czwartek, 31 lipca 2014

Rozdział 37

*Violetta*
Słońce wkradające się do pokoju zbudziło mnie ze snu. Spojrzałam nas słodko śpiącego Leona. Miał roztrzepane włosy i wyglądał zabójczo przystojnie. Patrzyłam na niego, a potem zaczęłam myśleć o wczorajszym wieczorze. Spojrzałam na pierścionek i się uśmiechnęłam. Musiał być bardzo drogi. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się tą chwilą.Po chwili poczułam pocałunek ust Leona na moim policzku. Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego.
-Cześć księżniczko-powiedział.
-Cześć mój książę-powiedziałam i złożyłam czuły pocałunek na jego ustach.
-Pójdę zrobić śniadanie-powiedział i wyszedł z sypialni.
Ja położyłam głowę na poduszce Leona i napawałam się zapachem jego perfum. Po chwili wzięłam mój telefon z szafki nocnej. Wyłączyłam go wczoraj żeby nam nie przeszkadzał, a gdy dzisiaj go włączam mało co nie dostaję zawału. Co oni zwariowali? Tyle do mnie dzwonili jakbym co najmniej zaginęła. Chyba oddzwonię do Lu. Albo po prostu pójdę do domu. W końcu dzisiaj miałyśmy iść na zakupy. Wstałam z łóżka i ubrałam bieliznę oraz koszulę Leona. Wyszłam z sypialni i pięknymi schodami zeszłam na dół. Prowadzona pięknym zapachem dotarłam do kuchni w której znajdował się mój chło narzeczony.
-Co na śniadanie?-zapytałam.
-Zobaczysz-powiedział i uśmiechnął się szarmancko.-Idź do jadalni.
Usiadłam na krzesełku przy stole w jadalni. Wszystko wyglądało pięknie. Po chwili wszedł Leoś z moim śniadankiem, które wyglądało mego słodko:
-Dziękuję kochanie-powiedziałam.
-Proszę-powiedział-Wszystko dla mojej księżniczki.
Zjadłam śniadanko i wtedy zrozumiałam, że aby iść z dziewczynami na zakupy muszę się w coś ubrać.
-Leon w co ja mam się ubrać?
-Przecież jesteś ubrana-powiedział.
-Ale ja dzisiaj idę na zakupy z dziewczynami.-powiedziałam-Umówiłyśmy się z Niky o 12:00 pod galerią.
-Masz jeszcze godzinkę.-powiedział.
-Co? Powiedz, że masz tu jakieś moje rzeczy-powiedziałam.
-Wziąłem z domu w razie sytuacji takiej jak ta. Są w garderobie-powiedział Leon.
Gdybym wiedziała gdzie jest ta garderoba to byłoby lepiej.
-Leoś, a gdzie jest garderoba?-zapytałam po chwili.
-Na przeciwko sypialni.-powiedział-Leć, a ja zrobię ci kawy.
-Dziękuję-powiedziałam i przelotem musnęłam jego policzek.
Wbiegłam szybko na górę po schodach i otworzyłam drzwi garderoby. Była ogromna i było w niej już kilka moich ubrań. Leoś chyba miał oddzielną garderobę, bo nie zauważyłam jego ubrań. Wybrałam ten zestaw:
Zeszłam na dół, a na stole czekała już na mnie kawa:
Leon pewnie poszedł się przebrać żeby mnie odwieźć. Po kilku minutach Leon zjawił się w pomieszczeniu. Ja dopiłam kawę i wyszliśmy. Wsiedliśmy do jego pięknego, czarnego samochodu i pojechaliśmy. Po kilku minutach byliśmy na miejscu. Pożegnałam się z Leonem buziakiem w usta po czym on odjechał. W oddali zobaczyłam Lilly żegnającą się z Justinem. Podeszłam tam.
-Cześć-powiedziałam.
-Hej.-powiedziała Niky.-Wiesz kiedy będą dziewczyny.
-Nie...-miałam powiedzieć coś jeszcze, ale zadzwonił mój telefon.
Wyjęłam go ze swojej torebki i zobaczyłam, że dzwoni Lu. Przeprosiłam na chwilę Niky i odebrałam telefon.
/Początek rozmowy/
L:No nareszcie odebrałaś... Gdzie ty się podziewasz?!
V:Cześć Lu. Jestem przed galerią z Niky.
L:Gdzie ty się wczoraj podziewałaś?
V:Tajemnica.
L:I tak mi powiesz.
V:Powiem wszystkim po zakupach.
L:Okej, my już jedziemy.
V:Do zobaczenia
/Koniec rozmowy/
Rozmawiałyśmy z Niky sporo czasu i wiele się o sobie dowiedziałyśmy. Nie wiedziałam, że Leoś miał kuzynkę. Po kilkunastu minutach przyjechały dziewczyny.
-Hej-krzyknęły.
-Cześć-powiedziałyśmy.
-Idziemy-zapytała Fran.
-No jasne!-krzyknęłyśmy wszystkie.
Kilka godzin zajęło nam obejście ulubionych sklepów w tym Victoria's Secret. Wszystkie miałyśmy po kilkanaście toreb. Zaszłyśmy jeszcze do naszej ulubionej kawiarenki aby odpocząć. Usiadłyśmy przy jednym, dużym stoliku i zaczęłyśmy rozmawiać.
-No więc Vilu co wczoraj robiłaś?-zapytała Lu.
-Spacerowałam-powiedziałam i uśmiechnęłam się na samą myśl o tym co stało się wczoraj.
-Całą noc?-dopytywała moja przyjaciółka.
-No dobra mogę wam powiedzieć.
-No to mów.
-Ale może najpierw złóżmy zamówienia.-powiedziałam.
-No dobra.
Wszystkie zamówiłyśmy tiramisu i kawę. Zaczęłyśmy rozmawiać o czymś innym niż o mnie na szczęście. No, ale moje szczęście nie trwało długo i tym razem to Fran zaczęła wypytywać.
-No, więc gdzie wczoraj zniknęłaś z Leonem? U chłopaków was nie było.
-Nie byliśmy u chłopaków.-powiedziałam.
-No to gdzie? Co wyście wczoraj robili?-zapytała Cami.
-Ja wiem.-spojrzałam na Niky, która wypowiedziała te słowa.
Skąd ona mogła to wiedzieć? Może i pierścionek był na moim palcu, ale go nie pokazywałam.
-Pomagałam Leonowi.-wyjaśniła uśmiechając się. Odwzajemniłam jej uśmiech.
-W czym pomagałaś Leonowi?-zapytała Naty.
-W zorganizowaniu wszystkiego-powiedziała.
-Czego? Co zrobił Leon wczoraj?-zapytała Lilly.
-Oświadczył mi się-powiedziałam z wielkim uśmiechem na ustach.
♥♥♥♥♥♥♥
O boże to jakaś istna masakra :/ Miał być dłuższy, ale jak zwykle nie wyszedł. Dzisiaj byłam zajęta cieszeniem się z tego, że Niky wróciła :D Rozdział powinien pojawić się jutro, ale nie wiem jak to będzie. Nie chciało mi się opisywać zakupów :/ Przepraszam was bardzo za te okropne rozdziały. Może lepiej przeprosić za to opowiadanie? Albo po prostu przeproszę was za założenie bloga. Niestety dla was nie usunę go, na pewno nie teraz. Blog daje mi szczęście. Uwielbiam wyobrażać sobie różne rzeczy i jest to ujawnienie mojej wyobraźni. Uwielbiam przebywać w moim wyimaginowanym świecie, a gdy mogę to pokazać nie mogę się od tego oderwać. Moje życie nigdy nie było usłane różami. Moje dzieciństwo nie przypominało dzieciństwo, a pole walki. Teraz jest dużo lepiej, ale wciąż uwielbiam odrywać się od rzeczywistości.

