poniedziałek, 20 października 2014

Rozdział 9

*Selena*
     Wstałam dzisiaj o 7:00 po niemalże nieprzespanej nocy. Martwię się o Niky. Byłam u niej wczoraj ok. 15 minut, a jej podły nastrój mnie dobijał. To tak jakbym sama przeżyła coś równie okropnego. Bardzo mi przykro z tego powodu i gdybym mogła zabiłabym Justina i Arianę. Jestem pewna, że Ariana robi to specjalnie i zabierze się za resztę. Gdy wyjadę w trasę nie będę miała już nikogo, a Harry zostaje w Paryżu, więc rozstanie z nim już na mnie czyha. Czuję się jakbym unosiła się w kosmosie pomiędzy moją pasją, a najważniejszymi osobami w moim życiu. Muzyka jest tym co kocham i nie zamierzam z niej rezygnować. Mój album sprzedaje się świetnie i mam już pomysł na nową piosenkę. Zaczęłam śpiewać słowa, które jak błyskawica wpadały mi do głowy.

If time could tune into today and we left too many things to say,
If we could turn it back, what would we want to change?
now's the time to take a chance
C'mon, we got to make a stand
What have we gotta lose?
The choice is in our hands
And we can find a way to do anything  if we tray to...
Live like there's no tomorrow ('cause all we have is here right nom)
Love like it's all that we know (the only chance we ever found)
Believe in what  we feel inside,
Believe and it will never die.
Don't ever let this life pass us by.
Live like there's tomorrow.
If there never was a night  or day and memories could fade away
Then there'd be nothing left but the dreams we made.
Take a leap of faith and hope you fly, feel what it's like to be alive
Give it all what we've got and lay it all on the line.
And we can find a way to do anything if we try to...
Live like there's no tomorrow ('cause all we have is here right nom)
Love like it's all that we know (the only chance we ever found)
Believe in what  we feel inside,
Believe and it will never die.
Don't ever let this life pass us by.
Live like there's tomorrow.
Be here by my side,
We'll do this together,
Just you and me.
Nothing is impossible.
Nothing is impossible!
Live like there's no tomorrow ('cause all we have is here right nom)
Love like it's all that we know (the only chance we ever found)
Believe in what we feel inside,
Believe and it will never die.
Don't ever let this life pass us by.
Live like there's tomorrow.
Live like there's no tomorrow ('cause all we have is here right nom)
Love like it's all that we know (the only chance we ever found)
Believe in what we feel inside.

Łał... Nie wiem jak to zrobiłam, ale wyszło świetnie. Jak najszybciej zapisałam tekst piosenki.
     Postanowiłam przestać się już wylegiwać, bo jest już 8:00, a dzisiaj wypisują Niky. Weszłam do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności. Wyglądałam tak:
Mam nadzieję, że dzisiaj z Niky będzie już lepiej. Wyszłam z hotelu i ruszyłam spacerkiem do szpitala. Doszłam ok. 9 i czym prędzej poszłam do sali w której była Niky.  Siedziała na łóżku już ubrana w to:
     -Hej.-powiedziałam i się uśmiechnęłam.
     -Hej.-powiedziała mrocznie i cicho.
     -Masz już wypis?-zapytałam łagodnie.
     -Właśnie na niego czekam.-powiedziała jeszcze mroczniej.
     Postanowiłam, że nie będę się już odzywać i poczekam na lekarza. Przyszedł po paru minutach i podał Niky skrawek papieru. Dziewczyna bez słowa wstała i wyszła z sali. Ruszyłam za nią, a ona wciąż się nie odzywała. Gdy dotarłyśmy do hotelu, ona pędem popędziła windy i zamknęła ją mi przed nosem. Czym prędzej ruszyłam na górę schodami, ale gdy dotarłam ona właśnie zamykała drzwi pokoju. Poszłam do swojego pokoju, gdzie ze zdziwieniem odkryłam, że na łóżku siedzi Harry.
     -No nareszcie przyszłaś. 
     -Przepraszam, że długo czekałeś, ale chciałam odebrać Niky ze szpitala. 
     -Nic się nie stało. Co z nią?
     -Nie odezwała się do mnie przez całą drogę.
     -Będzie dobrze.-powiedział po czym pogrążyliśmy się w rozmowie.
*Violetta*
     Obudziłam się dzisiaj ok. 9:00 i wyplątałam się z uścisku mojego ukochanego. Między nami wszystko układało się świetnie, ale wydaje mi się, że pomiędzy Fran i Marco było coś na rzeczy. Wykonałam wszystkie poranne czynności i ubrałam się w to:
Wyszłam z pokoju i w drodze do pokoju Marcesci spotkałam Fran.
*Francesca*
     Wstałam ok. 9:30 i poszłam do łazienki. Marco jeszcze smacznie spał, a ja już od mniej więcej dwóch godzin przewracałam się z boku na bok myśląc o naszym związku. Miedzy nami nie było już tego co kiedyś. Mieliśmy dla siebie coraz mniej czasu. Nie czułam się już przy nim wolna jak ptak, lecz uwięziona w klatce. Ubrałam się w to:
Wyszłam z pokoju i z chęcią rozmowy z najlepszą przyjaciółką ruszyłam do pokoju Leonetty. W połowie drogi spotkałam Vilu.
     -Hej.
     -Hej. Co tam?
     -Możemy pójść do mnie? Wygonimy Marco i porozmawiamy.
     -No więc chodźmy.
     Poszłyśmy do pokoju, który dzieliłam z Marco i o dziwo już go nie było. Nie przejmując się tym bardzo usiadłam na łóżku, a Vilu za mną.
     -Czy coś się stało pomiędzy tobą a Marco?
     -Nie wiem... Nie czuję do niego tego co kiedyś... Nie mamy dla siebie czasu... Nie wiem czy jest sens dalej to ciągnąć...
     -Czy ty chcesz zerwać z Marco?
     -Nie! Muszę spędzać z nim więcej czasu. Nie chcę go stracić.
     -No i to ja rozumiem.
     -A jak tam u ciebie  i Leona?
     -Wszystko układa się idealnie. Mam nadzieję, że tak będzie dłużej.
*Marco*
     Gdy się obudziłem, w łóżku nie było już Fran. Może to i lepiej? Wyszedłem z łóżka i się ubrałem. Wyszedłem z pokoju i zapukałem do drzwi pokoju naprzeciwko. Po chwili wyszła z niego Emily ubrana w białą bluzkę, niebieską spódniczkę i platformy.
    -Hej.-przywitała się.
    -Hej. Mogę wejść?
    -Jasne, wchodź.-powiedziała i odsunęła się abym mógł przejść.
    Em zaprowadziła mnie do jak się nie mylę swojego pokoju. Usiadła na kanapie obok łóżka, a ja obok niej.
    -Coś do picia? Wody, herbaty, kawy?
    -Masz coś mocniejszego?
    -Poczekaj chwileczkę, zaraz coś znajdę.-odpowiedziała.
    Em wstała z kanapy i podeszła do barku postawionego w drugiej części pokoju. Otworzyła go, a moim oczom ukazały się przeróżne nagrody. Wyciągnęła coś z niego i zamknęła. Odwróciła się, a moim oczom ukazał się napój życia.
    -Mam tylko whisky, może być?
    -Dawaj mi to. Muszę się porządnie napić.
    Dziewczyna rozlała napój do dwóch kieliszków i podała mi jeden z nich. Piłem napój szybko i dolewałem go sobie co trochę. Chciałem się schlać tak żeby nie myśleć już o moich problemach z Fran. Em sączyła napój powoli, gdyż zapewne nie chciała tak jak ja uchlać się do nieprzytomności. Wypiłem tak dużo, że po kilkunastu minutach straciłem świadomość swoich czynów.
(oczami narratora)
***
     Chłopak skończył pić kolejny kieliszek wysoko procentowego alkoholu gdy Emily stwierdziła, że już dość wypił. Zabrała butelkę i kieliszki po czym znowu usiadła koło chłopaka. Marco nie świadomy swoich czynów zaczął podrywać dziewczynę. Chwilę później zaczął całować ją bardzo namiętnie, a ona ponieważ miała bardzo słabą głowę do alkoholu również nie bardzo wiedziała co robi. Chłopak zdjął buty dziewczyny, a następnie bluzkę. Potem zabrał się do jej stanika, który rzucił gdzieś za siebie i przyssał się do piersi dziewczyny. Zaczął schodzić coraz niżej aż dotarł do jej podbrzusza i ściągnął jej spódniczkę wraz z majteczkami. Zaczął całować jej cytrynkę, a ona cicho pojękując zaczęła go rozbierać. Spędzili razem bardzo namiętne chwile, których oboje nie byli świadomi, jednak które dla obojga były przyjemne.
*Selena*
    Spotkanie i rozmowa z Harrym dobrze mi zrobiły. On potrafił mnie pocieszyć i rozśmieszyć. Kochałam go całym sercem, ale już za niedługo będę musiała wyjeżdżać. Jeny, czy ja ciągle muszę o tym myśleć? Mam się cieszyć chwilą i nie przejmować przyszłością. Właśnie siedzimy przy stoliku i mamy zacząć jeść, gdy przypomniało mi się, żeby pójść po Niky. Ona zapewne nie będzie chciała zejść, ale warto próbować aż do skutku. Powiadomiłam wszystkich o tym, że idę po Niky i odeszłam od stołu. Pojechałam windą na odpowiednie piętro i podeszłam pod drzwi. Zauważyłam, że drzwi są otwarte, więc weszłam do środka. Przeszukałam cały apartament, ale nikogo w nim nie było. Już miałam wychodzić, gdy na łóżku zobaczyłam jakąś karteczkę. Podeszłam i zaczęłam czytać:

