, Przeze mnie Jus poznał Ari. Przeze mnie Jus się stoczył. Przeze mnie Jus zdradził Niky. Przeze mnie Niky wyjechała. Wszystko dzieje się przeze mnie.
-Kochanie, przecież to nie jest twoja wina.
-Niky wyjechała?!-zapytała zdziwiona Viola.
-Tak-zdołałam wyszeptać płaczliwie.
Płakałam już długo i w końcu zmęczona łkaniem zasnęłam w ramionach Harrego.
*Marco*
Ze snu zbudziły mnie popołudniowe promienie słońca. Zaraz, zaraz dlaczego ja śpię w południe. Co ja robiłem po tym jak się nachlałem? Rozejrzałem się dookoła, a w końcu mój wzrok natrafił na drobną osóbkę leżącą obok mnie. Czy ja...? Tak, zdradziłem Fran. Właściwie to nie jest mi z tym źle. Właśnie teraz zrozumiałem, że już nie kocham Fran, tylko Emily. Zobaczyłem, że Em otwiera oczy i również rozgląda się po pomieszczeniu. Następnie jej wzrok powędrował w moją stronę. Gdy tylko mnie ujrzała czym prędzej wstała i się ubrała.
-Przepraszam to moja wina. Zakochałam się w tobie, a ty we mnie na pewno nie.- nie mogłem już słuchać jej obwiniania się i tłumaczenia, więc zamknąłem jej usta pocałunkiem.
-Ja ciebie też kocham.-powiedziałem zgodnie z prawdą.
-Nie możemy być razem. Jutro wyjeżdżam do Londynu.-wyszeptała zrozpaczona.
-Pojadę z tobą.-powiedziałem bez zastanowienia.
-Nie możesz.-powiedziała twardo.
-Ale chcę.-odparłem przekonująco.
-No dobrze, chyba nie dam rady cię przekonać.
-Nie, nie dasz. O której masz samolot?
-O 10.
-Przyjdę do ciebie o 9 i razem pójdziemy na lotnisko. Okej?
-No dobrze.
-Muszę iść. Do jutra.
-Do jutra.
Wyszedłem z jej pokoju i zszedłem na dół. Prawie wszyscy już siedzieli przy stole, więc przysiadłem się. Usiadłem obok Diego, ponieważ musiałem z nim porozmawiać.
-Po obiedzie musimy porozmawiać.-powiedziałem do przyjaciela.
-Jasne.
Chwilę później zbiegła zapłakana Sel, a potem uciekła. Wszyscy za nią poszli, a ja i Diego poszliśmy do jego pokoju.
-O co chodzi stary?
-Zdradziłem Fran.
-Co żeś zrobił?
-Nie kocham jej.
-Chyba se jaja robisz.
-Jutro wyjeżdżam.
-Dlaczego?
-Wyjeżdżam z kimś kogo kocham?
-A ten ktoś wie, że masz dziewczynę?
-Nie i się nie dowie.
-Zwariowałeś, ale widzę, że i tak nie odwiodę cię od tego idiotycznego pomysłu.
W tym samym momencie wszedł Justin,
-Siema.
-No nareszcie wróciłeś. Martwiliśmy się.
-Musiałem załatwić kilka spraw.
-Jakich?
-Musiałem ustalić z Arianą aby nigdy więcej nie zbliżała się ani do mnie ani do Niky ani do Sel.
-No przynajmniej tyle.
-Wiem zawaliłem, ale chcę naprawić swoje stosunki z Niky.
-Na to może być już za późno.-powiedział Leon wchodząc do pokoju.
-Jak to?-zapytał zdziwiony Jus.
-Niky wyjechała.-odpowiedział Leon.
-Gdzie?-zapytał zmartwiony Jus.
-Nie wiem. Sel jest załamana, a Harry, Vera i Viola ją pocieszają.
-Ale dlaczego?-zapytał wciąż zdezorientowany.
-Przez ciebie.
-Przeze mnie?
-Tak. Dzień wcześniej próbowała popełnić samobójstwo.
-Jak to?
-Normalnie. Załamała się po twojej zdradzie.
-Ale ja nie wiedziałem co robię. Muszę ją znaleźć.
-Myślę, że lepiej  będzie gdy teraz zostawisz ją w spokoju. Zajmij się przepraszaniem innych.
-Sel jest bardzo zła?
-Ona cię za to nienawidzi.
-Dobra koniec użalania się nad sobą.Chodźmy na boisko i pograjmy. Może się wyluzujemy.-zaproponował Diego.
Wyszliśmy  z hotelu i poszliśmy na boisko. Zaczęliśmy grać w kosza.
*Niky*
Nie mogłam dalej się nad sobą użalać, więc postanowiłam wyjechać do mojego najlepszego przyjaciela, Stefana. Zarezerwowałam najbliższy lot za trzy godziny i zaczęłam się pakować. Wymknęłam się z hotelu tak aby nikt mnie nie zobaczył i poszłam na lotnisko. Lot trwał krótko, ale czas dłużył mi się niemiłosiernie. W końcu doleciałam na miejsce i wyszłam z samolotu. Rozejrzałam się dookoła i mój wzrok wreszcie wylądował na sylwetce mojego przyjaciela. Podbiegłam do niego czym prędzej i się do niego przytuliłam.
-Niky.-wyszeptał w moje włosy i przycisnął mnie do siebie jeszcze mocniej.
-Stefan...
*Diego*
Nie wiem jak Marco może być takim egoistą. Tak po prostu zaprzepaszcza wszystko co było między nim, a Fran. Odchodzi do jakiejś innej, a Fran ma gdzieś. Gdy graliśmy w kosza trochę się uspokoiłem i stwierdziłem, że to jego życie. Jednak złożyłem sobie jedną obietnicę. Zajmę się Fran i nie pozwolę aby cierpiała przez Marco. Jest śliczną i atrakcyjną dziewczyną, więc szybko powinna znaleźć sobie kogoś lepszego od Marco.
Następnego dnia
*Marco*
Wstałem dzisiaj zbudzony nieznośnym dźwiękiem budzika. Otworzyłem zaspane oczy i przetarłem je dłońmi. Poszedłem do łazienki i wykonałem poranną toaletę. Jak najciszej się spakowałem i gdy już  miałem wychodzić zatrzymał mnie głos Fran.
-Gdzie idziesz? Po co ci ta walizka?
-Wyjeżdżam w krok. Nie będę owijał w bawełnę i powiem ci wprost. Nie kocham cię już. Zakochałem się w kimś innym.-powiedziałem i czym prędzej wyszedłem z pokoju. Na korytarzu zobaczyłem tylko Diego, a ten gdy tylko mnie zobaczył poszedł do Fran. Wszedłem do pokoju Em i razem poszliśmy na lotnisko.
*Fran*
To co usłyszałam było okropne. Dlaczego nie powiedział mi wcześniej, że mnie nie kocha? Obyło by się od tego cierpienia spowodowanego świadomością tego, że Marco dopuścił się zdrady. Ale wiedziałam jedno. Również go nie kochałam i również kochałam kogoś innego. Po wyjściu Marco do pokoju wszedł Diego. Usiadł na moim łóżku i mnie do siebie przytulił. Odsunęłam się od niego lekko i go pocałowałam.
Kilka dni później
*Narrator*
To dzisiaj paczka przyjaciół wyjeżdża z przyjaciół wyjeżdża z Paryża. Ich liczba zmieniła się, ponieważ dwie osoby z powodu miłości wyjechały w inny zakątek świata/ Pożegnanie Seleny i Harrego było bolesne, ale nic nie mogli na to poradzić. Fran miała nowego chłopaka, którym był Diego. Oboje po rozmowie odbytej po pocałunku dowiedzieli się, że podkochiwali się w sobie od dłuższego czasu. Paczka wsiadła już do samolotu, który właśnie wzbija się w górę. Sel pomachała Harryemu stojącemu na lotnisku i zamknęła oczy. Lot trwał długo, więc większość osób w samolocie postanowiło się zdrzemnąć.