środa, 30 lipca 2014

Rozdział 36

Vilu jednak ubrała tą sukienkę:

Zobaczyłam to:
Wyglądało pięknie.
-Leoś to wszystko dla mnie?-zapytałam.
-A widzisz tu kogoś innego?-zapytał.
Rzuciłam się mu na szyję i pocałowałam go namiętnie.
-Dziękuję-powiedziałam.
Usiedliśmy przy stole i zabraliśmy się za jedzenie spaghetti. Gdy trafił się nam ten sam makaron złączyliśmy nasze usta w delikatnym pocałunku. Potem Leon zaczął mówić.
-Violetta znamy się już tak długo. Moja miłość do ciebie nie ma granic ani powodu. Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie? Już wtedy wiedziałem, że odmienisz moje życie. Jesteś jedyna w swoim rodzaju i byłbym głupi gdybym wypuścił taki skarb z ramion. Wiem, że możesz uważać mnie za idiotę po tym co teraz zrobię, ale nie potrafię inaczej-powiedział po czym klęknął na kolano.-Czy uczynisz mi ten zaszczyt oraz przyjemność i wyjdziesz za mnie?-zapytał, a w czerwonym pudełeczku zobaczyłam pierścionek.
W moich oczach pojawiły się łzy. Nawet nie myślałam nad odpowiedzią, bo była jedna i najprostsza na świecie.
-Tak, tak wyjdę za ciebie-powiedziałam po czym się uśmiechnęłam.
Leon założył na mój palec pierścionek, a potem mnie pocałował. Potem usiedliśmy na jednym krzesełku; ja na jego kolanach. Zastanawiało mnie gdzie się znajdujemy i do kogo należał ten prześliczny dom.
-Leon co to za dom? Do kogo on należy?
-Od dzisiaj jest nasz-powiedział.
Spojrzałam na niego z niedowierzaniem.
-Naprawdę?-zapytałam.
-Naprawdę-potwierdził.
Po chwili zaczęliśmy się namiętnie całować. Usiadłam okrakiem na kolanach Leona, a on mnie podniósł. Wszedł do domu po czym skierował się na schody. Weszliśmy do sypialni, a tam wiadomo co się stało.
*Camila*
Idąc zobaczyłam Brodueya obściskującego się na ławce z jakąś laską. Łzy stanęły mi w oczach. Przyśpieszyłam kroku i już po chwili byłam w domu. Dziewczyny już nie oglądały filmu tylko rozmawiały. Usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłonie. Rozpłakałam się. Broduey bardzo mnie zranił. Bawił się mną i w tym samym czasie co ze mną spotykał się z innymi dziewczynami. Dziewczyny mnie przytuliły. Właśnie to w nich lubiłam. Najpierw kogoś pocieszały, a dopiero potem pytały. Gdy już się całkiem uspokoiłam zaczęły pytać.
-Cams co się stało?-zapytała Fran.
-Zerwałam z Brodueyem-powiedziałam.
-Ale dlaczego?-zapytała Naty.
-Oddaliliśmy się od siebie.-powiedziałam.
-No, ale to nie powód żeby od razu ze sobą zrywać-powiedziała Lu.
-Może nie. Wiecie co zobaczyłam gdy wracałam do domu?
-Płaczącego Brodueya?-zapytała z nadzieją w głosie Fran.
-Brodueya obściskującego się z jakąś blondyną.
Znowu wszystkie mnie przytuliły. Potem zaczęłyśmy rozmawiać o weselszych sprawach.
-A tak w ogóle gdzie Violetta?-zapytała Lilly.
-Jak ja wychodziłam to nie było jej w salonie-powiedziałam.
-Może jest w pokoju?-zapytała Naty.
-Możliwe chodźmy to sprawdzić-powiedziała Lu.
Wstałyśmy z wygodnych siedzeń i weszłyśmy po długich schodach na górę. Weszłyśmy do pokoju, ale jej tam nie było. Dzwoniłyśmy do niej wiele razy, ale nie odbierała. Nie miałyśmy pojęcia co się z nią dzieje.
*Ludmiła*
Postanowiłam zadzwonić do Fede. Możliwe, że on coś wie.
-Dziewczyny ja zadzwonię do Fede.
-Dobry pomysł, może on coś wie-powiedziała Fran.
Poszłam do mojego pokoju i wybrałam numer Fede.
/Początek rozmowy/
(L:Ludmiła, F:Federico)
F:Cześć Lu.
L:Cześć Fede.
F:Coś się stało?
L:Wiesz może czy Leon jest z Violettą?
F:Podobno zabrał ją na spacer.
L:Na pewno? Powiedział ci tak?
F:Tak powiedział mi to.
L:Ale ona wróci cała do domu?
F:No jasne. Dlaczego miałaby nie wrócić?
L:Nie wiem. Ja się tylko pytam.
F:Cześć Lu.
L:Pa Fede.
/Koniec rozmowy/
Poszłam do salonu w którym były dziewczyny.
-I co? Jest z nim?
-Tak, podobno zabrał ją na spacer.
Potem rozmawiałyśmy na różne tematy. Położyłyśmy się spać o 22, a Violi wciąż nie było. Nie wiem gdzie ona jest. Jutro zabiję Leona. Mogliby chociaż odbierać telefony, a nie tak po prostu nas olewają. Jutro sobie z nią o tym porozmawiam. Ciekawe o której wróci. Może powinnam na nią zaczekać? Nie, przecież nie wiem kiedy wróci, a poza tym chce mi się spać. Jutro zaszalejemy w galerii. Muszę kupić sobie dużo nowych rzeczy. Nie wiem czy chłopaki idą z nami, ale szczerze mało mnie to obchodzi. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam do krainy Morfeusza.
♥♥♥♥♥♥♥
Leoś oświadczył się Vilu ^^ I razem zamieszkają :) Z Brodueya zrobiłam złego chłopaka. Czy to źle? Chyba nie. Dziewczyny się martwią. Nie wiem czy jutro będzie rozdział, a One Shota chyba nie skończę :(
Bella :*