Droga Sel(zakładam, że to ty pierwsza znajdziesz tę kartkę)
Wiem, że chciałaś dla mnie dobrze, ale ja nie potrafię udawać, że wszystko jest dobrze. Wyjeżdżam i nie chcę aby ktokolwiek mnie szukał. Gdy sobie wszystko przemyślę wrócę.
Niky

Wzięłam kartkę i zrozpaczona zbiegłam na dół.
§§§§§§
Przepraszam, że rozdział nie był w sobotę, ale całą sobotę i niedzielę spędziłam z przyjaciółmi. W ogóle pisałam w sobotę i niedzielę dalszą część naszej lektury i mieszało mi się xD Jutro już ostatnia olimpiada, więc bd miała dla was więcej czasu. Przepraszam za błędy, ale jestem u lekarza i piszę na tel. Błędy poprawię jak wrócę do domu.
Rose

czwartek, 16 października 2014

Rozdział 8

     -Na szczęście pogotowie zostało wezwane zasadniczo szybko, więc straciła niewiele krwi. Jest z nią już lepiej i na szczęście nie zapadła w śpiączkę. Jeśli pani chce może pani do niej pójść.-powiedział, a mi ulżyło.
     Gdybym przyszła później mogło by się to skończyć gorzej. Jednak gdybym zjawiła się wcześniej możliwe, że do niczego by nie doszło.
     -Dziękuję doktorze.
     -To nic takiego. Do widzenia.
     -Do widzenia.
     Wyszłam z gabinetu i poszłam pod salę Niky. Gdy tylko mnie zobaczyli od razu podnieśli się z miejsc.
     -I co?
     -Wszystko w porządku. Zajrzę do niej na chwilę i możemy jechać.-stwierdziłam.
     Weszłam do sali i zobaczyłam, że Niky jest jedyną osobą znajdującą się w niej.
     ~Może to i lepiej~przeleciało mi przez myśl.
     Podeszłam do jej łóżka i usiadłam na krzesełku obok.
     -Dlaczego? Myślałam, że jesteś na tyle dzielna, że sobie z tym poradzisz.
     -Nic nie rozumiesz...-powiedziała cicho.
     -No właśnie nic nie rozumiem. Zamierzałaś zabić się przez tą... Ugh... Obiecaj mi, że nigdy więcej tego nie zrobisz.
     -Sel...
     -Obiecaj.
     -Obiecuję.
     Pogadałyśmy chwilkę, ale Niky chciała iść spać, więc wyszłam. Gdy dotarliśmy do hotelu pożegnałam się z Harrym i poszłam do pokoju, gdzie czekała już na mnie Veronica. Usiadłam obok niej i zaczęłyśmy rozmawiać.
(A to jest wasz obiecany fragment z postacią z Violetty. Mam nadzieję, że to was uszczęśliwi:))
*Marco*
     Ostatnio odkryłem, że dawno nigdzie nie wychodziłem z Fran. Cały czas byliśmy zajęci i nie mieliśmy dla siebie czasu. Oddaliliśmy się od siebie, ale mam nadzieję, że uda nam się odbudować nasz związek. Fran gdzieś wyszła i znowu nie mieliśmy chwili, którą możemy spędzić razem. Możliwe, że Fran wyszła do hotelowego ogrodu. Wyszedłem z pokoju i starannie zamknąłem drzwi. Podszedłem do windy, która na moje nieszczęście długo nie przyjeżdżała, więc musiałem pójść schodami. Gdy wyszedłem z hotelu usłyszałem piękny śpiew. Rozejrzałem się dookoła i przy pobliskim drzewie zobaczyłem śliczną dziewczynę, śpiewającą nieznaną mi piosenkę i grającą na gitarze nieznaną mi melodię. Podszedłem bliżej i wsłuchiwałem się w jej piękny głos. Dziewczyna była śliczna. Miała blond włosy o średniej długości, sukienkę ze wzorem w kwiatki`i baleriny. Wyglądała pięknie i delikatnie. Fran wyglądała kiedyś podobnie, jednak ostatnio zaczęła się ubierać w bardziej rockowy sposób i ostrzej się malować. Nie bardzo mi się to podobało, ale nie chciałem zwracać jej uwagi i jej złościć.
     Dziewczyna skończyła grać, a ja zacząłem klaskać. Blondynka podniosła głowę i niepewnie się uśmiechnęła.
     -Jesteś świetna!-wykrzyknąłem i szeroko się uśmiechnąłem.
     -Umm... Dzięki.
     -Mogę zaśpiewać z tobą?-zapytałem.
     -Śpiewasz?-zapytała nie odpowiadając na moje pytanie.
     -Śpiewałem. Chodziłem do szkoły muzycznej.-wyjaśniłem.
     -Znasz Dile que si? To jedna z moich ulubionych piosenek. A tak w ogóle jestem Emily.
     -Marco. Jasne, że znam. Mogę gitarę?
     -Oczywiście.
     Podała mi gitarę, a ja zacząłem grać melodię napisaną przez moich przyjaciół. Po chwili dołączyłem do tego śpiew, a Em dołączyła w refrenie. Miała, cudowny, melodyjny głos. Świetnie mi się z nią śpiewało, a nasze głosy idealnie się komponowały. Skończyliśmy śpiewać i poczułem, że zaschło mi w gardle.
     -Może pójdziemy do kawiarni i tam na spokojnie porozmawiamy?-zaproponowałem.
     -Dobrze.-zgodziła się.
     Wstaliśmy z ławeczki stojącej przy drzewie i ruszyliśmy do kawiarni. Usiedliśmy przy stoliku i złożyliśmy zamówienie. Em zamówiła sojową latte i ciastko, a ja zwykłą, czarną kawę. Rozmawialiśmy długo i na wiele tematów, które wciąż  się nie kończyły. Emanowała od niej pozytywna energia, a jej uśmiech rozświetlał całe pomieszczenie. Nie powiem spodobała mi się. Podobały mi się jej oczy, w których tańczyły małe ogniki. Podobały mi się jej usta, różowe i pełne. Podobały mi się jej włosy lśniące i gładkie. Podobał mi się jej śmiech, perlisty i szczery. Podobał mi się jej głos, miły dla ucha i delikatny. Podobały mi się jej ruchy, wdzięczne i nieokiełznane. Podobała mi się jak nikt inny, ale miałem Fran i to ją kochałem. Nie wiem jak to się stało, że w kilka godzin tak ją poznałem i tak mi się spodobała, ale to Fran jest tą jedyną i pomiędzy mną, a Em nigdy nie będzie niczego więcej.
     Podczas mojej rozmowy z Em zadzwonił jej telefon. Odebrała go, a po chwili się rozłączyła.Wstała z miejsca i wzięła torebkę.
     -Przepraszam, ale muszę iść do pokoju, bo moja przyjaciółka zapomniała karty i nie może do niego wejść.-wyjaśniła.
     -Spoko. Może chociaż powiesz mi w którym pokoju mieszkasz?-zapytałem z nadzieją i wstaję ze swojego miejsca.
     -2345 na 6 piętrze.
     -Wspaniale. Mam pokój naprzeciwko twojego-dodaję z uśmiechem na ustach.
     Dziewczyna już wyciągała swój portfel, gdy się odezwałem.
     -Nie przesadzaj. Zapłacę.
     Pomimo sprzeciwów zapłaciłem za nas oboje i wyszliśmy z kawiarenki. Podeszliśmy do windy i do niej wsiedliśmy. Em otworzyła pokój, a jej koleżanka do niego weszła. Dziewczyna się do mnie odwróciła i pożegnaliśmy się przytulasem. Gdy się od siebie odsuwaliśmy nagle ktoś na nas wpadł przez co przysunęliśmy się do siebie, a nasze usta dzieliły milimetry. Spojrzałem jej głęboko w oczy i nie wiedzieć czemu ją pocałowałem. Dopiero potem zorientowałem się co robię, czyli ją całuję, z kim to robię, czyli z Emily, gdzie jestem, czyli na piętrze, gdzie mieszkają wszyscy moi przyjaciele. Jednak coś nie pozwoliło mi się od niej odsunąć. Dopiero ona to zrobiła i wyszeptała ciche przeprosiny, po czym weszła do swojego pokoju, a ja do swojego. Na łóżku siedziała Fran, więc usiadłem obok niej, a on się we mnie wtuliła. Ja wyobraziłem sobie, że drobną osóbką, która się do mnie przytula jest Emily i poczułem coś dziwnego na sercu. Fran wtuliła się we mnie mocniej jakby wyczuła o czym myślę, ale ja i tak nie zwracałem na to większej uwagi. Pomyślałem o tym jak kiedyś czułem się w towarzystwie Fran. Czułem się szczęśliwy, radosny, wolny, zakochany, kochany... Teraz nie czuję żadnego z tych uczuć. Czuję tylko jakąś niewyobrażalną pustkę, jakiś ciężar ciągnący mnie na samo dno oceanu rozpaczy. Przy Em poczułem coś czego przy Fran nie czułem już od dawna. Poczułem, że jestem lekki jak piórko i już nie tonę tylko się wynurzam. Zmęczony tymi wszystkimi przemyśleniami zasnąłem szybko nie zdając sobie sprawy, że Fran również odkryła tę zmianę i jej ona też nie odpowiada.
***
     Oboje mieli nadzieję, że odbudują wszystkie te uczucia i będą się kochać przez jeszcze długi okres, jednak oboje wiedzieli też, że jest to niemal niemożliwe.
♥♥♥♥♥♥
No dobra jest rozdział :) Miał być wczoraj, ale nie zdążyłam skończyć :( 
Powinniście mi być wdzięczni, że zawalam wszystkie olimpiady dla was-wczoraj miałam olimpiadę przyrodniczą, do której kompletnie nic nie powtórzyłam, bo ślęczałam nad rozdziałem, dzisiaj była olimpiada historyczna, do której znowu nic się nie uczyłam, bo pisałam dla was, a jutro jest olimpiada polonistyczna, sprawdzian z przyrki-z czego oczywiście też się nie uczyłam xD-chcę jeszcze napisać jeszcze trochę planu wydarzeń żebym miała coś jutro jak przyjdę w połowie polskiego na lekcje. W weekend będę robiła projekt, pracę plastyczną, a w poniedziałek olimpiada matematyczna :/ Na szczęście olimpiada z angielskiego jest chyba trochę później, więc może coś powtórzę :)
Jest też obiecany fragment z postacią z Violetty :) Jest on wymyślany na szybko i zupełnie nieprzemyślany xD Zmieniłam też jednego z bohaterów, ale gdybyście zaglądali do zakładek to już wczoraj byście wiedzieli nawet o Em :)
Następny rozdział-sobota lub niedziela zależy to od was :)
Bella :*
PS, Jeszcze coś. Posłuchajcie:
Tekst po angielsku:
I’m losing myself
trying to compete
with everyone else
instead of just being me
I don’t know where to turn
I’ve been stuck in this routine
I need to change my ways
Instead of always being weak