poniedziałek, 20 października 2014

Rozdział 9

*Selena*
     Wstałam dzisiaj o 7:00 po niemalże nieprzespanej nocy. Martwię się o Niky. Byłam u niej wczoraj ok. 15 minut, a jej podły nastrój mnie dobijał. To tak jakbym sama przeżyła coś równie okropnego. Bardzo mi przykro z tego powodu i gdybym mogła zabiłabym Justina i Arianę. Jestem pewna, że Ariana robi to specjalnie i zabierze się za resztę. Gdy wyjadę w trasę nie będę miała już nikogo, a Harry zostaje w Paryżu, więc rozstanie z nim już na mnie czyha. Czuję się jakbym unosiła się w kosmosie pomiędzy moją pasją, a najważniejszymi osobami w moim życiu. Muzyka jest tym co kocham i nie zamierzam z niej rezygnować. Mój album sprzedaje się świetnie i mam już pomysł na nową piosenkę. Zaczęłam śpiewać słowa, które jak błyskawica wpadały mi do głowy.

If time could tune into today and we left too many things to say,
If we could turn it back, what would we want to change?
now's the time to take a chance
C'mon, we got to make a stand
What have we gotta lose?
The choice is in our hands
And we can find a way to do anything  if we tray to...
Live like there's no tomorrow ('cause all we have is here right nom)
Love like it's all that we know (the only chance we ever found)
Believe in what  we feel inside,
Believe and it will never die.
Don't ever let this life pass us by.
Live like there's tomorrow.
If there never was a night  or day and memories could fade away
Then there'd be nothing left but the dreams we made.
Take a leap of faith and hope you fly, feel what it's like to be alive
Give it all what we've got and lay it all on the line.
And we can find a way to do anything if we try to...
Live like there's no tomorrow ('cause all we have is here right nom)
Love like it's all that we know (the only chance we ever found)
Believe in what  we feel inside,
Believe and it will never die.
Don't ever let this life pass us by.
Live like there's tomorrow.
Be here by my side,
We'll do this together,
Just you and me.
Nothing is impossible.
Nothing is impossible!
Live like there's no tomorrow ('cause all we have is here right nom)
Love like it's all that we know (the only chance we ever found)
Believe in what we feel inside,
Believe and it will never die.
Don't ever let this life pass us by.
Live like there's tomorrow.
Live like there's no tomorrow ('cause all we have is here right nom)
Love like it's all that we know (the only chance we ever found)
Believe in what we feel inside.