10 000 wyświetleń + dwu i pół miesięcznica

Dziękuję wam bardzo za te dwa i pół miesiąca spędzone z wami. Przez ten czas zdążyłam się uzależnić od pisania i codziennie muszę napisać przynajmniej jedno zdanie :) Teraz chciałabym przedstawić wam statystyki bloga :)
Wyświetlenia:
Ponad 10 000
Obserwatorzy:
20 obserwatorów, którymi są:
Ibbie ♥,
Lily,
malutka smerfetka,
Sofie Rebelle,
Talia Verdas,
Miky Castillo,
Agnieszka Radecka,
Veronica Blanco ♥,
Grell Verdas,
Emi Blanco,
Patty Verdas,
Niky Verdas,
Perrie Gomez,
Julson Verdas Horan,
Caroline Wesley,
Gawron Smile,
julia głogowska,
Weronika wawrzyniak,
Iga Verdas.
Osoby, które czytały lub czytają mojego bloga i skomentowały chociaż jeden post:

  1. Panna Martin 
  2. Patrycja Castillo(Paciajka Merchut)
  3. Zaczarowana
  4. Gabson Verdas
  5. Lin(Unnamed)
  6. julia głogowska
  7. Mańka 007
  8. Caroline Wesley(Caroline Blanco)
  9. Niky Verdas
  10. Violetta Love
  11. Agnieszka Radecka
  12. Katarina Verdas
  13. Grace Swifties
  14. Veronica Blanco ♥
  15. Nika Verdas(Nika G.)
  16. Żelkami Naćpana Natalia
  17. Kacper Blanco
  18. Patty Verdas ♥(Patty H. ♥)
  19. Grell Verdas(Dax Verdas)
  20. Julx Verdas
  21. Emi Blanco
  22. Damciaris
  23. Ress
  24. Natka ^^
  25. Maite Blanco(Miky Castillo; Loli Berry)
  26. Iga Verdas
  27. Meretinka Douson
  28. Sofie Rebelle
  29. DavidVPND
  30. Lily
  31. Monika Błachut
  32. Ola Młot
  33. Izulcia ;)
  34. Spencer Hastings
  35. olivia blanco
  36. Stevie Blanco
  37. Ruda ;*
  38. Ibbie ♥
  39. Tini Stoessel
+ wszystkie anonimki ;) Anonimki kochane podpisujcie się :)

Pierwszy komentarz:
Panna Martin - 13 maja 2014 roku o godzinie 15:16
Największa ilość komentarzy:
Niky Verdas - 40 komentarzy
Veronica Blanco ♥ - 32 komentarze
Maite Blanco(Miky Castillo; Loli Berry) - 23 komentarze
Panna Martin - 11 komentarzy
Agnieszka Radecka - 8 komentarzy
Patty Verdas ♥ - 8 komentarzy
julia głogowska - 5 komentarzy
Violetta Love - 5 komentarzy
Spencer Hastings - 5 komentarzy
Caroline Wesley(Caroline Blanco) - 5 komentarzy
Patrycja Castillo(Paciajka Merchut) - 4 komentarze
Lin(Unnamed) - 4 komentarze
Kacper Blanco - 4 komentarze
Emi Blanco - 4 komentarze
Lily - 4 komentarze
Gabson Verdas - 3 komentarze
Natka ^^ - 3 komentarze
Grell Verdas(Dax Verdas) - 2 komentarze
Sofie Rebelle - 2 komentarze
Iga Verdas - 2 komentarze
Izulcia ;) - 2 komentarze
olivia blanco - 2 komentarze
Stevie Blanco - 2 kometarze
Zaczarowana - 1 komentarz
Mańka 007 - 1 komentarz
Katarina Verdas - 1 komentarz
Gracie Swifties - 1 komentarz
Nika Verdas(Nika G.) - 1 komentarz
Żelkami Naćpana Natalia - 1 komentarz
Julx Verdas - 1 komentarz
Damciaris - 1 komentarz
Ress - 1 komentarz
Meretinka Douson - 1 komentarz
DavidVPND - 1 komentarz
Monika Błachut - 1 komentarz
Ola Młot - 1 komentarz
Ruda ;* - 1 komentarz
Ibbie ♥ - 1 komentarz
Tini Stoessel - 1 komentarz
Ilość wszystkich komentarzy(wraz z komentarzami anonimów) :
200
Najpopularniejsze posty:
       
Strony:

Źródła ruchu sieciowego:
Adresy URL odsyłające:
Witryny odsyłające:
Liczba wyświetleń według danego kraju:
 Dziękuję wam bardzo za to wszystko i liczę na więcej takich pięknych chwil :) Prawdopodobnie dzisiaj wstawię One Shot'a z tej okazji :)
Bella :*

wtorek, 29 lipca 2014

Rozdział 35

Nie będziecie źli, że prawdopodobnie bezpowrotnie rozdzieliłam Bromi?