I don’t wanna be afraid
I wanna wake up feeling beautiful today
and know that I’m okey
Cause everyone’s perfect in unusual ways you see
I just wanna believe in me

la la la la, la la la la
The mirror can lie
Doesn’t show you what’s inside
and it, it can tell you you’re full of life
It’s amazing what you can hide
just by putting on a smile

I don’t wanna be afraid
I wanna wake up feeling beautiful today
and know that I’m okey
Cause everyone’s perfect in unusual ways you see
I just wanna believe in me

I’m quickly finding out
I’m not about break down…
Not today
I guess I always knew
that I had all the strenght
to make it through

Not gonna be afraid
I’m gonna wake up feeling beautiful today
and know that I’m okey
‘Cause everyone’s perfect in unusual ways you see
Now, now I believe in me
Now I believe in me

Tekst po polsku:
Gubię siebie
próbując konkurować
z każdym
zamiast po prostu być sobą
Nie wiem gdzie mam się zwrócić
Utknęłam w tej rutynie
Muszę zmienić swoje drogi
Zamiast zawsze być słabą

Nie chcę się bać
Chcę obudzić się i czuć się piękna
I wiedzieć, że wszystko ze mną okej
Bo każdy jest idealny na swój sposób, zrozum
Po prostu chcę uwierzyć w siebie

la la la la, la la la la
Lustro może kłamać
Nie pokazuje ci tego, co jest w środku
I to, to może powiedzieć ci, że jesteś pełen życia
To niesamowite co możesz ukryć
po prostu się uśmiechając

Nie chcę się bać
Chcę obudzić się i czuć się piękna
I wiedzieć, że wszystko ze mną okej
Bo każdy jest idealny na swój sposób, zrozum
Po prostu chcę uwierzyć w siebie

Szybko odkryłam
że nie jestem bliska załamaniu
nie dzisiaj
Podejrzewam, że zawsze miałam siłę
aby tego dokonać

Nie będę się bać
Dziś obudzę się czując się piękna
I wiem, że wszystko ze mną okej
Bo każdy jest idealny na swój sposób, zrozum
Teraz, teraz wierzę w siebie
Teraz wierzę w siebie