Łał... Nie wiem jak to zrobiłam, ale wyszło świetnie. Jak najszybciej zapisałam tekst piosenki.
     Postanowiłam przestać się już wylegiwać, bo jest już 8:00, a dzisiaj wypisują Niky. Weszłam do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności. Wyglądałam tak:
Mam nadzieję, że dzisiaj z Niky będzie już lepiej. Wyszłam z hotelu i ruszyłam spacerkiem do szpitala. Doszłam ok. 9 i czym prędzej poszłam do sali w której była Niky.  Siedziała na łóżku już ubrana w to:
     -Hej.-powiedziałam i się uśmiechnęłam.
     -Hej.-powiedziała mrocznie i cicho.
     -Masz już wypis?-zapytałam łagodnie.
     -Właśnie na niego czekam.-powiedziała jeszcze mroczniej.
     Postanowiłam, że nie będę się już odzywać i poczekam na lekarza. Przyszedł po paru minutach i podał Niky skrawek papieru. Dziewczyna bez słowa wstała i wyszła z sali. Ruszyłam za nią, a ona wciąż się nie odzywała. Gdy dotarłyśmy do hotelu, ona pędem popędziła windy i zamknęła ją mi przed nosem. Czym prędzej ruszyłam na górę schodami, ale gdy dotarłam ona właśnie zamykała drzwi pokoju. Poszłam do swojego pokoju, gdzie ze zdziwieniem odkryłam, że na łóżku siedzi Harry.
     -No nareszcie przyszłaś. 
     -Przepraszam, że długo czekałeś, ale chciałam odebrać Niky ze szpitala. 
     -Nic się nie stało. Co z nią?
     -Nie odezwała się do mnie przez całą drogę.
     -Będzie dobrze.-powiedział po czym pogrążyliśmy się w rozmowie.
*Violetta*
     Obudziłam się dzisiaj ok. 9:00 i wyplątałam się z uścisku mojego ukochanego. Między nami wszystko układało się świetnie, ale wydaje mi się, że pomiędzy Fran i Marco było coś na rzeczy. Wykonałam wszystkie poranne czynności i ubrałam się w to:
Wyszłam z pokoju i w drodze do pokoju Marcesci spotkałam Fran.
*Francesca*
     Wstałam ok. 9:30 i poszłam do łazienki. Marco jeszcze smacznie spał, a ja już od mniej więcej dwóch godzin przewracałam się z boku na bok myśląc o naszym związku. Miedzy nami nie było już tego co kiedyś. Mieliśmy dla siebie coraz mniej czasu. Nie czułam się już przy nim wolna jak ptak, lecz uwięziona w klatce. Ubrałam się w to:
Wyszłam z pokoju i z chęcią rozmowy z najlepszą przyjaciółką ruszyłam do pokoju Leonetty. W połowie drogi spotkałam Vilu.
     -Hej.
     -Hej. Co tam?
     -Możemy pójść do mnie? Wygonimy Marco i porozmawiamy.
     -No więc chodźmy.
     Poszłyśmy do pokoju, który dzieliłam z Marco i o dziwo już go nie było. Nie przejmując się tym bardzo usiadłam na łóżku, a Vilu za mną.
     -Czy coś się stało pomiędzy tobą a Marco?
     -Nie wiem... Nie czuję do niego tego co kiedyś... Nie mamy dla siebie czasu... Nie wiem czy jest sens dalej to ciągnąć...
     -Czy ty chcesz zerwać z Marco?
     -Nie! Muszę spędzać z nim więcej czasu. Nie chcę go stracić.
     -No i to ja rozumiem.
     -A jak tam u ciebie  i Leona?
     -Wszystko układa się idealnie. Mam nadzieję, że tak będzie dłużej.
*Marco*
     Gdy się obudziłem, w łóżku nie było już Fran. Może to i lepiej? Wyszedłem z łóżka i się ubrałem. Wyszedłem z pokoju i zapukałem do drzwi pokoju naprzeciwko. Po chwili wyszła z niego Emily ubrana w białą bluzkę, niebieską spódniczkę i platformy.
    -Hej.-przywitała się.
    -Hej. Mogę wejść?
    -Jasne, wchodź.-powiedziała i odsunęła się abym mógł przejść.
    Em zaprowadziła mnie do jak się nie mylę swojego pokoju. Usiadła na kanapie obok łóżka, a ja obok niej.
    -Coś do picia? Wody, herbaty, kawy?
    -Masz coś mocniejszego?
    -Poczekaj chwileczkę, zaraz coś znajdę.-odpowiedziała.
    Em wstała z kanapy i podeszła do barku postawionego w drugiej części pokoju. Otworzyła go, a moim oczom ukazały się przeróżne nagrody. Wyciągnęła coś z niego i zamknęła. Odwróciła się, a moim oczom ukazał się napój życia.
    -Mam tylko whisky, może być?
    -Dawaj mi to. Muszę się porządnie napić.
    Dziewczyna rozlała napój do dwóch kieliszków i podała mi jeden z nich. Piłem napój szybko i dolewałem go sobie co trochę. Chciałem się schlać tak żeby nie myśleć już o moich problemach z Fran. Em sączyła napój powoli, gdyż zapewne nie chciała tak jak ja uchlać się do nieprzytomności. Wypiłem tak dużo, że po kilkunastu minutach straciłem świadomość swoich czynów.
(oczami narratora)
***
     Chłopak skończył pić kolejny kieliszek wysoko procentowego alkoholu gdy Emily stwierdziła, że już dość wypił. Zabrała butelkę i kieliszki po czym znowu usiadła koło chłopaka. Marco nie świadomy swoich czynów zaczął podrywać dziewczynę. Chwilę później zaczął całować ją bardzo namiętnie, a ona ponieważ miała bardzo słabą głowę do alkoholu również nie bardzo wiedziała co robi. Chłopak zdjął buty dziewczyny, a następnie bluzkę. Potem zabrał się do jej stanika, który rzucił gdzieś za siebie i przyssał się do piersi dziewczyny. Zaczął schodzić coraz niżej aż dotarł do jej podbrzusza i ściągnął jej spódniczkę wraz z majteczkami. Zaczął całować jej cytrynkę, a ona cicho pojękując zaczęła go rozbierać. Spędzili razem bardzo namiętne chwile, których oboje nie byli świadomi, jednak które dla obojga były przyjemne.
*Selena*
    Spotkanie i rozmowa z Harrym dobrze mi zrobiły. On potrafił mnie pocieszyć i rozśmieszyć. Kochałam go całym sercem, ale już za niedługo będę musiała wyjeżdżać. Jeny, czy ja ciągle muszę o tym myśleć? Mam się cieszyć chwilą i nie przejmować przyszłością. Właśnie siedzimy przy stoliku i mamy zacząć jeść, gdy przypomniało mi się, żeby pójść po Niky. Ona zapewne nie będzie chciała zejść, ale warto próbować aż do skutku. Powiadomiłam wszystkich o tym, że idę po Niky i odeszłam od stołu. Pojechałam windą na odpowiednie piętro i podeszłam pod drzwi. Zauważyłam, że drzwi są otwarte, więc weszłam do środka. Przeszukałam cały apartament, ale nikogo w nim nie było. Już miałam wychodzić, gdy na łóżku zobaczyłam jakąś karteczkę. Podeszłam i zaczęłam czytać:

Droga Sel(zakładam, że to ty pierwsza znajdziesz tę kartkę)
Wiem, że chciałaś dla mnie dobrze, ale ja nie potrafię udawać, że wszystko jest dobrze. Wyjeżdżam i nie chcę aby ktokolwiek mnie szukał. Gdy sobie wszystko przemyślę wrócę.
Niky

Wzięłam kartkę i zrozpaczona zbiegłam na dół.
§§§§§§
Przepraszam, że rozdział nie był w sobotę, ale całą sobotę i niedzielę spędziłam z przyjaciółmi. W ogóle pisałam w sobotę i niedzielę dalszą część naszej lektury i mieszało mi się xD Jutro już ostatnia olimpiada, więc bd miała dla was więcej czasu. Przepraszam za błędy, ale jestem u lekarza i piszę na tel. Błędy poprawię jak wrócę do domu.
Rose