Ja nie byłam w ciąży. Odetchnęłam z ulgą. Nie wiedziałam co bym zrobiła gdyby wynik testu był jednak pozytywny. Nie chciałam być w ciąży, nie teraz. Nie z Mateo. Schowałam testy i wyszłam  łazienki. Poszłam do kuchni, bo zachciało mi się pić. Na kanapie zobaczyłam wciąż zapatrzone w ekran dziewczyn. Co jest w tym filmie tak ciekawego? Poszłam na górę do mojego pokoju i usiadłam na łóżku. Postanowiłam, że pójdę spać. Zmęczyłam się. Położyłam głowę na mięciutkiej poduszce i przykryłam się cieplutką kołderką. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam do krainy Morfeusza.
*Camila*
Dziewczyny oglądały film, a ja myślałam o mnie i Brodueyu. Oddalamy się od siebie. Między nami nie jest już tak jak kiedyś. Coraz częściej się zastanawiam czy wciąż go kocham. Od Leonetty aż bije miłością, a my nawet nie jesteśmy blisko. Nawet po porwaniu Broduey mnie nie przytulił ani nie pocałował. Czy ja nie jestem przewrażliwiona? On przecież nigdy nie okazywał tak uczuć. Jednak raz na jakiś czas mógłby mnie przytulić. Nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz się całowaliśmy, a co mówić o czymś więcej. Nasza miłość chyba się już wypaliła. Muszę porozmawiać z Brodueyem. Sądzę, że on ma jakąś dziewczynę na boku. Tego nie wiem, ale muszę się dowiedzieć. Postanowiłam napisać mu SMS'a.

Do: Broduey
Broduey spotkajmy się za pół godziny w parku przy fontannie.
Musimy porozmawiać. To bardzo ważne.

Po kilku chwilach przyszła odpowiedź.

Od: Broduey
Okej.

Wstałam z kanapy i zobaczyłam, że Vilu też nie ma. Weszłam na górę do mojego nowego pokoju. Z dziewczynami stwierdziłyśmy, że powinnyśmy zamieszkać wszystkie razem. Vilu, Fran i Lu miały największy dom, więc bez problemu się pomieściłyśmy.  Nawet zdążyłyśmy przenieść już większość rzeczy. Ja mieszkałam z rodzicami, więc było mi to na rękę. Weszłam do pokoju i wzięłam torebkę. Wyszłam z pokoju i zeszłam po schodach. Wyszłam z domu i skierowałam się do parku. Brodueya jeszcze nigdzie nie było, więc usiadłam na ławeczce i czekałam. Przyszedł po jakichś piętnastu minutach.
-Hej Cami-powiedział i usiadł na ławeczce.
Nie przytulił mnie, nie pocałował w policzek. Po prostu usiadł na ławce. To jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu zerwania z nim.
-Cześć-powiedziałam.
-To o czym chciałaś porozmawiać?-zapytał.
-O nas-odpowiedziałam-Oddalamy się od siebie. Nasza miłość się już wypaliła. Nie ma już nas. To koniec.
-Jeszcze lepiej-powiedział.
To mnie zabolało.
-Nigdy cię nie kochałem.
To zabolało jeszcze bardziej.
-Byłaś słaba w łóżku.
To już był cios poniżej pasa. Ja byłam słaba w łóżku?
-Nareszcie będę mógł być z prawdziwą kobietą. Narka.
Broduey odszedł, a mi zrobiło się smutno. Nie dlatego, że go kochała mi żałuję zerwania, ale dlatego, że byłam taka naiwna. Jak mogłam myśleć, że on mnie kocha? Byłam taka zaślepiona. Nigdy nie byliśmy naprawdę szczęśliwi. Broduey nigdy nie był dla mnie taki czuły jak Leon dla Violetty. Nigdy nie był taki troskliwy. Nigdy mnie tak nie kochał. Zawsze byłam tylko jego zabawką. Zawsze myślałam, że naprawdę się kochamy. Myślałam, że Broduey to ten jedyny. Teraz wiem, że to tylko świnia. Po kilkunastu minutach wstałam z ławki i ruszyłam w stronę mojego nowego miejsca zamieszkania. Idąc zobaczyłam...
*Leon*
Szedłem właśnie do domu dziewczyn po Vilu. Przygotowałem dla niej niespodziankę i mam nadzieję, że się jej spodoba. Musze jej pokazać jak bardzo ją kocham i jak bardzo mi na niej zależy. Nie widzieliśmy się w końcu tyle czasu. Muszę wynagrodzić jej te wszystkie cierpienia. Chciałem aby była szczęśliwa. Mateo perfidnie nas wszystkich oszukał, ale nie możemy ciągle tego rozpamiętywać. Musimy iść na przód i o wszystkim zapomnieć. Vilu nie zasługuje na takie cierpienie. Kocham ją i chcę dla niej jak najlepiej. Mam nadzieję, że Vilu spodoba się to co dla niej przygotowałem. Wszedłem do ich domu, oczywiście bez pukania. Wszystkie dziewczyny, oprócz Vilu i Cami siedziały na kanapie i oglądały film. Nawet nie zauważyły, że wszedłem. Poszedłem do pokoju i zapukałem. Nikt nie otwierał, więc sam otworzyłem drzwi. Zobaczyłem Vilu śpiącą na łóżku. Wyglądała słodko. Podszedłem do niej i zacząłem cichutko szeptać jej imię.
-Vilu, Vilu-szepnąłem i pocałowałem ją w nosek.
po chwili otworzyła soje śliczne, czekoladowe oczka.
-Leoś...-powiedziała ziewając.
-Cześć księżniczko.-powiedziałem uśmiechając się.
-Co tu robisz?-zapytała.
-Zabieram cię na spacer.
-Poczekaj, pójdę się przebrać.-powiedziała i zniknęła się w garderobie.
*Violetta*
Ubrałam się w to:
Wyszłam z pokoju i razem z Leonem zeszliśmy na dół. Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy przed siebie. Po jakimś czasie Leon zawiązał mi oczy chustą, a po kilkunastu minutach ja zdjął. Zobaczyłam...
♥♥♥♥♥♥
Przepraszam, że znowu taki krótki, ale nie mam czasu :/ ilu nie jest w ciąży wbrew pierwszemu pomysłowi, rozdzieliłam Bromi, teraz chwila Leonetty... Nie wymyśliłam nic, ale jutro się postaram.
Bella :*

poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 34

Zaglądajcie do zakładek! Zakładka ,,Bohaterowie opowiadania" została zaktualizowana i są nowi bohaterowie, zakładka ,,Zapytaj bohatera" świeci pustkami :(