Jakby coś tekst skopiowałam z tekstowa, ale ma wielkie znaczenie :)


sobota, 11 października 2014

Rozdział 7

-Myślisz, że wybaczę ci coś takiego?! Ty przespałeś się z tą zdzirą! Ona wciągnęła cię w narkotyki i zostawiła cię za pomocą jakiegoś liściku! Nie wybaczę ci, rozumiesz? A już na pewno nigdy do ciebie nie wrócę.-powiedziałam i uderzyłam go z liścia.
Pobiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko po czym zaczęłam płakać. Po chwili usłyszałam, że drzwi się otwierają, a potem ktoś mnie przytulił. Teraz już byłam pewna, że to Sel. Przytuliłam się do niej i płakałam, a ona mnie pocieszała. Było mi źle z powodu Jusa. Byliśmy razem rok i bardziej spodziewałam się zaręczyn niż rozstania, ale cóż takie rzeczy się zdarzają i nie mamy na nie wpływu. Wróć... Justin miał wpływ na to co robi. To on zdecydował o tym co zrobił i to on zdecydował o naszym rozstaniu. Nigdy mu nie wybaczę tego co zrobił i mam nadzieję, że już nigdy więcej go nie zobaczę. niech pojedzie do Kanady i nie wraca do Buenos Aires. Po chwili do pokoju weszła Lilly.
-Sel przyszedł Harry.-powiedziała Lilly.
-Nie mogę iść. Muszę być teraz z Niky.-odpowiedziała Sel.
Gdy to powiedziała poczułam ciepło na sercu. Jest tak dobrą przyjaciółką, że zamierza odstawić swojego chłopaka na bok żeby mnie pocieszać. Jednak nie może mieć przeze mnie problemów z Harrym.
-Sel masz iść.-rozkazałam jej.
-Ale...-zaczęła, ale jej przerwałam.
-Nie ma żadnego ale. Poradzimy sobie z Lilly prawda?-zaprzeczyłam.
-No jasne, że tak.-odpowiedziała Lilly.
-No okej. Za niedługo przyjdę,-powiedziała i wyszła.
*Selena*
Wyszłam z pokoju Niky i zeszłam na dół gdzie czekał na mnie Harry. Wyszliśmy z hotelu i ruszyliśmy... Właściwie to nawet nie wiem gdzie. Po kilkunastu minutach spaceru dotarliśmy na plażę.
-Chodź popływać.-zaproponował Harry.
-Nie mam stroju.-stwierdziłam.
-Ja też nie.-powiedział.
Ściągnął swoją koszulkę i spodnie po czym wbiegł do wody.
-No chodź!-krzyknął.
~Co mi zaszkodzi popływać~przeleciało mi przez myśl.
Zdjęłam bluzeczkę oraz spódniczkę i weszłam do wody. Tay do mnie podpłynął i razem popłynęliśmy na głębszą wodę. Harry zanurzył się pod wodą, więc ja również to zrobiłam, a wtedy jego usta dotknęły moich.
Wynurzyliśmy się i jeszcze trochę popływaliśmy po czym wyszliśmy na plażę na której nikogo nie było. Ubraliśmy się i usiedliśmy wtuleni w siebie.
Po kilkunastu minutach siedzenia i rozmawiania podniosłam się z piasku.
-Co robisz?-zapytał mnie zdziwiony.
-Idę.-odpowiedziałam.
-Gdzie?-zapytał.
-Pospacerować. Idziesz ze mną?-powiedziałam i zapytałam.
-A mogę?-odpowiedział pytaniem na pytanie.
-No jasne.-potwierdziłam.
Harry wstał i wtuleni w siebie zaczęliśmy iść przy okazji rozmawiając.
Nie wiem jak Harry to robi, ale przy nim czuję się wolna. Nie pamiętam o problemach i skupiam się tylko na nim. Wiem, że się w nim zakochałam, ale całą sprawę utrudnia fakt, że on mieszka tutaj, a ja w Buenos Aires. Niedługo i tak mam trasę i nie pomieszkam długo w BA. Najbardziej przykro mi z powodu Taya. Wracamy za kilka tygodni, więc nie pozostało mi dużo czasu... A z resztą, co z tego? Powinnam przestać myśleć o przyszłości i myśleć o teraźniejszości. O tym jakiego mam wspaniałego chłopaka, przyjaciół, rodzinę... Nie myśląc wiele popchnęłam Taya do wody, a sama zaczęłam uciekać.
Nie wiem dlaczego to zrobiłam, ale czy do wszystkiego trzeba mieć powód. Nie można czasem całkowicie wyłączyć myślenia? Być wolnym, beztroskim i niezależnym? Nie martwić się jutrem? Nie przejmować się niczym poza tą chwilą? Dlaczego ludzie zawsze myślą nad wszystkim? Nie można czegoś zrobić nagle, bez planu? Życie jest po to żeby się nie zastanawiać i popełniać błędy. Jesteśmy jeszcze młodzi nie zachowujmy się jak stare sknery. Życie jest jedno i trzeba je dobrze wykorzystać. Trzeba się bawić i śmiać. Spełniać marzenia, skakać do gwiazd. Czy zastanowiłam się nad tym, że Harry jest ode mnie szybszy i mnie dogoni? Nie, bo przecież to miała być zabawa. Tak jak się spodziewałam Harry dogonił i podniósł mnie.
Zaczęliśmy się zbierać, bo przypomniałam sobie o Niky. Nie wiem co z nią się działo przez ten czas. Boję się, że coś sobie zrobiła. Mam nadzieję, że jest na tyle mądra aby sobie poradzić z tą sytuacją nie używając bólu fizycznego. Lilly jest jeszcze młoda i nie wie co znaczy stracić kogoś kogo się kocha. Ja również straciłam Jusa, ale on jest tylko moim przyjacielem, a nie miłością mojego życia. Niky jest w stanie zrobić wszystko i boję się, że w tym wszystko znajdzie się miejsce dla samookaleczania. Do hotelu szłam szybkim marszem, a Tay cały czas próbował mnie uspokoić. Co z tego, że Niky nie znam równie długo co Veronicę? Jest dla mnie ważna i nie chcę aby coś sobie zrobiła nie chcę również żeby cierpiała. Weszłam do jej pokoju i nikogo tam nie zastałam. Zeszłam na dół i wyszłam z hotelu tylnymi drzwiami prowadzącymi do czegoś podobnego do ogrodu. Zastałam tam niemalże całą paczkę-brakowało tylko Niky. Podeszłam do nich i zaczęłam zadawać pytania.
-Gdzie jest Niky? Dlaczego nie ma jej w pokoju? Dlaczego jest sama? Co się z nią dzieje?-zasypywałam ich pytaniami.
-Spokojnie poszła do toalety.-uspokoiła mnie Lilly.
-Kiedy?-zadałam kolejne pytanie.
-Nie wiem. Z piętnaście minut temu...-odpowiedziała niepewnie Lilly.
-Co? Przecież...-nie dokończyłam.
Nie, nie ona nie mogła tego zrobić. Jak najszybciej pobiegłam do łazienki w pokoju Niky. Weszłam do niej i zobaczyłam coś co zwaliło mnie z nóg.
*Lilly*
Nie wiedziałam o co jej chodzi. Przecież to, że Niky poszła do toalety jest normalne. Chyba, że... Nie Niky nie jest taka głupia. Ale Jus ją zranił... Pobiegłam za Sel i razem weszłyśmy do toalety. Na środku łazienki leżała Niky z podciętymi żyłami.
-Dzwoń po karetkę.-zarządziła Sel.
Zadzwoniłam po karetkę, która niedługo potem przyjechała. Za karetką pojechaliśmy sporym autem należącym do Harry'ego. Gdy tylko weszliśmy do szpitala Sel podbiegła do recepcji. Sel powiedziała, że jest siostrą Niky dzięki czemu dowiedziała się w której sali leży Niky. Podeszliśmy do windy i do niej weszliśmy. Gdy dojechaliśmy na 2 piętro wyszliśmy z niej. Podeszliśmy do sali z której właśnie wychodził lekarz.
*Selena*
Zobaczyłam lekarza wychodzącego z sali Niky i szybko do niego podeszłam.
-Co z nią?-zapytałam zaniepokojona.
-Czy jest tutaj ktoś z jej rodziny?-zapytał nie odpowiadając na moje pytanie.
-Nie niestety jej rodzice są daleko stąd. Przyjechałyśmy tutaj na wakacje z przyjaciółmi.-wytłumaczyłam.
-Więc proszę za mną.
Poszłam za lekarzem do jego gabinetu znajdującego się na końcu korytarza. Po drodze mijaliśmy wielu chorych i ich bliskich, zrozpaczonych ludzi próbujących zrozumieć dlaczego to właśnie ich ukochane osoby musiały odejść do lepszego świata. Nie chciałam aby coś takiego spotkało Niky. To wszystko wina Jusa. To on zdradził Niky. Właściwie to największa wina leży po mojej stronie. Gdyby nie ja Ariana nie zrobiłaby nic żadnemu z moich bliskich. Gdybym nie przyjechała do BA wszyscy byliby szczęśliwi i nic by się nie stało. Dotarliśmy do gabinetu i do niego weszliśmy, a lekarz zamknął za nami drzwi.
-No więc co z  nią?-zadałam ponownie pytanie.
-...
♥♥♥♥♥♥♥
Spodziewaliście się tego? Wydawało się, że Niky radziła sobie z tą sytuacją tak świetnie, a tu taka pomyłka ;)
Obiecuję, w następnym rozdziale więcej czegoś innego, bo wiem to jest dziwne. Chcecie coś innego, a ja wciąż serwuję to samo... Rozdział chyba normalnej długości, chociaż beznadziejny...
Jutro mam wolne, bo jest niedziela, w poniedziałek idę do kina i mam dodatkową matmę, we wtorek mam wolne, w środę mam konkurs i omawiam lekturę, w piątek konkurs i sprawdzian, w poniedziałek konkurs... Jednym słowem masakra :/
Przepraszam, że tak późno napisałam ten rozdział, ale po prostu nie miałam czasu. Przepraszam Niky, wiem powiedziałam, że rozdział będzie wcześniej i cię zawiodłam... Wiem jestem beznadziejna :/
Bella :*