czwartek, 16 października 2014

Rozdział 8

     -Na szczęście pogotowie zostało wezwane zasadniczo szybko, więc straciła niewiele krwi. Jest z nią już lepiej i na szczęście nie zapadła w śpiączkę. Jeśli pani chce może pani do niej pójść.-powiedział, a mi ulżyło.
     Gdybym przyszła później mogło by się to skończyć gorzej. Jednak gdybym zjawiła się wcześniej możliwe, że do niczego by nie doszło.
     -Dziękuję doktorze.
     -To nic takiego. Do widzenia.
     -Do widzenia.
     Wyszłam z gabinetu i poszłam pod salę Niky. Gdy tylko mnie zobaczyli od razu podnieśli się z miejsc.
     -I co?
     -Wszystko w porządku. Zajrzę do niej na chwilę i możemy jechać.-stwierdziłam.
     Weszłam do sali i zobaczyłam, że Niky jest jedyną osobą znajdującą się w niej.
     ~Może to i lepiej~przeleciało mi przez myśl.
     Podeszłam do jej łóżka i usiadłam na krzesełku obok.
     -Dlaczego? Myślałam, że jesteś na tyle dzielna, że sobie z tym poradzisz.
     -Nic nie rozumiesz...-powiedziała cicho.
     -No właśnie nic nie rozumiem. Zamierzałaś zabić się przez tą... Ugh... Obiecaj mi, że nigdy więcej tego nie zrobisz.
     -Sel...
     -Obiecaj.
     -Obiecuję.
     Pogadałyśmy chwilkę, ale Niky chciała iść spać, więc wyszłam. Gdy dotarliśmy do hotelu pożegnałam się z Harrym i poszłam do pokoju, gdzie czekała już na mnie Veronica. Usiadłam obok niej i zaczęłyśmy rozmawiać.
(A to jest wasz obiecany fragment z postacią z Violetty. Mam nadzieję, że to was uszczęśliwi:))
*Marco*
     Ostatnio odkryłem, że dawno nigdzie nie wychodziłem z Fran. Cały czas byliśmy zajęci i nie mieliśmy dla siebie czasu. Oddaliliśmy się od siebie, ale mam nadzieję, że uda nam się odbudować nasz związek. Fran gdzieś wyszła i znowu nie mieliśmy chwili, którą możemy spędzić razem. Możliwe, że Fran wyszła do hotelowego ogrodu. Wyszedłem z pokoju i starannie zamknąłem drzwi. Podszedłem do windy, która na moje nieszczęście długo nie przyjeżdżała, więc musiałem pójść schodami. Gdy wyszedłem z hotelu usłyszałem piękny śpiew. Rozejrzałem się dookoła i przy pobliskim drzewie zobaczyłem śliczną dziewczynę, śpiewającą nieznaną mi piosenkę i grającą na gitarze nieznaną mi melodię. Podszedłem bliżej i wsłuchiwałem się w jej piękny głos. Dziewczyna była śliczna. Miała blond włosy o średniej długości, sukienkę ze wzorem w kwiatki`i baleriny. Wyglądała pięknie i delikatnie. Fran wyglądała kiedyś podobnie, jednak ostatnio zaczęła się ubierać w bardziej rockowy sposób i ostrzej się malować. Nie bardzo mi się to podobało, ale nie chciałem zwracać jej uwagi i jej złościć.
     Dziewczyna skończyła grać, a ja zacząłem klaskać. Blondynka podniosła głowę i niepewnie się uśmiechnęła.
     -Jesteś świetna!-wykrzyknąłem i szeroko się uśmiechnąłem.
     -Umm... Dzięki.
     -Mogę zaśpiewać z tobą?-zapytałem.
     -Śpiewasz?-zapytała nie odpowiadając na moje pytanie.
     -Śpiewałem. Chodziłem do szkoły muzycznej.-wyjaśniłem.
     -Znasz Dile que si? To jedna z moich ulubionych piosenek. A tak w ogóle jestem Emily.
     -Marco. Jasne, że znam. Mogę gitarę?
     -Oczywiście.
     Podała mi gitarę, a ja zacząłem grać melodię napisaną przez moich przyjaciół. Po chwili dołączyłem do tego śpiew, a Em dołączyła w refrenie. Miała, cudowny, melodyjny głos. Świetnie mi się z nią śpiewało, a nasze głosy idealnie się komponowały. Skończyliśmy śpiewać i poczułem, że zaschło mi w gardle.
     -Może pójdziemy do kawiarni i tam na spokojnie porozmawiamy?-zaproponowałem.
     -Dobrze.-zgodziła się.
     Wstaliśmy z ławeczki stojącej przy drzewie i ruszyliśmy do kawiarni. Usiedliśmy przy stoliku i złożyliśmy zamówienie. Em zamówiła sojową latte i ciastko, a ja zwykłą, czarną kawę. Rozmawialiśmy długo i na wiele tematów, które wciąż  się nie kończyły. Emanowała od niej pozytywna energia, a jej uśmiech rozświetlał całe pomieszczenie. Nie powiem spodobała mi się. Podobały mi się jej oczy, w których tańczyły małe ogniki. Podobały mi się jej usta, różowe i pełne. Podobały mi się jej włosy lśniące i gładkie. Podobał mi się jej śmiech, perlisty i szczery. Podobał mi się jej głos, miły dla ucha i delikatny. Podobały mi się jej ruchy, wdzięczne i nieokiełznane. Podobała mi się jak nikt inny, ale miałem Fran i to ją kochałem. Nie wiem jak to się stało, że w kilka godzin tak ją poznałem i tak mi się spodobała, ale to Fran jest tą jedyną i pomiędzy mną, a Em nigdy nie będzie niczego więcej.
     Podczas mojej rozmowy z Em zadzwonił jej telefon. Odebrała go, a po chwili się rozłączyła.Wstała z miejsca i wzięła torebkę.
     -Przepraszam, ale muszę iść do pokoju, bo moja przyjaciółka zapomniała karty i nie może do niego wejść.-wyjaśniła.
     -Spoko. Może chociaż powiesz mi w którym pokoju mieszkasz?-zapytałem z nadzieją i wstaję ze swojego miejsca.
     -2345 na 6 piętrze.
     -Wspaniale. Mam pokój naprzeciwko twojego-dodaję z uśmiechem na ustach.
     Dziewczyna już wyciągała swój portfel, gdy się odezwałem.
     -Nie przesadzaj. Zapłacę.
     Pomimo sprzeciwów zapłaciłem za nas oboje i wyszliśmy z kawiarenki. Podeszliśmy do windy i do niej wsiedliśmy. Em otworzyła pokój, a jej koleżanka do niego weszła. Dziewczyna się do mnie odwróciła i pożegnaliśmy się przytulasem. Gdy się od siebie odsuwaliśmy nagle ktoś na nas wpadł przez co przysunęliśmy się do siebie, a nasze usta dzieliły milimetry. Spojrzałem jej głęboko w oczy i nie wiedzieć czemu ją pocałowałem. Dopiero potem zorientowałem się co robię, czyli ją całuję, z kim to robię, czyli z Emily, gdzie jestem, czyli na piętrze, gdzie mieszkają wszyscy moi przyjaciele. Jednak coś nie pozwoliło mi się od niej odsunąć. Dopiero ona to zrobiła i wyszeptała ciche przeprosiny, po czym weszła do swojego pokoju, a ja do swojego. Na łóżku siedziała Fran, więc usiadłem obok niej, a on się we mnie wtuliła. Ja wyobraziłem sobie, że drobną osóbką, która się do mnie przytula jest Emily i poczułem coś dziwnego na sercu. Fran wtuliła się we mnie mocniej jakby wyczuła o czym myślę, ale ja i tak nie zwracałem na to większej uwagi. Pomyślałem o tym jak kiedyś czułem się w towarzystwie Fran. Czułem się szczęśliwy, radosny, wolny, zakochany, kochany... Teraz nie czuję żadnego z tych uczuć. Czuję tylko jakąś niewyobrażalną pustkę, jakiś ciężar ciągnący mnie na samo dno oceanu rozpaczy. Przy Em poczułem coś czego przy Fran nie czułem już od dawna. Poczułem, że jestem lekki jak piórko i już nie tonę tylko się wynurzam. Zmęczony tymi wszystkimi przemyśleniami zasnąłem szybko nie zdając sobie sprawy, że Fran również odkryła tę zmianę i jej ona też nie odpowiada.
***
     Oboje mieli nadzieję, że odbudują wszystkie te uczucia i będą się kochać przez jeszcze długi okres, jednak oboje wiedzieli też, że jest to niemal niemożliwe.
♥♥♥♥♥♥
No dobra jest rozdział :) Miał być wczoraj, ale nie zdążyłam skończyć :( 
Powinniście mi być wdzięczni, że zawalam wszystkie olimpiady dla was-wczoraj miałam olimpiadę przyrodniczą, do której kompletnie nic nie powtórzyłam, bo ślęczałam nad rozdziałem, dzisiaj była olimpiada historyczna, do której znowu nic się nie uczyłam, bo pisałam dla was, a jutro jest olimpiada polonistyczna, sprawdzian z przyrki-z czego oczywiście też się nie uczyłam xD-chcę jeszcze napisać jeszcze trochę planu wydarzeń żebym miała coś jutro jak przyjdę w połowie polskiego na lekcje. W weekend będę robiła projekt, pracę plastyczną, a w poniedziałek olimpiada matematyczna :/ Na szczęście olimpiada z angielskiego jest chyba trochę później, więc może coś powtórzę :)
Jest też obiecany fragment z postacią z Violetty :) Jest on wymyślany na szybko i zupełnie nieprzemyślany xD Zmieniłam też jednego z bohaterów, ale gdybyście zaglądali do zakładek to już wczoraj byście wiedzieli nawet o Em :)
Następny rozdział-sobota lub niedziela zależy to od was :)
Bella :*
PS, Jeszcze coś. Posłuchajcie:
Tekst po angielsku:
I’m losing myself
trying to compete
with everyone else
instead of just being me
I don’t know where to turn
I’ve been stuck in this routine
I need to change my ways
Instead of always being weak