-Więc pewnego dnia Maria zniknęła bez śladu. Strasznie się o nią zamartwiałem. Potem okazało się, że porwał ją jej były chłopak, a do tego ją zgwałcił. Lilly jesteś wynikiem właśnie tego gwałtu-powiedziałem ze smutkiem w oczach-Dlatego tak się o ciebie martwiłem Vilu. Nie chciałem abyś przeszła coś podobnego co twoja matka.
Violetta gdy to powiedziałem od razu spuściła wzrok. Czy ktoś ją już zgwałcił? Moją maleńką kruszynkę?
*Violetta*
-Więc pewnego dnia Maria zniknęła bez śladu. Strasznie się o nią zamartwiałem. Potem okazało się, że porwał ją jej były chłopak, a do tego ją zgwałcił. Lilly jesteś wynikiem właśnie tego gwałtu-powiedział ze smutkiem w oczach-Dlatego tak się o ciebie martwiłem Vilu. Nie chciałem abyś przeszła coś podobnego co twoja matka.
Gdy to powiedział ja od razu spuściłam wzrok. Jak ja mu powiem, że zostałam zgwałcona już dwa razy? I to przez swojego byłego? Podczas porwania?
-Ktoś cię zgwałcił?-zapytał zaniepokojony tata.
-Dwa razy. Pierwszy raz był wtedy gdy Mateo wywiózł mnie do Hiszpanii, a drugi to gdy Mateo porwał mnie i moje przyjaciółki.-powiedziałam.
-Kto to jest Mateo? Jakie porwanie?-zapytał zdezorientowany.
-Mateo Miramontes znany ci jako Tomas Heredia. Nie odbierałam telefonu, bo zostałam porwana i reszta dziewczyn też.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?-zapytał.
-Czy jest czym się chwalić?-zapytałam.
-Violu-podszedł i mnie przytulił.
Porozmawialiśmy trochę, Lilly też była bardziej otwarta i wyluzowana choć wiedziałam, że jej smutno dlatego, że nie odnalazła jednak swoich rodziców i była wynikiem gwałtu. Wyszłyśmy po około półgodzinnej rozmowie.
-Przykro mi, że nie odnalazłaś swoich rodziców.-powiedziałam.
-Ale odnalazłam ciebie-powiedziała i lekko się uśmiechnęła.
-Tak.-powiedziałam i ją przytuliłam.
Poszłyśmy do domu. Gdy weszłyśmy wszyscy siedzieli w salonie i rozmawiali. Gdy tylko weszłyśmy przestali
rozmawiać.
-I jak?-zapytał Diego.
Spojrzałyśmy na siebie. Obiecałyśmy sobie, że nikomu nic nie zdradzimy. Przynajmniej nie dzisiaj. Nie czułyśmy się na siłach aby o wszystkim powiedzieć. Byłyśmy siostrami i to było najważniejsze. Może Lilly nie była chciana i wyczekiwana, ale ja ją kochałam. Miałam nadzieję, że nie będzie musiała wracać do Hiszpanii.
-Nie chcemy o tym rozmawiać-powiedziałyśmy razem.
Myślałam, że to nie skończy się tak szybko. Zawsze w podobnych momentach do tego odbywało się ,,przesłuchanie" i wszystko wyciągali od osób, które nie chciały im o czymś powiedzieć. Jednak tym razem było inaczej. Nikt nie zapytał o nic. O to jak poszła rozmowa z tatą czy coś podobnego. Wszyscy po prostu milczeli. Odczułam ulgę tym, że nikt nie wypytywał. Miałyśmy więcej czasu aby to wszystko przemyśleć. W końcu moja mama została porwana i zgwałcona. Wynikiem gwałtu była Lilly, którą oddali do domu dziecka aby o niczym im nie przypominała. Ja nie jestem w ciąży. Prawda? Chcę mieć dzieci, ale z Leonem. Nie chcę aby były wynikiem gwałtu. Chyba później pofatyguję się do apteki i zrobię test. Z zamyśleń wyrwał mnie głos Fran.
-Vilu idziemy do domu? Lilly może zamieszkać z nami.-powiedziała uśmiechając się.
-Tak, chodźmy-powiedziałam.
Gdy byłyśmy już w domu odezwała się Lilly.
-Dziewczyny mam problem-powiedziała.
-Jaki?-zapytała Fran.
-Nie mam ubrań-powiedziała zmartwiona Lilly.
-Więc jutro szykują się...-powiedziała Lu.
-WIELKIE ZAKUPY-krzyknęłyśmy razem.
Potem oglądałyśmy jakiś bezsensowny film, którego i tak nie oglądałam. Zastanawiałam się nad wszystkim co mi się przytrafiło. Myślałam, że Tomas to po prostu Tomas, chłopak nie mający rodziny, który mnie kochał. Nie zdawałam sobie wtedy sprawy jak bardzo się myliłam. Mateo stracił brata, ale miał kochającą rodzinę, nigdy mnie nie kochał i mnie skrzywdził. Nie wiedziałam, że jest tyranem i tylko czyhał na okazje wywiezienia mnie z Buenos Aires do Hiszpanii. Nie wiedziałam, że jest w stanie mnie zgwałcić. Gdy o tym pomyślałam moje myśli od razu powróciły do tematu mamy i Lilly. Mama została skrzywdzona w podobny sposób. Przypomniało mi o tym, że ja też mogę być w ciąży. W ciąży z Mateo, chłopakiem, który tak mnie skrzywdził, a nie Leonem, chłopakiem, który oddał by za mnie życie i mnie kocha. Dziewczyny były tak zajęte filmem, że nie zauważyły nawet tego, że wstałam z kanapy. Wyszłam z domu i skierowałam się do najbliższej apteki. Doga nie była długa; trwała tylko kilka minut. Weszłam do niej i podeszłam do lady, przy której na moje szczęście nie było ludzi.
-Co podać?-zapytała uprzejmie kobieta.
-Dwa testy ciążowe-powiedziałam.
Kobieta popatrzyła na mnie i poszła po testy. Wróciła z nimi. Zapłaciłam i wróciłam do domu. Dziewczyny nadal patrzyły w ekran i za pewne nie zauważyły, że wyszłam. Poszłam do łazienki i wykonałam test zgodnie z instrukcją. Nie chciałam patrzeć. Nie chciałam się przekonać. Nie chciałam być w ciąży z Mateo. to mnie przerastało. W końcu się przekonałam i spojrzałam. Ja...
♥♥♥♥♥♥
Przez tą całą aferę z anonimkiem aż odechciało mi się pisać. Nie wiem dlaczego tak bardzo chciał żebym odeszła. Owszem nie jestem najlepsza, ale mógł napisać co mu się nie podoba w moim pisaniu, a nie po prostu napisał żebym odeszła.
Bella

niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 33

Weszłam do niego i zobaczyłam ciemność, a potem światła się zapaliły. Zobaczyłam śliczny transparent z napisem ,,Witaj z powrotem, Violu!", dużo balonów, przepysznie wyglądające przekąski, głośniki i inne takie sprzęty oraz moich najcudowniejszych przyjaciół.
-To dla mnie?-zapytałam.
-Oczywiście, że dla ciebie kochana-powiedziała Lu.
-Dziękuję.-powiedziałam.
Zrobiliśmy grupowego ,,miśka", a potem zaczęliśmy imprezę. Potem wszyscy udaliśmy się spać.
Następny dzień
Rano wstałam nie budząc Leona i ubrałam się w to:
Zeszłam na dół i przy stole zauważyłam dziewczyny jedzące śniadanie. Dosiadłam się do nich i zjadłam z nimi. Wypiłyśmy też kawę.
-Muszę zadzwonić do taty. Poza tym chcę dowiedzieć się dlaczego nie powiedział mi o Lilly.-powiedziałam.
-No to dzwoń.-powiedziała Lu.
Włączyłam telefon i zobaczyłam sporo nieodebranych połączeń od taty, Angie, dziewczyn, Leona... Zadzwoniłam do taty.
/Rozmowa telefoniczna/
(V:Violetta, T.V:Tata Violetty)
V:Cześć tato.
T.V:Violetta, dlaczego nie odbierałaś?
V:Nie miałam czasu. Kiedy wracacie?
T.V:Już jesteśmy w domu. Czy coś się stało?
V:Nie, ale będę u was za jakieś dwie godzinki.
T.V:Dobrze. Do zobaczenia.
V:Do zobaczenia.
/Koniec rozmowy/
Weszłam do salonu, gdzie czekały na mnie dziewczyny i usiadłam w fotelu.
-I co? Kiedy wracają?-zapytała Cami.
-Już są w domu.-odpowiedziałam.
-Mogę iść z tobą?-zapytała Lilly.
-Musisz-powiedziałam.
-Cześć kochanie-powiedział Leon wchodząc do salonu i całując mnie w usta.
-Cześć-odpowiedziałam po pocałunku.
-Co na śniadanie?-zapytał.
-Co tylko sobie ugotujesz-odpowiedziałam.
-Ej...-powiedział zawiedziony.
-No co?-zapytałam ze słodką minką.
-Nic, nic. Idę do kuchni. Już tęsknię.-powiedział idąc w stronę drzwi.
-Ja bardziej!-krzyknęłam jeszcze za nim.
-Ale wy jesteście słodcy-zagruchała Fran.
-Najsłodsi na świecie-zagruchała Lu.
-I tak się kochacie-tym razem zagruchała Niky.
-Też tak chcę-powiedziała Cami.
-Ale wy przecież też macie chłopaków.-powiedziałam.
-Ale nie są tak słodcy jak twój-powiedziała Naty.
-Och skończcie już to słodzenie... Ja też tak chcę!-powiedziała zdenerwowana Lilly.
-A co z Diego? Nie widzisz jak na ciebie patrzy?-zapytała Naty.
-Diego?-zapytała.
-Tak, przecież długo się znacie i mu się podobasz-powiedziała Niky.
-Na prawdę tak myślicie?-zapytała z nadzieją Lilly.
-Nie...-odpowiedziała Cami.
-Aaa...-odparła zawiedziona Lilly.
-Przecież żartowałyśmy! Strasznie do siebie pasujecie!-powiedziała Lu.
-Ale ja jestem od niego tyle młodsza...-powiedziała nieprzekonana Lilly.
-Wiek nie robi żadnej różnicy.-powiedziała Fran.
-Dobra, koniec ploteczek, bo idą chłopaki-powiedziała ściszonym głosem Naty.
-Dobra może my już pójdziemy-powiedziałam.
-Okej. Do zobaczenia później.-powiedziała Lu.
-Do zobaczenia.-powiedziałam.
Wyszłyśmy z domu i ruszyłyśmy w stronę miejsca w którym spędziłam jedyne chwile z Lilly. Zastanawia mnie dlaczego tata nigdy mi nic nie powiedział i dlaczego oddał Lilly do adopcji. W końcu też była jego córką, a mnie nie oddał. Musi być jej przykro. W końcu ja zawsze mieszkałam z tatą, a ona z państwem Miramontes. Mam nadzieję, że tata wszystko wyjaśni. Idziemy w ciszy, bo nie wiemy co powiedzieć. W końcu Lilly zaraz pozna swojego ojca, który piętnaście lat temu, po śmierci mamy oddał ją do adopcji. Nie wiem jak tata nam to wytłumaczy i jestem pewna, że to nie będzie miła rozmowa dla żadnej ze stron. Ciekawe czy Angie wie o Lilly. Może tata jej nic nie powiedział? Nie mam pojęcia. Tak się zamyśliłam, że nie zauważyłam, że już jesteśmy pod domem.
-Gotowa?-zapytałam Lilly.
-Nigdy nie będę gotowa na to spotkanie. Wchodzimy?-zapytała moja siostra.
-Tak-powiedziałam.
Weszłyśmy do domu i od razu bez powitania poszłyśmy do gabinetu taty. Był w nim tata i Angie.
-Cześć tato.-powiedziałam.
-Cześć Violu. Kto to jest?-zapytał tata.
-Nie poznajesz mnie tato?-zapytała Lilly.
-...
*German*
Czekałem w gabinecie z Angie na Violettę. Wreszcie weszła do niego z jakąś dziewczyną. Było do siebie mocno podobne. Czy to...? Nie to niemożliwe.
-Cześć tao-powiedziała Violetta.
-Cześć Violu. Kto to jest?-ciekawość zwyciężyła i zadałem to pytanie.
-Nie poznajesz mnie tato?-zapytała dziewczyna.
O nie! Teraz wpadłem jak śliwka w kompot. Angie popatrzyła na mnie pytającym spojrzeniem. Teraz to się zacznie. Będę musiał im o wszystkim powiedzieć. Boję się tego jak zareagują.
-German o co chodzi?-zapytała moja żona.
Postanowiłem powiedzieć im wszystko. Od początku do końca. Nie wiem jak uda mi się o tym powiedzieć, ale zrobię to dla nich. Dla Angie, dla Violi...
-...
♥♥♥♥♥♥
Ten znowu jest krótki :/ A to tylko dlatego, że jestem wciąż na chrzcinach Olci i nie mam czasu na pisanie. Poza tym pod rozdziałem były tylko dwa komy :( Rozumiem, że są wakacje i wgl. dlatego nic nie zrobię, ale w ciągu roku szkolnego rozdziały będą pojawiać się około raz na tydzień :/ Będzie wiele olimpiad i konkursów w których co jest oczywiste będę brała udział :D Jeśli chce się podstawówkę zakończyć z dobrą średnią muszę :)
Jak myślicie o co chodzi z Germanem i Lilly? Trochę zagmatwałam sprawę :) Chciałam od razu wszystko wyjaśnić bez żadnych nieporozumień, ale potem w rozmowie z Verą wpadłam na ciekawszy pomysł. Rozdział powinien być jutro i powinien być dłuższy.
Dopadł mnie WBW, czyli Wakacyjny Brak Weny :/ Spoko postaram się zrobić coś aby wróciła :) Chyba za bardzo rozprasza mnie moja rodzina i spotkania z przyjaciółmi. Do następnego,
Rosalia Isabella Verdas :*