piątek, 3 października 2014

Rozdział 6

Następnego dnia
*Selena*
Wstałam dzisiaj ok. 10 i poszłam do łazienki. Umyłam swoje ciało i wykonałam wszystkie poranne czynności po czym ubrałam się w to:
Wyszłam z łazienki i poszłam z Demi na dół. Jednak przypomniałam sobie, że nie wzięłam telefonu, a miała dzwonić do mnie moja menadżerka. Wróciłam do pokoju i pierwszym co zobaczyłam był piękny bukiet czerwonych i białych róż.
Podeszłam do łóżka na którym leżały i spojrzałam na nie. Zaczęłam szukać liściku gdy poczułam czyjś oddech na swojej szyi.
-Zostaniesz moją dziewczyną?-wyszeptał w moją szyję Harry.
Ja tylko się odwróciłam i go pocałowałam.
-Taka odpowiedź ci wystarczy?-zapytałam po oderwaniu się od niego, a ten znowu wpił się w moje usta.
Całowaliśmy się jakiś czas, ale w końcu się od siebie oderwaliśmy i zeszliśmy do reszty. Zjedliśmy śniadanie i trochę porozmawialiśmy, a gdy przyszła Ariana z dziewczynami poszłyśmy do pokoju Leonetty, który był największy dlatego wszystkie się pomieściłyśmy i mogłyśmy się szykować. Pomagałyśmy sobie aby zdążyć do 20 i choć nie było łatwo udało się nam. Zeszłyśmy do chłopaków i Harry razem z Arianą pokierowali nas do jednej z najlepszych dyskotek w Paryżu.
***
Violetta:
Selena:

Lilly:
Niky:
Veronica:
Ludmiła:

Francesca:

Naty:
Cami:
Ariana:

***
W dyskotece bawimy się już od kilku godzin i niektórzy z nas są już kompletnie pijani. Właśnie miałam zamiar z Niky zamówić coś do picia, gdy zobaczyłyśmy coś co zapewne nie było miłe dla Niky. Jej chłopak, Justin całował się z Arianą, Wiedziałam, że to się kiedyś stanie i wiedziałam, że Jus długo się przed nią nie obroni, ale to, że tak zranił Niky robi z niego jeszcze większego potwora. Zamiast zamawiać drinki wyszłyśmy z pomieszczenia. Niky była załamana, więc poszłyśmy do hotelu. Zaprowadziłam Niky do jej pokoju i poczekałam aż zasnęła po czym poszłam do swojego pokoju. Nie było już sensu wracać na imprezę, więc napisałam Veronice i Harry'emu, że nie wracam. Harry aż nadto zaprzyjaźnił się z chłopakami tej nocy, ale nie mam mu tego za złe. Poszłam do łazienki, gdzie zmyłam makijaż i ubrałam piżamki. Położyłam się do łóżka i zaczęłam myśleć nad tym co zrobił Jus.
*Niky*
Było mi przykro, że Jus całował się z tą całą Arianą. Nie wiem skąd się znają, ale wiem, że ich wspólna przeszłość była dziwna. Co wcale nie usprawiedliwia tego, że Justin mnie zdradził. Gdy tak sobie myślałam usłyszałam odgłosy z pokoju w którym zapewne był teraz Diego i jakaś dziewczyna z dyskoteki. Po kilku minutach odgłosy stały się dla mnie nieznośne, więc poszłam tam poprosić ich o to aby byli ciszej. Weszłam do pokoju i zobaczyłam coś co połamało mi serce na kawałeczki. Pomimo ciemności panującej w pokoju doskonale rozpoznałam osoby kochające się w łóżku. Ze łzami w oczach wybiegłam z pokoju i pobiegłam do Sel. Wbiegłam do jej pokoju i zobaczyłam Sel siedzącą na łóżku z jakimś albumem na kolanach.