I don’t wanna be afraid
I wanna wake up feeling beautiful today
and know that I’m okey
Cause everyone’s perfect in unusual ways you see
I just wanna believe in me

la la la la, la la la la
The mirror can lie
Doesn’t show you what’s inside
and it, it can tell you you’re full of life
It’s amazing what you can hide
just by putting on a smile

I don’t wanna be afraid
I wanna wake up feeling beautiful today
and know that I’m okey
Cause everyone’s perfect in unusual ways you see
I just wanna believe in me

I’m quickly finding out
I’m not about break down…
Not today
I guess I always knew
that I had all the strenght
to make it through

Not gonna be afraid
I’m gonna wake up feeling beautiful today
and know that I’m okey
‘Cause everyone’s perfect in unusual ways you see
Now, now I believe in me
Now I believe in me

Tekst po polsku:
Gubię siebie
próbując konkurować
z każdym
zamiast po prostu być sobą
Nie wiem gdzie mam się zwrócić
Utknęłam w tej rutynie
Muszę zmienić swoje drogi
Zamiast zawsze być słabą

Nie chcę się bać
Chcę obudzić się i czuć się piękna
I wiedzieć, że wszystko ze mną okej
Bo każdy jest idealny na swój sposób, zrozum
Po prostu chcę uwierzyć w siebie

la la la la, la la la la
Lustro może kłamać
Nie pokazuje ci tego, co jest w środku
I to, to może powiedzieć ci, że jesteś pełen życia
To niesamowite co możesz ukryć
po prostu się uśmiechając

Nie chcę się bać
Chcę obudzić się i czuć się piękna
I wiedzieć, że wszystko ze mną okej
Bo każdy jest idealny na swój sposób, zrozum
Po prostu chcę uwierzyć w siebie

Szybko odkryłam
że nie jestem bliska załamaniu
nie dzisiaj
Podejrzewam, że zawsze miałam siłę
aby tego dokonać

Nie będę się bać
Dziś obudzę się czując się piękna
I wiem, że wszystko ze mną okej
Bo każdy jest idealny na swój sposób, zrozum
Teraz, teraz wierzę w siebie
Teraz wierzę w siebie

Jakby coś tekst skopiowałam z tekstowa, ale ma wielkie znaczenie :)