sobota, 26 lipca 2014

Rozdział 32

Przypominam o konkursie na One Shota!

-Już jutro około osiemnastej.
-Dziękuję.
Nagle ziewnęłam, a Leon spojrzał na mnie i powiedział:
-Połóż się spać. Na pewno jesteś zmęczona.
-A ty Leon?-zapytałam.
-Ja przy tobie posiedzę-powiedział i posłał mi ciepły uśmiech.
-Nie Leon. Możesz jechać do domu.-powiedziałam.
-Zostanę przy tobie.-powiedział.
-No dobrze.
Ułożyłam się wygodnie, a Leon zaczął głaskać mnie po włosach. Po chwili odpłynęłam do krainy Morfeusza. Śniło mi się, że Leon pojechał do domu, a do sali przyszedł Mateo i zaczął ściągać moje ubranie. Zaczęłam głośno krzyczeć i błagać aby przestał. Po chwili usłyszałam kojący głos mojego chłopaka, który próbował mnie uspokoić.
-Violu spokojnie... Jego tu nie ma... Nie pozwolę aby cię znowu skrzywdził-powiedział Leoś.
-Wiem ,ale on tu był. I-i zdejmował moje ubrania-powiedziałam i się rozpłakałam, a Leon przytulił mnie do siebie.
-Cichutko kochanie... Jestem tu z tobą-powiedział.
-A jak on tu przyjdzie?-zapytałam przestraszonym głosem.
-Nie przyjdzie, a nawet jeśli to cię nawet nie dotknie.-powiedział.
-Dziękuję-powiedziałam.
-Nie ma za co-powiedział-A teraz połóż się jeszcze spać.
-Dobrze-powiedziałam i zamknęłam oczy.
*Leon*
Gdy Vilu zasnęła ja postanowiłem zadzwonić do wszystkich. Albo zadzwonię do Fede i da na głośnik. Na pewno martwią się o Violę. Mam nadzieję, że nie przyśni się jej znowu koszmar i mogę wyjść na korytarz. Może jednak zostanę w sali i będę pilnował Vilu. Oby się nie obudziła. Musi się trochę przespać. Zadzwoniłem do Fede nie wychodząc z sali.
/Rozmowa telefoniczna/
F:Cześć Leon.
Le:Siema Fede.
F:Co się stało?
Le:Możesz dać na głośnik?
F:Jasne.
L:Leon co z Violą?
Le:Wszystko dobrze.
F:Kiedy będzie mogła wyjść?
Le:Już jutro.
N:A czy możemy urządzić przyjęcie powitalne?
Le:Okej. Wychodzimy około osiemnastej.
C:To do zobaczenia
Le:Do zobaczenia.
W:Do zobaczenia.
/Koniec rozmowy/
Po tym jak skończyłem rozmowę z przyjaciółmi podszedłem do łóżka Vilu i usiadłem na krzesełku obok. Zacząłem przypatrywać się mojej ukochanej. Miałem nadzieję, że już nigdy nie będę musiał opuścić. Przyglądałem się jej do póki nie znużył mnie sen.
*Ludmiła*
Mój chłopak zakończył rozmowę i wszyscy zaczęliśmy rozmyślać nad urządzeniem imprezki. Nam nic bardzo nie jest. Mateo dotknął mnie tylko gdy mnie porywał i prowadził do pokoiku, a Fran, Naty i Cami tylko w tej jednej sytuacji. Vilu miała gorzej, a potem jeszcze ten gaz. Na szczęście to nie było nic na tyle poważnego.
-Dobra, więc Lu z Fede załatwiają balony, Maxi z Naty załatwiają muzę, Fran z Marco załatwiają przekąski, ja i Broduey napis, a Lily, Diego, Niky i Justin dopilnują aby wszystko znalazło się na dobrym miejscu-powiedziała jak zwykle zorganizowana Cami.
-Okej.-powiedziała Naty.
-Tylko zróbmy to jutro, bo dzisiaj jestem anielsko zmęczony.-powiedział Maxi.
-Zgadzam się-powiedział Fede.
-To chodźcie do pokoi gościnnych, bo przecież nie będziecie iść do swoich domów.-powiedział Marco.
Ja poszłam z Fede do jego pokoju.
-Fede, a w czym ja będę spała?
-Idź do sypialni na końcu korytarza tam na pewno znajdziesz jakieś piżamy Violki.
-Okej.
Poszłam do pokoju na końcu korytarza i zajrzałam do szafy. Wyjęłam jakieś takie piżamy:

Nie wiem skąd Vilu ma tutaj tak dużo rzeczy. No ja rozumiem przychodziła tu często no ale bez przesady. Wyszłam z pokoju i udałam się do pokoju Fede. Chłopak leżał już na łóżku i czekał na mnie. Wtuliłam się w niego i udałam się do krainy Morfeusza.
*German*
Martwię się o Vilu. Nie odzywa się, nie odbiera telefonów. To do niej nie podobne. Coś musiało się stać jestem tego pewien. Gdy tylko przylecimy musimy zadzwonić do Vilu i poprosić ją o spotkanie. Mam nadzieję, że tym razem odbierze. W chwili obecnej Angie pakuje walizki, a ja opiekuję się Mel. Samolot mamy o piętnastej, więc w Buenos Aires będziemy dopiero następnego dnia. Z Alejandro skończyliśmy już projekt, więc wszyscy wracamy do domu. Gdy my pracowaliśmy Veronica i Angie, nasze ukochane żony chodziły na zakupy i kupiły miliard pamiątek, których moja żona nie może teraz zmieścić w walizce. Mel zaczęła robić się śpiąca, więc zaniosłem ją do jej tymczasowego pokoiku. Mała zasnęła gdy tylko przykryłem ją mięciutką kołdrą. Poszedłem do sypialni mojej i Angie, a to co zobaczyłem rozczuliło mnie. Angie leżała na walizce, przytulając misia naszej córeczki. Przeniosłem ją do łóżka i przykryłem kołdrą, a sam położyłem się obok.
Następny dzień
*Francesca*
Obudziłam się rano wtulona w Marco. Powoli wydostałam się z jego objęć i poszłam do łazienki. Postanowiłam pójść do pokoju Leona i pożyczyć sobie od Violki jakieś ubranie. W pokoju spotkałam Ludmi, która oglądała ubrania. Po chwili w pokoju były wszystkie dziewczyny.
-Czy wy nie sądzicie, że Vilu ma tutaj za dużo ubrań?-zapytała Naty.
-I za dużo skąpej bielizny?-zapytała Lu podnosząc koronkowy stanik.
-Dobra wybierzmy coś szybko i idźmy przygotować śniadanie, bo padam z głodu.-powiedziała Cami.
Wybrałyśmy szybko jakieś ubrania i wyszłyśmy z pokoju. Zeszłyśmy na dół do kuchni i postanowiłyśmy wspólnymi siłami naleśniki z truskawkami.

Chłopcu obudzeni pięknymi zapachami zeszli na dół. Poszliśmy do jadalni i zjedliśmy pyszne śniadanie. Potem się rozdzieliliśmy i poszliśmy przygotowywać różne rzeczy na imprezę.
*Violetta*
Rano obudziłam się i zobaczyłam Leona siedzącego krześle przy moim łóżku.
-Hej słońce.
-Cześć-powiedziałam i go pocałowałam. Nasza piękną chwilę przerwał lekarz wchodzący do sali.
-Dzień dobry.-powiedział.
-Dzień dobry-odpowiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Zabieramy panią na badania.
-Dobrze.
Potem cały dzień miałam robione różne badania.
*Camila*
Jest już 17:30. Sprawdzamy właśnie wszystkie dekoracje.
-Balony-powiedziałam patrząc na listę. Popatrzyłam na dom i zobaczyłam miliard balonów.
-Okej. Muzyka.-powiedziałam. Spojrzałam w róg pomieszczenia i zobaczyłam piękny sprzęt grający.
-Dobra, dalej. Przekąski.-spojrzałam na stół na którym były przekąski. muszę przyznać, że wyglądały smakowicie. Najbardziej spodobały mi się te:
I te:

-Transparent-tym razem spojrzałam na dzieło moje i Brodueya. Nie powiem ślicznie to wyglądało.
-No dobrze wszystko jest na swoim miejscu.-powiedziałam.
-Nie ma jeszcze Leonetty-powiedział Andres.
-Andres o to chodziło żeby ich nie było-powiedziałam.
-Ale dlaczego?-zapytał.
-Andres nie denerwuj mnie-powiedziałam.
-Spokojnie. Teraz trzeba tylko czekać na Vilu i Leona.-powiedziała Naty.
*Violetta*
Po badaniach Leon poszedł po mój wypis, a ja poszłam do łazienki przebrać się w ubrania przyniesione przez Leona(od.aut.Leon poszedł do domu dziewczyn, gdzie nikogo nie było, nie do domu chłopaków).
Ubrałam sweterek:

Po czym spojrzałam w lustro:

Wyglądałam okropnie. Dziwię się Leonowi, że jeszcze mnie nie zostawił. Bardzo się cieszę, że on nie patrzy na to jak wyglądam, ale na to jaka jestem. Ubrałam jeszcze pudrowe rurki i buty:
Wyszłam z łazienki, a na krzesełku siedział już Leon z jakąś karteczką w ręku. Za pewne był to wypis.
-Jedziemy?-zapytał.
-Tak-odpowiedziałam.
Leon podszedł do mnie, złapał mnie za rękę, a do drugiej chwycił torbę i wyszliśmy. Otworzył mi drzwi do samochodu abym do niego wsiadła. Jechaliśmy kilkanaście minut aż w końcu zatrzymaliśmy się przed domem. Weszłam do niego i zobaczyłam...
♥♥♥♥♥♥
Oto nowy rozdział. Jest troszkę dłuższy od poprzednich, ale musiałam zawrzeć w nim wszystko co chciałam. Jutro rozdział raczej się nie pojawi, bo mam chrzciny, ale kto wie? Miejmy nadzieję, że się uda, a jak nie to rozdział ukarze się w poniedziałek. Komentujcie, proszę. Wiem, że stać was na więcej niż trzy komy. Dla każdej bloggerki choć jeden króciutki komentarz się liczy :) Przypominam o konkursie! Wczoraj robiłam wstępne statystyki, a na 10 000 tysięcy wyświetleń, które będą mam nadzieję  razem z trzymiesiecznicą ukarzą się pełne statystyki. Kocham was i mam nadzieję na szczere opinie i kilka komów.
Całuję,
Rosalia Isabella Verdas ♥