-S-sel-l....-wyjąkałam i usiadłam obok niej.
-Niky co się stało?
-P-poszłam do p-pokoju J-jusa, a o-on t-tam b-był-ł... W-w ł-łóżku z-z Ar-rian-ną.
Sel mnie przytuliła, a ja płakałam jej w ramię. Dopiero po kilkunastu minutach uspokoiłam się na tyle żeby móc normalnie rozmawiać.
-Co to za album?
-To stare zdjęcia.
-Opowiesz mi o tym co się stało, że tak się nienawidzicie?-zapytałam przyglądając się zdjęciu Sel i Ariany.
-Justin od zawsze był moim przyjacielem, a Arianę poznałam podczas trasy. Zostałyśmy przyjaciółkami i cały wolny czas spędzałyśmy razem.
Gdy przedstawiłam ją Jusowi od razu wiedziałam, że będzie z tego coś niedobrego. I miałam rację. Jus i Ari zostali parą.
Ariana nie była jednak taka słodka i niewinna jak się nam wszystkim wydawało. Wciągnęła Jusa w narkotyki, a potem wyjechała zostawiając tylko karteczkę. Jus od tamtej pory nie umawiał się z dziewczynami, aż w końcu pojawiłaś się ty.-powiedziała przerzucając ostatnią kartkę w albumie.
-A teraz gdy Ariana znowu się pojawiła?
-Nie wiem, ale wiem, że będą kłopoty.
-O co chodziło jej z tym Niallem?
-Niall to był chłopak Ariany.-powiedziała i pokazała mi zdjęcie.
-Jednak Niall zerwał z nią i chciał chodzić ze mną jednak ja się na to nie zgadzałam-dodała i pokazała kolejne zdjęcie.
-Ariana go kochała i myślę, że to przez to owinęła sobie Jusa wokół palca. Ona będzie chciała mnie zniszczyć przez wasze cierpienie.
-Nie możemy jej na to pozwolić.
-Myślę, że Jus wróci do wszystkiego. On nie potrafi wyrwać się z pod jej mocy. Z resztą sama widziałaś. Miejmy jednak nadzieję, że się otrząśnie.
-Dobra, koniec o mnie. Jak tam z Taylorem.
-Świetnie. Dzisiaj dał mi kwiaty.-powiedziała i wskazała na śliczny bukiet róż.
Rozmawiałyśmy jeszcze trochę gdy do pokoju weszła lekko podpita Veronica.
-Hej dziewczyny. Dlaczego jeszcze nie śpicie?
-Musiałyśmy porozmawiać. Ja już idę. Do zobaczenia.-pożegnałam się i wyszłam z ich pokoju. 
Poszłam do swojego pokoju i zobaczyłam w nim Lilly szykującą się do spania.
-Gdzie byłaś? Dlaczego jeszcze nie śpisz? Niky wszystko dobrze?-pytała mnie zmartwiona Lilly, a ja usiadłam na jej łóżku i wtuliłam się w nią po czym zaczęłam płakać. Zasnęłyśmy razem na jej łóżku.
Następnego dnia
*Niky*
Wstałam dzisiaj koło 11 i od razu udałam się do łazienki. Wykonałam wszystkie poranne czynności i ubrałam się w to:
Zeszłam na dół i podszedł do mnie Jus.
*Selena*
Wstałam dzisiaj koło 10 i poszłam do łazienki. Zdjęłam piżamki i weszłam do kabiny prysznicowej. Umyłam się po czym wyszłam z kabiny i wytarłam się ręcznikiem. Ubrałam się w to:
Od razu poszłam pod pokój Jusa. Akurat wychodził z niego w towarzystwie Ari. Kazał Ari sobie iść, a mnie poprosił o wejście do jego pokoju.
-Sel, proszę nie powiedz nic Niky.
-Ona o wszystkim wie.
-Skąd?
-Na imprezie widziała jak całowałeś się z Ari, a potem widziała was razem w łóżku.
-Boże co ja zrobiłem.-powiedział Jus i spuścił głowę.
-Też się zastanawiam. Jak mogłeś jej to zrobić?
-Byłem pijany nie wiedziałem co robię.
-Prędzej czy później na trzeźwo też byś to zrobił.
-Ja naprawdę kocham Niky.
-Wiem, ale Arian robi to celowo. Chce żebyś do niej wrócił i przestał się do mnie odzywać. Potem przyjdzie czas na resztę najważniejszych dla mnie osób. Ona chce mi odebrać wszystko i zabić psychicznie, a potem wykończyć fizycznie. Nie zauważyłeś jeszcze tego?
-Dopiero teraz to zrozumiałem. Ale tak czy siak muszę iść do Niky.
Pozwoliłam mu to zrobić i poszłam z nim na dół gdzie czekaliśmy na Niky.
*Niky*
Jus do mnie podszedł i zaczął mówić.
-Przepraszam Niky. Ja naprawdę tego nie chciałem. Byłem pijany i nad sobą nie panowałem. Kocham tylko ciebie i nie czuję już nic do Ariany. Wybaczysz mi?
-...
♥♥♥♥♥♥♥
To taki bonusik ;) Rozdział nie jest jakiś bardzo długi, ale krótki też nie. Rozdział beznadziejny i dużo w nim zdjęć :/ Mam nadzieję, że chociaż trochę się wam podoba, a od 7 rozdziału wprowadzam normalny ciąg wydarzeń. Rozwaliłam kolejną parę i mam na to dużo pomysłów :) Ale to dopiero później. Teraz będą randki, wycieczki i raczej nic skrajnego :) Skupię się na uczuciach i od 8 do 10 nie powinno wydarzyć się nic drastycznego, bo 7 to jeszcze coś tam zrobię :)
Okej otrzymałam 2 hejty i nie było mi zbyt miło to widzieć, ale te hejty miały racje. Jestem beznadziejna i powinnam odejść i nie wiem dlaczego tego nie robię.
Jutro będę szykowała dla chłopaków dlatego dodaję dzisiaj :) W poniedziałek to już kompletnie mnie nie będzie, więc nie wiem czy dam radę dodać coś szybciej niż teraz. Postaram się dodawać dwa rozdziały na tydzień, ale chyba niestety się nie uda. 
Przepraszam, że nie komentuję blogów, ale postaram się jutro dopóki nie pójdę z dziewczynami na pizze zrobić z tym porządek :)
Bella :*

OS ,,Naucz mnie kochać"

Dzisiaj jest rozpoczęcie roku szkolnego, więc wstałam o 7:30. Zaczynam 1 klasę liceum, a mój brat idzie już do 3 klasy liceum. Często podróżuję i dlatego mam tylko jedną przyjaciółkę, Francescę, która wraz ze swoimi rodzicami jeździ z nami. Mój brat nie musi wyjeżdżać z nami, bo nasi rodzice uważają, że jest na tyle dorosły, że może zostawać w domu państwa Verdas razem z ich synem Leonem. Mi nie pozwalali, bo uważali, że jestem jeszcze za mała i muszą się mną zajmować. Szybko wyszłam z łóżka i poszłam do łazienki, która na moje szczęście była wolna. Zdjęłam piżamkę i weszłam do kabiny. Umyłam swoje ciało jaśminowym żelem, a włosy różanym szamponem. Spłukałam powstałą pianę i wyszłam z pod prysznica. Wytarłam się ręcznikiem i ubrałam czystą bieliznę. Ubrałam białą bluzkę i czarną spódniczkę. Przy kołnierzyku bluzki zawiązałam czarną kokardkę.
Wyprostowałam włosy i zrobiłam lekki makijaż składający się z przeciągnięcia rzęs tuszem i nałożenia niemalże niewidocznej warstwy błyszczyku na usta. Ubrałam czarne szpilki na niemałej platformie i zeszłam do jadalni. Tam już wszyscy domownicy jedli śniadanie przygotowane przez naszą gosposię. Przyłączyłam się do nich, a rodzice powiadomili mnie o tym, że do szkoły idę z Diego i Leonem. Zgodziłam się, choć niechętnie. Słyszałam, że z tego Leona jest niezły podrywacz. Nie liczą się dla mnie tacy ludzie i nie wiem co inni w nich widzą. Leon to najlepszy przyjaciel Diego, a ja wciąż się dziwię, że mój braciszek się z nim przyjaźni. Diego od jakiegoś czasu jest z moją najlepszą przyjaciółką, a siostrą Verdasa, Francescą. Po jakimś czasie rozległ się dzwonek  do drzwi, więc poszłam otworzyć. W drzwiach zobaczyłam Fran i najprzystojniejszego chłopaka na świecie. Po chwili przyszedł Diego i wyszliśmy. Diego całą drogę rozmawiał z Fran, więc ja musiałam rozmawiać z Leonem lub milczeć. Oczywiście wybrałam tę pierwszą opcję. Leon na początku ze mną flirtował, ale gdy zdał sobie sprawę, że mnie to nie wzrusza zaczął rozmawiać ze mną ,,normalnie". Mieliśmy wiele wspólnych zainteresowań np. oboje kochaliśmy muzykę, a tematy się nam nie kończyły. Gdy doszliśmy do szkoły rozstaliśmy się. Ja i Fran poszłyśmy na biologię, a chłopcy na chemię.
***
Dzisiaj jest sobota i bal maskowy aby ,,uczcić" początek roku szkolnego. Leon przez ten tydzień miał co najmniej jedną nową dziewczynę na każdej przerwie. Wkurzało mnie to, ale nic nie mogłam z tym zrobić. Nie wiem jak można być tak bezdusznym i zostawiać dziewczynę po 10 min. związku. Słyszałam, że najdłużej był z Larą, z którą był 2 dni. Ubrałam czerwoną sukienkę, czarne rękawiczki i czarne szpilki. Pomalowałam rzęsy tuszem, powieki błyszczącym cieniem i usta czerwoną szminką. Z racji tego, że Fran idzie z Diego, Leon zaprosił mnie. Wszystkie dziewczyny były zazdrosne o to, że to mnie zaprosił, a ja byłam szczęśliwa z tego powodu. Podobał mi się i to bardzo, ale wolałam się z tym nie zdradzać. Fran, która szykowała się razem ze mną ubrała biało-czarną sukienkę i czarne botki.Oczywiście wygoniłyśmy chłopaków z domu żebyśmy mogły w spokoju się wystroić. Gdy byłyśmy gotowe i zostały nam tylko maski usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Moja mama, Angie, która nam pomagała, pobiegła otworzyć drzwi. Po chwili usłyszałam głos Leona i przez moje ciało przeszły ciarki. Tylko Leon wywoływał u mnie takie emocje. Fran zeszła pierwsza, a ja druga. Spojrzałam na Leona, który stał z rozdziawionymi ustami i uśmiechnęłam się. Chłopak przywitał się ze mną całusem w policzek po czym rodzice zaczęli nam robić zdjęcia.