sobota, 11 października 2014

Rozdział 7

-Myślisz, że wybaczę ci coś takiego?! Ty przespałeś się z tą zdzirą! Ona wciągnęła cię w narkotyki i zostawiła cię za pomocą jakiegoś liściku! Nie wybaczę ci, rozumiesz? A już na pewno nigdy do ciebie nie wrócę.-powiedziałam i uderzyłam go z liścia.
Pobiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko po czym zaczęłam płakać. Po chwili usłyszałam, że drzwi się otwierają, a potem ktoś mnie przytulił. Teraz już byłam pewna, że to Sel. Przytuliłam się do niej i płakałam, a ona mnie pocieszała. Było mi źle z powodu Jusa. Byliśmy razem rok i bardziej spodziewałam się zaręczyn niż rozstania, ale cóż takie rzeczy się zdarzają i nie mamy na nie wpływu. Wróć... Justin miał wpływ na to co robi. To on zdecydował o tym co zrobił i to on zdecydował o naszym rozstaniu. Nigdy mu nie wybaczę tego co zrobił i mam nadzieję, że już nigdy więcej go nie zobaczę. niech pojedzie do Kanady i nie wraca do Buenos Aires. Po chwili do pokoju weszła Lilly.
-Sel przyszedł Harry.-powiedziała Lilly.
-Nie mogę iść. Muszę być teraz z Niky.-odpowiedziała Sel.
Gdy to powiedziała poczułam ciepło na sercu. Jest tak dobrą przyjaciółką, że zamierza odstawić swojego chłopaka na bok żeby mnie pocieszać. Jednak nie może mieć przeze mnie problemów z Harrym.
-Sel masz iść.-rozkazałam jej.
-Ale...-zaczęła, ale jej przerwałam.
-Nie ma żadnego ale. Poradzimy sobie z Lilly prawda?-zaprzeczyłam.
-No jasne, że tak.-odpowiedziała Lilly.
-No okej. Za niedługo przyjdę,-powiedziała i wyszła.
*Selena*
Wyszłam z pokoju Niky i zeszłam na dół gdzie czekał na mnie Harry. Wyszliśmy z hotelu i ruszyliśmy... Właściwie to nawet nie wiem gdzie. Po kilkunastu minutach spaceru dotarliśmy na plażę.
-Chodź popływać.-zaproponował Harry.
-Nie mam stroju.-stwierdziłam.
-Ja też nie.-powiedział.
Ściągnął swoją koszulkę i spodnie po czym wbiegł do wody.
-No chodź!-krzyknął.
~Co mi zaszkodzi popływać~przeleciało mi przez myśl.
Zdjęłam bluzeczkę oraz spódniczkę i weszłam do wody. Tay do mnie podpłynął i razem popłynęliśmy na głębszą wodę. Harry zanurzył się pod wodą, więc ja również to zrobiłam, a wtedy jego usta dotknęły moich.
Wynurzyliśmy się i jeszcze trochę popływaliśmy po czym wyszliśmy na plażę na której nikogo nie było. Ubraliśmy się i usiedliśmy wtuleni w siebie.
Po kilkunastu minutach siedzenia i rozmawiania podniosłam się z piasku.
-Co robisz?-zapytał mnie zdziwiony.
-Idę.-odpowiedziałam.
-Gdzie?-zapytał.
-Pospacerować. Idziesz ze mną?-powiedziałam i zapytałam.
-A mogę?-odpowiedział pytaniem na pytanie.
-No jasne.-potwierdziłam.
Harry wstał i wtuleni w siebie zaczęliśmy iść przy okazji rozmawiając.
Nie wiem jak Harry to robi, ale przy nim czuję się wolna. Nie pamiętam o problemach i skupiam się tylko na nim. Wiem, że się w nim zakochałam, ale całą sprawę utrudnia fakt, że on mieszka tutaj, a ja w Buenos Aires. Niedługo i tak mam trasę i nie pomieszkam długo w BA. Najbardziej przykro mi z powodu Taya. Wracamy za kilka tygodni, więc nie pozostało mi dużo czasu... A z resztą, co z tego? Powinnam przestać myśleć o przyszłości i myśleć o teraźniejszości. O tym jakiego mam wspaniałego chłopaka, przyjaciół, rodzinę... Nie myśląc wiele popchnęłam Taya do wody, a sama zaczęłam uciekać.
Nie wiem dlaczego to zrobiłam, ale czy do wszystkiego trzeba mieć powód. Nie można czasem całkowicie wyłączyć myślenia? Być wolnym, beztroskim i niezależnym? Nie martwić się jutrem? Nie przejmować się niczym poza tą chwilą? Dlaczego ludzie zawsze myślą nad wszystkim? Nie można czegoś zrobić nagle, bez planu? Życie jest po to żeby się nie zastanawiać i popełniać błędy. Jesteśmy jeszcze młodzi nie zachowujmy się jak stare sknery. Życie jest jedno i trzeba je dobrze wykorzystać. Trzeba się bawić i śmiać. Spełniać marzenia, skakać do gwiazd. Czy zastanowiłam się nad tym, że Harry jest ode mnie szybszy i mnie dogoni? Nie, bo przecież to miała być zabawa. Tak jak się spodziewałam Harry dogonił i podniósł mnie.
Zaczęliśmy się zbierać, bo przypomniałam sobie o Niky. Nie wiem co z nią się działo przez ten czas. Boję się, że coś sobie zrobiła. Mam nadzieję, że jest na tyle mądra aby sobie poradzić z tą sytuacją nie używając bólu fizycznego. Lilly jest jeszcze młoda i nie wie co znaczy stracić kogoś kogo się kocha. Ja również straciłam Jusa, ale on jest tylko moim przyjacielem, a nie miłością mojego życia. Niky jest w stanie zrobić wszystko i boję się, że w tym wszystko znajdzie się miejsce dla samookaleczania. Do hotelu szłam szybkim marszem, a Tay cały czas próbował mnie uspokoić. Co z tego, że Niky nie znam równie długo co Veronicę? Jest dla mnie ważna i nie chcę aby coś sobie zrobiła nie chcę również żeby cierpiała. Weszłam do jej pokoju i nikogo tam nie zastałam. Zeszłam na dół i wyszłam z hotelu tylnymi drzwiami prowadzącymi do czegoś podobnego do ogrodu. Zastałam tam niemalże całą paczkę-brakowało tylko Niky. Podeszłam do nich i zaczęłam zadawać pytania.
-Gdzie jest Niky? Dlaczego nie ma jej w pokoju? Dlaczego jest sama? Co się z nią dzieje?-zasypywałam ich pytaniami.
-Spokojnie poszła do toalety.-uspokoiła mnie Lilly.
-Kiedy?-zadałam kolejne pytanie.
-Nie wiem. Z piętnaście minut temu...-odpowiedziała niepewnie Lilly.
-Co? Przecież...-nie dokończyłam.
Nie, nie ona nie mogła tego zrobić. Jak najszybciej pobiegłam do łazienki w pokoju Niky. Weszłam do niej i zobaczyłam coś co zwaliło mnie z nóg.
*Lilly*
Nie wiedziałam o co jej chodzi. Przecież to, że Niky poszła do toalety jest normalne. Chyba, że... Nie Niky nie jest taka głupia. Ale Jus ją zranił... Pobiegłam za Sel i razem weszłyśmy do toalety. Na środku łazienki leżała Niky z podciętymi żyłami.
-Dzwoń po karetkę.-zarządziła Sel.
Zadzwoniłam po karetkę, która niedługo potem przyjechała. Za karetką pojechaliśmy sporym autem należącym do Harry'ego. Gdy tylko weszliśmy do szpitala Sel podbiegła do recepcji. Sel powiedziała, że jest siostrą Niky dzięki czemu dowiedziała się w której sali leży Niky. Podeszliśmy do windy i do niej weszliśmy. Gdy dojechaliśmy na 2 piętro wyszliśmy z niej. Podeszliśmy do sali z której właśnie wychodził lekarz.
*Selena*
Zobaczyłam lekarza wychodzącego z sali Niky i szybko do niego podeszłam.
-Co z nią?-zapytałam zaniepokojona.
-Czy jest tutaj ktoś z jej rodziny?-zapytał nie odpowiadając na moje pytanie.
-Nie niestety jej rodzice są daleko stąd. Przyjechałyśmy tutaj na wakacje z przyjaciółmi.-wytłumaczyłam.
-Więc proszę za mną.
Poszłam za lekarzem do jego gabinetu znajdującego się na końcu korytarza. Po drodze mijaliśmy wielu chorych i ich bliskich, zrozpaczonych ludzi próbujących zrozumieć dlaczego to właśnie ich ukochane osoby musiały odejść do lepszego świata. Nie chciałam aby coś takiego spotkało Niky. To wszystko wina Jusa. To on zdradził Niky. Właściwie to największa wina leży po mojej stronie. Gdyby nie ja Ariana nie zrobiłaby nic żadnemu z moich bliskich. Gdybym nie przyjechała do BA wszyscy byliby szczęśliwi i nic by się nie stało. Dotarliśmy do gabinetu i do niego weszliśmy, a lekarz zamknął za nami drzwi.
-No więc co z  nią?-zadałam ponownie pytanie.
-...
♥♥♥♥♥♥♥
Spodziewaliście się tego? Wydawało się, że Niky radziła sobie z tą sytuacją tak świetnie, a tu taka pomyłka ;)
Obiecuję, w następnym rozdziale więcej czegoś innego, bo wiem to jest dziwne. Chcecie coś innego, a ja wciąż serwuję to samo... Rozdział chyba normalnej długości, chociaż beznadziejny...
Jutro mam wolne, bo jest niedziela, w poniedziałek idę do kina i mam dodatkową matmę, we wtorek mam wolne, w środę mam konkurs i omawiam lekturę, w piątek konkurs i sprawdzian, w poniedziałek konkurs... Jednym słowem masakra :/
Przepraszam, że tak późno napisałam ten rozdział, ale po prostu nie miałam czasu. Przepraszam Niky, wiem powiedziałam, że rozdział będzie wcześniej i cię zawiodłam... Wiem jestem beznadziejna :/
Bella :*

piątek, 3 października 2014

Rozdział 6

Następnego dnia
*Selena*
Wstałam dzisiaj ok. 10 i poszłam do łazienki. Umyłam swoje ciało i wykonałam wszystkie poranne czynności po czym ubrałam się w to:
Wyszłam z łazienki i poszłam z Demi na dół. Jednak przypomniałam sobie, że nie wzięłam telefonu, a miała dzwonić do mnie moja menadżerka. Wróciłam do pokoju i pierwszym co zobaczyłam był piękny bukiet czerwonych i białych róż.
Podeszłam do łóżka na którym leżały i spojrzałam na nie. Zaczęłam szukać liściku gdy poczułam czyjś oddech na swojej szyi.
-Zostaniesz moją dziewczyną?-wyszeptał w moją szyję Harry.
Ja tylko się odwróciłam i go pocałowałam.
-Taka odpowiedź ci wystarczy?-zapytałam po oderwaniu się od niego, a ten znowu wpił się w moje usta.
Całowaliśmy się jakiś czas, ale w końcu się od siebie oderwaliśmy i zeszliśmy do reszty. Zjedliśmy śniadanie i trochę porozmawialiśmy, a gdy przyszła Ariana z dziewczynami poszłyśmy do pokoju Leonetty, który był największy dlatego wszystkie się pomieściłyśmy i mogłyśmy się szykować. Pomagałyśmy sobie aby zdążyć do 20 i choć nie było łatwo udało się nam. Zeszłyśmy do chłopaków i Harry razem z Arianą pokierowali nas do jednej z najlepszych dyskotek w Paryżu.
***
Violetta:
Selena:

Lilly:
Niky:
Veronica:
Ludmiła:

Francesca:

Naty:
Cami:
Ariana:

***
W dyskotece bawimy się już od kilku godzin i niektórzy z nas są już kompletnie pijani. Właśnie miałam zamiar z Niky zamówić coś do picia, gdy zobaczyłyśmy coś co zapewne nie było miłe dla Niky. Jej chłopak, Justin całował się z Arianą, Wiedziałam, że to się kiedyś stanie i wiedziałam, że Jus długo się przed nią nie obroni, ale to, że tak zranił Niky robi z niego jeszcze większego potwora. Zamiast zamawiać drinki wyszłyśmy z pomieszczenia. Niky była załamana, więc poszłyśmy do hotelu. Zaprowadziłam Niky do jej pokoju i poczekałam aż zasnęła po czym poszłam do swojego pokoju. Nie było już sensu wracać na imprezę, więc napisałam Veronice i Harry'emu, że nie wracam. Harry aż nadto zaprzyjaźnił się z chłopakami tej nocy, ale nie mam mu tego za złe. Poszłam do łazienki, gdzie zmyłam makijaż i ubrałam piżamki. Położyłam się do łóżka i zaczęłam myśleć nad tym co zrobił Jus.
*Niky*
Było mi przykro, że Jus całował się z tą całą Arianą. Nie wiem skąd się znają, ale wiem, że ich wspólna przeszłość była dziwna. Co wcale nie usprawiedliwia tego, że Justin mnie zdradził. Gdy tak sobie myślałam usłyszałam odgłosy z pokoju w którym zapewne był teraz Diego i jakaś dziewczyna z dyskoteki. Po kilku minutach odgłosy stały się dla mnie nieznośne, więc poszłam tam poprosić ich o to aby byli ciszej. Weszłam do pokoju i zobaczyłam coś co połamało mi serce na kawałeczki. Pomimo ciemności panującej w pokoju doskonale rozpoznałam osoby kochające się w łóżku. Ze łzami w oczach wybiegłam z pokoju i pobiegłam do Sel. Wbiegłam do jej pokoju i zobaczyłam Sel siedzącą na łóżku z jakimś albumem na kolanach.