(Wyobraźcie sobie, że Fran ma maskę :))
Dopiero po kilkunastu minutach zdołaliśmy wyrwać się z domu. Wsiedliśmy do auta: Leon i ja z przodu, a Fran i Diego z tyłu. Rozmawialiśmy całą drogę o różnych nieważnych rzeczach. Zajechaliśmy pod szkołę i wysiedliśmy z auta. Gdy weszliśmy do sali spotkało nas miłe zaskoczenie. Sala była pięknie przystrojona. Z sufitu zwisały balony i serpentyny, większość stolików była 4-osobowa i ślicznie przystrojona. Zatańczyłam kilka tańców z Leonem i różnymi innymi chłopakami.

W pewnej chwili Leon wyprowadził mnie z sali.
-Mam coś dla ciebie-powiedział i zaczął przeszukiwać kieszenie marynarki.-Zamknij oczy.
Posłusznie wykonałam jego polecenie. Po chwili poczułam coś zimnego na swoim dekolcie.
-Możesz je otworzyć.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam śliczny naszyjnik z literą L. Leon wyciągnął coś zza swojej koszuli i moim oczom ukazał się naszyjnik z literą V. Nie wiem jak to się stało, ale chwilę później wargi Leona były przyssane do moich. Po chwili Leon oderwał się ode mnie i spojrzał mi w oczy.
-Naucz mnie kochać.
***
Od balu na którym zostałam dziewczyną Leona Verdasa minął tydzień. Po jego prośbie byłam zaskoczona, ale zgodziłam się. Bardzo go kocham i chcę aby on kochał mnie równie mocno. Dziwne dla mnie jest to, że minął tydzień, a Leon jeszcze ze mną nie zerwał. Właśnie idę na randkę z Leonem. Umówiliśmy się w parku, ale gdy tam dotarłam zobaczyłam coś co złamało mi serce. A mianowicie Leon całował się z Larą. Do moich oczu napłynęły łzy i jak najszybciej odbiegłam stamtąd. Nie patrząc na drogę biegłam ile sił w nogach. Po chwili usłyszałam huk, poczułam uderzenie i zobaczyłam ciemność.
***
Przygotowywałem randkę w parku dla Violi, gdy nagle podeszłam do mnie Lara i zaskoczenia mnie pocałowała. Odepchnąłem ją, a po chwili usłyszałem huk, a gdy się odwróciłem w tamtą stronę zobaczyłem coś strasznego. Jak najszybciej tam podbiegłem i uklęknąłem na ulicy.
-Violu, Violu, kochanie... Zadzwońcie po karetkę!-krzyknąłem do grupki osób stojących wokół nas.-Nie możesz mi tego zrobić, nie możesz umrzeć. Kocham cię.-powiedziałem, a  po moich policzkach spłynęły łzy.
***
Od wypadku minął tydzień. Dzisiaj jest pogrzeb Violi, jedynej osoby, którą kocham. Po pogrzebie zostałem dłużej na cmentarzu. Wyjąłem z kieszeni kurtki żyletkę i list. Podciąłem sobie żyły i położyłem list na ławeczce.
-Kocham cię-wyszeptałem i zobaczyłem ciemność.

Dołączyłem do mojej ukochanej już na zawsze...

♥♥♥♥♥
Hejka :) To OS, którego wysłałam na...coś tam xD Powiem wam kiedy indziej, bo teraz spieszę się do szkoły :/ Piszcie jak wam się podoba :) Nie wyszedł tak jak chciałam, ale mam nadzieję, że nie jest aż tak źle. Przepraszam za końcówkę, ale chciałam jak najszybciej dodać :)
Bella :*

czwartek, 2 października 2014

Pytanie

 Zapowiedź:

Ona - dziewczyna o lekkim usposobieniu. Kochająca, miła, wrażliwa, troskliwa... Spotyka JEGO i nie wiedzieć czemu jakaś nieuzasadniona siła karze jej być przy NIM, pomagać MU i kochać GO...
On - arogancki, zadufany w sobie. Nie liczy się dla niego zdanie innych. Nie ma uczuć i nie żywi do nikogo nic więcej niż odraza, no może oprócz swojego najlepszego przyjaciela Diego... Wszystkie dziewczyny traktuje jak zabawki bez uczuć. Gdy poznaje JĄ zaczyna czuć coś dziwnego. Pragnie aby mu pomogła...
Jak myślicie jak potoczy się ta historia? Co się stanie gdy ktoś poprosi o naukę czegoś nieuzasadnionego​? Ta historia opowiada o cierpieniu, stracie, ale przede wszystkim o MIŁOŚCI.

Czy chcecie takiego OS? Jeśli tak to napiszcie w komie to go napiszę i wstawię :) Rozdziału dzisiaj na pewno nie dodam, bo staram się spełniać marzenia xD W sobotę mam cały dzień zawalony, a jutro wątpię, że mi się uda napisać, więc rozdział raczej dopiero w niedzielę :/

niedziela, 28 września 2014

Rozdział 5

*Justin*
-Pocałowałem ją, a ona uciekła.
-Co żeś zrobił?!
-J-ja j a tylko pocałowałem, a ona uciekła.
-Kurwa!-krzyknąłem i uderzyłem pięścią w ścianę.
No i miałem rację. To wszystko przez niego.
To wszystko przez tego gnoja. Może i nie wiedział co się stało Sel, ale nie musiał od razu jej całować... Zaraz, zaraz... On nie wie o co chodzi... Sel nic mu nie powiedziała....
-Ale o co chodzi? Jus przecież Sel może ułożyć sobie życie tak jak inni-powiedział Leon.
-Ale wy nic nie rozumiecie...
-No to powiedz nam o co chodzi-powiedział Diego.
Nie wiem czy mogę im o tym powiedzieć... Chociaż Sel zapewne teraz mówi o tym wszystkim, więc ja chyba mogę powiedzieć chłopakom.
-(...) i od tego momentu boi się mężczyzn.
Wszyscy wydawali się zszokowani, a ten cały Taylor... Jakby chciał zabić faceta, który jej to zrobił i jakby żałował, że go tam wtedy nie było żeby przywalić temu mężczyźnie w twarz.
*Selena*
-N-nie m-mogę.
-Sel to ci pomoże. Musisz się wygadać.
Nie byłam pewna czy to zrobić, ale gdy tylko uspokoiłam się na tyle, że mogłam im wszystko opowiedzieć zaczęłam mówić.
-No, więc to było 5 lat temu. Wyjechałam wtedy na wakacje do Meksyku z tatą i Jusem. Pewnego dnia do późna spacerowałam po mieście, a żeby dojść do naszego miejsca pobytu trzeba było przejść przez las. Tam spotkałam t-tego...-tutaj już zaczęłam płakać, ale mówiłam dalej-Nie wiem jak, nie wiem kiedy...-powiedziałam i wzruszyłam ramionami. 

-Z-zaczął s-się d-do m-mnie z-zbliżać, a j-ja u-uciek-kałam. O-on b-był szyb-bszy i mn-nie d-dogonił-ł. Z-zaczął mn-nie o-obm-mac-cywać-ć i-i...-przestałam już mówić i rozpłakałam się na dobre. Dziewczyny mnie przytuliły i zaczęły pocieszać.
-A co z Harrym?-zapytałam ścierając łzy.
-Nie wiemy. Sel czy ty coś do niego czujesz? Czy on ci coś zrobił?
-Ja nie wiem. On jest dla mnie bardzo ważny i wyjątkowy, ale gdy mnie pocałował... Przypomniałam sobie jak całował mnie ten oblech...
-Ale on nim nie jest i nie zrobi ci nic złego-pocieszała mnie Violetta.
-Wiem o tym. Muszę do niego pójść i go za to wszystko przeprosić. Muszę przestać myśleć o tym co było i zacząć myśleć o tym co będzie-powiedziałam i się uśmiechnęłam.