-S-sel-l....-wyjąkałam i usiadłam obok niej.
-Niky co się stało?
-P-poszłam do p-pokoju J-jusa, a o-on t-tam b-był-ł... W-w ł-łóżku z-z Ar-rian-ną.
Sel mnie przytuliła, a ja płakałam jej w ramię. Dopiero po kilkunastu minutach uspokoiłam się na tyle żeby móc normalnie rozmawiać.
-Co to za album?
-To stare zdjęcia.
-Opowiesz mi o tym co się stało, że tak się nienawidzicie?-zapytałam przyglądając się zdjęciu Sel i Ariany.
-Justin od zawsze był moim przyjacielem, a Arianę poznałam podczas trasy. Zostałyśmy przyjaciółkami i cały wolny czas spędzałyśmy razem.
Gdy przedstawiłam ją Jusowi od razu wiedziałam, że będzie z tego coś niedobrego. I miałam rację. Jus i Ari zostali parą.
Ariana nie była jednak taka słodka i niewinna jak się nam wszystkim wydawało. Wciągnęła Jusa w narkotyki, a potem wyjechała zostawiając tylko karteczkę. Jus od tamtej pory nie umawiał się z dziewczynami, aż w końcu pojawiłaś się ty.-powiedziała przerzucając ostatnią kartkę w albumie.
-A teraz gdy Ariana znowu się pojawiła?
-Nie wiem, ale wiem, że będą kłopoty.
-O co chodziło jej z tym Niallem?
-Niall to był chłopak Ariany.-powiedziała i pokazała mi zdjęcie.
-Jednak Niall zerwał z nią i chciał chodzić ze mną jednak ja się na to nie zgadzałam-dodała i pokazała kolejne zdjęcie.
-Ariana go kochała i myślę, że to przez to owinęła sobie Jusa wokół palca. Ona będzie chciała mnie zniszczyć przez wasze cierpienie.
-Nie możemy jej na to pozwolić.
-Myślę, że Jus wróci do wszystkiego. On nie potrafi wyrwać się z pod jej mocy. Z resztą sama widziałaś. Miejmy jednak nadzieję, że się otrząśnie.
-Dobra, koniec o mnie. Jak tam z Taylorem.
-Świetnie. Dzisiaj dał mi kwiaty.-powiedziała i wskazała na śliczny bukiet róż.
Rozmawiałyśmy jeszcze trochę gdy do pokoju weszła lekko podpita Veronica.
-Hej dziewczyny. Dlaczego jeszcze nie śpicie?
-Musiałyśmy porozmawiać. Ja już idę. Do zobaczenia.-pożegnałam się i wyszłam z ich pokoju. 
Poszłam do swojego pokoju i zobaczyłam w nim Lilly szykującą się do spania.
-Gdzie byłaś? Dlaczego jeszcze nie śpisz? Niky wszystko dobrze?-pytała mnie zmartwiona Lilly, a ja usiadłam na jej łóżku i wtuliłam się w nią po czym zaczęłam płakać. Zasnęłyśmy razem na jej łóżku.
Następnego dnia
*Niky*
Wstałam dzisiaj koło 11 i od razu udałam się do łazienki. Wykonałam wszystkie poranne czynności i ubrałam się w to:
Zeszłam na dół i podszedł do mnie Jus.
*Selena*
Wstałam dzisiaj koło 10 i poszłam do łazienki. Zdjęłam piżamki i weszłam do kabiny prysznicowej. Umyłam się po czym wyszłam z kabiny i wytarłam się ręcznikiem. Ubrałam się w to:
Od razu poszłam pod pokój Jusa. Akurat wychodził z niego w towarzystwie Ari. Kazał Ari sobie iść, a mnie poprosił o wejście do jego pokoju.
-Sel, proszę nie powiedz nic Niky.
-Ona o wszystkim wie.
-Skąd?
-Na imprezie widziała jak całowałeś się z Ari, a potem widziała was razem w łóżku.
-Boże co ja zrobiłem.-powiedział Jus i spuścił głowę.
-Też się zastanawiam. Jak mogłeś jej to zrobić?
-Byłem pijany nie wiedziałem co robię.
-Prędzej czy później na trzeźwo też byś to zrobił.
-Ja naprawdę kocham Niky.
-Wiem, ale Arian robi to celowo. Chce żebyś do niej wrócił i przestał się do mnie odzywać. Potem przyjdzie czas na resztę najważniejszych dla mnie osób. Ona chce mi odebrać wszystko i zabić psychicznie, a potem wykończyć fizycznie. Nie zauważyłeś jeszcze tego?
-Dopiero teraz to zrozumiałem. Ale tak czy siak muszę iść do Niky.
Pozwoliłam mu to zrobić i poszłam z nim na dół gdzie czekaliśmy na Niky.
*Niky*
Jus do mnie podszedł i zaczął mówić.
-Przepraszam Niky. Ja naprawdę tego nie chciałem. Byłem pijany i nad sobą nie panowałem. Kocham tylko ciebie i nie czuję już nic do Ariany. Wybaczysz mi?
-...
♥♥♥♥♥♥♥
To taki bonusik ;) Rozdział nie jest jakiś bardzo długi, ale krótki też nie. Rozdział beznadziejny i dużo w nim zdjęć :/ Mam nadzieję, że chociaż trochę się wam podoba, a od 7 rozdziału wprowadzam normalny ciąg wydarzeń. Rozwaliłam kolejną parę i mam na to dużo pomysłów :) Ale to dopiero później. Teraz będą randki, wycieczki i raczej nic skrajnego :) Skupię się na uczuciach i od 8 do 10 nie powinno wydarzyć się nic drastycznego, bo 7 to jeszcze coś tam zrobię :)
Okej otrzymałam 2 hejty i nie było mi zbyt miło to widzieć, ale te hejty miały racje. Jestem beznadziejna i powinnam odejść i nie wiem dlaczego tego nie robię.
Jutro będę szykowała dla chłopaków dlatego dodaję dzisiaj :) W poniedziałek to już kompletnie mnie nie będzie, więc nie wiem czy dam radę dodać coś szybciej niż teraz. Postaram się dodawać dwa rozdziały na tydzień, ale chyba niestety się nie uda. 
Przepraszam, że nie komentuję blogów, ale postaram się jutro dopóki nie pójdę z dziewczynami na pizze zrobić z tym porządek :)
Bella :*