-No i takie nastawienie się nam podoba.
-Chodźmy.
Wyszłyśmy z pokoju i zeszłyśmy do holu, gdzie wcześniej wszyscy siedzieli. Jednak teraz wszystko wyglądało inaczej. Teraz zobaczyłam tam Harry'ego... Stał obok chłopaków z kamiennym wyrazem twarzy zupełnie jak reszta.  A ja już wiedziałam co stało się kilka chwil temu. Justin im o wszystkim opowiedział. To było jasne. Miałam przestać o tym myśleć dlatego aby uniknąć pytań wybiegłam z hotelu. Nie chciałam aby mnie pytali o to co się stało i mnie pocieszali. Biegłam tak tylko kilka przecznic aż w końcu się zatrzymałam.

Rozejrzałam się po okolicy i stwierdziłam, że się zgubiłam. Próbowałam sobie przypomnieć jak dojść do hotelu, ale nie mogłam. Zaczęłam iść po jakiejś uliczce, której zupełnie nie kojarzyłam z nadzieją, że znajdę hotel. Krążyłam tak po mieście już kilka godzin, a wciąż nic nie znalazłam. Gdybym wzięła z hotelu telefon mogłabym zadzwonić, ale przecież mi nie. Musiałam wyjść sama nie znając miasta. Nagle zobaczyłam sylwetkę jakiegoś chłopaka, który mi kogoś przypominał. Gdy podszedł na tyle blisko, że mogłam widzieć jego twarz rozpoznałam w nim Taylora. Szybko ruszyłam w jego kierunku i wskoczyłam mu w ramiona.
-Już myślałam, że nigdy was nie znajdę-powiedziałam i zaśmiałam się.
Popatrzyłam w jego oczy i zobaczyłam w nich wiele uczuć. Troskę, strach, współczucie, szczęście, a przede wszystkim miłość. Nie zastanawiając się długo wpiłam się w jego usta. On mimo zaskoczenia oddał pocałunek.
Oderwałam się od jego ust i spojrzałam mu w oczy.
-Przepraszam, że tak uciekłam.
-To nie twoja wina. Gdybym wtedy tam był...
-Ale cię tam nie było. Nie chce o tym rozmawiać. Chcę zapomnieć, nie żyć przeszłością.
-Dobrze, a teraz chodźmy do hotelu, bo wszyscy odchodzą od zmysłów.
Złapał moją rękę i ruszyliśmy do hotelu. Szliśmy w ciszy, przyjemnej ciszy. Po kilkunastu minutach doszliśmy do hotelu. Naprawdę byłam tak blisko i nie mogłam dotrzeć? Gdy tylko tam weszłam dziewczyny podbiegły szybko żeby mnie wyściskać.
-To my ją zabieramy. Pa.-powiedziała Niky.
Dziewczyny pociągnęły mnie na górę, więc nie miałam nawet czasu zaprotestować. Otworzyły drzwi do pokoju, a gdy tylko weszłyśmy zamknęły je.
-Gdzieś ty była?
-Nie chciałam pytań, więc wyszłam, ale się zgubiłam tylko, że nie mogłam znaleźć drogi powrotnej.
-Najważniejsze, że już tu jesteś-powiedziała Veronica i mnie przytuliła.
-Pomyślałyśmy, że możemy jutro pójść na zakupy, a po jutrze na jakąś imprezkę.
-Świetny pomysł!-wykrzyknęłam szczęśliwa.
Cały wieczór spędziłyśmy razem, ale gdy powiedziałyśmy o naszym pomyśle chłopakom wyniknął problem, a mianowicie Ariana musi iść z nami. Zgodziłyśmy się choć niechętnie. Na szczęście chłopacy nie zmusili nas do tego abyśmy musiały iść z nią na zakupy. Po rozmowie z chłopakami wróciłam do pokoju tylko z Veronicą, bo reszta dziewczyn chciała zostać.
-Veronica?
-Tak?
-Nie masz mi za złe, że tak mało czasu spędzamy razem?
-Nie, no co ty.
-Obiecuję ci, że będę spędzała z tobą więcej czasu. I jak z dziewczynami?
-Są naprawdę super. Jak zawsze miałaś rację.-powiedziała.
Ja się tylko zaśmiałam i ją przytuliłam.
Gadałyśmy bardzo długo i przez to wszystko prawie zapomniałam zadzwonić do Taylora. Było już po północy gdy sobie o tym przypomniałam dlatego postanowiłam napisać mu SMS'a. Dlaczego przy jego imieniu mam serduszko?
Do: Harry ♥
Hej :) Przepraszam, że tak późno, ale zapomniałam kompletnie żeby zadzwonić :) Jeśli masz ochotę na imprezę to pojutrze wybieramy się całą paczką :) Z chęcią cię przyjmiemy :)
Sel :*

Mam nadzieję, że przyjdzie. Poszłyśmy spać dopiero o 2 nad ranem, ale warto było.
Następnego dnia(a właściwie tego samego xD)
Wstałyśmy o 8:00 zbudzone budzikami, które nastawiłyśmy aby mieć dużo czasu na zakupy. Jako pierwsza zwlokłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Zdjęłam piżamki i weszłam pod prysznic. Odkręciłam zimną oraz ciepłą wodę i uregulowałam temperaturę. Umyłam swoje ciało jaśminowym żelem i spłukałam powstałą pianę. Wyłączyłam wodę i wyszłam z kabiny. Wytarłam swoje ciało i ubrałam się. Wyglądałam tak:
Zrobiłam lekki makijaż i nagrzałam lokówkę po czym lekko pofalowałam nią włosy. Wyszłam z łazienki do której weszła Veronica. Poczekałam na nią po czym obie zeszłyśmy na dół. Zjadłyśmy śniadanie z resztą, a potem wszystkie dziewczyny wyszły z hotelu. Ruszyłyśmy spacerkiem do galerii handlowej, która nie powiem była daleko. Dotarłyśmy do niej ok. 10 i tak zaczął się nasz szał zakupów. Najpierw sukienki, których przymierzyłyśmy mnóstwo. Nie mogłam się zdecydować na żadną, ale gdy na wystawie jednego ze sklepów zobaczyłam błyszczący kombinezon wiedziałam, że muszę go mieć. Gdy już wszystkie wybrałyśmy te części garderoby przyszedł czas na buty. Z butami problem był jeszcze większy, gdyż było ich naprawdę wiele i na przymierzaniu spędziłyśmy wiele czasu, a na wyborze jeszcze więcej. Na szczęście wszystkie znalazłyśmy nasze wymarzone obuwie i po zakupach wybrałyśmy się do Starbucksa na kawę i ciastko.
Do hotelu wróciłyśmy dopiero wieczorem. Nie mogłam uwierzyć, że na zakupach spędziłyśmy tyle czasu, ale co się dziwić skoro byłyśmy tak niezdecydowane, że potrafiłyśmy się zastanawiać nad jedną sukienką godzinę, a i tak jej nie wybrać. Chłopacy stwierdzili, że gdybyśmy wróciły dziesięć minut później oni już byliby na policji. Poszłam z Veronicą do pokoju i dopiero tam sprawdziłam telefon. Dostałam wiadomość od Harry'ego.

Od: Harry ♥
Jasne, przyjdę :) Do zobaczenia :*
Harry :*

Pogadałam z Veronicą do ok.22, a później odpłynęłam do krainy Morfeusza.
♥♥♥♥♥♥♥
Witam wszystkich :) Rozdział na długość moim zdaniem jest dobry :) Mam nadzieję, że się wam spodoba. Strasznie przepraszam za tę wklejoną część tekstu, ale pisałam ją na telefonie i tak się niestety stało :/ Jeśli wam się nie podoba coś w rozdziałach to piszcie. Jest już tyle odwiedzeń poprzedniego rozdziału, a tylko 3 komy :/ Miałam dodać ten rozdział w piątek, ale tak mnie głowa bolała, że nie mogłam nawet myśleć :/ Następny rozdział postaram się dodać wcześniej, ale nie jestem pewna :/ W tym rozdziale wyjaśniona jest historia Sel, a w następnym prawdopodobnie historia Sel, Ari i Jusa :) Jeśli nie to w 7 :)) W rozdziale 6 wydarzy się coś okropnego(tak Niky o to chodzi). Mam nadzieję, że ten rozdział przypadnie wam do gustu :)
Bella :*